Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

                                  *

- Panie, Przeznaczeni bardzo licznie odpowiedzieli. Obwałowali się na zachodzie i soczewką skupionych umysłów pilnują nieba, żeby Czarnoziemcy nie domknęli go zupełnie - powiedział Sekretnik.

- Ile czasu zyskaliśmy? - zapytał z wyraźnym ożywieniem Król.

- Mimo wszystko niewiele...- kontynuował Sekretnik - Muszę i tak, ściągnąć do Twierdzy kilku najsilniejszych. Podczas wskrzeszania może dojść do spotęgowania energii i na bieżąco trzeba ją rozpraszać. Jeśli nastąpi samozapłon i Jarua nie odzyska ciała, to jego ożywione skrzydła będą fruwać i zabijać bez końca, a ściganie ich zajmie nam cenny czas.

- Może poświęćmy Nowomłodych, tych z ostatniego szczebla - zaproponował Król.

- Kamienie wskazują inaczej, trzeba siły i doświadczenia. Żaden z Nowomłodych nie nabył jeszcze pełni mocy, wielu ma sprzeczne uzdolnienia a wszyscy bardzo słabe ascendenty, no i... noszą  jeszcze ślady emocji. Panie - mówi dalej Sekretnik - pozwól mi przygotować Tholo na przejęcie skrzydeł, gdyby Jarua nie powrócił.

- Postradałeś rozum! Rozsyp kamienie i wskaż kogoś innego - krzyknął gniewnie Król. 

- Nie mamy wyjścia. Wiem, że go chronisz, uczysz potajemnie praw i pisma. Na nic nam będą najpiękniejsze słowa, jeśli Czarnoziemcy ześlą nas w swoje ciemne przedsionki. Tholo po matce ma dar, jedynie on, to może przetrzymać - Sekretnik próbował przekonać Króla.

 

      Rozmowa, nie pierwsza  tak ciężkiej rangi, trwała między nimi jeszcze długie godziny. Sekretnik nie zdołał przekonać Króla, aby ten poświęcił swojego syna. Ich czas się kurczył a jedną nadzieją był Jarua.

 

 

                                 * 

    Świadomość Jaruy płynęła już szerszym strumieniem, szukając ciała przebijała się przez głębokie pokłady wspomnień. Jedno było szczególne, wracało życie w zmęczone tkanki Wodza. To była dziewczyna. Teraz korzystając z zawieszenia pomiędzy światami, pierwszy raz odważył się dotknąć ją w myślach. Widział siebie w wyraźnym obrazie, jak dłonie dotykają jej skóry, za nimi usta znaczą pocałunkami każdą cząstkę jej ciała. Ragna... złote wspomnienie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Somalija (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Arsis Narada u Czarnoziemców, bo Przeznaczeni zatrzymali niebo i to ich rozwścieczy. Pamiętaj o tajemniczym paprochu na posadzce. Jaruy na razie nie ruszam, chłopak śni i przeżywa złote wspomnienie. Nie mam sumienia, go teraz wyciągać, Ty też byś tak zrobił

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

   Dziękuję Ci wielce za uznanie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

. Chodziło mi nie tylko o chmury, ale bardziej o linię światła na ich górnej krawędzi. 

  A gdzie wspomniane zdjęcie z rowerowej wycieczki? No gdzie, pytam się ja grzecznie . 

Opublikowano

@Corleone 11 Michaś

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

, było niebezpieczne uwiesz, zwłaszcza że wiatr był zimny i mokry... Kiedyś Ci wrzucę foto, bo jeżdżę cały rok, więc nie ma problemu... Niedzielna wyprawa była nieudana, wiele razy wyasekurowałam upadek nożną podpórką. Czasem przyroda wygrywa, bo można nadwyrężyc zdrowie i uszkodzić rower, smary zamarzają przy -8, a błoto nie służy hamulcom, przerzutkom...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

   Uwierzyłem tym bardziej, że mieszkając w Niderlandach nad morzem, wiem co wiatr potrafi, gdy Mama Ziemia pozwoli mu szaleć . . 

   To bardzo dobrze, iż jeździsz ostrożnie i uważasz na zdrowie. A i oczywiście, strona techniczna też jest istotna. Uszkodzenie roweru to kłopot z powrotem do domu. A przy tym finansowy, bo trzeba go naprawić. 

 

   Serdeczne pozdrowienia . 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • „Propagandą do płoci”   Konspiracją słów płotkami są znów, więc im mów i mów to, co słyszeć chcą.   Czaruj jego i ją, wyborów amoki. Co chcesz, to ci damy — płyną słów potoki.   Wszystko posiadamy! Potok frazesów nęci, przyciąga i chęci, podpływają ich setki.   Płot z boku potoku, skaczą w etykietki, w afiszy natłoku i już tkwią w błocie.   Płocie przy płocie, odbija płot płocie, wpadają do błota — płaci płoci głupota.   — Oto i ciemnota! Potoki nie dla płoci, nurt bystry ochoci — lecz on nie dla płoci!   Płot przy płocie stoi, w bilbordach błądzi. Potok płynie dalej, prawdy nie osądzi.   Mąci woda przy brzegu, płocie tłoczą się w błocie. Nurt omija płycizny, nie płynie przy płocie.   Pomrze płoci krocie w partyjniackim błocie. Polityka nie dla płoci, ale mocno je ochoci.   Kto odważy się zrozumieć, ten wypłynie ponad płoty. Kto za frazes tylko chwyta, wpada w błota kłopoty.   Leszek Piotr Laskowski
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - miło że z nutką tajemnicy  - dzięki za czytanie -                                                                                               Pzdr. Witaj - oczywiście poprawiłem - dziękuje za to że ładny i ciepły -                                                                                                                 Pzdr.słonecznym rankiem. Witam - dziękuję serdecznie za to że owe podglądanie to lekcja doceniania  chwil -                                                                                                                                                   Pzdr.uśmiechem. @Sylwester_Lasota - @Poet Ka - dziękuję serdecznie - 
    • Takie tam podsumowanie moich życiowych poszukiwań:)   "Prawda".   Prawda nie ma jednej twarzy, prawda Ci się nie przydarzy, bo nie możesz jej pominąć i w niepamięć swą odpłynąć.   Prawda nie ma sztywnej formy, nie dąży do żadnej normy, jest trwaniem po wieki wieków, na nią nie ma dobrych leków.   Bo cóż by ją zwalczyć mogło, na równowagę pomogło... Nie ma mnie bez otoczenia i wzajemnie – akt scalenia...   Jesteśmy sobie pisani, jednym pędzlem malowani na świadomości ekranie... Świat ma me wieczne oddanie,   wdzięczność za to, że być mogę, choćby wbijany w podłogę, wirem nicości wkręcany w niepewności mroczne stany.   Nic nie zburzy mej miłości do tej świętej zależności, jesteśmy tu zawsze razem, jesteś moich snów wyrazem.   Mym warunkiem, przeznaczeniem, towarzyszem, moim cieniem, kolorem tęczy na niebie, jesteś w radości i w gniewie.   Wszechświat kocha różnorodność, w nią obraca swoją płodność. Prawda to ja, Prawda to Ty, Prawda to My – nic poza tym. :)    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Głośne, metaliczne odgłosy dobiegają z różnych metalowych części zgromadzonych żałobników. Stoją przygnębieni pod ciemnymi chmurami, a z metalowych dupereli wypływa smutny smar. Niektórzy rdzewieją już nieco w strugach deszczu, ale z uwagi na szacunek dla bohatera imprezy Don Śrubem zwanym, nie odchodzą lub odjeżdżają.      Płoszą jednocześnie wygłodniałe kruki. Przyleciały biedne z nadzieją w czarnych skrzydłach, że jednak nie schowają, zostawią delikwenta na wierzchu i będą mieć wydziobożerkę. Po chwili jednak, mając zdeformowane dzioby o twarde niby ciała, odlatują zdegustowane i zawiedzione, zostawiając tylko echa krakania, które po chwili umiera.     Natomiast główny sprawca zamieszania, umarł podobno już kilka dni temu, a właściwie został zmiażdżony z namiętnym łoskotem przez zazdrosną lokomotywę starego typu, buchającą zakochaną parą. To jednak wersja oficjalna tudzież romantyczna, dla ciekawskich dziennikarzy. Teraz omawiany czeka spokojnie pośród zgromadzonych, na włożenie do zardzewiałej ziemi rdzą znamienitych przodków.      Niestety. Nic nie zostało z jego wspaniałego, proporcjonalnego wyglądu o przystojnych, gładkich trybikach, kółkach wszelakiej maści, migających światełkach i pewnym podłużnym szczególe do wycieku smaru. A tak się nim szczycił i przyciągał różne zauroczone metalowice z powabną żelazną szczeciną. Zebrani mogli tylko ze smutkiem we wizjerach, oglądać ten cały bajzel, niepodobny już tak bardzo do nich.      Tylko najbliższa rodzina znała od uczynnych sygnalistów, prawdziwą przyczynę tego całego galimatiasu, w który ich najbliższy trybom został zmieniony. A przyczyna była banalna. Chciał ich po prostu odwiedzić z daleka, a że teleportacja jeszcze była w drucianych powijakach, to jak łatwo można było przewidzieć, nastąpiła awaria teleportera i na stacji docelowej został ponownie złożony nie tak jak trzeba. I to bardzo nie tak.     Jeszcze bardziej wtajemniczeni metalicznie zgrzytali rodzinie w aluminiowe ślimaki i bębenki, że ktoś tak dla wesołości, czyli dla ołowianych jaj, przed teleportacją włączył opcje→AI, czyli Alternatywną Instrukcję – ponownego złożenia. I wyszło jak wyszło.    * – Babciu. Przestań zgrzytać i sikać po dziadku smarem, tylko mnie posłuchaj – rzekł blaszany wnuczek w smutnej ciszy, że aż zgromadzeni, błysnęli złowrogo poświatą wizjerów. – Możemy oddać dziadka na złom. Po co zakopywać. Za uzyskane przychody, skonstruujesz sobie nowego. Nawet z lepszym prętem. Co ty na to, babciu?     – Nie wódź mnie na pokuszenie blaszany łobuzie – tym razem zazgrzytała babcia, zakochanym trybikiem. – Jam już w węglarce zakochana. Poza tym wnuczku, trza myśleć racjonalnie. Ma pełno opału na ślicznych, wklęsłych wdziękach.      – Ależ babciu. Skoro tak rozumujesz to wiedz, że tej zimy, nie ma być zimy. Możesz być śmiało dziadkowi wierna. Nawet po śmierci.      Nagle wszyscy usłyszeli złowieszczy, acz oczekiwany, chociaż nie przez wszystkich, zgrzyt słowny:    – Do zardzewiałej śrubki. Bierzcie się do roboty, pieprzone roboty. Z miłości do was to mówię. Tak mnie poskładajcie, bym wyglądał, jak za życia.     – Drogi mężu – zazgrzytała babcia. – Ty się wreszcie zdecyduj. Czyś żyw, czy nie. Węglarka czeka. Muszę wiedzieć, jak sobie życie wytrybować.
    • Wiem ile za mną ale nie wiem ile przede mną   Dlatego szeroko otwieram noce  oraz dni   Żyję mocno jak tylko się da podglądam sny   Bo wiem że umieją ziścić kolejne uśmiechy   Wiem ile za mną ale przed tylko przyszłe wie   Więc muszę czekać cierpliwy być nie bać się burz   przecież po nich może być więcej udanych chwil        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...