Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

@Tomasz Kucina Tomku zakładam że to tylko dyskusja akademicka, Ciebie trzyma przy bogu katolickim... co? Tradycja rodzinna? Oj Tomaszu to chyba trochę za mało, a gdyby rodzice, dziadkowie się mylili, robili to z wyrachowania, to co?

Ty też chcesz to kontynuować? Ale tak wcale nie musiało być, bo wiara jest subiektywna. Tak, różaniec jest dla mnie symbolem, ale jest także krzyż, Trójca Przenajświętsza i wiele innych dewocjonaliów. Dlaczego napisałem o różańcu, a no dlatego że mamy go w domach na co dzień. Obserwowałem swoje życie rodzinne i nie tylko i zauważyłem wielki szacunek do tego elementu wiary. Był lub były w wyznaczonych miejscach w domu, wisiały przy domowych ołtarzykach, obrazach Świętych itp. Pamiętasz Świętą Inkwizycję, handel sztucznymi relikwiami który kwitnie do dzisiaj, kto to robi lub robił? Tak, tak przedstawiciele Twojego kościoła katolickiego, a pedofilia w kościele - nie wstydzisz się tego? Ja to raz na zawsze rzuciłem, mam Boga któremu zaufałem, nie ubranego w ludzkie szaty... słowem mój - jedyny.
 

Miłego dnia Tomaszu.

Opublikowano

@beta_b Betko bo jest to mantra, pewien symbol w innych wiarach też takie były, nawet w pogaństwie, gdzie zabijano małe dzieci i składano w ofierze. Problematyczne jest to "odwrócenie myśli" - no bo po co odwracać komukolwiek myśli jak jest nasz i odmawia różaniec. Gdyby podsuwano wierzącemy inny atrybut,innej wiary to rozumiem. Ci co mają różaniec w ręku robią to w określonym celu, żeby pogłębić wiarę, nawet jak w założeniu ta wiara jest zła, błędna czy nieakceptowalna przez większość. Betko można by tak godzinami, ale powiedz, po co?

Dziękuje za miłe słowa o moich rymach okalających, piszę z tymi rymami ponieważ są najtrudniejsze, a ja lubię niestandardowe wyzwania.
 

Pozdrawiam, pięknej pogody za oknem życzę.

Opublikowano

@[email protected] Z odwróceniem myśli - chcę powiedzieć, że gdy przychodzi myślotok, połączony z emocjami np. z lękiem, złością, żalem itp. (nie (mówiąc o natrectwach) fala myśli własnych zalewa - mechaniczne odmawianie pacierza wycisza. Dla wierzących to może być wsparcie z nieba, dla reszty forma medytacji, przesunięcie uwagi na inny obszar. "Mechanicznie" jako przenośnia, samokontrola/samodyscyplina umysłowa. bb

Opublikowano (edytowane)

Grzegorz, jeszcze tylko ten jeden komentarz z mojej strony, bo robi się stromo między nami, a tego nie pragnę...

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie Grzegorz, nie akademicka. To swobodna, niezobowiązująca, nie narzucająca się nikomu pogawędka pod wierszem

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tak wiara jest subiektywna. Zgadza się. Mój kierunek katolicki to wolna wola, świadomy wybór i szacunek do tradycji. Nie zakładam nawet, że moi antenaci mogliby się tu mylić. Subiektywność wynika przecież z własnej woli. Więc wszystko tu jest uzasadnione --> wynika z moich decyzji. 

Rozumiem. różaniec traktujesz tylko jako przedmiot „dewocjonalny”. Po prostu w zbyt oczywistym wymiarze potraktowałem twój utwór. Bowiem zasugerowałem się twoimi odpowiedziami na sugestie komentujących. Głównie odpowiedzią na komentarz Waldemara, sądziłem, że odpowiadasz realistycznej perspektywie - okazało się że jednak nie. Ok. PRZYJMUJĘ DO WIADOMOŚCI

Na ziemi, to Jezus założył Kościół Apostolski a Kościiół Rzymsko-katolicki jest kontynuatorem tych zasad, wszak Papież KK jest namiestnikiem Świętego Piotra. Inkwizycja nie jest moim sumieniem wiary. Inkwizycja to historia kościoła, ja w historię nie wierzę, wiarą dla mnie jest kanon. A kanon to niezmienność praw wiary. I ustanowionych zasad i przykazań Boga i nauk Syna Bożego. Mylisz historie z wiarą. To niezależne pojęcia. 
Współcześnie W moim Kościele ja nie słyszałem by ktoś handlował relikwiami. Relikwie w Kościele są wystawiane i powszechnie dostępne, czasowo (w zależności od potrzeb), lub dostępne bez ograniczeń. 

Mam się wstydzić za PEDOFILI? NIECH SAMI SIĘ WSTYDZĄ ZA WŁASNE CZYNY! Pedofilia w kościele jest największym złem, i z tym kościół powinien walczyć. Natomiast to  że to zło istnieje to nie oznacza że ja NIE MAM SZANOWAĆ KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO JAKO INSTYTUCJI STRZEGĄCEJ KANONU WIARY. TO ZNACZY PRAWA I PRZYKAZAŃ. Pedofilia w kościele dotyczy ludzi a nie instytucji kościoła. Nie bronię pedofili w kościele. Skoro minęli się z powołaniem powinni wziąć odpowiedzialność, nie ja jako statystyczny katolik muszę tym obarczać sumienia. Ale pedofilia jest przecież dokładnie w każdym innym zawodzie, i o tym się nic lub mało mówi. Jest tylko problem ludzi w kościele, gdzie indziej problemu nie ma. I to wydaje się mnie niesprawiedliwe, że tak li tylko się to zło analizuje. To musisz chcieć zauważyć. Pedofil może równie dobrze być twoim kolegą z pracy. Jeżeli przykładowo się stanie, to mają zamknąć cały interes u ciebie? Od egzekwowania prawa w kościele i w ogóle prawa ja nie jestem. Więc to nie jest do mnie twój punkt widzenia. Nie oznacza to, że Instytucja Kościoła w zakresie kanonu wiary ma u mnie budzić wątpliwości. Nie! Uważam, tu osobisty punkt widzenia. Że nie ma takiego „sita” które zagwarantowałoby stu procentową skuteczność w rozwiązaniu problemu, na ale skutecznego „sita” nie ma w innych dowolnych zawodach świata. 

 
PODSUMOWANIE:

Grzesiek, w pierwszym komentarzu ja wypowiedziałem się tylko co do możliwości  wykorzystania przez Boga narzędzi w postaci znanych nam praw fizyki  w PRAPRZYCZYNIE WSZECHŚWIATA, CZYLI CO DO JEGO NARODZIN. Napisałeś wiersz pod którym w komentarzach próbuje się ciebie podważyć, podważyć twój punkt widzenia, że to Bóg stworzył wszechświat, ba sam snujesz takie przemyślenia, gdzie wielki wybuch ustawiasz naprzeciw Bogu. Komentujący pod twoim wierszem wyczuli zwietrzyli tu pole do skrytykowania twojego punktu widzenia - co do omawianej praprzyczyny wszechświata - i przy okazji skrytykowania twojego tekstu, stawiając tezy - że nauka przeczy Bogu. Próbowałem trochę ciebie wybronić z tej sytuacji. SZKODA ŻE TEGO NIE CHCESZ ZROZUMIEĆ - tylko mnie antagonizujesz. No ale w podziękowaniu dostałem twoją krytykę moich subiektywnych perspektyw rozumienia wiary. DO KTÓRYCH MAM PRAWO. Za ten permanentny kierunek twoich antagonizmów więc już teraz podziękuję. I kończę dyskusję pod tym tekstem. 
 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Tomasz Kucina Bardzo było mi miło Ciebie wysłuchać, proszę Cię tylko o jedno, otóż mnie nikt nie musi bronić, zrobię to sam, ja adwokatów nie potrzebuje. Po tematach tylko się prześliznąłeś, gdzie zło - to nie ja i nie mój kościół. Kościół i historia... toż to rozbieżne tematy, nie mające nic ze sobą wspólnego. Czyżby hipokryzja Tomaszu? O to Cię nie posądzałem. Wiesz ile zła ta instytucja zrobiła w historii właśnie, mam o tym nie pamiętać... zabraniasz mi? Jak to się nazywa hi...hi... no tak znów ta hipokryzja, zło nie ja, to oni. A wierni siedzą w bagienku od lat, ba od wieków.
Wierzę w Boga i nikt mi tego nie zabroni... nikt absolutnie nikt, nie wciśnie mnie do żadnej wiary malowanych bożków.
Naliczyłem ich już około tysiąca, a który stworzył świat? Może mi powierz? A może to wyścigi na bogów który lepszy, który najwięcej ściągnie do siebie wiernych. Twoja wiara przoduje, masz satysfakcję - 33,43 % - wielkie chrześcijaństwo z krwią na rękach. Na szczęście inni są jeszcze gorsi, konkurencja jak na giełdzie nowojorskiej. a duszyczki piskliwie potakują i dają datki, które są sednem sprawy.

Pozdrawiam, po co ja to piszę, jeszcze mój jedyny Bóg się na mnie pogniewa i mnie skasuje.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Grzegorz, ty mnie chcesz przeciągnąć po wszystkich epokach i ciągle w polaryzacji do Wiary katolickiej. W polaryzacji krytycznej. A przecież sam napisałeś ten tekst o sprawach "wyższego pułapu" - a teraz ja mam się bronić pod twoim wierszem z zakresu własnych estetyzmów co do katolicyzmu? To nie jest jakieś nadużycie? Co ja zrobię, że tak czuję świat. To nie mam prawa być formalnym katolikiem, bo tobie katolik, ksiądz, kościół jako kanon nie odpowiada. Odpowiedz mi tylko na to pytanie? WOLNO MI CZY NIE DO CHOL..Y?!

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

PRZECIEŻ CAŁY PROBLEM POLEGA NA TYM, ŻE JA CI WIARY W TWOJEGO SUBIEKTYWNEGO BOGA NIE ZABRANIAM, TO TY CIĄGASZ BOGA KATOLICKIEGO PO WSZYSTKICH LUPANARACH. CO CI SIĘ WYKLUJĘ W GŁOWIE NEGATYWNEGO TO W TYM SZUKASZ PORÓWNAŃ DO KATOLICYZMU. 

 

To nie widzisz, i nie rozumiesz, że ja mam też subiektywny punkt widzenia i walisz w moje wartości estetyczne. Pisz o treści swojego utworu - A NIE O MNIE OPOWIADASZ. A JA SIĘ BRONIĘ. TO TEN SYBIEKTYWNY BÓG CI PODPOWIADA DO UCHA, BYŚ PISAŁ O MNIE? Jakieś przewartościowanie zasad komentowania tu stosujesz. 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Tomasz Kucina Tomku mój "subiektywny" - ufff ,Bóg - jak piszesz, podpowiada mi że bronisz czegoś czego obronić się nie da, pisałem o tym przed chwilą pod Twoim wierszem i nie będę się powtarzał. Ludzie zaczynają się ateizować, uciekają od chrześcijaństwa, zwłaszcza protestantyzmu, wiesz że Niemcy kiedyś protestanckie, teraz już są w większości ateistyczne. Taki mamy klimat. Lepiej w nic nie wierzyć niż dostawać baty we własnym kraju od uchodźców islamskich - sprytne nie.


Dobranoc, religijnych snów Ci życzę o diabełkach i aniołkach.

Opublikowano

@valeria Valerio, trafnie to ujęłaś... Bóg jest w nas, tylko czy wszyscy mają tego świadomość, kreujemy Jego wizerunek u innych, nawet tego nie wiedząc. Wyręczmy go w naszym postępowaniu, w naszych uczynkach... chcemy być lepsi, tylko odwróćmy sytuację dlaczego inni chcą być gorsi?

Miłego dnia Valerio.

Opublikowano

chodzi o troskę o które się troszczymy, przynajmniej piątkę Bóg podpowiada, żeby mieć przyjaciół:) piątkę oznacza łaskę. kłania się ewangelia Marka, o sparaliżowanym i niosących go czterech.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w czarnym ogrodzie opowiesz mi wszystko   w czarnym ogrodzie nie mogę być blisko   słowa rzucane z kamieniem o drzewo   rozejrzyj się drugi masz serce po lewo   marzę o wiśniach czerwonych na liściach   otwarcie zamknięci miłością ujęci   gorycz otula wiatrem przeklętym   patrzę na Ciebie cieniem objętym   czerni przeniknę zostawię nadzieję   wierzę że wróci   nim się przemienię...   @Achilles_Rasti

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Wiersz bliskiej mi osoby... publikuje za jej zgodą :)  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      z tym zdaniem jest coś nie tak, proponuję zamiast staje się napisać jest, albo zamienić na cięższy. Bardzo dobry tekst.
    • @Migrena  dziękuję za raki odbiór. Pozdrawiam serdecznie.
    • @hollow man  Wiersz wręcz reporterski , brak metafor , sugestywny tytuł. Bez oceny. Mamy tu książkę i niedopitą herbatę, miękkie światło.  .Kobieta pozuje, leży swobodnie, patrzy z czułością.  Powstaje obraz. Pozdrawiam. 
    • Zegar wskazywał już późny wieczór, a w biurze było prawie pusto. Klawiatura komputera stukała w ciszy, wypełnionej tylko szumem klimatyzacji. Karolina siedziała przy biurku, zgarbiona, ze wzrokiem utkwionym w nieskończonej liście e-maili. Każdy nowy komunikat był jak kamień wrzucony do jej już przepełnionego kosza. Nadmiar obowiązków, terminów, nieodpowiedzianych telefonów – wszystko zlewało się w jeden gęsty, nieprzenikniony chaos, który zaciskał się wokół jej umysłu. Patrzyła na ekran, ale nie była w stanie przetworzyć żadnej z informacji. Dłońmi masowała czoło, próbując złapać oddech, ale powietrze wydawało się ciężkie, duszące, jakby każda myśl ważyła tonę. Czuła się, jakby była zatopiona w oceanie zadań, który wciąż się rozrastał, pochłaniając ją coraz bardziej. Wzrok jej błądził, zatrzymując się na półce z filiżankami do kawy, które teraz wydawały się zupełnie nieistotne. Dźwięk telefonu, który nagle zadzwonił, wytrącił ją z zamyślenia, ale tylko sprawił, że poczuła się jeszcze bardziej osamotniona w tym niekończącym się wyścigu. – Tak, Karolino, jeszcze jedno zadanie – powiedział głos w słuchawce. – Będzie trzeba to zrobić na wczoraj. W jej głowie tylko wzbierała cisza. Każdy kolejny dzień stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Przytłoczenie jest jak ciemna chmura wisząca nad głową, która nieustannie rośnie, aż w końcu zapełnia całą przestrzeń. To nie tylko brak czasu, ale nadmiar tego, co musimy zrobić – rzeczy, które wkradają się w nasz umysł, jak hałas, który nie pozwala usłyszeć własnych myśli. Zbyt wiele do zrobienia, za mało przestrzeni na oddech – każdy obowiązek staje się coraz bardziej ciężki, jak kamień na plecach, który zdaje się rosnąć z każdą godziną. Czasem przytłoczenie to nie tylko wielka lawina zadań, ale cichy proces, który wkrada się w naszą codzienność. Niezauważenie przestajemy oddychać pełną piersią. Zamiast żyć, zaczynamy tylko reagować, próbując dotrzymać kroku temu, co nieustannie nas goni. Tłumione emocje, zapomniane potrzeby – wszystko to staje się jednym wielkim ciężarem. Jednak przytłoczenie nie jest nieuniknione. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się nie do pokonania, może okazać się tylko falą, która w końcu opadnie, jeśli pozwolimy sobie na moment zatrzymania. Bo przytłoczenie nie jest końcem. To jedynie sygnał, że trzeba zwolnić, posłuchać siebie, oddzielić to, co naprawdę ważne, od tego, co jest tylko dodatkiem. W chwilach, gdy czujemy się przytłoczeni, nie musimy walczyć z ciężarem. Możemy go puścić, oddać to, co nie jest naszym, i znaleźć w sobie przestrzeń do oddychania. To w tej ciszy rodzi się spokój, który pozwala znowu zobaczyć, że życie nie jest serią niekończących się zadań, ale podróżą, w której to, co najważniejsze, może odbywać się w rytmie serca, a nie w tempie zegara.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...