Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Gość Franek K
Opublikowano (edytowane)

Rzecz ta zdarzyła się dawno dosyć,

W czasach gdy wszystkie słonie w Afryce

Nie posiadały trąb, tylko nosy,

Niezbyt wydatne - krótkie i zwykłe.

 

Mieszkał tam wtedy mały słoń Zenek,

Co był wszystkiego bardzo ciekawy.

Lubił swój nosek wsadzać wciąż wszędzie,

A już najbardziej w nie swoje sprawy.

 

Pewnego razu, gdy był nad rzeką

Chciał się ochłodzić, napić się wody,

Schylił więc głowę i w toń nos wetknął,

Gdy wtem go paszczą złapał krokodyl.

 

Słonik się zaparł i zaczął ciągnąć,

Gad ciągnął także, lecz w swoją stronę.

To przeciąganie trwało tak długo,

Że nosek długim stał się rulonem.

 

W końcu krokodyl bardzo zmęczony

Dał sobie spokój i słonia puścił,

Ale nos Zenka raz wydłużony

Do swego kształtu już nie powrócił.

 

Słonik z początku zaczął rozpaczać,

Lecz wkrótce przestał się tym zamartwiać,

Bo nos, choć długi, mu nie przeszkadzał,

A wręcz przeciwnie – wiele ułatwiał.

 

Tak to już bywa w życiu przewrotnym,

Że złe wychodzi często na dobre,

Miast mu wyrządzić krzywdę krokodyl,

Zrobił mu prezent – wspaniałą trąbę!

 

Lepszego nie mógł słoń sobie wyśnić,

Miał czym nareszcie muchy odganiać.

Mógł sobie teraz chłodny wziąć prysznic,

Pić wodę z rzeki już bez schylania.

 

Jest tak radosny gdy ją unosi,

I tak się cieszy jakby był dzieckiem,

Stąd ludzie wierzą, że słoń przynosi

Z trąbą swą w górze ogromne szczęście.

 

 

 

 

 

 

 

Rys Dot:

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Franek K (wyświetl historię edycji)
Gość Franek K
Opublikowano

@Marek.zak1

 

Dzięki Marku. Co do drugiego - zgoda. Poprawiam. Natomiast o tych "nieswoich" rozmyślałem i nie jestem pewien jaka pisownia jest tutaj adekwatna. Może ktoś jeszcze w tym temacie się wypowie...

Gość Franek K
Opublikowano

@dot.

 

Tematów są tysiące, ale trzeba mieć pomysł jak je ubrać w słowa. Pisanie pod dzieci to nie wolna poezja. Tutaj wymagania są dużo większe i niełatwo im sprostać, co nie znaczy, że nie warto próbować.

Gość Franek K
Opublikowano

@dot.

 

Dzięki Dot :)

Te krokodyle łzy też trzeba będzie opisać w jakimś wierszydle.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Jacek_Suchowicz

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Berenika97 @Nata_Kruk @Nata_Kruk Ta chęć jest...kluczowa.  Nie wynika z ...lenistwa,ale z niewiary ,że można. Dam malutki przykład. 3 lata namawiałem kogoś, aby złożyć pismo o założenie pieca gazowego w mieszkaniu adm. Złożyła pierwsza zima w cieple. 2 lata namawiałem, że warto pojechać na wycieczkę. Były Włochy z Rzymem.........   Od nas trochę zależy, aby... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Gdy Dorotka parówkę (wieś Łąg) bierze z gracją do ust albo rąk, to rozlega się dzwon alarmowy u żon, że w ich chłopach się budzi King Kong     "Przegląd od AI Ten wiersz to limeryk – krótki, humorystyczny, a często rubaszny utwór poetycki oparty na schemacie rymów AABBA. Prezentowany tekst opiera się na grze słów i dwuznaczności, a jego treść jest typowa dla ludowej lub internetowej twórczości satyrycznej, wykorzystującej lokalny kontekst (wieś Łąg w województwie pomorskim). Analiza limeryku: Sytuacja: Dorotka z gracją spożywa parówkę. Reakcja: Żony miejscowych chłopów reagują niepokojem (dzwon alarmowy). Puenta: Obawa żon, że zachowanie Dorotki budzi w ich mężach dzikie żądze (metafora "King Konga"). Limeryki charakteryzują się zazwyczaj rymowanymi wersami (tu: Łąg/rąk, dzwon/żon/Kong) i mają na celu wywołanie śmiechu poprzez absurdalną sytuację."   :D
    • Je i z drabem Adam. I zarazi madame bardziej     I ma bardzo wielki pejs As. Je pikle Iwo z drabami
    • Wór. A kot u autokarów   Keramzyty z Marek?
    • @Charismafilos Bracie, niby ludzie rozumieją, że peel i autor to nie te same podmioty, ale pokusa jest zbyt potężna. Nie jestem też pewien czy 'ukrywanie się za peelem' nie jest uproszczeniem. Przecież wiadomo, że peel przemawia przez Twój aparat psychiczny. Ale interpretować wiersz twardo mówiąc 'tytakiowaki' - to jednak przegięcie. Dam przykład - zamieściłem wierszyk Black Jack. Kolega odpisał w komentarzu tymi słowy: "Ładnie o sobie". I co ja mam z nim począć jak to jest przetworzenie doświadczeń sprzed 20 lat i tamtego człowieka już nie ma? Tłumaczyć? Trudno, niech mu będzie, że dzień w dzień siedzę w kasynie czy cokolwiek tam sobie o mnie wydumał.   @Atlas Sorry, że żeglujemy już obok wiersza.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...