Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

uwielbiam przekomarzać się
w dorzeczu wyzwolonej amazonki

w temperaturze powyżej 96 stopni Fahrenheita
ciekły kryształ pozwala nonszalancji zdjąć maskę


ponoć radio podało dobrą prognozę
zawaliły się sufity miast
poległa w gruzach obojętność

zszedłem nisko
powiedziałaś - jestem wysoko wzlatuję
zostałem
mówiłaś - jestem bardzo nieważka

gryzłaś poduszkę światła
radością wilgotniejszą od prześcieradeł Gangesu

depilację próśb zacząłem od wyciągania
najsmaczniejszych drzazg pojednania

Opublikowano

Witam Panie Em ;-)
Może trochę za dużo metafor zbudowanych na dopełnieniach- to dla mnie jako czytelniczki trochę obciąża tekst pod względem formalnym, ale treść -jak przeważnie u Ciebie jest piękna, bo nie dość, że klimat, to te Twoje diamentowe momenty

uwielbiam przekomarzać się
w dorzeczu wyzwolonej amazonki

w temperaturze powyżej 96 stopni Fahrenheita
ciekły kryształ pozwala nonszalancji zdjąć maskę

ponoć radio podało dobrą prognozę
zawaliły się sufity miast


odciążyłabym trochę końcówkę-bo są tam aż dwie metafory dopełnieniowe, ale to tylko uwagi formalne . Tekst wywołuję piękne uczucia-i to najważniejsze, korekta formy mogłaby wyeliminować pewne zgrzyty w komunikacji .

pozdrawiam przeserdecznie;-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Dziękuję za komentarz przesympatyczna Krakowianko...

zgadzam się z dopełnieniami w wierszu- jest ich tu sporo, lecz tak właśnie ułożyłem go sobie... co do zmian, i ja zapatruję się sceptycznie
-dzięki raz jeszcze za zatrzymanie się przy mnie

pozdrawiam bardzo gorąco
-dz_re
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



amandaleo...
...na Twój komentarz odpowiem skromnie- dziękuję

psst..mężczyźni potafią wiele, potrzebują tylko, żeby ktoś ich pięknie zapalił.:))

pozdrawiam
-dz_re

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Piękny, bardzo osobisty zapis dziecięcego świata z nutką nostalgii...czyta się z przyjemnością...pozdrawiam serdecznie*)
    • "Gortatów dom wakacji" - 2 Był tam wielki warzywniak i sad owocowy, drzewa czereśni i zagajnik malinowy. Były pszczoły w ulach, które sadu pilnowały, do malin i czereśni nas nie dopuszczały. Czasami smród z wysypiska tam przywędrował, bo miejski śmietnik Kluczborka tam się znajdował. Zasypywali nim glinianki cegielniane, przez cegielnię dla gliny koparką kopane. W poniemieckiej cegielni ludzie pracowali, czerwoną cegłę w dużych piecach wypalali. Cegielnia była między śmietnikiem a domem, w czasie jej pracy omijałem ją slalomem. Wujek Tadek psa miał, na imię dał mu Michol, owczarek górski, mądry, przeuroczy pychol. Pierwszego roku młody był, gdy się pojawił, ze mną, małym chłopcem, jak z bratem się bawił. Bardzo już wydoroślał roku następnego, widoczne to było z jego wzroku mądrego. Wspaniały był, chodził ze mną i mnie pilnował, to właśnie on nade mną opiekę sprawował. Wujek karabin, wiatrówkę na śruty posiadał. „Idźcie polować zimową porą” – powiadał. I szliśmy z Micholem zabijać szczury i ptaki, na śmietnik, na cegielnię – dwa małe nieboraki. Na cegielnię tylko w porach popołudniowych, gdy ludzi już nie było w barakach cegłowych. I strzelałem do wróbli, i je zabijałem, a Michol je zjadał, a ja to oglądałem. Już wtedy pamiętam, dumny z tego nie byłem, ale wujek to chwalił, więc z niesmakiem to robiłem, żeby wujek traktował mnie jak dorosłego – jak swojego siostrzeńca najukochańszego. Dziwne były to czasy świata ówczesnego, widziane oczętami chłopczyka małego. Żeby wnioski wyciągnąć, lat potrzeba było, by wiedzieć, co dobrze, a co źle się robiło.          -cdn.   Leszek Piotr Laskowski.   
    • Ty o niej zapomniałeś, o jej błękitnych oczach. Powoli zabierasz uśmiech, sprawiając, że usycha jak kwiat.   Wytykasz jej zazdrość za każdym razem, gdy patrzysz chciwie na inną.   Dobrze, że jest silna, nie płacze w poduszkę, a wspólne marzenia prysły jak bańka mydlana.   Mówiłeś, że kochasz jej piegi i że jest piękna, a już flirtujesz z następną.   Ona jest zbyt mądra, by dzielić z tobą życie. Tak, chce odejść, zanim wiosna przypomni o sobie.   Lepiej być wędrownym ptakiem, niż z nieszczerym sercem stanąć przed ołtarzem.
    • delikatnie i subtelnie jak na poezję przystało...pozdrawiam z podobaniem*)
    • Bardzo czuły i subtelny wiersz, zatrzymuje i skłania do głębszych refleksji...pozdrawiam serdecznie*)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...