Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Trzeba zabić tę miłość, gdyż jest niedojrzała,

Z zakazanego drzewa zerwana przedwcześnie.

Uwiodła swoim smakiem raczkujące zmysły,

Wystawiona na próbę gwałtownie zgorzkniała.

 

Niespodzianie wydała na świat owoc lęku,

Który szybko się rozrósł do strachu o przyszłość.

Stał się głazem brzemiennym, trudno go udźwignąć

Gdy organizm zbyt słaby, by nieść konsekwencje.

 

Unoszące uczucie stało się ciężarem,

Czasem ciało przerasta umysł niedorosły.

Błądzić jest rzeczą ludzką, któż tego nie robi.

Z każdego labiryntu można wyjście znaleźć.

 

Nadszedł czas rozwiązania; w styczniową noc zimną

Podszepnęła jaźń młoda, by wybrać najgorzej.

Błysnęły chłodne oczy jak stalowe ostrze,

W mroku cicho jęknęła i umarła miłość.

Opublikowano (edytowane)

@Gosława

 

To jest właśnie o tym. Rzecz się wydarzyła w moim rodzinnym mieście, w miejscu, które jest mi dobrze znane.

Jest to raczej opis tragedii, a przesłanie wydaje się oczywiste.

 

Edytowane przez Franek K (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Gosława

Szanowna pani przecież Wy same do tego doprowadzacie. Wczoraj kolejna burda z aborcją na afiszach

Masturbacja w przedszkolach, melanż w umysłach dzieci, no tak w takiej sytuacji to tylko tęczowy psychiatra dziecku wytłumaczy. Seks niedojrzały rodzi agresję, przemoc a w konsekwencji zbrodnię. 

Poletko młodziutkich umysłów które zawłaszcza szatan - uznacie to śmieszne trudno, ale tak jest.

Powracając do tekstu: Franku nie podoba mi się - temat potraktowałeś płytko. ( wolę Ci napisać prawdę niż kadzić - mam nadzieję że się nie obrazisz ) - pisałeś pewno wzburzony emocjami.

Ostygnij i napisz jeszcze raz.

Pozdrawiam

ps poczytaj - chłopak zwierzał się koledze, że ją zabije, a ten nic nie zrobił. 

Opublikowano

Witam - mi też sie nie podoba  - pisałeś  zgrabniej a tu

nic poezji sam strach i ból...którego nie powinno się nagłaśniać.

                                                                                                                Pozdr.

                                        

Opublikowano (edytowane)

Uważam, że trudne tematy powinny stawać się domeną sztuki, tu poezji i chwała Frankowi, że to podjął. Instynkt, pożądanie bywają silniejsze od nauczania, czy kultury i takie przypadki zachodzenia w ciążę przez bardzo młode dziewczyny zdarzały się zawsze, a strach przed następstwami wywoływał różne gwałtowne reakcje do opisanej włącznie, były tylko zwyczajnie ukrywane. Wyciąganie dział jak to tęczowe, czy kościelne ideologie mają cos z tym wspólnego jest niepotrzebnym dodawaniem, bo powtarzam, tak było zawsze. Wydaje mi się, że sprawa taka byłaby w innym środowisku  "załatwiona" przez  znajomego ginekologa i nikt by o tym nie wiedział.  

Edytowane przez Marek.zak1 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Jacek_Suchowicz

 

Dzięki Jacku za opinię. Nie, nie obrażę się. Tekst faktycznie pisałem emocjami. Już tak mam.

Jeśli sprawca faktycznie zwierzał się koledze ze swojego zamiaru, to jest to tym bardziej smutne, że tak świat odbierają młodzi ludzie (chyba że kolega nie wziął tego na poważnie). Czy płytko potraktowałem temat? Być może, ale nie byłem przecież w skórze mordercy. Z tego, co czytałem to przede wszystkim straszliwie bał się ojca, czyli to strach oraz właśnie niedojrzałość pchnęły go do zaplanowania i popełnienia tego czynu.

@Agrafka

 

Czyli rozumiem, że lepiej o czymś takim pisać nieładnie? Pewnie masz rację.

Nie zgodzę się jednak z Tobą co do tego, że go bronię. Nie wiem skąd to odczucie.

No i nie wiem dlaczego w tym wieku trzeba zabijać miłość. Moim zdaniem nigdy nie wolno jej zabijać, ale robić wszystko, by młodzi ludzie byli jej świadomi. Tytuł wyraża stanowisko PL-a w tej kwestii. Nie jest to moje zdanie.

@Waldemar_Talar_Talar

 

Dzięki Waldku za opinię.

Chciałem tylko zauważyć, że w Twoich tekstach też dominują sprawy egzystencjonalne, a słoneczko rzadko w nich świeci.

Cenię sobie jednak szczere opinie, więc dobrze że napisałeś swoją.

 

Pozdrawiam. F.K.

@Marek.zak1

 

Otóż to. Tak było zawsze i pewnie będzie. Wytaczanie tutaj tych dział, o których wspomniałeś też mi się wydaje nieuzasadnione. To tragedia w wymiarze raczej rodzinno-społecznym niż ideologicznym.

Opublikowano

@Franek K

Witaj!

Ja natomiast, podchodzę do tego tekstu ( jak zwykle ) analitycznie.

I wychwyciłem parę ciekawych fraz, choćby ta: "Stał się głazem brzemiennym"

Mnóstwo tutaj informacji zawartych, co koreluje z całością.

Tak jak jeden, z przedmówców wspomniał, takie tematy również można poruszać.

Wogóle to, skasowałbym cąłkowicie! pierwszy wers - bo msz jest niepotrzebny, troszkę rażący.

A całość , jak dla mnie ok!

 

Pozdrowienia!

Opublikowano

@Franek K ja tam na zimno - artysta nie żyje w oderwaniu (a chciałby? czasem tak to wygląda) od otaczającej rzeczywistości, ma obowiązek ją komentować(?) nie ma, ale musi w niej żyć :( a tu wychowani przez dziadków? babcie? rodzice nie mają czasu? ochoty? pedofile podnoszą głowy... miłość jest chora od takiego spaczania relacji, dzień po dniu... mordują siebie, nas, dziadków i babcie. i okradają - może lepiej zamordować? ZUS sponsoruje?

nie ma odpowiedzi.... serce za kunszt w opisaniu zjawiska. moim zdaniem emocje nie zaszkodziły wierszowi Tuwimowi też jakoś nie zaszkodziły w pisaniu "całujcie mnie w dupę". może Cię przechwalam, ale co tam, mogę, nie jestem zawodowym krytykiem.

Opublikowano

Dobrze napisany. Chłopak miał wyjście drugie, samemu się zabić. Ale wygrał zwierzęcy instynkt przetrwania. Gratuluję tym, co wiedzą czym jest miłość. Szkoda, że nie znacie strachu. bb

Opublikowano

@dot.

 

Może faktycznie zbyt wyraźnie i mało poetycko, ale tak wyszło.

Dzięki Dot.

 

 

@Nefretete

 

Dzięki z czytanie i komentarz.

Tego pierwszego wersu jednak nie skasuję, bo wiersz by okulał.

 

Pozdrawiam. F.K.

@Antoine W

 

Ani ja Tuwimem, a szkoda, bo to jeden z najbardziej cenionych przeze mnie poetów (nie tylko za kunszt, ale i za wszechstronność). Nikt nie żyje w oderwaniu, choćby nawet chciał i trzeba pisać o wszystkim, co człowiek jakoś dotyka, więc tutaj się zgadzamy.

 

Dzięki i pozdrawiam.

Opublikowano

@Agrafka

 

Czyżbyś była jakąś wojującą feministką? Jaką dekoracją? Jeśli tragedia bierze się z nieszczęśliwej miłości, to mam to słowo omijać? Nie jestem żadnym męskim szowinistą, a prawdopodobnie nawet wręcz przeciwnie.

Jeszcze raz powtarzam - ja chłopaka nie bronię. Nie piszę nawet osobowo, nie wiem czy zauważyłaś. Jak już wspominasz Romeo i Julię, to chciałbym przypomnieć, że to jest historia arcytragiczna i że trup tam ściele się bardzo gęsto, choć to niby o miłości. A podobieństw można kilka znaleźć, chociażby wiek dziewczyn. Tamta historia jest jednak prawdopodobnie całkowicie zmyślona, choć pewności nie mam, a tę napisało życie.

 

Urokliwy powiadasz? Mija się z prawdą? Doceniam sarkazm, ale nie rozumiem zarzutu o mijanie się z prawdą. Przecież to nie reportaż z miejsca zbrodni, ale subiektywny (chyba cała poezja jest w jakimś tam stopniu subiektywna) opis zjawiska i toku myślenia sprawcy. Miłość (o ile faktycznie kochał tę dziewczynę - tutaj mogę się z Tobą ewentualnie zgodzić, że jest to wątpliwe) po prostu chłopaka przerosła. Nie był na nią mentalnie gotowy (dziewczyna chyba zresztą też). Nie udźwignął ciężaru konsekwencji i wybrał rozwiązanie najgorsze z możliwych, które podsunął mu właśnie niedojrzały umysł - jaźń. To o tym jest ten tekst.

@beta_b

 

Dzięki Beta.

Szkoda tylko, że miłość nie była w stanie tego strachu pokonać.

Opublikowano

@dot.

 

Wzajemnie :)

Jak siły i czas zezwolą, to biorę się za lepienie pingwina (albo niedźwiedzia), póki jest z czego.

Opublikowano

@Franek K Wywolana do tablicy, odpowiadam. :-) 

Początkowo odebrałam Twój wiersz jako... wiersz właśnie, pisanie licentia poetica, i za wykonanie właśnie - wrzuciłam serduszko do pucharka. :-)

 

Jeśli chodzi natomiast o Twojej próby wyłumaczenia tego konkretnego zachowania konkretnego chłopaka - wróć! - nie *zachowania! Nazwijmy rzecz po imieniu - morderstwa dokonanego przez niego ze szczególnym okrucieństwem - to podzielam w całej rozciągłości zdanie 

 

Bo czyż usprawiedliwieniem zabójstwa (właściwie - egzekucji) może być to, że "sytuacja przerosła" niedojrzałego, zakochanego chłopca -?

 

Pozdrawiam Cię serdecznie. :)

 

 

 

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...