Zgłoś
-
Ostatnio w Warsztacie
-
de Saussure... ojciec Lacana.
być może ten kierunek też jest ciekawy. Ale tu jednak po jungowsku.
@bazyl_prost ale znaczy!
0
-
-
Zarejestruj się. To bardzo proste!
Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.
-
Ostatnio dodane
-
Ostatnie komentarze
-
Przez hollow man · Opublikowano
@vioara stelelor de Saussure... ojciec Lacana. być może ten kierunek też jest ciekawy. Ale tu jednak po jungowsku. @bazyl_prost ale znaczy! -
Przez andrew · Opublikowano
lubimy fikcję uprzejmości a prawdziwy świat mija nas poszukiwanie siebie w sobie odkrywanie tego co życie pokazuje enigmatycznie to droga do ... ... bo życie ty ja my tyle się może zdarzyć a my żyjemy tym co serwują czekamy czekamy na już... już się nie zdarzy 2.2026 andrew -
Przez Arsis · Opublikowano
Stoję pod tym drzewem, co wtedy. W niemodnym garniturze i w krawacie uwiązanym krzywo. I stoję spragniony miłosnego chleba: a nuż coś z tego wyniknie? Pod tym cieniem skrzydlatym i bystrym od oddechów letniego popołudnia, od wietrznych westchnień oczekiwania. I czekam, jak czekałem wtedy. O tej godzinie, w której gołębie i wróble... I ptaki inne. I inne… I kwiaty różane, których woń, aromat i barwa… Otwarły się szeroko, zdziwione tym upojeniem słodkim. Wiesz, czekałem długo. I czekam nadal. Tutaj. O tej godzinie sennej. Na wpół-wieczornej i tkliwej. W liliowej poświacie obłoków. W tej dolinie słońca i mgnień utajonych, i trawy. A kiedy przyjdziesz umówiona… Bo przyjdziesz, prawda? A więc, kiedy dostrzegę ciebie w oddali z kosmykiem włosów przesłaniającym ci twarz, bo dzisiaj wiatr tak jakoś plącze gałęzie, szeleści. I chwieje, tarmosi… Wtedy podejdę do ciebie w tej niepewności okrutnej: czy ty, czy ty… Lecz najpierw podejrzę w utajeniu i ciszy. Ciebie. Więc patrzę jak patrzyłem wtedy. I napatrzeć się nie mogę. Gałązka muska mnie po skroni, łaskocze, kiedy rozchylam czujnie wiotkie łodygi krzewu, co znienacka stanął tuż przede mną.I widzę liście i płatki, i sok lepki tworzący białe ślady. I cień wąski między mną i tobą. Tej gałązki między nami. Po którym przejdę, jak po kładce nad strumieniem rwącym. Dużo tu światłocieni, ostrego chiaroscuro. I tej jakiejś cichej melancholii, której szum aż nadto tężeje w sześcianach powietrza, których ciepłe wargi przypadają do moich warg spragnionych. Do twoich. Czujesz? Właśnie gładzę twoją twarz przypadłą do mojej, A twoje włosy, a twoje... Kładą się miękko pod dotyk moich palców przeczesujących czule... Portugalczycy nazywają to „Cafuné”. Ty wiesz. I ja wiem. Nasze słowa. Wszystko to, co chcieliśmy sobie powiedzieć, powiedzieliśmy w poświacie księżyca, co spływa teraz smugą srebrną. perlistą. A więc to już tyle upłynęło czasu? To już tak późno? Nie. Proszę! Nie odchylaj głowy, nie oddalaj zmyślnych ust! Choć wówczas odsłonisz swoją gładką szyję. A wtedy moje usta chciwe… A wtedy moje szepty na twojej drżącej skórze... Zostańmy tak. Jeszcze. Choć jeszcze… (Włodzimierz Zastawniak, 2026-02-05) -
Przez hollow man · Opublikowano
@cebreiro A to nie... Nie ten... To nawet nie przygrywka. Ale i płomyczek wezmę za dobrą monetę.
-
-
Najczęściej komentowane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne