Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

tkwi
w wiecznym gniewie

pomiędzy
rozjazdem a szkieletami

zaciskając
gorset myśli

dławi

jeszcze nie wystygł
na oczach

sen

Opublikowano

Dziękuję Pansy za tych kilka słów , mówiących tak wiele....Pozdrawiam ;-)

Opublikowano

Witaj Jay :-D , dzięki za dodatność i za zatrzymanie w pamięci .Pozdrawiam.

Opublikowano

Arku , Tobie również serdecznie dziękuję za komentarz i zabieram jak zawsze Twoje życzenia.Pozdrawiam ;-)

Opublikowano

może i nie wniosę nic nowego w komentarzach, ale za to powiem coś miłego (mam nadzieję przynajmniej)- bardzo ładne. Ostatnio dochodzę do wniosku, że im krótsze tym treściwsze i można snuć interpretacje bez końca a to bardzo pozytywna rzecz.

pozdrawiam porannie (przynajmniej dla mnie to porannie:))

soczyście zielona n.

Opublikowano

Witaj Zielonooka , dziękuję za zauważenie , że nie tylko gąszcz słów może zawładnąć myślami ale i słowne miniatury. Zgadzam się z Tobą , że przeobrażać można myślowo każdy wers , słowo .....dobierać klimaty i wieloznaczenia.Pozdrawiam Cię serdecznie ;-)

Opublikowano

Myślę Danielu, że masz oczywiście prawo powiedzieć , co Ci się podoba w wierszu a co jest do kitu. Mimo to bardzo dziękuje za komentarz.Pozdrawiam :-)

Opublikowano

Martyno , dzięki za plusa , obojętnie czy małego czy dużego , ważne , że zostawiłaś swój ślad i słowa komentarza.Pozdrawiam serdecznie ;-))

Opublikowano

Michale , ;-) jestem wdzięczna za każdy komentarz ,a szczególnie za Twoją dodatniość WIELCEEEE . Pozdrawiam .

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Deszcz gra na parapecie w okna bębni na dachach dzwoni czasem jak grajek uliczny gitarowo plumka na strunach z wiatru niesiony innym razem na harfie delikatnie kapie poruszając serca niesie melodię na pianinie wciskając kropel klawisze kapie też jak na bębnie smyczkiem czaruje magią mokrych skrzypiec oczarowuje instrument ma zawsze nastrojony do gry zawsze gotowy artysta cudowny solista wyjątkowy z chmur symfonicznych wirtuoz padający po koncertach biją brawo zasłuchani ludzie  
    • @Alicja_Wysocka Figlarne :) z podobaniem, pozdrawiam. 
    • pachnąca ziołami łąka w nieustającym tańcu ciągłe napięcie gra przeciwieństw i   szumne słowa splątanej roślinnej zieloności utrzymują  ulubioną ciepłotę ciała   tam  gdzie upadło nasiono codzienność    może być piękna    
    • @Alicja_Wysockapowtórzę się po raz 100: UROCZO :)
    • Link do piosenki:       Skaczę na stół, wypływam z siebie Coś mnie porwało – może natchnienie? I w sercu jak w myślach grzebię To dziw jakiś, talentu skręcenie   Nieznajoma, nieznajoma   Jakby nic: wszyscy siedzą, patrzą A ja odpływam w świat zmysłów, urojeń Oni ze stołu na podłogę karzą I znów unikam słów i spojrzeń   Nieznajoma, nieznajoma   Płomień bucha we mnie, czerwienieje Jak wiśnia skóra, piecze po twarzy Przecież nie zwariowałem, nie szaleje To duszę ogień natchnienia parzy   Nieznajoma to była, nieznajoma Między nami dwoma I pełno było spojrzeń, trwogi I tańczyły moje nogi A wokoło śmiech, szyderstwo Nierozumne społeczeństwo   Wypłynęła niczyja, wręcz wyzwolona Odbiła się od fal dźwięków, słuchała Jakimś lękiem, strachem zatrwożona Wzrokiem ponurym mnie odszukała   Nieznajoma, nieznajoma   Westchnąłem zdeptany spojrzeniem Coś było albo coś się zdawało Gdzieś uniosła mnie fala natchnieniem Czy długo pędziło to i trwało?   Nieznajoma, nieznajoma   A oni stukali dłońmi w blat drewniany Nie wiedziałem, nie widziałem I poczułem się w niej zakochany Spieniony szaleństwem – coś powiedziałem   Nieznajoma to była, nieznajoma Między nami dwoma I pełno było spojrzeń, trwogi I tańczyły moje nogi A wokoło śmiech, szyderstwo Nierozumne społeczeństwo   Później czekałem nie wiem na co, po co Może jednak to grzmot szaleństwa Wszedł w serce tą ciemną nocą Domagając się posłuszeństwa?   Nieznajoma, nieznajoma   Wiem: nie przepłynę tej rzeki, jeziora Nie dopłynę, zginę marnie – utonę To jakiś mrok i śmiechu dawka spora W której jak w natchnieniu tonę   Nieznajoma, nieznajoma   Co znaczy nie wiedzieć gdzie granica? Gdzie geniuszu i szaleństwa przestrzeń? Teraz ja, on, ona – minuty odlicza A na plecach grad zazdrosnych spojrzeń   Nieznajoma to była, nieznajoma Między nami dwoma I pełno było spojrzeń, trwogi I tańczyły moje nogi A wokoło śmiech, szyderstwo Nierozumne społeczeństwo
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...