Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

     Pani się jednak obraziła? Smutno mi będzie, jeśli nie zrozumiem argumentów z mętnej wody, wodorostów, tataraku, rzęsy... pogrubionej, wywiniętej, wypoczętej.


 

     W tym czasie zakasałam rękawy, żeby wybierać z życia coś, co warto tworzyć. To jak lepienie z gliny. Pani wie... wazoniki na kwiatki, żeby się ludziom rozjaśniał pokój. No tak, tak... trzeba jeszcze te cięte piękności do niego dobrać.

     Pani się oburza? Że jak tak można zabijać, coś co mogło żyć dłużej? Przecież to tylko wazon – odpowiadam – przecież nic nikomu nie robi poza staniem i wyglądaniem ładnie. A pani mi, że jakby czekał, jakby prosił, kusił, wyciągał ostre narzędzia i pokazywał miejsce, to miejsce które gdzieś ma każdy z nas... w głowie. Łąkę pachnącą, maki, modraki, rumianek... ogrodowe rabatki, które się bielą, czerwienią, fioletowią, żółcą... barwią, pachną, czarują.

     To prawda. Pusty wazon jest jak połowa sukcesu, jak ludzie od pracy zdalnej, siedzący przed kamerką komputerową w założonej, górnej tylko warstwie ubrania. Postępują żenująco i ryzykownie. Przecież może się zdarzyć wypadek nagły taki jak wizyta listonosza na przykład i wstanie taki z fotela ciskając w widok publiczny to, co miało być zakryte.

     Ależ proszę pani, jest na to rozwiązanie - wystarczy przecież kwiaty dobierać, i pielęgnować co w ziemi powstało, żeby rosło nowe wciąż i wciąż. Przyroda naszych umysłów ma niekończące się możliwości, należy uprawiać myśli z rozmachem godnym wielkiego ogrodnika, a potem je stawiać jako ozdobę życia codziennego - w salonie, po środku stołu, mówiąc „bierzcie i jeśli możecie dołóżcie coś od siebie”... bierzmy wszyscy.

 

 

Edytowane przez Natuskaa (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka Jak powrót do świata, w którym blask był dowodem na istnienie dobra, a nie zapowiedzią koszmaru.   Patrzysz w to słońce. Ono nic nie obiecuje. Tylko, że lśni wciąż.   Pozdrawiam
    • 75. Gaugamela (narrator: Agrianin)   1.   Widziałem z daleka złote rydwany jak słońce — i pustkę w sobie.   2.   Czemu ich tylu? Czemu ja znów tutaj z tarczą w dłoni?   3.   Mój brat z Pelagonii zawiązał chustę na ramię — „żeby mnie poznali”.   4.   Bęben zabił raz i serce jak zwierzę wyszło z klatki.   5.   Ruszyliśmy w step, jakby wszystko co było już nie miało wagi.   6.   Biegliśmy lekko. Z boku, na skrzydło. Jak psy na łańcuchu.   7.   Rozkaz: rozstąpić się — niech rydwany same się zgubią.   8.   Koń z poderżniętym gardłem jeszcze biegnie — nie wie, że umiera.   9.   Z bliska ich twarze. Czarne brody, oczy – ludzkie.   10.   Brat miał procę. Nie strzelił ani razu. Potem płakał.   11.   Falangę rozdarło — ktoś zawahał się o oddech za długo.   12.   Nie było linii — tylko ciała szukające kierunku.   13.   Król wrócił z krzykiem — płomień, który przypomina, że żyjesz.   14.   Persowie pękli — jak łuk, który zbyt długo był napięty.   15.   Strzała bez imienia. Weszła cicho, jakby znała miejsce.   16.   Koniec bez słów. To najbardziej prawdziwe.   cdn.
    • Dobre, lubię takie teksty. Pozdrawiam. M. 
    • Pamiętasz, gdy siedzieliśmy długo przy stole i nikt nie miał odwagi wstać pierwszy — bo każde słowo było jak kamień w wodzie, a kręgi dochodziły aż do ciszy. Wtedy uczyłem się jednej rzeczy: że twarz jest czasem ostatnim schronieniem. Człowiek podaje uśmiech jak chleb — nawet gdy sam zostaje głodny.   Więc gram — nie dlatego, że wierzę w ocalenie. Gram, żeby nie zgubić głosu. Bo kiedy człowiek milczy zbyt długo, świat zaczyna mówić za niego. Jeśli coś we mnie jeszcze żyje, to w tych czterech akordach — prosta droga dla prawdy, która nie umie już wracać.   Pamiętasz, jak mówiłem: „trzeba dawać ludziom”? Myślałem wtedy, że to się nie kończy. Dziś dłonie są jak otwarte książki — widać, gdzie wyrwano rozdziały. Więc biorę gitarę. Nie po to, żeby wzruszać. Tylko żeby prawda miała gdzie usiąść, kiedy nie chce już stać na nogach.   Nie będę opowiadał ci mojego świata. Jest jak dom po przeprowadzce — zostają ślady po obrazach, ale ściany są już puste. Chcę tylko nauczyć się jednego: jak iść obok ciebie i nie przeszkadzać twojemu światłu.   Więc gram… bo czasem człowiek zostaje przy życiu tylko dzięki kilku dźwiękom.       ( To jest piosenka) 
    • @Migrena kluczyk przekręca się w stacyjce jak pytanie bez odpowiedzi rozrusznik kaszle akumulator modli się o śmierć   Tak miałem w maluchu, trza było pchać. Wiersz rozumiem, bo nie lubię samochodów, a samo prowadzenie to strata czasu, a w korkach do tego nerwy, więc jak tylko mogłem i mogę, zawsze wybierałem i wybieram inne środki lokomocji. Pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...