Miasto płonie dziś na biało
w wystraszonych oczach,
w wystraszonym tańcu
rodzynkowych wron.
Zimowy fortepian cieknie
przez twarze,
przez palce,
anyżowy ton.
Mróż skurczył serca,
dudnią przez śmierć,
dudnia przez mgłę,
migdałowe ślady.
W śnieg - biały mrok
ugrzązł czas,
ugrzązł w nas
kokosowo blady.