Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Wczoraj zmarł Roman Kostrzewski - głos zespołu KAT.
Ku jego pamięci - wiersz, który kiedyś napisałem, inspirowany jego muzyką.
 
 
nie ma demona ponad człowieka
któremu rajem na ziemi ślepota
przyłbica mu oczy chowa od wojny
wzrok tylko w  niebo - największa cnota

u stóp jest ogień i ciał kobierzec
a piach tu chłepce krew i nadzieję
on podążając za próżnym bogiem
oczy odwróci - nie wejrzy w ziemię

kto maski zerwie i ład ośmieszy
ześle na siebie świętości wściekłość
grzechem śmiertelnym - w zgiełku wykrzyczeć:
oto jest prawda: metal i piekło
 
 
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Niezwykle dyplomatyczny komentarz - dziękuję, bardzo to doceniam ;>

Rzeczywiście, Kostrzewski i jego sztuka to kawał mojego życia. Żałuję, że nigdy nie zobaczyłem i już nie zobaczę go na żywo. Jeden jedyny raz Kat z Romanem grał niemal pod moim nosem, na zlocie motocyklowym, na którym od lat regularnie bywałem. Akurat tamten rok musiałem opuścić - ważniejsza była obolała po porodzie żona i dopiero co narodzony pierwszy syn. Szkoda, że nie dostanę drugiej szansy, by spełnić to marzenie.

 

"NIE MA KATA BEZ ROMANA!"

 

 

Edytowane przez error_erros (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bardzo dziękuję. Tak właśnie działała sztuka Romana. Zrywała maski. Przez cale życie płacił za to cenę, którą warto było ponosić.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Może jednak wcale nie są aż tak "nieswojskie", skoro przeprawiłaś się bez trudu? ;D

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Za późno, już napisałeś. Jeśli ktoś posłucha luczykowego "Kata", to będzie teraz Twoja wina, a ewentualne szkody zostaną pokryte z Twojego ubezpieczenia :]

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

I teraz po śmierci Twoja dusza będzie się błąkać po polach i rozstajnych drogach, bo nawet piekło ma swój honor i Cię nie przyjmie za polecanie zespołu Luczyka ;D

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Mnie wcale nie jest go szkoda. Uważam, że dostaje dokładnie taki rodzaj popularności, na jaki zasłużył ;]

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Jest dokładnie na odwrót. To podświadomość nie może poradzić sobie z podmiotem, który zalewa ją kolejnymi betonowymi kopułami, jak dymiący reaktor. A tenże jest nie do ugaszenia i zawsze upomni się o swoje.     Nawiązanie do psychologii głębi pokazuje zdezorganizowanie podmiotu, któremu już pomieszały się maski i tarcze.     Przyroda nie jest w tym utworze źródłem poznania - ani własnych praw (praw natury), ani samego siebie. Jej przewidywalność nudzi i odbiera naturalną ciekawość świata oraz pragnienie rozwoju duchowego. Odkrywanie tajemnic nie sprawia radości, gdy nie ma już nic do odkrycia w rzeczywistości dawno rozszyfrowanych kuglarskich sztuczek.   To utwór o próbie zdefiniowania własnego statusu wobec wewnętrznego chaosu i zewnętrznej deprywacji poznawczej. Dwie ślepe uliczki - empiryzm i psychoanaliza nie dają jednoznacznej odpowiedzi na problemy ontologiczne (czyli o sens, prawdę, itd.)  Kluczem byłoby dotarcie do wspomnianego przeze mnie na wstępie reaktora, do samego jądra ciemności. Junga poczytaj.   AH   AH
    • „Złośliwa pamięć” Wpadłeś na pomysł, całkiem fajniutki, lecz go straciłeś — analiz skutki. Siedzisz i myślisz, przypomnieć nie możesz, myślami szukasz — no niech to! O, żeż! Prawie już masz, na końcu języka, prawie go trzymasz, lecz znów umyka! Wracasz do miejsca, w fotelu siadasz, „to tu go miałem” — do siebie gadasz. Patrzysz po ścianach, grzebiesz w pamięci, oczy przymrużasz, grymasy kręcisz. Pustka — uciekło, choć w głowie było, nie pierwszy raz się tak przytrafiło. Drobnostka — mówisz — czasem się zdarza, powróci samo, jak ksiądz do ołtarza. Ale nie wraca, całkiem przepadło, jak kamień w wodę, do studni wpadło. Na bok spoglądasz, lecz wciąż przyćmienie, zgubiłeś właśnie i całe myślenie. O czym myślałem? Przymrużasz oczy, ciężko przypomnieć — pustka mózg toczy. Znów mózg odpalasz, błądzisz myślami, do siebie gadasz, stukasz palcami. Mija czasami godzina namysłu, nim wreszcie nastąpi nawrót pomysłu. Chociaż i bywa, że już nie wraca — pamięć złośliwa na zawsze go straca. Leszek Piotr Laskowski.
    • @Migrena   Wiersz zaciera granicę między ciałem a żywiołem - sól, piasek, fale i oddech tworzą jakby jedność. Tu jest bliskość, która jest gwałtowna, desperacka, potrzebna jak powietrze. On szuka w niej czegoś żywego, ona ciągnie go głębiej. A morze jest świadkiem, który pamięta, ale milczy - to piękny obraz. Świetny tekst!
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @hollow man Bracie witaj w Klubie łzawych wierszy! :)
    • @Berenika97 Dziękuję ślicznie!   Bystrzacha z Ciebie - zauważyłaś przekręcone nazwisko :⁠-⁠)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...