Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Sam widzisz, że jest coś takiego jak prawdziwy poeta. 

Moim kryterium dla bycia poetą jest tylko i wyłącznie poziom aspiracji; ja nie aspiruję. Z szacunku do tych, którzy i owszem. Inna sprawa, że pojęcie poety w naszym narodzie jest postawione na góry piedestale, historycznie nadaliśmy im odpowiedzialną rangę i mało pozwalamy sobie na doświadczanie słowa bez przesłania. To wszystko osadza się w świadomości, również mojej. 

Twoja surowa samoocena potrzeby precyzyjnego użycia słów pobrzmiewa szacunkiem do Herberta, przynajmniej w moim odczuciu. Na pewno więcej stoi za tą cechą, ale ja z niej osobiście, tu na forum, czerpię. Twoje komentarze są analityczne, spójne i wyczerpujące. Dużo się z nich nauczyłam, nadałam swojemu pisaniu znaczeń. Dzięki Tobie odczytuję hieroglify >> to uśmiech w stronę @corival :) 

Bardzo ładny ten wiersz, czytałam ponownie z uśmiechem. Serwus! 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dlaczego? Valerio. Ona jest bardzo rzeczowa, co do kwestii tych biologicznych, życiowych i naturalnych. Fachowcy, lekarze, naukowcy, są od pomagania kobietom chcącym zajść w ciążę, inne kobiety służą dobrą praktyczną poradą, ja kobietą nigdy nie byłem, więc trudno u mnie o precyzję. Na portalach randkowych faceci ustawią się w kolejce za tobą, jeżeli planujesz załatwić macierzyństwo - naturalną metodą.

 

A co do wiary, wypowiedziałem się też logicznie. Odeszłaś od praktyk chrześcijańskich z jakiejś tam wiary usankcjonowanej w prawie i kanonie - na rzecz własnej subiektywnej motywacji - wedle niej Bóg zezwala na wszystko, nie trzeba czerpać z nauk kościoła, piekła nie ma, życie święte jest już teraz - no to teoretycznie - Pan Bóg zadba lub już dba o twoje szczęście - ty nic nie musisz już robić, o nic się troszczyć. W praktycznym rozumieniu tej kwestii - NIE MASZ ŻADNYCH PROBLEMÓW, ALBO ZOSTANĄ ROZWIĄZANE POZYTYWNIE. Dla mnie jako dla tradycjonalisty i katolika -> życie jest pasmem ludzkich dążeń, prób poprawy własnego charakteru, świadomości grzechu, istnienia zła, i ludzkiej ułomności. Odpowiednie zachowanie, życie w przykazaniach Bożych może stanowić ale po zmartwychwstaniu - NAGRODĘ. Dlatego różnicuję nasze postawy. Całkiem praktycznie i bez złośliwości.  

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nigdy w to nie wątpiłem. Są tylko prawdziwi i bez względu na poziom czy jakość. Bo to wynika z ambicji z łaknienia duszy, poezja wynika z potrzeb osobistych. To klasyczne wishful thinking.

 

Rozumiem. Mądre zdanie. Ja również nie aspiruję do oznaczeń tytularnych. Dlatego napisałem, o tym poprzednio.

 

Odpowiadam od końca: Mi twoja świadomość nie przeszkadza, każdy myśli tak jak uważa. Nie przeszkadza --> a nawet się podoba, ranga poezji im wyższa i bardziej moralna tym lepiej. Gdy bywa odwrotnie jest na pewno gorzej.

 

.a stawianie poetów na piedestale biorąc pod uwagę aspekt historyczny --> wynikało z faktu martyrologii Narodu polskiego, z naszych kłopotów, zawsze musieliśmy walczyć o wolność i niepodległość, 123 lata nie było Polski na mapie politycznej świata – była więc naturalna potrzeba szukania jakichś autorytetów. Dlatego poeci np. romantyczni zobowiązani byli do niesienia tego przysłowiowego kaganka oświaty. I już z kolei bardzo naturalnie budzili szacunek.

 

Współcześnie nie ma takiej potrzeby. Żyjemy w niepodległym kraju i jest wolność słowa. Trudno więc wymagać od współczesnych liryków wyjątkowego poziomu czy kontekstów dydaktycznych, tym bardziej patosu, wzniosłości na piedestałach... Oczywiście można być jakim się chce, ważne by sobą.

 

Poezji bez przesłania moim zdaniem nie ma. Zawsze poeta wynika z własnej subiektywnej potrzeby czy uwarunkowań. Tutaj w tej jednej kwestii mam troszkę odmienne zdanie.

 

Oczywiście apetyty, fantazje, kaprysy, pragnienia, idee – różnie kierunkują. Są inne warsztaty, i style w liryce – i chyba mnie z tym akurat jest dobrze. Bo ja kocham różne wymiary w poezji. Najbardziej lubię poezję intelektualną, ale klasyka a nawet rymowanki są w moim wielkim uznaniu.

 

Nie rozumiem jak można hejtować style w poezji, to absurd, to tak jakby ktoś podważał gatunki muzyczne, albo twierdził, że biały człowiek jest ok, a inne rasy są na niższym poziomie. DLA MNIE TO JEST TO SAMO, identyczne pajacowanie! To nie dotyczy oczywiście ciebie, to opinia ogólna --> mam na myśli zawistnych kontestatorów stylów w poezji które im nie odpowiadają i nie wiadomo z jakiego oto powodu. 

 

Pewnie tak, pisaliśmy kiedyś o mojej fascynacji WIESZCZEM. Herbert → dla mnie → nie ma sobie równych. Tu moja poprzednia część wypowiedzi przyjmuje potwierdzenie – tzn. fakt, że poezja intelektualna mnie urzeka. Herbert jest antyczny, ma zasady, jest lingwistycznie niezłomny. Ach, piękne cechy!

 

Brak szacunku do ojczyzny, symboli, patriotów historycznych, spuścizny kultury, wiary – nie podoba mi się. Nie oznacza to, że inni muszą myśleć identycznie. Najważniejsza jest WOLNOŚĆ SŁOWA, i MYŚLI. A style, formy, konteksty --> mają prawo być realizowane dowolnie. Oto moje subiektywne zdanie w sprawie.

 

Miło mi, że czerpiesz ze mnie, doceniam bardzo, proszę tylko o jedno – nigdy mnie nie przeceniaj. Tu umotywuję prośbę → TOBĄ nasza Śliczna, mianowicie: → po prostu --> nie aspiruję do tego, brak mi klasy oraz ogłady. Subiektywnie nie znoszę salonów – ale szanuję niektórych ludzi salonowych – są nawet tacy, którzy są moimi autorytetami. Nieważne!

 

Dziękuję. Kurde, zrobiłbym teraz z tobą „misia” - taki przytulaniec koleżeński. Zrobiłaś mi dzień!

 

O sceenie z „Brzemiennej Dzidzileyli” u @corival piszesz? Bo tam widzę twoje komentarze?

 

Dołączę więc zaraz ten mój screen jako bonus do tego właśnie wiersza skoro leży w twoim uznaniu.

 

Dla mnie jesteś ikoną, mam szacunek do ciebie szczególny → dotykałaś, przeprowadzałaś wywiad- rozmowę z kultowym amerykańskim astronautą. Bezcenne!

 

Pozdrawiam serdecznie. Serwus!

 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rozumiem, że w pozytywnym duchu twój komentarz, dziękuję. Może nie tyle "modeluję" świat, ile upinam w liczne metafory, w syntezę wrażeń przykładowego i dowolnego poety.

 

"Modelowanie" kojarzy się mocno z wywieraniem jakiejś presji. Utwór jest amalgamatem licznych kontekstów dla przetłumaczenia poetyckości na język wrażeń zmysłowych.

 

Jeszcze raz thx, i pozdro 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Oczywiście - Bóg wszystko może, nie ma tu między nami żadnych poróżnień, identyczne mam zdanie. Acha. Rozumiem, miałaś tu kiedyś swoją Miłość życia na portalu. Dlatego piszesz te swoje liryczne miniaturki. Urzekająca historia. Szanuję to.

 

Dziś jest Dzień Matki. W takim razie życzę Ci z całego serca - by spełniło się to twoje marzenie dotyczące macierzyństwa. To bez wątpienia wiarygodny cel życia.

 

np. Taki poeta jak chociażby ten z tego mojego wiersza - nie spełni tych oczekiwań, z każdej strofy i zwrotki, z każdej niemal linijki czytamy o jego zamiłowaniu do wolności, o fantazjach, bilokacjach, innych andronach... może być wspaniałym przyjacielem, zachwycać w artykulacji - ale to nie kandydat do życia.

 

i tak patrz na facetów -->  i szukaj w nich odpowiedzialności i szacunku. I przede wszystkim w bardzo realnych perspektywach życia. TEGO CI ŻYCZĘ, od serca. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Oglądamy w domu mecz --> finał Ligi Europy, jest kluczowy fragment meczu, losy pucharu się ważą, a widzę, że ty przechodzisz dopiero do ofensywy w komentarzach? 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@Tomasz Kucina Epicki komentarz mi podarowałeś, TomAS. Co więcej, zgadzam się z Tobą we wszystkim - nuuuuda ;) 

Z opinią poniżej nie mogę się zgodzić bardziej. I wydawałoby się to oczywistością, że ekspresja z natury jest wolna, a jednak nawet tu na orgu występuje to zjawisko. Za każdym razem przyjmuję ze zdziwieniem i smutkiem, całe szczęście ogranicza się do kilku powtarzalnych malkontentów. Pajacowanie - bardzo słuszne określenie. 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Co do poezji i przesłania. Wiesz, jeżeli podejdziemy do wierszy czysto semantycznie, to wydobędziemy zawsze znaczenia i treści, ale miałam na myśli intencje autora. Mam wrażenie, że mogą być abstrakcyjne, totalnie awangardowe z powodów banalnych i bez zawartej spójnej treści, a wciąż potrafią poruszyć w człowieku jakieś struny. W moim rozumieniu przesłanie to misyjność. 

TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK TAK !!!

Takie podejście zawsze wzbudza we mnie radość. 

Do Herberta muszę niedługo wrócić, dawno już nie czytałam po prostu jego poezji, tylko inne powiązane publikacje. 

Jak mogłabym tego dokonać? Słuchaj :), nawet jeśli któregoś dnia pod każdym wierszem zostawiłbyś komentarz "w porzo" czy "spoko", to masz do tego prawo i nie czuj się przeze mnie zobligowany lub przytłoczony jakimiś oczekiwaniami. A salony... dużo by pisać. Najkrócej ujmę to tak - zawsze unikałam. 

Czułam potrzebę zaznaczyć, że Twój wysiłek w rozumienie i analizę wierszy nie przechodzi niezauważony. Poświęcasz im swoją pełną uwagę i szanuję Cię bardzo za to. Chciałabym być niekiedy mniej zdawkowa :/, z różnych powodów nie jest to łatwe. 

 

Czas na misia! ......................................................   i po misiu :) 

 

"Brzemienna Dzidzileyla", łącznie z obrazową grafiką, namieszała mi w głowie. Nasza słowiańska spuścizna jest niezwykła, a gdyby nie Cori, nie rozbudziłbym w sobie ciekawości w jej poznanie. Z moim przywiązaniem do antyku spokojnie można mnie skarcić mówiąc "cudze chwalicie, swego nie znacie". 

 

Super, że tak ucieszyło Cię moje spotkanie z Cpt. Wetherbee, wciąż je przerabiam w sobie, prawdziwie niezwykłe. 

Do zobaczenia pod wierszami i wielkie dzięki za bycie pełnokrwistym sobą. :) 

 

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Oczywiście, każda treść jest dobra. Tak jak napisałem – różne style i właściwości maja uzasadnienie. Wymagajmy tylko szacunku dla wszystkich,

 

Dobra decyzja. Uczta dla intelektu.

 

Oczywiście, że to rozumiem. Często nawet taki krótki komentarz o którym dowodzisz - wystarcza. Sympatie i dobre fluidy wyczuwa się innymi zmysłami i nawet poza tekstem. Nie zauważyłem nigdy u ciebie złośliwości czy awersji w komentarzach nie tylko u mnie. To świadczy o twojej kulturze osobistej. Dalsze argumenty wobec tego nie są potrzebne.

 

Mam identycznie. Oddajesz mi rasowe rekomentarze. Nic bardziej wartościowego i naturalnego autor nie może sobie wyobrazić.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

-->  

 

Tak. Mamy swoją piękną mitologie. Ja lubię różną, tą antyczną –-> globalistycznie  europejską też.

 

Zgadza się @corival jest wartościowym autorem, ze względu na to że opowiada o historii. Nie tylko przecież polskiej. Zawsze śmieszyło mnie stawianie na dwóch przeciwnych szalach – mitologii słowiańskiej i chrześcijaństwa w kontekście historycznym Polski, niektórzy próbują nawet ustawić mitologię słowiańską w kontrze do wczesnochrześcijańskiej historii Polski. NIC BARDZIEJ MYLNEGO I UTOPIJNEGO.

 

Historia bowiem jest ciągłością NARODU, i nie można wybiórczo traktować jej oddziaływania. Kto próbuje szatkować historię w celach – wyeksponowania antagonizmów – robi to świadomie i myli się. Jesteś tego ewidentnym przykładem → zainteresowałaś się mitologią słowiańską i to przybliżyło cię do naszych korzeni. Sama wiara jest sprawą osobistą każdego człowieka, historia zawsze wynika z pewnych realnych perspektyw i traktujemy ją w ten sposób.

 

Zresztą każda mitologia wynika z subiektywnej potrzeby poszukiwania duchowości i to jest najważniejsze, Skoro antyk i mitologia rzymska czy grecka jest dumą tamtych społeczeństw, nie ma podstaw by Słowianie mieli wstydzić się własnej.

 

@corival nie dzieli ale łączy ludzi – czyli czytających - poprzez dydaktyczny niemal kronikarsko-reporterski opis i to nie jest hejterka, ale wartościowa autorka, dlatego ją szanuję.

 

Pozdrawiam pana Kapitana. A Tobie dziękuję za wartościowy komentarz. 3m_Sie  

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Śliczny rym

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

...a trafić za mistrzem z tokiem myślenia już trudniej.  Te dziki mi chodzą po głowie? Przy lesie mieszkamy Grzegorzu? Buchtują? Jeżeli, zazdroszczę

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tam zaraz gramatyczne?, w twoim wydaniu zawsze na wesoło to do mnie przemawia.

 

Czyli jednak dobrze wcelowałem się z antycypacją, zatem: dziki w twoim ogródku są faktem.

 

Na lochę z warchlakami nie ma rady

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Dzięki za słówko, dzikowi powiedz: dziki poeta uwielbia schaboszczaki z dzika, zaraz rodzinkę zabierze z twojego warzywniaka ☺

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A to dziękuję Nato, skoro przypadł do gustu ☺ Miło mi, niezmiernie!

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tak, "czuli" tam jest. Oczywiście mogłoby być "czyli" - dobrze komponowałoby to w przypadku ciągłości tego zdania, prawda? 

Mi się czulić zachciało i pewnie dlatego tam od początku jest  ta kropka, oddziela te znaczenia. Niech już tak zostanie już nie będę zmieniał początkowego znaczenia. Uwaga sensowna. Pewnie gdybym na to wpadł, wstawiłbym "czyli" i przekwalifikował zdanie."czulenie" jest za to bardziej współczulne w korelacji z tą "myślą" w kolejnym wersie i przeskokiem do "przyszłości" - czyli w praktyce: w instrumentacyjnym traktowaniu tej "czułości" na rzecz indoktrynacji z samym słowem, z poezją ☺ 

 

A dlaczego w swoim komentarzu przy zacytowaniu fragmentu mojego wiersza WYTŁUSZCZASZ jego część i dodajesz emotikon uśmieszku? Mógłbym prosić o doprecyzowanie, bo nie wiem jak do tego się odnieść merytorycznie Co tam nie zagrało u ciebie?, podpowiedz?

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

... Tomasz, ehh.. Tomaszku... no co może oznaczać zostawiony uśmieszek, przy wytłuszczonym fragmenciku... chyba tylko jedno, że podoba mi się, że zostawia uśmiech

i na mojej buzi, stąd takie obrazowe, "szybkie komentowanie".. cudzysłów, bo ja,

nie potrafię pisać literackich komentarzy, jak np. Twoje.

Biorę wiersz na własne czucie, zostawiając czasami jakieś sugestie, które wydają mi się słuszne... zaznaczam.. wydają mi się... bo przecież mogę nie mieć racji.

Autor wie najlepiej, chyba.. ;)

I moja ogromna prośba... nie ciągnijmy tego wątku w kolejnych postach... :)

Pozdrawiam serdecznie.

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...