możliwe! Do tego niewidoma i mam zaburzenia integracji sensorycznej
kto by tam chciał tak zaburzoną istotę pozdrawiam:)
Dziękuję wszystkim za komentarze :) podziwiam Waszą cierpliwość! do mnie
Linia nr 28, godziny szczytu.
Jesteśmy jak sardynki w puszce z czerwonego plastiku.
Jeszcze parę minut i sos własny gotowy.
W pozycji na baczność dotykasz dłoni — nieśmiało,
próbując wybrnąć z tego zasupłania.
Gwałtowne hamowanie zbliża jeszcze bardziej.
Wpadasz...
całym ciężarem niezdarności na mój lewy but.
Podeszwa — ta bezwzględna pieczątka —
właśnie dobija moje palce;
i co z tego,
kiedy twoje pięćdziesiąt twarzy winy
rozbraja skuteczniej niż saper.
Stoisz zapętlony w przeprosiny,
a ja zapomniałam, że wypadałoby cię nie znosić.
W tym ścisku, między zapachem deszczu a mokrym płaszczem
tworzymy mikrokosmos:
wina, zdeptane palce
i ta dziwna autobusowa poufałość,
która nie potrzebuje imion,
żeby przez chwilę
dzielić wspólną bezradność.
Nigdy nie byłam tak blisko z mężczyzną w autobusie.
To tak z przymrużeniem oka;)