Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

rozpęd cukierków

 

w gorzkiej czekoladzie

 

cukiernia szybuje nad łąką

 

 

 

wata białych obłoków

 

łamie niejeden patyk

 

wbity twardo w zieloność

 

 

 

zniża lot złudnych deserów

 

pragnie wciąż i więcej

 

zakręt horyzontu

 

 

 

wypada z roli na kleistym polu

 

tam umierają echa

 

rozbitych talerzyków

 

 

 

ruiny cukierni

 

sączą sok truskawkowy

 

niczym gęstą krew

 

między szczątki ciastek

 

i karmelowych szkieletów

 

 

 

*

teraz tylko proch pozostał

 

kakao gdzie zostawiasz ślady

 

masz trudności z oddychaniem

 

 

 

pęcznieją cząsteczki powietrza

 

od nadmiaru pożądania smaku

 

spadając tworzą mgiełki szarego pyłu

 

 

 

dostrzegasz ocalałą cukierniczkę

 

oblepioną brudnym lukrem

 

może cię cudownie uratuje

 

 

 

*

lecz słodki bezdech

 

rani przełyk

 

kryształkami cukru

 

 

Edytowane przez Dekaos Dondi (wyświetl historię edycji)
  • Dekaos Dondi zmienił(a) tytuł na Gorzka Strona Słodyczy

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ratownik - Ile za ratunek?! ja umieram! Błagam pomocy! (tutaj pada kwota) wypowiedziana bez emocji … Nareszcie przybyłeś tyle czekałem, karetki przyjeżdżają szybciej potrzebuje pomocy szybko dawaj działkę! Najpierw pieniądze bez wyrazu powiedział ratownik. Pacjent wcisnął mu je w rękę. Nastąpiła wymiana śmierć za życie. Spanikowany człowiek szybko zażył „remedium” i krzyknął dzięki ratujesz mi życie! Widzimy się jutro tylko przyjedź szybciej niż dzisiaj cały dygoczący pacjent zniknął w mroku ciemnej ulicy miasta. Ratownik odjechał czarną karetką na sygnale banknotów które dzwoniły mu w głowie. Dojdzie przeliczy nocny zysk. Gdy patrzy na podobizny królów sam czuje się królem. Już w domu tuż po przekroczeniu progu podbiega do kasetki i wyciąga duży plik banknotów - przelicza myśląc że to ciągle mało a stać go na trzy nowe mieszkania oraz kilka wypasionych samochodów. Nagle telefon wybija go niezadowolenia. - Świetnie kolejne będę mieć więcej. W innym domu pacjent chory czeka na doktora który współpracuje ze śmiercią. Kolejne spotkanie. I tak dzień za dniem a raczej noc za nocą. Pacjenci umierają a inny żyć chcą w kolorowym świecie – ślepnącym od świateł.
    • Dziękuję Bereniko :)
    • Kadra - bardak.                   Dał zebrom zmor bezład.      Om, entropią i port Nemo.    Pani naw tam gmatwanina i nap.                         To gza jazgot.                         Zło, i co; kocioł. Komu - Ino - me pandemonium ok?                         I Metę ma zamętem.   To kot; Anatol powikła całki w oplot, a a na to kot.                          Na bary raban.        O, Hani ba to motanina - ho!                 To panika; maki na pot.  
    • @Berenika97 Dziękuję moje obecne serce jest kruche - i od nowa siłę buduje 
    • @Annna2 a tam mam adhd i mnie nosi zawsze muszę coś robić a kolekcjonerem jestem od dziecka i gdyby nie to że od czasu do czasu podarowuje części zbioru do muzeów to bym nie miał jak się po chałupie poruszać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...