Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

obietnicami  wciąż  własny  umysł  karmię

zauroczona  zjawiskami  natury

w  pędzie  zawrotnym  mijanych  zdarzeń  czuję

ich  obojętność  sumarycznie  ponurą

 

z  kalendarza  dzień   wytacza  się  nachalnie

choć  nieproszony  dnem  do  góry  wywraca

kierat  codzienny  ambitnie  brzmiący  praca

 

  

Opublikowano

@Agrafka Dzień  dobry,

dziękuję  za   naukę  pisania ;  'wierszy'?

 

Zauważyłam, że w Twoim komentarzu - jej pierwotnej  postaci zaszły  zasadnicze  zmiany.

Znikły  niektóre  zdania (m.n  o sztuczności mojego  tekstu itp.).

 

Zastanowie  się;  może  napiszę  moje  przemyślenia  w  formie  heksametru...

 

Na tej stronie  to  kolejny  raz... 

Jak  to  się  robi?

Możesz  mnie  tego  nauczyć?

 

Pozdrawiam  z  uśmiechem,

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nadszedł dzień, w którym słowo wreszcie zamarzło - „znużenie” było tylko przeciągiem, „kres” - pierwszym, twardym kryształem lodu. Zaczęło się od drobinki szronu na języku, która zamiast tajać, zaczęła narastać, powoli wypełniając sklepienie mowy. Obracasz ten chłód - gładką kostkę, czując, jak przyjemnie znieczula podniebienie, jak odbiera smak wszystkim innym sprawom. Przyglądasz się jej z bliska - nie jest już ostra, nie rani krawędzią. Matowieje, gęstnieje, traci przejrzystość, staje się doskonale obła od ciągłych powrotów. I coraz bardziej podoba ci się ten mróz, który nosisz pod językiem. Myśl o końcu staje się czysta, wybielona z lęku - tak sterylna, że aż piękna.     inspiracja - książka Anny Ciarkowskiej, "Pestki".  
    • "Zbroja godności"   Nie chcę być biedny. Znam zapach tego strachu, więc gryzę beton, by wyrwać mu swoje. Pomoc? Tak, gdy krew cieknie albo braknie dachu – ale nie karm mnie tak, bym odrzucił zbroję. Jałmużna to smycz: miękka, jedwabna, złudna, która oswaja wilka, aż stanie się psem. Prawdziwa wartość jest szorstka i brudna, mierzona łokciem i harówki dniem.   Szanuj staranie, ale broń swej godności: darmowe ziarno to tylko głód w ratach. Człowiek się rodzi w procesie kreacji, a nie w kolejce po resztki od świata. Stałem kiedyś i ja w takim rzędzie, czując ten chłód od spodu, ale pięt nie wbiłem w grunt. Nie dla mnie była ta kolejka.   Wybrałem ból w dłoniach zamiast ucisku w żołądku, bo wolność ma zapach potu, a nie zasiłku w rubelkach. Więc nie proś o lekkość, lecz o twardą skórę, bo łatwy chleb smakuje jak glina. Tylko to, co sam wyrwiesz, buduje strukturę – reszta to rdza, co od środka nas ścina.   — Leszek Piotr Laskowski
    • opisany stan ducha peela która ma wręcz zaborczego partnera   najwyższa pora zrzucić pancerz wszelką toksyczność za drzwi wywalić bo zgniecie ciebie jak marną kartę zrobić to szybko siebie ocalić   pozdrawiam
    • super lapidarne tak jak powinno być   wzruszeniem ramion strącasz smutek z oczu spłynęły spowiedzi łzy doganiasz siebie może uśmiech lecz drzazga w sercu jak tkwi tak tkwi   pozdrawiam 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...