Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

 

palony oranż w wilgotność traw

półnagie drzewa i noc i ja

w pożodze dłonie suną jak ćmy

w dymne szkarłaty

 

piołun we krwi

 

a wszystko to ten

jesienny wiatr

co dmie za oknem nie daje spać

a wszystko to ten

twój schrypły głos

co ciągle woła woła mnie wciąż

 

i noc już klęczy i ucichł świat

rosa z pajęczyn i w rosie ja

konfetti z liści zachłanność warg

usta na szyi

 

 imbiru smak

 

bo wszystko to ten

jesienny wiatr

co dmie za oknem nie daje spać

a wszystko to ten

twój schrypły głos

w ustach znów piołun imbir

 

i chłód

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano

Ja tu byłem okrojony tekst zostawiłem

 

Pozdrawiam 

Pan Ropuch

 

palony oranż wilgotność traw
półnagie drzewa noc i ja
w pożodze dłonie suną jak ćmy
dymu szkarłaty piołun krwi
we wszystko to jesienny wiatr
dmie za oknem nie daje spać
jak twój ochrypły głos
ciągle woła woła mnie 

 

noc już klęczy ucichł świat
rosa z pajęczyn w tej rosie ja
konfetti listne zachłanność warg
usta na szyi imbiru smak
we wszystko jesienny wiatr
dmie za oknem nie daje spać
jak twój ochrypły głos
w ustach piołunu z imbirem smak

 

 

i chłód

Opublikowano

@Michał_78 Bardzo dziękuję. Pozdrawiam :)

 

@Dag Jak Ty w punkt potrafisz odebrać najdrobniejsze wibracje, Czarodziejko...!

Cieplutkie, rozgrzane imbirem pozdrowienia! :-)

 

@Pan Ropuch  Tyz piknie! :-) I krócej, gardło (swoje),  uszy i nerwy (słuchaczy) oszczędzę :-)

Dzięki wielkie, pozdrawienia! :-)

 

@Nata_Kruk

Cześć, Natko :)

Co do „mnie” w ostatnim wersie – to masz rację, poszłam na łatwiznę, i zamiast wypełnić to miejsce czymś treściwszym, wstawiłam po najmniejszej linii oporu zaimek :) Na pewno zmienię, jak znajdę czas na przełamywanie ww linii oporu ;)

 

Co do „ten, tego”… ;) Zostawiam. Bo, czy spróbowałaś może, czytać/śpiewać tak, jak prowadzą wersy…? Powtarzanie  ma tu sens – kiedy kończy wers, masz (mam nadzieję) wrażenie tętentu, jakiegoś niepokoju… Przynajmniej tak miało być ;)

 

Powtórzenia ( w tym również refren) są zamierzone. Takie zawodzenie, z wiatrem.

 

Bardzo dziękuję Ci za wnikliwe czytanie. Pozdrawiam serdecznie :-)

 

@Waldemar_Talar_Talar Dziękuję za słowo :-) Pozdrawiam

 

@A-typowa-b

Co do herbatki - ja również lubię :)

 

Ale tu to chyba  raczej pito piołunówkę, przegryzaną dla otrzeźwienia imbirem… ;)  A wszystko dlatego, że na początku miód za bardzo zakręcił w głowach;)

 

Dziękuję  i pozdrawiam serdecznie :-)

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Łąka   Utonąłem w dzikiej, pachnącej łące Upstrzonej barwnymi główkami kwiatów. Tuż obok ze swą nitką się plącze Żółtozielony pajączek Wielki łowca owadów.     Czarna mrówka z suchym badylem się zmaga- Ciągnie cegiełkę do swego pałacu. Polna mysz dnem łąki się przekrada I do mrocznej nory wpada Pełnej mysiego płaczu.     Kołysze wiatr łąką, gna zielone fale, Gęsty żar leje się z nieba I pachną zielenią trawy wspaniale Jest tylko ta łąka... i myśl, Że poza nią nic na świecie! nie ma.   Tekst powstał na początku lat 90-tych ub.w.    
    • Świetny tytuł, a miniatura daje do myślenia. Podoba się :)   Pozdrawiam.
    • "Ostatnia samoocena"   Sam siebie nie czaruję, będąc istotą przeciętną – ni dobrą, ni złą, spokojną, z latami nieco przegiętą.   Nienawidzę głośnych kłótni, ale i tych cichych nawet. A uczciwość jest mi droższa niż piękny brylant czy diament.   Podziwiam zmierzchający dzień, który przemija stopniowo, i budzący się poranek, niosący nam nowe słowo.   Jestem już w takim wieku, że nie boję się żadnych nocy; to wiek zgody z samym sobą, ze słabością i niemocą.   Czuję się też trochę winny, bo różne zdarzenia miałem. Bywając naiwnym w młodości, niczego się nie bałem.   Z fantazją, choć nieraz zgubną, byłem szczery i serdeczny. W brawurowym pędzie życia przystojniak dość niegrzeczny.   Na pół serio życie brałem, śmierci zaglądając w oczy. Często ją prowokowałem, dzisiaj ona za mną kroczy.   Leszek Piotr Laskowski
    • Żona głodna   Nad stawem koło krzaczora, molestowała werbalnie kaczka kaczora. Kaczor pragnął  proste życie wieść. Kaczka zaś złote jaja chciała nieść. Futra z lisów, buty z węża! Blichtr i poklask…na nic jęki męża! Kaczko moja kochana, próżno szukasz braw. Wizja twa świata brudna i mętna jak i ten staw. Odstaw swe żądze, żaden z ciebie ssak. Myślisz jak człowiek, a nie ptak.   Grahamoza
    • Nad miasteczkiem przelatuje czarny smok Poszarapane cienie podążają za mną krok w krok Wszędzie czerwone lampiony choć to nie jest chiński nowy rok Szczerząc kły, swym kamiennym wzrokiem niebo preczesuje Denglong   Tak jak zawsze, najgorsze starcie jest dopiero w finale Więc to twoja wina skarbie, że na starcie już przegrałeś   Nie wiem o co chodzi ludziom wokół mnie, wszyscy mają jakieś pretensje Po prostu pozwólcie iść przed siebie I się weźcie ode mnie odczepcie   Mówiłem to już chyba wszystkim Znajomym, rodzinie i bliskim Kasjerce w żabce, panu w kiosku i kotu ale o tym nie musisz mówić nikomu.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...