Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Już od rana się przystawia

i słodziutko do mnie mawia,

że on wielką ma ochotę

posiąść mnie i moją cnotę.

 

Po śniadaniu nie jest lepszy

bo o wianku nadal pieprzy

i co chwilę tak dodaje

- wybacz lecz mi ciągle staje.

 

Jednak gwoli wyjaśnienia

spieka raka i nadmienia,

że to było jednak durne

i nadzwyczaj niefortunne,

 

że i owszem wciąż mu stoi

a on się panicznie boi

tego, że już tak zostanie

niepołknięty kęs w śniadanie.

 

Po obiedzie z innej beczki

do mej cnoty są wycieczki,

że on nie chce grać w podchody

i usuwać spod nóg kłody.

 

Po kolacji rutynowo

szepnął do mnie, hej Królowo

nie graj ze mną w cymbergaja

bo mnie zwodzisz już od maja.

 

Koniec licznych niespodzianek

bo niecnota skradł mój wianek,

który oparł się każdemu

a otworem stał ku niemu.

Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Tak z cnotą niecnota grała

i wianeczka doczekała,

warto więc z uporem hardym,

dąsy, kłody i niefarty

 

znosić ile tylko trzeba,

skoro dopaść można nieba,

na tutejszej, znanej ziemi,

pośród ziół, lasów, kamieni.

 

Pozdrawienia dla pradziadka Henia :)

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...