Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pewnego razu Polana Kwiatek idąc przez las napotkała polanę na której rósł kwiatek. Polana Kwiatek pomyślała "Ładna ta polana i ten kwiatek" I tak Polana Kwiatek postanowiła, że pójdzie przyjrzeć się bliżej kwiatkowi rosnącemu na polanie. Kwiatek rósł na środku polany, więc Polana Kwiatek miała długą drogę do przejścia aby przyjrzeć się kwiatkowi rosnącemu na polanie, gdyż polana z kwiatkiem miała dużą średnicę. Polana Kwiatek nawet przez chwilę zastanowiła się "ile ma średnicy ta polana na której rośnie kwiatek?" Ale szybko zaprzestała myśleć nad tym nurtującym problemem gdyż uświadomiła sobie ,że dużo. I tak Polana Kwiatek zmierzając ku kwiatkowi rosnącemu na polanie nie zastanawiała się dłużej nad długością średnicy polany na której rośnie kwiatek.
Minął dzień, a potem drugi i Polana Kwiatek ździebko zmęczona dotarła w końcu do kwiatka rosnącego na polanie. Pomyślała sobie po tak długiej drodze "Hmm, skoro promień tej polany na której rośnie kwiatek jest taki duży, to jaka jest średnica?" I tak Polana Kwiatek zapadła się w swoich myślach i rozważała jak duża jest średnica polany na której rośnie kwiatek . Minął dzień , a potem drugi i nagle Polana Kwiatek zdała sobie sprawę że średnica polany na której rośnie kwiatek jest duża. I zaprzestała swoich rozmyślań.
Tymczasem ,na kwiatku rosnącym na polanie przysiadł z niezwykłą gracją i liściem w zębach Motylek Zamierzchły. Rozejrzał się w koło za kwadratem. Nic tylko naokoło polana, i obok Polana tyle ,że z Kwiatek, nie z kwiatkiem jak owa polana z kwiatkiem, na którym to ,właśnie siedzi kwiatku na polanie Motylek Zamierzchły. I tak Motylek Zamierzchły pomyślał sobie ,z lekką nutką dekadencji:" Miło tak siedzieć sobie na kwiatku na polanie, i tak przyglądać się Polanie Kwiatek, która przebyła tak daleką drogę ,przez tę ogromną odległość, bo przecież średnica polany na której rośnie kwiatek jest duża!" I tak zagłębiając się w swoich niezwykle ,niesamowicie głębokich (a jakże!) przemyśleniach ,Motylek Zamierzchły oddalił się ,wręcz "odleciał" z rzeczywistego świata ,gdzie to właśnie Polana Kwiatek stała na polanie na której rósł kwiatek i przyglądała się Motylowi Zamierzchłemu siedzącemu na kwiatku rosnącym na polanie. Pierwszą myślą jaka przebiegła przez jej bystry umysł była myśl o treści: "O! Na kwiatku rosnącym na polanie siedzi Motylek Zamierzchły!" Niesamowicie zadowolona była ze swego spostrzeżenia Polana Kwiatek, tak zadowolona, że usiadła.
Tymczasem Motylek Zamierzchły oddalił się swoimi myślami z zapałem i liściem w zębach w Zamierzchłe czasy kiedy to na polanie, na której rośnie kwiatek nie było Polany Kwiatek, był tylko Grzyb Wczorajszy. Czasy owe były tak zamierzchłe jak Motylek Zamierzchły był zamierzchły. Oj, tak zamierzchłe, że można by wręcz powiedzieć że wczorajsze, tak jak i ów Grzyb Wczorajszy o którym pomyślał Motylek Zamierzchły kiedy to zanurzył się tak myślami z zapałem i liściem w zębach w zamierzchłe czasy. I tak oto przed jego oczami ukazał się Grzyb Wczorajszy. Stał gdzieś daleko, i był jeszcze bardziej wczorajszy niż zwykle. Wpatrywał się w coś, w kogoś...w Polanę Kwiatek siedzącą na polanie na której rośnie kwiatek. Motylek Zamierzchły zatrwożył się wielce(ostatnio zdarzyło mu się to gdy był gąsienicą i zakrztusił się jedząc liść dziewanny) Dopiero po 37 sekundach Motylek Zamierzchły zdał sobie sprawę, że Grzyb Wczorajszy jest dzisiejszym gościem na łące na której rośnie kwiatek, któremu przygląda się Polana Kwiatek. "aha!"pomyślał Motylek Zamierzchły i spadł z kwiatka.
A Grzyb Wczorajszy stojąc na polanie ,na której rósł kwiatek gapił się na Polanę Kwiatek ,siedzącą na polanie na której rósł kwiatek. I nic. Stał i się gapił.
Polana Kwiatek widziała jak spadał Motylek Zamierzchły z kwiatka rosnącego na polanie. I przeraziła się wielce, że zrobił sobie krzywdę, albo coś. I Polana Kwiatek chciała zobaczyć co się stało, tylko nie mogła, bo zmroził ją wzrok Grzyba Wczorajszego, który się gapił...
I tak historia owa kończy się niejednoznacznie gdyż i żywot Polany Kwiatek jest niejednoznaczny także.

Opublikowano

szczerze mówiąc polana i słowotłok to jedyne takie moje opowiadanka zabawno-słowne, chmurzeście jest inne i jeszcze inne są inne:) a ja mam dość poważności(powagi:) na codzień, mnie to nie nudzi tylko bawi,choć wiem że może inni nie mają ochoty na takie bzdury. Ale dzięki za komentarze.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Gdzieś na małej wyspie, gdzieś na Karaibach, gdzie bogaci biali kupili hektary jachtowa szósteczka w barze u Bazyla  zajada langusty, pełnymi szklankami popijając whisky. Karmią rytuały.   Gdzieś na Palma Island huragan dokucza, białe grzywy w dali miesza z dachówkami, śmiałkowie przez reling w głębokim pokłonie  spazmem poruszeni oddają hołd morzu. Szlak spienionej fali.   Na Granadzie było wielkie nurkowanie. Feeria ławicy niebieskawych rybek otacza korale. Zachłyśnięta pięknem rafy, kiedy z rufy skokiem gnębię wodę. Cud świata, Ci powiem.   Tańce i lobstery, niezłowione ryby, lazur w oczy bije i spalone czoła. Gdzieś na Karaibach słońce oczy mróży zachodząc za morze słyszałę już szeptanie, że koniec podróży.   To naprawdę koniec.       PS Zamieściłam go wcześniej i skasowałam. Zmieniam zdanie, to również kawałek życia. Pocztówka z wakacji. 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Jesteś daleko  a może nie bardzo  bo ja  ja wciąż słyszę Ciebie  jakbyś był obok    nie jedno życie zmieniłeś  nie jedno zmienisz    burzyłeś  mury  burzyłeś nienawiść  uczyłeś miłości  miłości czystej    Jesteś ... drogą do Źródła  do Boga    Jezu ufam Tobie    4.2025 andrew Piątek, dzień wspomnienia  m ęki i śmierci Jezusa  
    • I tak też można, a tak przy okazji: jak się pani spało?   Łukasz Jasiński 
    • Ten tekst akurat pani dobrze wyszedł, a czytam tak:   Płakałam w nocy, nie słyszał mnie, unikał spojrzenia - nie chciał widzieć   miłości, a każdy płacz i każdy oddech  był tylko o nim i jęki moje pieśnią    pochwalną - zagrzmiały i przerażał  mnie - jego kamienny spokój - nocny,   już byłam dla niego wspomnieniem, fotografią - poszarpaną fatamorganą...   Mam nadzieję, iż zniknęła u pani samotność...   Łukasz Jasiński 
    • Rozłącza ciągle dźwięk dzwonka, za długo się nie rozgadam. Co tam, orzechy łupisz lub inne wciąż o ogrodach kwietniowych sadach.   Jeszcze za rękę, magnolia, chłopiec z gitarą na plecach. Z miniatur zamek tak jak był stary fiołkowym runem przy Lelewela.   Spokojne to, co umyka — koci ślad muska parapet. Brzask kwiatów w chmurkach, ćwierkanie drzewa jakby czas statków do dobrych planet.         ***   zaopatrzeni na dzień śniadaniowych płatków w nowych sześć strun                    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...