Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Babciu, piszę do ciebie teraz, kiedy okno przed ciemnością, bo mam wreszcie święty spokój. Tatuś pojechał na dele… coś tam, a mamusia była przed chwilą, zaśpiewała połowę kołysanki, dała całusa w czoło, pogroziła paluchem w drzwiach, że mam w tej chwili spać, bo jutro raniutko trzeba wstać i sobie poszła. Wiesz babciu, z twoją córką, to tak zawsze jest. Czasami zapomina, że jutro niedziela i nie trzeba.

 

A niech to, złamałam rysik co wystawał z ołówka i pisał do ciebie moją ciepłą ręką. Poczekaj chwilkę, zaraz naostrzę. Słyszałaś, jak ostrzyłaś? No nie. To ja ostrzyłam. Na pewno słyszałaś. Pamiętam, że mi kiedyś powiedziałaś, że dziadek, który jeszcze wtedy nie był twoim mężem, też na ciebie ostrzy ołówek, a ja pytałam co za ołówek, ale byłaś nieznośna i nie chciałaś wyjawić tajemnicy… no nie, a sio ty mucha głupia, usiadła na kartce i siedzi jak przylepiona. Podgląda chyba, co do ciebie piszę. E tam, niech sobie podgląda.

 

Czy pamiętasz śmieszną sytuację, kiedy wpadła mucha do kisielu, a ja ryczałam jak wół, że ma zlepione skrzydełka i już nie poleci, jak dziadek na ciebie. No na pewno pamiętasz. Jeszcze wtedy nie byłaś tak stara i lepiej kontaktowałaś otoczenie, czy jakoś tak się mówi po dorosłemu. Wyjęłaś muchę i powiedziałaś, że mam się nie martwić i położyłaś ją na otwarte okno, żeby kisiel z niej spłynął, ale sprawdziłam następnego dnia i była już zdechła. Pomyślałam wtedy, że pająk siedzi w kącie, więc się ciało nie zmarnuję. Dziadek i tatuś mi przytaknęli, ale mama płakała, tylko nie wiem, czy ze smutku, czy ze śmiechu, bo z nią, to różnie, jak z tobą babciu.

 

Wiesz co tobie powiem, babciu. Czasami przytulam zabawki, bo jak już będą kiedyś wspomnieniami, to trudno takie coś uściskać. Można sobie jedynie poryczeć, że ich nie ma, więc lepiej dusić, kiedy jeszcze są. Mamę i tatę i dziadka z fajką też przytulam, póki bałaganią wokół mnie, a tylko mnie wyzywają. No mówię ci babciu. Krzyż pański z nimi mam. Tylko lalki nie przytulam, bo jest ułamana i zraniła ostrym odłamaniem moje ucho.

  

A pamiętasz, jak powiedziałam na ciebie, babcia srapcia, bo nie kazałaś mi z poduszki dalej piórek wydłubywać, a ja tylko chciałam sobie poprzylepiać i pofruwać w pokoju, ale tylko one fruwały i prawie nic nie było widać… ojeju, przeciąg, liść wleciał przez okno, ale bardziej pomarszczony od ciebie, więc nie musisz się martwić… a dziadek wtedy tak się śmiał, z tej srapci, że dostał od ciebie szturchańca i wypadła mu fajka na podłogę, a gdy się schylił… no właśnie, fajnie, że pamiętasz… pękły mu portki na tyłku, aż było słychać rozdarcie. Z wami, a szczególnie z tobą, babciu, to miałam wesoło. Jak babcię kocham.

 

Chyba jednak najfajniej było, kiedy udawałaś wielkie lustro, w komnacie na zamku, stojąc w starej ramie okiennej, z której wystawały drzazgi, nie tylko ty, a ja w tobie się przeglądałam, bo byłam królową, tak samo starą, jak złą. Pytałam ciebie, czy jestem najpiękniejsza na świecie, a ty babciu kiwałaś, że tak, bo akurat coś tam jadłaś, a jak przestałaś, to powiedziałaś, że Śnieżka jest ładniejsza i od razu byłam Śnieżką i wybiegłam przed dom szukać krasnoludków, ale tylko sąsiad kosił trawę, więc był tylko jeden, ale sobie wyobraziłam, że jest w siedmiu osobach… a łaj, spadła mi książka na głowę. Dobrze, że mała. Chyba się za bardzo wiercę, przy pisaniu.

 

Będę musiała pomału kończyć, bo mi się oczy trochę kleją. Nie wiem tylko, gdzie wrzucić list. Nie chcę pytać rodziców, bo to jest nasza tajemnica, że do ciebie piszę. Jeszcze by się ze mnie śmiali, że i tak nie dostaniesz… trochę zmarzłam, poczekaj chwilę……………………………………………

wykropkowałam przerwę, żebyś wiedziała, że na mnie czekałaś, jak kiedyś, a ja się z tego cieszyłam, że gdzieś tam jesteś i czekasz, chyba za dużo tego czekasz, ale co tam. Ty się nie pogniewasz. Przecież wiem, A wiesz, że miałam pomysł, by ten list jak skończę, wkopać w ziemię, w naszym ogrodzie i może by wyrosła książka. Miałaś by co czytać, bo było by w niej więcej. Może inni też nawet, co tam są z tobą.

 

A wiesz, że kiedyś spadł wazonik z mojej szafki, ale mama powiedziała, że za bardzo nerwowo wstałam i przez to spadł, lecz ja sobie myślę, że to byłaś ty. Wlazłaś do wazonika, bo przecież teraz, to już chyba więcej umiesz, kurczę, znowu mi się złamał rysik, zaraz naostrzę, tylko gdzie podziałam temperówkę, o leży tam, gdzie nie leżała, poczekaj, piszę innym, tak jak przedtem, trochę coś kręcę chyba, bo z tobą można, ty zawsze fajna byłaś, jak nie wiem co.

 

Mam na koniec prośbę. Poproś Piotrusia, by zrobił dziurę w niebie i wyskocz na białą chmurkę. Niech ci nogi zwisają, dyndaj nimi, to jutro rano ciebie zobaczę i pokiwam. Tylko żebyś nie spadła. Niech ci aniołki skrzydełka pożyczą, gdybyś jednak spadała. Ale chyba tam masz fajnie, więc bądź szczęśliwą. Może dziadek cię poszmyra w stopy, bo często wchodzi na drzewo, żeby być bliżej ciebie. Tylko nie wiem, czy mu rąk starczy. Na tle księżyca, wygląda jak wampir.

 

Babciu, coś tobie powiem. Gdyby Jezusek marudził, że robicie w niebie burdel, to niech mu Piotruś wytłumaczy, że to tylko mała dziewczynka, tęskni za swoją babcią i chce ją chociaż na chwilę zobaczyć na chmurce, a niech to, ktoś idzie po schodach, chowam list, jutro wrzucę do pierwszej lepszej skrzynki, a resztę, to jakoś babciu załatwisz. Masz tam teraz znajomości, nie z tego świata.

Pogadaj z aniołkami, może podfruną i list zabiorą i tobie oddadzą. Całuję. Pa. Narka.

 

*

–– Dziecko, wyjdź z okna. Burza jest. Nie słyszysz jak grzmi?

–– Mamo, coś ty. To tylko babcia puściła bąka.

–– No wiesz. Co ty opowiadasz. Gdyby to babcia usłyszała, to by ci dała.

–– Figę by dała. Ona miała jeszcze lepsze pomysły. Chociażby wlazła do dzwonu.

–– Jakiego dzwonu? Co my z tobą mamy. Same niespodzianki.

–– Cieszcie się, że macie, bo jakbym się przemieniła we wspomnienie.

–– W co znowu?

–– Swoje wiem i już. A Piotruś wcale nie taki święty, tyko wesoły.

–– Jaki znowu Piotruś?

–– Święty.

–– Taki jak ty i babcia? Współczuję niebu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Czy to nie Ciebie widziałem w oczach dziecka, które się radowało? Czy to nie Twoją twarz widziałem u starca, kiedy umierał? Czy nasza codzienność nie jest naznaczona Twoją przenikliwością? Tysiące milimetrów dzieli mnie od Twego ideału. Milimetr podzielony na nieskończoną ilość ludzkiego szczęścia i nieszczęścia. Mój rozum podzielony na tyle samo boskich kawałków. Niewidzialne kruki wydziobują organy i rozwlekają je po utrapionej ziemi.      Czy widziałeś kiedyś tak naturalnego klauna? Prawdziwego we wszystkim, co robił. Ten aktor z burleski tańczył dla Ciebie. Po występie skoczył z dachu i się zabił. Dlaczego to zrobił? A dlaczego rodzące się dziecko łapie oddech? To ten sam odruch, tyle że… w odwrotną stronę. Hahaha, w odwrotną stronę powiadasz. Świat dla niego się skończył. W tym samym czasie, gdy dla kogoś innego dopiero na dobre się rozpoczął.      Jedna śmierć. Jedne narodziny. Jedno życie… Sąsiad gada z psem, choć ten ni w ząb go nie rozumie. Chociaż czasem udaje, że niby słucha. Odwraca oczami jak ten facet, który właśnie mi się przygląda. Podejdę do niego i zapytam: czy jesteś może psem, z którym rozmawia mój sąsiad? A może jesteś człowiekiem, do którego właśnie przemawia Bóg? Może mi przebaczy. Może wypowie słowo, które mnie zauroczy i resztę świata. Resztę świata, w którym istnieję jako kto? No właśnie — kim jesteśmy w oczach Boga?      Boże, nie karz mnie za te bluźnierstwa. Nie karz mnie za stawianie pytań. Czy moja ludzka entropia, nawet kiedy nic nie robię, zbliża nas do siebie? A może oddala i dlatego świat wymusza na nas ciągły ruch i postęp?      Kobiety… ach, te kobiety. W którym miejscu jesteśmy, ubóstwiając was? Czy to nie ta sama siła pcha nas ku wam? Czyż to nie Bóg pod którąś z waszych spódnic właśnie się schował? No powiedz, piękna — schował się Bóg pod twoją spódnicą? Czy nie jest częścią wszechogarniającego nas fizycznego zachwytu nad pięknem? Częścią popędu? Czy może tylko moim pijackim bełkotem?
    • Ech tam maniery Facet zapomniał dodać czy mogę i teraz zabrał się lub zwiał do cholery Zapomniał lub skrócił Zabieram od taty i mamy Nie spytał czy może zabrać córkę na spacer Tak czy inaczej Wybaczył bym I powiedział "Możesz mnie zabrać ale na zawsze mówiąc przed ołtarzem "biorę..."" :))))    
    • @Berenika97No nie przepraszaj, Bereniko, na litość...  Lecę na spacer. A wiesz co? Na moim balkonie mam piękny ogród z różowymi piwoniami. Super miejscówka na kawę, zmykam tymczasem, pa!
    • @Alicja_Wysocka   Zmieniłam, przepraszam za bezmyślność. :) 
    • Na Czystej, w Ministerstwie Książek Starych, powietrze pachniało kurzem i spokojem. Najpierw był tylko ślad — otwarta książka na dębowym blacie, zdania urwane w połowie — jak po nagłym wyjściu. Potem — ciężki brzęk, jak pszczoła uderzająca o szybę — weszła. Nie odezwała się ani słowem. Patrzyła tylko — jak dotykam kruchych stron. Wyjęłam wersy, cienkie jak skrawki bibuły. Kiedy podniosłam je pod światło, myślałam, że zobaczę blady atrament, ale prześwitywała przez nie przepaść — jasna, ostra, bez dna.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...