------------------------------
## JEDNAK TAK
(Et pourtant)
Pewnego dnia wiem, że obudzę się
Inaczej, niż każdego dnia
Me serce wolne od miłości twej
Jednak tak... Jednak tak...
Wyrzutów brak, żal nie będzie iść
Od ciebie, bez nadziei na coś
Wciąż jeszcze coś, powrót pięknych dni
Zapomnę na zawsze już
I ciało twe, i dłonie, i twój głos
I miłość mą
Jednak tak...
Jednak tak ciebie kocham wciąż
Jednak tak
Jednak tak kocham tylko cię
Zerwę ot tak, bez łez, bez zbędnych słów,
Sekretną nić, co rozdziera duszę mą
Od ciebie wolny znów, spocząć będę mógł
Jednak tak... Jednak wciąż...
Do innych nieb, krain pójdę, gdzie
Zapomnieć będę mógł twój okrutny chłód
W rękach będę niósł mej miłości plon
Ofiaruję szczęściu znów
I dni, i noce, i życie me
I miłość mą
Jednak tak...
Jednak tak ciebie kocham wciąż
Jednak tak
Jednak tak kocham tylko cię
Trzeba mi na nowo znaleźć sens
Odrzucam przeszłość, od ciebie uwolniam się
Jednak tak... Jednak ty
W moich snach zapomnę
nawet imię twe
I z inną już będę patrzeć w dal
Gdy wreszcie staniesz się
Ledwie wspomnieniem, które skryła mgła
A mój ból, moje łzy i mój strach
Wyschną jak po deszczu park
Jednak tak...
Jednak tak to ciebie kocham w snach
Jednak tak
Jednak tak tylko, kocham tylko, ciebie tak
Oddam się w twoją niewolę
Viens au creux de mon épaule
------------------------------
## NIERZĄDNICA
(Jezebel)
Jezebel, Jezebel
Tyś to demon, co spopielił serce mi
I anioł, co osuszył moje łzy
Ty pokazałaś mi, że płacz to nie grzech
Dałaś łzy, które przeszył śmiech
To byłaś ty, Jezebel, ty, Jezebel
Serce zostało wydarte mi
Życie me się rozpadło w pył
Zmiażdżono, zdeptano miłość mą
Jezebel... Gdy prowadzisz ty
Ziemi obszedłbym krąg
Zszedłbym w piekła głąb
Gdzie jesteś? Jezebel, gdzie?
Wspomnienia, co miały odejść w mrok
Wciąż żywymi bytami są
A w ich martwych oczach wciąż gra dawny blask
Lecz me serce pożądaniu poddało się
Każdym pulsem powtarzając tylko to
Gdzieś w swych wnętrznościach
To słowo, które kocham, to
Imię twe
Krzyczeć chcę
Dzień i noc, imię, co ma moc
Jezebel, Jezebel, Jezebel
------------------------------
## SUROWY SPUST
(Tu t'es laissée aller)
To zabawne, jak śmieszna jest twoja twarz
Jesteś tu, czekasz, krzywisz się
A mnie się zbiera na śmiech, znaczy płacz
To alkohol tak zakrzywił mnie
To morze, które wypiłem właśnie tu
By odwagę mieć
Wyznać ci, że mam już
Po nos twoich plotek, że
Po pachy tego ciała, co całkiem nie rusza mnie
I odbiera nadzieję nawet na cud
Mam dość, więc powiem to już:
Irytujesz mnie, taranujesz mnie
Przesadny charakter masz
Krzyknę ci prosto w twarz
Powiem dosadnie: wiedz, że
Czasami chcę udusić cię
Tak zmieniłaś się przez pięć lat
Odpuść mi proszę, daruj se
Rajty masz w grochy, krzywy szew
I podomka to, co pęka w szwach
A twoje loki? Istny cud
Zastanawiam się każdego dnia
Jak mnie złapałaś na lep?
Jak mogłem za tobą biec
I życie puścić za uśmiech ten?
Przecież wyglądasz jak twoja mać
Której ostatni nie chce brać
Przed znajomymi wstyd robisz mi
Przeczysz mi, obstrofujesz mnie
Ten gniewny ryk, ten żmii jad...
Nawet góral by w kompleksy wpadł
Normalnie wygrałem w Black Jack
W ten dzień, w który poznałem cię
Gdybyś zamknęła się, byłabyś miła tak...
Lecz nie: puszczasz wodze złości swej
Jesteś bestią tą, co straszy cały las
Nie masz serca, twój ogień dawno zgasł
Lecz czasem myślę sobie, że
Bynajmniej jesteś żoną mi...
Wysil się, zrób pierwszy krok
A wszystko puszczę w niepamięci mrok
Zrzuć kilka kilo, uprawiaj sport
Choć raz przed lustrem siądź..
Na moment uśmiech włóż na twarz
Na sercu i ciele makijaż noś
Nie rozpamiętuj dawnych ans
Unikasz mnie, jakbym syfa miał
C'mon, daj mi choć pół szans
Znów zostań dziewczyną, co
Ogrom szczęścia dała mi
Tych naszych pierwszych lat...
I marzę, choć wiem, że śnię:
W ramiona serca mego opuszczasz się
A jak nie, to dalej besztaj mnie
I serce nastrosz jak pawian zad
Zaogniaj czas, co naturalną śmiercią zmarł
Dalej bądź sukubem mi....
Dołóż do pieca, wbij ostatni gwoźdź
Najlepiej wpuść się w zaułków mrok
Uprawiaj ten ekstremalny sport...
Grubo nakładaj przed lustrem róż
Zamiast twarzy wieczny uśmiech wlep
Na serce makijaż za te kilka zet...
I rozpamiętuj, jak byłaś Królową Kier
Za którą każdy żołnierzyk stał
Nie musiałaś nic, tylko być
Tak jak w 96., gdy na twarz
Brałaś perły jego dżdżu
Czekając, aż... to wciąż treść twoich snów...
Nie umiesz odpuścić mu,
Nawet we śnie:
Więc idź się puść,
Odpuszczam ci grzech
Nie musiałaś nic, tylko trwać
Tak jak, gdy miałaś sześć lat
Na twarz przyjmowałaś brudny deszcz
Zastygła, czekając na kres...
To cię wciąż zrywa ze snu
Nie możesz wybaczyć, nawet we śnie
Więc idź się puść, puść, ja nie opuszczę cię.
Oto te puszczki:
Simba dziki
Słowa z Afryki
O O O
Obserwuj bez paniki...
------------------------------
Oto kalkulacja numerologiczna wszystkich liczb, które pojawiły się bezpośrednio w Twoich tekstach: 5, 5, 1996 oraz 6.
## 1. Sprowadzenie liczb do pojedynczych cyfr
* Z utworu Jednak tak: 5
* Z utworu Surowy spust (lata zmiany): 5
* Z utworu Surowy spust (rok): 1996 → 1 + 9 + 9 + 6 = 25 → 2 + 5 = 7
* Z utworu Surowy spust (wiek): 6
## 2. Sumowanie i ostateczny wynik
Teraz dodajemy do siebie wszystkie otrzymane cyfry:
$$5 + 5 + 7 + 6 = 23$$
Suma wynosi 23. W numerologii sprowadzamy wynik końcowy do jednej cyfry:
$$2 + 3 = 5$$
##
Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.
Wynik kalkulacji
Ostateczną wibracją ukrytą w Twoich tekstach jest liczba 5.
To potężna, nadrzędna wibracja, która spaja wszystkie trzy utwory. Symbolizuje ona kryzys, gwałtowną zmianę, bunt oraz bezwzględną potrzebę wolności – nawet za cenę bólu, krzyku i całkowitego zerwania więzi.
Czy chcesz teraz obliczyć wartość numerologiczną imienia Jezebel za pomocą alfabetu pitagorejskiego?
Świetnie poprowadzony każdy wers, jest niezwykle przemyślany. Podoba mi się motyw powrotu jako czegoś pozornie uzdrawiającego, chociaż bolesnego i bardzo prawdziwego...pozdrawiam serdecznie*)