Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

chyba się boisz latać samolotami? mi się kręciło w głowie, jak tylko patrzyłam w dół i widziałam morze czy ziemię. piękny zachód słońca z góry, słońce było czerwone i widziałam moment zetknięcia się:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Oczywiście, że nie mam lęku wysokości. Nigdy nie miałem, zawsze prace na dachu własnej posesji wykonywałem sam, głównie to monaż anten.

 

Akrofobia podobno może być cechą przejmowaną po rodzicach, gdy rodzic panikuje na "wyższym pułapie" dziecko obserwując uczy  się tych zachowań.

 

Ale to tylko teoria..

 

Mamusi na dachu nigdy nie widziałem, a ojciec lubił spoglądać do góry. Miał niesamowitego cela. Potrafił przy użyciu kamienia strącić butelkę ze słupka ogrodzeniowego z odległości powiedzmy 15-20 metrów rzucając ręką kamień. Nigdy nikt mu w tym nie dorównywał.

 

... a zerkał w górę, ze względu na umiejętności, był w wojsku dalmiercą.

 

Strącali balony które ciągnęły za sobą samoloty latające nad morzem w Wicku morskim.

 

Wtedy nie było jakiejś wypaśnej komputeryzacji tylko robili to manualnie przy użyciu optycznych urządzeń, za wzorowe manewry dostał nawet przepustkę na urlop. Opowiadał, mnie na świecie jeszcze nie było.

 

Tak że zero akrofobii w otoczeniu.

 

Dlaczego pytasz? Nigdzie się nie wybieram, nigdzie z tobą nie polecę; hahaha☺ 

Opublikowano

@Tomasz Kucina to jesteś szczęściarzem, ja w sumie też, miałam beztroskie życie i mam teraz też, ale jestem odpowiedzialna, kocham Boga, tych aniołów, którzy nade mną czuwają. miałam jakieś przebłyski Boga na wyspie, ale myślami byłam na tej wyspie. to była piękna nostalgia. byłam w cudnym miejscu i chciałabym tam kiedyś wrócić. Majorka jest bardzo droga, dobrze, że miałam dobry hotel, bo wszystko jest bardzo drogie. to nie są ceny dla nas. u nas też nie jest łatwo. trzeba mieć oczy szeroko otwarte. kiedyś była fajne życie, dlatego Twój tata sobie organizował takie zabawy, bo co robić na wsi:) pisz o tym wiersze, to może być ładna historia, chętnie poczytam o Tobie:) jakie wiersze lubię, każde, gdy są ładne, mieliśmy podobne dzieciństwo.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 Wszystko się zgadza, z jednym wyjątkiem: nie wiedziałem, że rzucanie kamieniami do butelek kojarzy ci się z wsią?

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Moi dziadkowie pochodzą ze wsi, rodzice nie. 

A to Wicko o którym mowa --> to był i chyba jest do dziś poligon Sił Powietrznych, prawda to jest osada, trudno żeby huczne manewry organizowane były w miastach albo tuż obok, tam prowadzili ćwiczenia wojskowe.

 

To dawne czasy, innego zupełnie pokolenia, niepotrzebnie rzeczywiście tu dokonałem tej dygresji do czasów rodziców, tak mi się pokojarzyło z tym lotem samolotem i twoim pytaniem o samoloty.

 

Dziś mega nieczasowy jestem to i więc odpowiadam niewczasie. Zresztą przerwę miałem sobie zrobić od was, jednak komentarze się nie kończą  

 

Tak Boga znaleźć można wszędzie nawet na "drogiej" Majorce.

 

A widzisz? Zanim jeszcze wyjechałaś pisaliśmy, a mówiłem wtedy: w polskie góry zrób wypad albo nad polskie morze jedź, daj zarobić polskim kurortom. Wybrałaś inaczej. Ło tam dwa dni, z torbami nie pójdziesz, a kolejny długi weekend pójdziesz może po rozum do głowy, i jakieś elementarne poczucie tożsamości zadziała.

 

Pozdrawiam Valerio

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Kto ciebie znowu oskubał i dlaczego? Jak tak dobrze na Majorce, to trzeba było tam zostać

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Już mi nie pisz, że w Polsce zaniżone pułapy i standardy życia obowiązują?

 

Jak ktoś przykładowo jest snobem (ogólna konstatacja nie dotyczy ciebie) i lubi wydać więcej niż mniej to nie powinien po fakcie narzekać, że drogo i nie na naszą kieszeń.

 

Te rzeczone "niuanse" kosztują. Co innego gdy ktoś ma kaprys albo potrzebę zobaczenia kawałka świata. Wtedy ok i jak najbardziej. 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

na nie narzekam, zapłaciłam tyle, ile mogłam zapłacić. dzisiaj mnie oszukali, Polacy to cwaniacy i tacy sobie żyją jak chcą, ale z ludźmi się nie liczą. stawiają ludzi przed faktem dokonanym, Hiszpanie jednak są inni, bardziej uczciwi. kwestia zachodu. załóżmy, że jesteś bogaty, to łatwo ci się pisze. utrzymujesz się na koszt dziewczyny, dlatego tak trudno Ci od niej odejść, a jej nie kochasz.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Polacy tacy cwaniacy że nawet z planu Marshalla nie skorzystali i dlatego musieli przez dekady cwaniakować. A gen Franco gdzieś w innym wymiarze --> ma niezły ubaw czytając twoje posty

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie chcę narażać ciebie na koszty, skoro mojej wykoncypowanej dziewczynie nawtykałaś ☺

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Valerio? Jak czegoś nie wiesz, a  nie wiesz, to po prostu nie buduj do tego czegoś kontekstów.

 

Nie muszę, nie chcę nikomu, także tobie opowiadać tu o moim życiu prywatnym i partnerskim.

 

Tyle że wiesz że jestem preferencyjnie heteroseksualny -->powinno ci wystarczyć. To i tak o jedną informację za dużo.

 

Przecież do chol...ry niedawno pod moim innym i poprzednim tekstem o tym ciebie precyzyjnie informowałem? 

 

Jak możesz pisać że ja żyję na koszt dziewczyny, to  kompletny absurd.

 

Ostatnio pisałem: tu cytuję dokładnie o: -->"kumpeli i jej psie" - ty oczywiście ubrałaś to we własne wyobrażenia. Nie mam na to wpływu, ale w tej chwili posuwasz się o krok za daleko, pisałem także i pod tym już tekstem, że portal poetycki traktuję jako miejsce dyskusji nad twórczością a nie jako biuro matrymonialne czy portal randkowy, ty widzę dążysz ewidentnie do tego, aby ten most wzajemnej komunikacji zawalić. I w końcu ci się to uda.

 

Ja też mam granice wytrzymałości. 

Opublikowano

@Tomasz Kucina Wiersz pomysłowy, a te lekkie rymy, jakby przypadkowe, podkręcają tempo czytania, a co za tym wizualizacji wcieleń Atlantydy. Jest przekornie i z pokłonem w stronę Szymborskiej - bardzo fajnie. Pozdrawiam. 

ps. przez komentarze nie sposób mi przebrnąć - za dużo, przepraszam!

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję Wróżko. Tak, lekko podrymowałem treść. W formule rymu nieregularnego a tekst też jest świadomie multizgłoskowcem. Tyle takich precyzyjnych zgłoskowców się napisało, a nawet tautogramów zgłoskowych i podrymowanych, że pracę z tym wierszem miło wspominam i jego korekty. 

 

Oczywiście

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To można a nawet należy puścić kantem, komentarze didaskalia nie są obowiązkowe ☺ 

 

Dzięks. Pozdrawiam ❤

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie jestem aż taki świadomy warsztatowo Wróżeńko, ale się staram

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  Tutaj faktycznie takie bardziej poukładane teksty publikuję.

 

Masz racje warsztat ma znaczenie, ale np. przykładowy choćby  "tautogram", podrymowany i warsztatowo wymuskany, można przecież "ubrać" w bardziej frywolną treść ?☺

 

Ponieważ ty jesteś równa dziewczyna  z poczuciem humoru i z dystansem do życia to: -->  wrzucę ci niżej taki mniej ułożony tekścik, może na stonę główną z wierszami by nie wypadało, ale tu w naszej subiektywnej dyskusji można, więc wrzucam.

 

I miłej zabawy życzę Elfiku :

 

Tomasz Kucina

Seksapilne serialistki-


Szorstki Student Słodki Spawacz
Sztuką Seksu Sztywno Stawać
Skore Siudry Skoro Starte
Straszą Samców Samogwałtem
Szajba! Słabość! Surrealizm!
Syntetycznie w Szkolnej Sali
Sprzeciwiajmy Się Spawaczom
Seks – Sam w Sobie – Syfizator
Sporą Sztuką Skrywać Syfa
Syndrom Strusia i Syzyfa
Spisek Snoba Stajnia Sterczy
Szminka Szynka Szlafrok -z- Serca
Samozapał Sam Się Skarci
Sens Szmuglować Sprycik Samczy
Szkoła – Sala – Samowola
Szybka Siksa Śpiewa Sto – lat
Szarmanckiemu Studentowi
Sutki Same Sterczą – Sobie
Spadochronu Spodnie Spuścić
Słodkie Szczapy – Szatan Skusi
Serce Skacze Samoistnie
Seksapilnej Serialistce
Sektor Sensualnej Skruchy
Seks Syndromem Szczwanej Sztuki
Smarkacz Stresogennie Sapie
Sprytną Ściska – Siksę – Srakę
Separatystyczny Szał
Sik Samosąd Szybki Strzał
Śmiało Stadnie Stawaj w Szyku
Szanujący Się – Samczyku
Smalcze Sadło Szkoda Sperm
Śmierdzi Stęchło – Smród & Ser
Stop – Spelunom Sutenerom
Seksmagicznym Sprośnym Scenom
Strach Stodoła Słoma Skóra
Szelek Skarpet Szybka Spóła
Szoking – Sterroryzowana Szpada
Smyczkiem Smyrgnąć Szparkę – Spadaj!
Społeczeństwo Satanistów
Seksgenicznych Serwilistów
Stale Szuka Służalczości
Seks Symbolem Scen Sytości
Sangwiniczki Słodko Syczą
Sprowadzajcie Sam Silikon!
Skok w Solarium Szczypie Sutek
Spontanicznie Spalmy Skórę!
Sabotujmy Stary Szkielet
Szmal – Se – Śmierdzi” Słychać Szelest
Somatyczny Streśćmy Szok
Szparek System Syty Sok
Symulacja Szpan Szmuglera
Synkretyczna Stratosfera
Sarkastycznie Serfujecie
Sprytnie w Sieci – Szusujecie
Stęchli Starzy Sybaryci
Studiujący Smętni Skryci
Spółkujecie Stale – Społem
Sieć Szokuje Skąpym Strojem
Sztuki – Seksualnej Sedno
Szogun Szpadę Szczerbi Setną
Spije Szyje spije sake
Samograju – Spocisz -w- Szafie
Szumią Struny Śpiew Syreny
Słowik Stuka Słaby Senny
Smok szaleje Śpiew Stryjenki
Skręt & Speed – Surowość Szczęki
Serce Szefa Skusić w Szalu
Stracić Seta – Skraść Subaru
Szampan Słoik & Sobota
Srebro Szlafrok Starsza Szprota
Symbolicznej Striptizerce
Skrzecząc Spazmem Skacze Serce
Starowiercza Sprośna -Sekta
Seksualny Śpiewa Spektakl
Senior Student Szwaczka Szef
Szwenio Stylka Swatka Shrek

Opublikowano (edytowane)

@GrumpyElf Gdyby tekst "Seksapilne serialistki" mocno szokował i gdybyś nie życzyła sobie, by stał w naszej dyskusji - NAPISZ! Wtedy usunę wiersz z naszych komentarzy.

 

Treść nie dotyczy absolutnie nikogo z portalu, to stary mój wiersz.

 

...a wrzuciłem go tylko by pokazać ten mój mniej poprawny a bardziej dizajnerski stosunek do słowa i treści traktujący język jako przedmiot codziennego użytku ☺

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

lingwistyczny absurd, choć formuła tautogramu jest dość patetyczna, jako tautogramy ("wiersze na jedną literkę") dopieszczano często utwory panegiryczne - takie pochwalne, także apoteozy.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Tomasz Kucina Genialne :))) Ile czasu zajęło Ci tworzenie? Wrócę jeszcze poczytać! Chyba zrobię odczyt na głos mojemu gangowi tutaj, oni zawsze są w szoku jak język polski potrafi wybrzmiewać - przy tym, jestem tym bardziej ciekawa reakcji. Szkoda, że nie zrozumieją, ale będzie zabawnie, a ja będę dumna, że "znam" Autora. Dzięki, że się podzieliłeś :) 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Fakt. Zakręcony to tekst jak literka"s", chciałem pokazać odrobinkę innej swojej twórczości.

 

Wywiązała się tutaj dyskusja o "warsztacie" i świadomie poprawnych tekstach. Tu pokazałem ciekawe myślę formatowanie a mianowicie --> użycie lingwistycznej żargonowej treści w dość konwencjonalnej wykwintnej kompozycji z rymami. 

 

Nie przenoszę do pakietu moich oficjalnych utworów bo utwór nieco kontrowersyjny jest, choć nie łamie drastycznie konwenansów społecznych. Żeby wszyscy byli tak "dyplomatyczni" - sztuka byłaby angelologią

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję za wsparcie i łagodny stosunek do autora  

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Objawienie

       

      Termin sprzed tysiącleci, dziś brzmi pejoratywnie. Dawniej trochę ezoteryczny ze względu na prześladowania. Dziś mówi się: „Co mi przyszło do głowy?”, nie wiadomo skąd i po co, oczywiście potocznie rozumując. Uciskany, szary obywatel, gnieciony siłami odśrodkowymi i dośrodkowymi stara się stąpać po linie nad przepaścią w taki sposób aby nie stracić „korony”, której notabene nigdy nie posiadał i nie spaść głową w otchłań, z której siebie już nigdy nie wydobędzie. Troski tego świata zaprzątają go tak dalece, że w przerażeniu nad zwierzęcą śmiercią zapomina o czymś, co stacza się w nim, gdzieś w umyśle i sercu na jakieś dno ale nie ginie. Menele, nieuczeni, w żargonie mawiają popijając trunki, że zalewają „robaka”. Abstrahując od tego co oni uważają za „robaka” podobnie bywa z porzuconą pracą nad objawieniem. Może stać się tym ślepym, wiecznie podnoszącym się z gleby „robakiem”, który choć jest mały to jednak zwraca uwagę ponieważ tkwi w ciele nosiciela, niczym w glebie. Jeśli człowiek zapomni o tej pracy w nawale zajęć, z których ma chleb i schronienie Bóg, który jest ukryty ale zawsze obecny poprzez Tajemnicę Bytu i Zbawienia będzie zawsze dawał mu stosowne znaki, z których może nawet niewiele zrozumie. Może nawet zapomni o wszelkich niepokojach na jakiś czas. Mimo, że „żniwo jest wielkie” i że „robotników mało”, „w których ma upodobanie”, „ziarno słowa bożego” będzie się odbijało od jego uszu i ten „głos wołającego na pustyni” to podstawowe „objawienie” ewangeliczne będzie drążyć skałę głuchego umysłu i człowiek drgnie ku światłu wiary choćby tylko przez krótki moment swego połamanego człowieczeństwa. Może Bóg zatrzęsie nim, na podobieństwo świętego Pawła z Tarsu, wyrwie go siłą z materii, w której jest tak mocno zanurzony, wręcz zniewolony. Odwieczne zło tego świata, tak dobrze objawione w starym testamencie będzie unosić nas na falach realnej moralności, gubić w wirach i odmętach. Nie zawsze słowo objawione w porę dotrze do głodujących mimo woli i będziemy ginąć na wieki zatraceni. My jako ludzie, jako homo sapiens. Poza objawieniem podstawowym, które zapisano dla nas na kartach Nowego Testamentu, mamy w historii do czynienia z objawieniem przekształconym poprzez wiedzę i postęp techniczny, w którym objawienie podstawowe pełni rolę siły napędowej, pożywienia umysłu. Ludzie, którzy mieli rozległą wiedzę i żywą wyobraźnię, rozwiniętą fantazję poszukiwali poprzez drogi ewangelii, heterodoksalnych, transcendentalnych wpływów na swój umysł i jaźń. Wiedzieli, że jeśli Bóg da im dobrą myśl, to co uczynią później będzie dobre i będzie owocowało dobrem. Wielu uczonych wymyśliło wiele wynalazków. Które z nich to dobry owoc, a który zły? Czy dobry to ten, który służy wszystkim czy tylko elitom? Czy to co dobre unicestwia, a to co złe buduje? Może holokaust Słowian był dobrym wymysłem? Może Murzynów trzeba zlikwidować? Jak widać z pytań, obok objawienia „pozytywnego” istnieje też szatańska odmiana objawienia zwanego szaleństwem, obłąkaną ideą, objawieniem „negatywnym”. Skąd wiesz człowiecze mizerny co jest dobre, a co złe? „Wierzę w coś objawił Boże, Twe Słowo mylić nie może…”. Człowiek lubi być bogiem. Lubi wyrokować i wydawać sądy wiążące o wszystkim. Lubi poczucie władzy. Poczucie wyższości. Lubi ideę nadczłowieka. Nie lubi objawienia pozytywnego, które tak wątłym sączy się strumykiem od tysięcy lat. Nie obchodzą go owoce jego działania po śmierci fizycznej, osobniczej. Zadowala się gdzieś w ukrytej jaźni natywizmem, egoizmem, egzystencjalizmem, etc. Można by teraz przytoczyć szereg nazwisk, które odcisnęły się w historii szeroko pojętej, jako dobrodziejów ludzkości oraz tych, których powszechnie okrzyknięto jako przeklętych, uwsteczniających, jako zakały ludzkości. Ci pierwsi w swej większości starali się, pracowali nad sobą, nad objawieniem, ze wszystkich sił, pomimo banalnych przeszkód walczyli o Łaskę, aby być jak najbliżej Boga objawionego w ewangelii. W swej puściźnie, w listach, pismach, w obfitej ilości można znaleźć świadectwa ich walki o dobro. O dobro walczono także w czasach antycznych, bardzo starożytnych i to na podobnej drodze. Ci drudzy często zniechęcali się brutalnym życiem doczesnym, brakiem jakiejś ingerencji rzekomo dobrego Boga, w okolicznościach ludzko-zwierzęcego okrucieństwa. Można powiedzieć, że zwiędło ich źle hodowane i pielęgnowane zaufanie, i stali się przeciwnikami Boga, sami mianowali się bogami, wodzami, zbawcami narodu. Człowiek wielokrotnie, pośród przedmiotów codziennych pielgrzymek, przechodzi mimo, tak jakby te przedmioty, ci mijani ludzie na ulicach, zwierzęta byli tylko abstrakcyjnym tłem jego krzyża egzystencji. Czasem zapomina nawet o swoim bólu w nawale lepiej lub gorzej spełnianych obowiązków. Aż tu nagle, któregoś dnia doznaje olśnienia. To co dawniej istniało dla niego gdzieś poza istotą osobistego ruchu, jakiś krzaczek, kwiatek, drzewo, świeży śnieg czy lecące płatki śniegu, pozyskują jakiś nowy wymiar percepcji, jakąś swoistą wyrazistość, nowe widzenie znanych rzeczy. Ten współczesny człowiek, zaganiany za dobrami tego świata, za pieniędzmi, sukcesem, karierą jest do tego stopnia zdezintegrowany, że nie zauważa bezpośredniej przyczyny takiego nagłego olśnienia. Często sama „ślepota” wyraźnego widzenia to nie tylko niejasny splot zdarzeń, efekt samopoczucia, zmiany ciśnienia. Być może to celowy zabieg ukrytej Mocy, która „za złe karze, a za dobre wynagradza”. Może Boga. Może kosmicznej Potęgi. Siły sprawczej. Może to tylko znak takiej obecności. Bo kto ma rozstrzygnąć czy to już objawienie, jego początki, czy tylko jakiś znak, syndrom? Ciekawą pokusą są objawienia senne, jako temat rozważania. Nie chcę tu opowiadać dzieła S. Freuda „Teoria snów” ani korzystać z „sennika egipskiego”, co wcale nie musi oznaczać, że są niegodne uwagi czy zabawy. Ludzie uduchowieni z natury swej są podatni na fantazjowanie senne, niektórzy nawet chodzą we śnie, w czasie pełni księżyca po dachach domów, z rękami wyciągniętymi przed siebie, ale dajmy spokój pogłoskom z pogranicza patologii i fikcji literackiej. Mam tu na myśli ludzi uduchowionych w granicach ogólnie i szeroko pojętej normy. Na przykład objawienie senne późniejszego świętego Józefa, małżonka Maryi, gdzie we śnie pojawia mu się anioł, postać całkowicie duchowa i ostrzega przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Po czym uchodzą do Egiptu. Nie posiadam, niestety, zbyt bogatej wiedzy o objawieniu się Mendelejewowi jego tablicy pierwiastków, we śnie, ale z tego co zdołałem zebrać wynika, że niewiele pozostało mu do dopisania po przebudzeniu. Można powiedzieć, że było to objawienie pozytywne i z pewnością służy dobru społecznemu. Objawienie nosi na sobie piętno nie tylko indywidualnych odniesień. Istnieją udowodnione przypadki objawień zbiorowych, w odróżnieniu od hipnozy czy halucynacji lub fatamorgany. Pracownicy naukowi Watykanu z pewnością dysponują bogatymi dowodami w tym temacie. Inaczej objawia się treść ludom celtyckim, inaczej żydowskim, a jeszcze inaczej azjatyckim, itp. Celtowie wraz ze swym prastarym kultem megalitów, zjawisk atmosferycznych, etc., specyficzną spostrzegawczością introwertyczną, wrażliwością zmysłowa na przyrodę, surowy klimat północy. Dziedziczona, neurotyczna kultura tych ludów obfitowała w bogate zdobnictwo. Objawienia u tego ludu bywały i bywają bardzo realistyczne. Dobrym przykładem takich objawień jest grota, w której przebywał święty Patryk, najbardziej znany patron narodu celtyckiego, a która posiadła tą drogą niezwykłe właściwości. Trudno tu szczegółowo omówić kwestię charakteru tych objawień ze względu choćby na problem, który dotyka bardzo intymnej sfery, jak również i ze względu na nikły dostęp do materiałów źródłowych. Ale z pewnością temat zasługuje na uwagę. Można jeszcze dodać, że pewne światło na sposób przeżywania tych ludzi rzuca średniowieczna mitologia i powszechnie znany mit Tristana oraz jego miłości Izoldy. Ludy semickie natomiast (Hebrajczycy, Aramejczycy, Judejczycy, itp.) to osoby o zupełnie odmiennej konstytucji psychosomatycznej. W historii tego narodu można odnaleźć przewagę temperamentów ekstrawertycznych, o wątłej budowie, słabym charakterze, tęskniących za silnym władcą i potężnym państwem. Nie mniej objawienia w tym skądinąd wybitnym narodzie są znakomicie zilustrowane w dość powszechnie znanej Biblii. Czasem jest to krzew ognisty, czasem obłok jaśniejący w miejscu nietypowym, np. na pustyni. Objawienia te są wynikiem niezwykłej łaski czy daru, w który jest wyposażony ten naród. Przepiękną ilustracją objawień żydowskich jest historia Mojżesza i kodeksu etycznego, otrzymanego na górze Synaj. Jeszcze znakomitszą ilustracją objawienia jest historia archanioła Gabriela i Marii, matki Zbawiciela. Z pewnością pamiętamy objawienie przy chrzcie Zbawiciela w Jordanie, gdy Bóg mówił z niebios: „Oto Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie!”. Postać Ducha świętego chyba na zawsze będzie kojarzona z opromienioną słońcem, białą gołębicą. Ten koczowniczo – pasterski lud był zawsze poszukującym swej Ziemi Obiecanej, lud koczujący na glebie nieprzyjaznej dla uprawy, w klimacie charakterystycznym dla gorącej pustyni i półpustyni. Stąd język jakim się posługuje jest obfitujący w zwroty i opisy ludzi prostych, pasterzy, hodowców, rybaków. Może to wydać się dziwne, że Bóg – Człowiek podjął taki język aby mówić o sprawach ważkich, że Jego wykształceni uczniowie (św. Marek, św. Mateusz, św. Łukasz, św. Jan) zafascynowali się Jego nauką i opisali w sposób najbardziej komunikatywny dla swoich czasów dzieje zbawienia ludzi. Język ten, dzięki perfekcyjnej prostocie oddaje cały subtelny, poetycki obraz objawień o bardzo skomplikowanym sensie i znaczeniu. Tak, że trudna synteza pewnego logicznego ciągu pojęć staje się czytelna dla prostego człowieka. Objawienie głoszone przez Jezusa z Nazaretu zwanego Chrystusem pozwala zauważyć, że dotyka człowieka dopiero wtedy, gdy zdoła się on zaprzyjaźnić z Nim i Jego nauką. Ma to być przyjaźń bez rozgłosu i hałasu, cicha, subtelna, osobista. Dopiero wtedy taki człowiek otrzymuje Łaskę zrozumienia rzeczy niepojętych. Jezus z Nazaretu w sposób znakomity syntetyzuje w sobie dziedzictwo nauki Greków, a także i innych narodów (babilońskich, arabskich). On wprowadza do myśli wielkich uczonych pierwiastki zupełnie nowe, wręcz fantastyczne, jak powszechne zmartwychwstanie w jednym, historycznym momencie, tj. w dniu Sądu Ostatecznego. Objawienia narodów hinduskich są z pewnością odmienne w swoim charakterze estetycznym i naukowym od wyżej wspomnianych, choć i tam można dopatrzeć się podobieństw. Na przykład podobieństwo objawień o złu, jego upostaciowieniu estetycznemu. We wszystkich przypadkach jest to postać olbrzymiego smoka ziejącego ogniem, o wielu głowach. Lub problem reinkarnacji, czy wielopostaciowości bóstwa: Brahmy, Wisznu i Siwy. Również jest to bogata poetycko synteza przeczuć, pytań egzystencjalnych o sens bytu. Niezaprzeczalne jest jej piękno objawiające się w rzeźbie czy obrzędowości. Niezwykle interesująca jest też mądrość etyczna Hindusów. Wiele narodów Europy nazywanych jest mianem ludów indoeuropejskich i to z pewnością już samo w sobie mówi o pewnym pokrewieństwie i podobieństwach. Ciekawe są również objawienia chińskie, zwłaszcza wybitnego myśliciela religijnego Konfucjusza. Podobnie jak u wielu innych narodów nakazuje on dążenie do pewnej doskonałości, ów nieustanny ruch ku wielkiemu dobru. Kręcenie młynków modlitewnych u tybetańskich buddystów może z pozoru zakrawać na małpie naśladownictwo, z próżności i z głupoty ale to tylko z pozoru… . Z pewnością jest to wynik jakiegoś objawienia i sposobu kontaktu z wyższą energią. Znakomitą ilustracją objawień są dzieła wielkich mistrzów (np. J. S. Bacha, F. Haendla, A. Vivaldiego, Michała Anioła, G. B. Pittoniego, D. Velasqueza, El Greco, M. Caravaggia, S. Dalego, Z. Beksińskiego i wielu, wielu innych). Ich dzieła w większości są głębokim studium, w którym łączą się elementy fizycznego świata z elementami zjawisk metafizycznych, realizm styka się z nadrealnością. Artyści ci często prezentują w oparciu o modele i studium światła, ruchu to co przy czytaniu Biblii jest zakryte i uchodzi uwadze zwykłemu człowiekowi. Nierzadko dochodzą w tym do arcymistrzostwa. Mimo, że ich rzeźby czy obrazy są zatrzymane, martwe, to często analizując je ma się wrażenie ruchu. Dzieła muzyczne zaś ciągle na nowo kreują świat w wyobraźni pokoleń, żyją jakimś innym życiem… .

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena   To niezwykle poruszający, głęboko emocjonalny i piękny wiersz o traumie po stracie - niezależnie od tego, czy mówimy o rozstaniu, czy o śmierci ukochanej osoby. W niesamowity sposób oddajesz stan, w którym żałoba i tęsknota całkowicie przejmują kontrolę nad ciałem, umysłem i przestrzenią życiową.   Wiersz otwiera metafora - „idę przez siebie , jak przez dom po pożarze”. Podmiot liryczny jest wypalony od środka. Zewnętrzna struktura (ciało, „ściany”) wciąż funkcjonuje, ale wnętrze, czyli to, co nadawało sens i tożsamość („wszystko co miało imię”), zostało zniszczone. Życie zamienia się w wegetację i oddychanie toksycznym dymem wspomnień.   Nawet pustka staje się fizycznym, namacalnym i opresyjnym obiektem  (powietrze i łóżko). Nieobecność zajmuje każdy centymetr przestrzeni, nie pozostawiając miejsca na nic innego.   Dla mnie najmocniejszym fragmentem wiersza jest redefinicja utraty - „tęsknota nie jest brakiem, tęsknota jest obecnością odwróconą plecami”. To zdanie odwraca tradycyjne myślenie o żałobie. Brak kogoś nie oznacza, że tej osoby nie ma. Ona tam jest, ale w formie ignorującej, niedostępnej i milczącej, co potęguje ból. Tęsknota staje się pasożytem, który rośnie („jak pęknięcie w szkle”) i żywi się oddechem podmiotu lirycznego. Pamięć o osobie działa jak rdza, która unieruchamia i zżera od środka. Ból to jedyny dowód na to, że miłość była prawdziwa - skoro miłość zniknęła, to fizyczne i psychiczne cierpienie jest ostatnim łącznikiem z utraconą osobą. Ból ostatecznie staje się nową tożsamością bohatera („moją nową twarzą”).   Wspaniały tekst, dla mnie bardzo prawdziwy.  Serdecznie pozdrawiam. 
    • @andrew   urocze slowa :)   piękne dzięki :)   ukłony :)       @Alicja_Wysocka   Alu.   są w obiegu mądre słowa amerykańskiego dokumentalisty ktory stwierdził ;" cokolwiek by czlowiek zrobił lub czegokolwiek by nie zrobił, jego życie nie leży w jego rękach".   więc ja......bo miłość można rozwalić granatem albo głupim słowem.   nie wynaleziono jeszcze butaprenu na rozwaloną miłość.   nie chcę uników.   przed śmiercią też stanę twarzą w twarz.   jest czas.......   i w sumie już go nie ma .     Alu.   Twoje dobre slowa to skarb.   dziękuję:)      
    • @Łukasz Jurczyk   Widzę tu zderzenie wielkiej wizji z brutalnym trudem fizycznym.  Słowa „Zbudujcie ląd” pokazują pewność siebie króla, która z perspektywy zwykłego żołnierza graniczy z obłędem. Wzmianka o Posejdonie podnosi militarny wysiłek do rangi starcia z siłami nadprzyrodzonymi. To już nie jest zwykła wojna, to rzucenie wyzwania naturze.   Morze jest antagonistą, który pobiera „zapłatę” w ciałach. Śmierć tych, którzy pracują (w tym żołnierzy) jest przedstawiona jako krwawa waluta, którą trzeba uiścić, by droga mogła powstać.   Dla historyków jest to „genialny manewr inżynieryjny”, dla narratora jest egzystencjalnym koszmarem. Pytanie „po co?" wprowadza moment zwątpienia. W ciszy nocnej, gdy milknie zgiełk bitwy, pojawia się refleksja nad sensem tego nadludzkiego wysiłku.   Ta część poematu świetnie demaskuje „mit wielkości”. Pokazuje, że wielkie sny królów („król chce, byśmy deptali po wodzie”) są w rzeczywistości budowane na fundamentach z gruzu i ludzkich ciał. To bardzo nowoczesne, niemal pacyfistyczne spojrzenie na antyczną historię. To Twoje nowatorskie podejście widać we wszystkich częściach, dlatego jest takie fascynujące.   On patrzy z brzegu - nie dotyka głazów, a jednak to jego wzrok je niesie.   Sól wgryza się w rany. Stajemy się twardzi jak kruszec, którym dławimy głębię.  
    • ja jakoś wolę wierzyć że nie jesteśmy suchym piaskiem
    • Objawienie   Termin sprzed tysiącleci, dziś brzmi pejoratywnie. Dawniej trochę ezoteryczny ze względu na prześladowania. Dziś mówi się: „Co mi przyszło do głowy?”, nie wiadomo skąd i po co, oczywiście potocznie rozumując. Uciskany, szary obywatel, gnieciony siłami odśrodkowymi i dośrodkowymi stara się stąpać po linie nad przepaścią w taki sposób aby nie stracić „korony”, której notabene nigdy nie posiadał i nie spaść głową w otchłań, z której siebie już nigdy nie wydobędzie. Troski tego świata zaprzątają go tak dalece, że w przerażeniu nad zwierzęcą śmiercią zapomina o czymś, co stacza się w nim, gdzieś w umyśle i sercu na jakieś dno ale nie ginie. Menele, nieuczeni, w żargonie mawiają popijając trunki, że zalewają „robaka”. Abstrahując od tego co oni uważają za „robaka” podobnie bywa z porzuconą pracą nad objawieniem. Może stać się tym ślepym, wiecznie podnoszącym się z gleby „robakiem”, który choć jest mały to jednak zwraca uwagę ponieważ tkwi w ciele nosiciela, niczym w glebie. Jeśli człowiek zapomni o tej pracy w nawale zajęć, z których ma chleb i schronienie Bóg, który jest ukryty ale zawsze obecny poprzez Tajemnicę Bytu i Zbawienia będzie zawsze dawał mu stosowne znaki, z których może nawet niewiele zrozumie. Może nawet zapomni o wszelkich niepokojach na jakiś czas. Mimo, że „żniwo jest wielkie” i że „robotników mało”, „w których ma upodobanie”, „ziarno słowa bożego” będzie się odbijało od jego uszu i ten „głos wołającego na pustyni” to podstawowe „objawienie” ewangeliczne będzie drążyć skałę głuchego umysłu i człowiek drgnie ku światłu wiary choćby tylko przez krótki moment swego połamanego człowieczeństwa. Może Bóg zatrzęsie nim, na podobieństwo świętego Pawła z Tarsu, wyrwie go siłą z materii, w której jest tak mocno zanurzony, wręcz zniewolony. Odwieczne zło tego świata, tak dobrze objawione w starym testamencie będzie unosić nas na falach realnej moralności, gubić w wirach i odmętach. Nie zawsze słowo objawione w porę dotrze do głodujących mimo woli i będziemy ginąć na wieki zatraceni. My jako ludzie, jako homo sapiens. Poza objawieniem podstawowym, które zapisano dla nas na kartach Nowego Testamentu, mamy w historii do czynienia z objawieniem przekształconym poprzez wiedzę i postęp techniczny, w którym objawienie podstawowe pełni rolę siły napędowej, pożywienia umysłu. Ludzie, którzy mieli rozległą wiedzę i żywą wyobraźnię, rozwiniętą fantazję poszukiwali poprzez drogi ewangelii, heterodoksalnych, transcendentalnych wpływów na swój umysł i jaźń. Wiedzieli, że jeśli Bóg da im dobrą myśl, to co uczynią później będzie dobre i będzie owocowało dobrem. Wielu uczonych wymyśliło wiele wynalazków. Które z nich to dobry owoc, a który zły? Czy dobry to ten, który służy wszystkim czy tylko elitom? Czy to co dobre unicestwia, a to co złe buduje? Może holokaust Słowian był dobrym wymysłem? Może Murzynów trzeba zlikwidować? Jak widać z pytań, obok objawienia „pozytywnego” istnieje też szatańska odmiana objawienia zwanego szaleństwem, obłąkaną ideą, objawieniem „negatywnym”. Skąd wiesz człowiecze mizerny co jest dobre, a co złe? „Wierzę w coś objawił Boże, Twe Słowo mylić nie może…”. Człowiek lubi być bogiem. Lubi wyrokować i wydawać sądy wiążące o wszystkim. Lubi poczucie władzy. Poczucie wyższości. Lubi ideę nadczłowieka. Nie lubi objawienia pozytywnego, które tak wątłym sączy się strumykiem od tysięcy lat. Nie obchodzą go owoce jego działania po śmierci fizycznej, osobniczej. Zadowala się gdzieś w ukrytej jaźni natywizmem, egoizmem, egzystencjalizmem, etc. Można by teraz przytoczyć szereg nazwisk, które odcisnęły się w historii szeroko pojętej, jako dobrodziejów ludzkości oraz tych, których powszechnie okrzyknięto jako przeklętych, uwsteczniających, jako zakały ludzkości. Ci pierwsi w swej większości starali się, pracowali nad sobą, nad objawieniem, ze wszystkich sił, pomimo banalnych przeszkód walczyli o Łaskę, aby być jak najbliżej Boga objawionego w ewangelii. W swej puściźnie, w listach, pismach, w obfitej ilości można znaleźć świadectwa ich walki o dobro. O dobro walczono także w czasach antycznych, bardzo starożytnych i to na podobnej drodze. Ci drudzy często zniechęcali się brutalnym życiem doczesnym, brakiem jakiejś ingerencji rzekomo dobrego Boga, w okolicznościach ludzko-zwierzęcego okrucieństwa. Można powiedzieć, że zwiędło ich źle hodowane i pielęgnowane zaufanie, i stali się przeciwnikami Boga, sami mianowali się bogami, wodzami, zbawcami narodu. Człowiek wielokrotnie, pośród przedmiotów codziennych pielgrzymek, przechodzi mimo, tak jakby te przedmioty, ci mijani ludzie na ulicach, zwierzęta byli tylko abstrakcyjnym tłem jego krzyża egzystencji. Czasem zapomina nawet o swoim bólu w nawale lepiej lub gorzej spełnianych obowiązków. Aż tu nagle, któregoś dnia doznaje olśnienia. To co dawniej istniało dla niego gdzieś poza istotą osobistego ruchu, jakiś krzaczek, kwiatek, drzewo, świeży śnieg czy lecące płatki śniegu, pozyskują jakiś nowy wymiar percepcji, jakąś swoistą wyrazistość, nowe widzenie znanych rzeczy. Ten współczesny człowiek, zaganiany za dobrami tego świata, za pieniędzmi, sukcesem, karierą jest do tego stopnia zdezintegrowany, że nie zauważa bezpośredniej przyczyny takiego nagłego olśnienia. Często sama „ślepota” wyraźnego widzenia to nie tylko niejasny splot zdarzeń, efekt samopoczucia, zmiany ciśnienia. Być może to celowy zabieg ukrytej Mocy, która „za złe karze, a za dobre wynagradza”. Może Boga. Może kosmicznej Potęgi. Siły sprawczej. Może to tylko znak takiej obecności. Bo kto ma rozstrzygnąć czy to już objawienie, jego początki, czy tylko jakiś znak, syndrom? Ciekawą pokusą są objawienia senne, jako temat rozważania. Nie chcę tu opowiadać dzieła S. Freuda „Teoria snów” ani korzystać z „sennika egipskiego”, co wcale nie musi oznaczać, że są niegodne uwagi czy zabawy. Ludzie uduchowieni z natury swej są podatni na fantazjowanie senne, niektórzy nawet chodzą we śnie, w czasie pełni księżyca po dachach domów, z rękami wyciągniętymi przed siebie, ale dajmy spokój pogłoskom z pogranicza patologii i fikcji literackiej. Mam tu na myśli ludzi uduchowionych w granicach ogólnie i szeroko pojętej normy. Na przykład objawienie senne późniejszego świętego Józefa, małżonka Maryi, gdzie we śnie pojawia mu się anioł, postać całkowicie duchowa i ostrzega przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Po czym uchodzą do Egiptu. Nie posiadam, niestety, zbyt bogatej wiedzy o objawieniu się Mendelejewowi jego tablicy pierwiastków, we śnie, ale z tego co zdołałem zebrać wynika, że niewiele pozostało mu do dopisania po przebudzeniu. Można powiedzieć, że było to objawienie pozytywne i z pewnością służy dobru społecznemu. Objawienie nosi na sobie piętno nie tylko indywidualnych odniesień. Istnieją udowodnione przypadki objawień zbiorowych, w odróżnieniu od hipnozy czy halucynacji lub fatamorgany. Pracownicy naukowi Watykanu z pewnością dysponują bogatymi dowodami w tym temacie. Inaczej objawia się treść ludom celtyckim, inaczej żydowskim, a jeszcze inaczej azjatyckim, itp. Celtowie wraz ze swym prastarym kultem megalitów, zjawisk atmosferycznych, etc., specyficzną spostrzegawczością introwertyczną, wrażliwością zmysłowa na przyrodę, surowy klimat północy. Dziedziczona, neurotyczna kultura tych ludów obfitowała w bogate zdobnictwo. Objawienia u tego ludu bywały i bywają bardzo realistyczne. Dobrym przykładem takich objawień jest grota, w której przebywał święty Patryk, najbardziej znany patron narodu celtyckiego, a która posiadła tą drogą niezwykłe właściwości. Trudno tu szczegółowo omówić kwestię charakteru tych objawień ze względu choćby na problem, który dotyka bardzo intymnej sfery, jak również i ze względu na nikły dostęp do materiałów źródłowych. Ale z pewnością temat zasługuje na uwagę. Można jeszcze dodać, że pewne światło na sposób przeżywania tych ludzi rzuca średniowieczna mitologia i powszechnie znany mit Tristana oraz jego miłości Izoldy. Ludy semickie natomiast (Hebrajczycy, Aramejczycy, Judejczycy, itp.) to osoby o zupełnie odmiennej konstytucji psychosomatycznej. W historii tego narodu można odnaleźć przewagę temperamentów ekstrawertycznych, o wątłej budowie, słabym charakterze, tęskniących za silnym władcą i potężnym państwem. Nie mniej objawienia w tym skądinąd wybitnym narodzie są znakomicie zilustrowane w dość powszechnie znanej Biblii. Czasem jest to krzew ognisty, czasem obłok jaśniejący w miejscu nietypowym, np. na pustyni. Objawienia te są wynikiem niezwykłej łaski czy daru, w który jest wyposażony ten naród. Przepiękną ilustracją objawień żydowskich jest historia Mojżesza i kodeksu etycznego, otrzymanego na górze Synaj. Jeszcze znakomitszą ilustracją objawienia jest historia archanioła Gabriela i Marii, matki Zbawiciela. Z pewnością pamiętamy objawienie przy chrzcie Zbawiciela w Jordanie, gdy Bóg mówił z niebios: „Oto Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie!”. Postać Ducha świętego chyba na zawsze będzie kojarzona z opromienioną słońcem, białą gołębicą. Ten koczowniczo – pasterski lud był zawsze poszukującym swej Ziemi Obiecanej, lud koczujący na glebie nieprzyjaznej dla uprawy, w klimacie charakterystycznym dla gorącej pustyni i półpustyni. Stąd język jakim się posługuje jest obfitujący w zwroty i opisy ludzi prostych, pasterzy, hodowców, rybaków. Może to wydać się dziwne, że Bóg – Człowiek podjął taki język aby mówić o sprawach ważkich, że Jego wykształceni uczniowie (św. Marek, św. Mateusz, św. Łukasz, św. Jan) zafascynowali się Jego nauką i opisali w sposób najbardziej komunikatywny dla swoich czasów dzieje zbawienia ludzi. Język ten, dzięki perfekcyjnej prostocie oddaje cały subtelny, poetycki obraz objawień o bardzo skomplikowanym sensie i znaczeniu. Tak, że trudna synteza pewnego logicznego ciągu pojęć staje się czytelna dla prostego człowieka. Objawienie głoszone przez Jezusa z Nazaretu zwanego Chrystusem pozwala zauważyć, że dotyka człowieka dopiero wtedy, gdy zdoła się on zaprzyjaźnić z Nim i Jego nauką. Ma to być przyjaźń bez rozgłosu i hałasu, cicha, subtelna, osobista. Dopiero wtedy taki człowiek otrzymuje Łaskę zrozumienia rzeczy niepojętych. Jezus z Nazaretu w sposób znakomity syntetyzuje w sobie dziedzictwo nauki Greków, a także i innych narodów (babilońskich, arabskich). On wprowadza do myśli wielkich uczonych pierwiastki zupełnie nowe, wręcz fantastyczne, jak powszechne zmartwychwstanie w jednym, historycznym momencie, tj. w dniu Sądu Ostatecznego. Objawienia narodów hinduskich są z pewnością odmienne w swoim charakterze estetycznym i naukowym od wyżej wspomnianych, choć i tam można dopatrzeć się podobieństw. Na przykład podobieństwo objawień o złu, jego upostaciowieniu estetycznemu. We wszystkich przypadkach jest to postać olbrzymiego smoka ziejącego ogniem, o wielu głowach. Lub problem reinkarnacji, czy wielopostaciowości bóstwa: Brahmy, Wisznu i Siwy. Również jest to bogata poetycko synteza przeczuć, pytań egzystencjalnych o sens bytu. Niezaprzeczalne jest jej piękno objawiające się w rzeźbie czy obrzędowości. Niezwykle interesująca jest też mądrość etyczna Hindusów. Wiele narodów Europy nazywanych jest mianem ludów indoeuropejskich i to z pewnością już samo w sobie mówi o pewnym pokrewieństwie i podobieństwach. Ciekawe są również objawienia chińskie, zwłaszcza wybitnego myśliciela religijnego Konfucjusza. Podobnie jak u wielu innych narodów nakazuje on dążenie do pewnej doskonałości, ów nieustanny ruch ku wielkiemu dobru. Kręcenie młynków modlitewnych u tybetańskich buddystów może z pozoru zakrawać na małpie naśladownictwo, z próżności i z głupoty ale to tylko z pozoru… . Z pewnością jest to wynik jakiegoś objawienia i sposobu kontaktu z wyższą energią. Znakomitą ilustracją objawień są dzieła wielkich mistrzów (np. J. S. Bacha, F. Haendla, A. Vivaldiego, Michała Anioła, G. B. Pittoniego, D. Velasqueza, El Greco, M. Caravaggia, S. Dalego, Z. Beksińskiego i wielu, wielu innych). Ich dzieła w większości są głębokim studium, w którym łączą się elementy fizycznego świata z elementami zjawisk metafizycznych, realizm styka się z nadrealnością. Artyści ci często prezentują w oparciu o modele i studium światła, ruchu to co przy czytaniu Biblii jest zakryte i uchodzi uwadze zwykłemu człowiekowi. Nierzadko dochodzą w tym do arcymistrzostwa. Mimo, że ich rzeźby czy obrazy są zatrzymane, martwe, to często analizując je ma się wrażenie ruchu. Dzieła muzyczne zaś ciągle na nowo kreują świat w wyobraźni pokoleń, żyją jakimś innym życiem… .  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...