Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

zaczęłam mówić zbyt późno 

z powodu wychowania i edukacji

 

gdy już stanęło mi w gardle

(a 'tak' przemierzyło wszystkie

niesłychane obszary)

 

wyrzuciłam je przez usta

i z mgnienia oczu wyskoczyło

NIE!

 

nie bój się kochany

to nie do Ciebie

 

bo przecież nie jesteś moim

ciemiężycielem?

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez iwonaroma (wyświetl historię edycji)
  • iwonaroma zmienił(a) tytuł na słowo 'nie'
Opublikowano

@iwonaroma Irytuje mnie podejście do słowa "nie" w naszej kulturze. Odbierane jest jako agresja lub brak kultury bądź nie jest traktowane poważnie. A już na pewno żadna babcia nie jest w stanie potraktować poważnie odmowy, kiedy usiłuje nałożyć wnukowi dokładkę na talerz. Niby przykład z przymrużeniem oka, ale doskonale oddający sposób myślenia, który z powodzeniem można przełożyć na poważniejsze sytuacje. A ja uważam, że "nie" nie tylko nie jest przejawem braku kultury czy agresji, ale jest w dzisiejszych realiach najbardziej potrzebnym słowem. Kiedyś miałem nawet pomysł, by sobie to słowo wytatuować. Nadal uważam, że to wcale nie jest taki głupi pomysł i pewnie kiedyś go zrealizuję.

Opublikowano

Iwono 

 

Pierwsze dwa wersy mnie rozwaliły. 

Jest w nich cios boksera wymierzony 

w młodą adeptkę żcyia. 

 

To na tych dóch wersach

jest zawieszona reszta. 

 

To tak jakby zacząć od puenty ;)

 

Aż chce się peelowi dopingować. 

 

Pozdraiwam   

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Mnie również (a nawet wku...wia ;). Psów i kotów nie zmusza się do jedzenia ale dzieci - tak. A potem narzeka się, że dzieci otyłe. Poza jedzeniem  - całe spektrum rozmaitych spraw, szkoda wymieniać. Dziecko ulega, bo kocha, bo chce być kochane, bo się boi etc.etc.

Młodzież też ma nielekko, a czasy takie, jak zauważasz - że koniecznym jest umiejętność odmawiania.

Dzięki za serce

 

 

 

 

Dokładnie, lepiej późno niż wcale :) Poza tym długotrwała kumulacja wewnętrznego 'nie' nabrała u mnie takiej mocy, że... drżyjcie narody ;)

Również zdrówka i dziękuję 

 

 

 

 

O, i taki doping- ze zrozumieniem, szczery i z mocą - bardzo mi się podoba :)

Dziękuję i również pozdrawiam 

 

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew   bardzo plastyczna poezja.   myśli pobiegły mi za Manetem.   za jego wizjami;)  
    • @karenka Dziękuję. Cieszę się, że tak odebrałaś mój wiersz. Właśnie tak pięknie jest, gdzie jestem teraz. Pozdrawiam.
    • @Migrena uderza realizmem, generuje głębokie zrozumienie- i to jest genialne!
    • @Berenika97   to jest zapis powolnego odklejania się tożsamosći od własnej obecności   luiza nie znika nagle tylko rozprasza się w rutynie gestów i grzeczności aż zostaje z siebie tylko funkcja w świecie który nie pyta o imię   kapitalnie   uchwycilaś  napięcie między byciem a jego pozorem .   z  cichą erozją   podmiotowosci która dzieje się bez dramatów ale  bez powrotu.   poezja z wyższej półki   tak jest.    
    • bezimię najpierw zniknęło echo. powiedziałem swoje imię. wróciła tylko cisza. cisza, która wyglądała, jakby już wcześniej wiedziała, co miałem powiedzieć. od tego dnia świat zaczął oszczędzać na mojej obecności. drzwi zamykały się odrobinę za wcześnie. fotokomórki nie zawsze mnie widziały. pies sąsiadów przestał odwracać głowę, kiedy przechodziłem. w sklepie kasjerka podała resztę człowiekowi stojącemu za mną. uśmiechnęła się. mnie nie zauważyła. myślałem, że to przypadki. przedmioty przestały stawiać mi opór. usiadłem na krześle, a drewno pod moim ciężarem nawet nie skrzypnęło. materac przestał pamiętać kształt mojego ciała, jakbym ważył mniej niż cień. stałem się tak lekki, że bałem się, iż przestanę odciskać stopy na podłodze. potem zaczęły znikać zdjęcia. ramię żony obejmowało powietrze. córka śmiała się do kogoś, kogo aparat już nie pamiętał. spytałem ją, kto zrobił to zdjęcie. popatrzyła na mnie długo. w jej oczach nie było już mojego odbicia. wzrok prześlizgnął się po mnie tak gładko, jakby patrzyła na dobrze umyty kafel. byliśmy sami w pokoju, ale ona zaczęła już powoli wietrzyć po mnie powietrze. w ustach miałem smak świeżo rozkopanej ziemi. dotknąłem kuchennego blatu. miałem wrażenie, że to nie ja go dotykam. jakby nawet dotyk musiał najpierw przypomnieć sobie moje imię. tej nocy usłyszałem, że ktoś chodzi po mieszkaniu. nie szukał mnie. szukał miejsc, w których kiedyś byłem. jakby upewniał się, że naprawdę zniknąłem. rano wszystkie lustra były zaparowane. na każdym ktoś zostawił ślad dłoni. nie od zewnątrz. od środka. ścierałem parę rękawem. szkło było ciepłe. jakby ten ślad zostawiono po tamtej stronie. zacząłem mówić głośniej. stawiać cięższe kroki. trzaskać drzwiami. hałas wracał. tylko nie do mnie. z każdym dniem pamiętałem mniej. nie dzieciństwo. nie twarze. pamiętałem coraz mniej samego siebie. któregoś ranka nie potrafiłem przypomnieć sobie własnego głosu. otworzyłem usta. wyszedł z nich oddech. cudzy. jakby ktoś od dawna ćwiczył go we mnie. ostatni raz spojrzałem w lustro. stał tam mężczyzna. wyglądał dokładnie jak ja. tyle że był spokojniejszy. bardziej prawdziwy. pozbawiony mojego błędu. uśmiechnął się z ulgą. jak ktoś, kto przez wiele lat czekał, aż właściciel wreszcie opuści dom. podniósł rękę. nie zrobiłem tego samego. to nie było odbicie. to był gest pożegnania. odwróciłem się. za plecami nikogo nie było. kiedy spojrzałem ponownie, lustro było puste. po raz pierwszy w życiu odbicie zniknęło przed człowiekiem. stałem na środku ulicy. czułem, jak czas przepływa przeze mnie, nie zostawiając we mnie żadnego śladu. od tamtej chwili ludzie coraz częściej przechodzili obok mnie. czasem na ułamek sekundy marszczyli brwi. jakby prawie mnie pamiętali. jakby zaraz mieli wypowiedzieć moje imię. ale świat był szybszy. to wystarczało. świat nie odbiera życia. po prostu pewnego dnia przestaje pamiętać, że kiedykolwiek byłeś.      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...