Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

lubię łąki ozdobione ładnym

sady którym miłość się kłania

lasy które prawdą pachną głaz

przydrożny  coś szepczący 

 

lubię o miłości rozmawiać

czesać się ciepłym wiatrem

uśmiechać się do gwiazd

podglądać ich wariacje

 

lubię iść tuż obok siebie

rozmawiać z tym i tamtym

a gdy zajdzie potrzeba

uczciwie popłakać

 

lubię też się kłaniać temu

co już za mną mimo że

czasami było czarne

 

lubię te swoje lubienia

bo są delikatne jak 

poranna mgła nic

nie psująca

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Bardzo piękny wiersz... Odczytuje go jako wyznanie miłości życiu.., dojrzałej miłości :) Dziękuję Ci, że mogłam go przeczytać i pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dzięki serdeczne - 

                                   Pozdr.zimowo.

Dzięki serdeczne - 

                                   Pozdr.zimowo.

@huzarc -  dzięki  - 

                                      Pozdr.zimowo.

 

Witam i dziekuje Andrzeju - 

                                                 Pozdr.

Dziękuje za czy  oraz komentarz.

                                                           Pozdr. mrożnie.

 

   

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Piękny i mądry wiersz, a Bóg jest wszędzie, szczególnie w dobru, życzliwości i miłości. Pozdrawiam.
    • On swoim ramieniem ją zawładnął, jak wiatr, co wszystko na drodze chwyta. Pieścił ramiona, tarmosił zmysły i nie zadawał żadnych pytań.   Ona kładła się trawą po łące, pod każdym jego podmuchem silnym. Przy szeptach miękkich tańczyła lekko, tak się nie czuła z nikim innym.   To była taka dziwna miłość – zdarzyła się szybko i namiętnie. Kwitła czerwienią, jak maki w polu – krótko, ale jak pięknie.   Ona zielenią go czarowała, swych rzęs łąkowych kołysaniem. On rzucał pod nogi upojne bukiety i w tym kochaniu był cały dla niej.   Byli dla siebie łąką i wiatrem, co w swym splątaniu tkwią namiętnie. Szkoda, że tylko na chwilę jedną, bo wyglądali tak pięknie.  
    • Osiemnastka! Jaś krzyknął wesoło. Czas pożegnać się wreszcie ze szkołą! Te pięć lat w szóstej klasie chyba na coś mi zda się. Bądź jak Jasio - skończ szkołę, pierdoło!     Płonie szkoła w sierpniowy dzień (Koło), uczni, gapiów tłum stoi wokoło. Wśród nich Jasio przemyka, uśmiech, strzela selfika. Wiedzieć trza kiedy skończyć ze szkołą!  
    • Witaj - Bo może Bóg nie przemawia z ambon pełnych pychy — lecz rośnie razem z trawą i mieszka w ludzkiej ciszy. - też tak to widzę - czysta prawda  -                                                                                                            Pzdr.
    • Szczerość   stoi na scenie   Wyniosła   Zabija nadzieję   Karmi się własnym   blaskiem   Nie ogrzewa   Nie oddycha   Jak pomnik   Nie dotykaj. Zostawisz ślady     Szczerość w odcieniach   czerwieni   Krwawa   żywa   Rozrywa   Krzyczy.   Bełkocze.   Przeklina   Nie pozuje   Nie udaje, że jej nie ma.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...