Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Skecz trupy komediowej "Uralskie pierogi" z Jekaterynburga. A sketch by The Ural Pelmenis comedy company from Yekaterinburg*


NAZYWANIA RZECZY PO IMIENIU
CALLING THINGS BY THEIR PROPER NAMES
(Oświecenie życiowе dla Mowgli) 

 

Jeśli zacząłeś rozmawiać z kotką, musisz być babcią lub Mowgli.
If you began to talk with a pussy cat, you must be either a grandmom or Mowgli.

 

MOWGLI: Bagheero, Bagheero, Bagheero! Coś się ze mną dzieje, ale co? Nie rozumiem, co się ze mną dzieje! Coś kipi i gotuje się w moim żołądku lub w duszy, nie mogę zrozumieć gdzie! Chcę czegoś, ale nie wiem co!
Bagheera, Bagheera, Bagheera! Something happens with me, but what? I do not understand what`s wrong with me! Something is seething and boiling either in my stomach or in my soul, I can`t understand where! I want something but I don`t know what!


BAGHEERA: To WIOSNA, Mowgli.
It`s SPRINGTIME, Mowgli.

 

MOWGLI: Wiosna, naprawdę? Ciągle biegam tam iz powrotem jak idiota, moje nogi nie są mi posłuszne, wczoraj nawet uderzyłem w drzewo.
Springtime, really? I keep running to and fro as an idiot, my legs fail to obey me, yesterday I even ran slam-bang into a tree.


BAGHEERA: To SOSNA, Mowgli.
It`s a PINE, Mowgli

 

MOWGLI: Tak myślałem. To miejsce jest nadal spuchnięte i boli. Spójrz tylko na to!

I thought as much. That spot is still swollen. It hurts. Just look at it!


BAGHEERA: To BLIZNA, Mowgli.

It`s a BLACK EYE, Mowgli.

 

MOWGLI: Blizna? Naprawde?! Wczoraj spotkałem miłą dziewczynę, machał do niej:  "Cześć!" Odpowiedziała: 2000 rupii.
A black eye? Wow! Yesterday I met a nice girl, I called her: `Hi!` She answered, "2,000 rupees".


BAGHEERA: To CENA, Mowgli!
It`s a FINE, Mowgli!

 

MOWGLI: 2000? Ale kosztuje potrójnie! Cena tak mnie zaskoczyła, że po prostu uciekłem. Przebiegłem 1066,9 metrów!
2,000? A trine fine then! The price startled me so much that I simply escaped. I covered 1,609 metres!


BAGHEERA: To WIORSTA, Mowgli.

It`s a MILE, Mowgli.

 

MOWGLI: Potem byłem zmęczony i szybko zasnąłem. Widziałem we śnie dziwną kobietę. Odebrała mi wszystkie pieniądze i nie pozwoliła mi pić!
After that I was tired and fast asleep. I saw a strange woman in my dream. She denuded me of all my money and didn`t let me drink!


BAGHEERA: To ŻONA, Mowgli!
It`s a WIFE, Mowgli.

 

MOWGLI: Kiedy się obudziłem, zobaczyłem czterech przystojnych banderlogów śpiewających i tańczących do muzyki.
When I woke up I saw four handsome banderlogs singing and dancing to music.


BAGHEERA: To  NANA, Mowgli.
It`s The NICE group, Mowgli. **

 

RUDYARD KIPLING: Przepraszam, że przeszkadzam w występie. Rzecz w tym, że jestem Sir Rudyard Kipling, ten sam autor sagi Mowgli. Tylko kilka osób mnie pamięta, jeszcze mniej osób wie, że mam na imię Rudyard. Garstka osób wie również, że to ja napisałem wiersz "Szlak cygański" do piosenki "Kosmaty trzmiel na pachnący chmiel".
Dziękuję, dziękuję za brawa. I tak, powodem, dla którego tu się pojawiłem, jest po prostu stwierdzenie, że podczas gdy ogromna liczba ludzi na naszej planecie nie ma nic do powiedzenia, duet komiczny na tej scenie sfabrykował cały skecz z powietrza. Klasnijmy w dłonie i wróćmy do rzeczy! Biorąc pod uwagę, że populacja naszej planety to 7 miliardów ludzi, wyobraźcie sobie, ile jeszcze skeczów z czegoś tak niepozornego ci wykonawcy jeszcze wykonają! Życzymy im wielu sukcesów w ciężkiej pracy!

Sorry for interrupting your performance. The matter is that I`m Sir Rudyard Kipling, that very author of the Mowgli Saga. Just a few people remember me, even fewer people know that my name is Rudyard. A handful of people also know that it was me who wrote a poem The Gipsy Trail  for the song The white moth to the closing bine. ***
Thank you, thank you for your applause. And so, the reason by which I`ve appeared in here is just to say that while a great number of people of our planet has nothing to say the gang on this stage fabricated a whole sketch out of thin air. Let`s clap our hands and then come back to the point! Taking into account that population of our planet is 7 billions of persons just fancy how many more sketches are still to be made up out of whole cloth by these performers! Let`s wish them every success in their hard working!

 

MOWGLI: Bagheero, ale teraz co to było?
Bagheera, what`s been that just now? 

 

BAGHEERA: Ale JAJA, Mowgli!
It`s been a HYPE, Mowgli!


KONIEC THE END

 

NUTY KULTUROZNAWSKIE

 

* Członkowie zespołu "Uralskie Pierogi" ("Uralskije Pelmeni") z Jekaterynburga, z Uralu, są głosem
rosyjskiej prowincji, a nie rosyjskich stolic, Moskwy i St. Peterburga. Są bliżej zwykłych ludzi, przeciętnego Rosjanina  według rodzaju humoru, jaki przejawia się w odgrywanych przez nich skeczach. Nazwałbym je "La Comédie Russe".

`Ural Pelmenis` lit. means 'Meat Dumplings from the Urals'. The members of the theatrical company, comedians originated from Ekaterinburg, Ural Republic of the Russian Federation, are a voice of Heartland rather than of the Russian capitals, Moscow and St. Peterburg. They are closer to the  ordinary people, the average Russian by a type of humour which presents in the sketches they play. I would call them "La Comédie Russe".

 

**Nana, fenomenalnie popularny rosyjski zespół popowy o bezsensownym tytuł lat 90-00ch. The Nice (frontman Keith Emerson) to brytyjski zespół rockowy lat 60-70.

Nana, the phenomenally popular Russian pop band of the 90-00s with a senseless title. The Nice (frontman Keith Emerson) is a British rock group of the 60-70s.

 

*** Wiersz "Szlak cygański" do piosenki "Kosmaty trzmiel na pachnący chmiel" ukazał się po raz pierwszy w popularnym kwartalniku Century Magazine, tom 0045, wydanie 2, grudzień 1892, s. 278 -279; pierwszy raz zebran w Inclusive Edition of Rudyard Kipling's Verse, 1919.

The Gipsy Trail  for the song The white moth to the closing bine  was first published in a popular quarterly Century Magazine, Volume 0045 Issue 2, December 1892, pp. 278-279; first collected in the Inclusive Edition of Rudyard Kipling's Verse, 1919.

 

"Kosmaty trzmiel na pachnący cmiel"
skomponowany na potrzeby filmu fabularnego "Gorzki romans" ze sztuki Aleksandra Ostrowskiego od 1878 roku stał się rosyjską cygańską piosenką miłosną. 

`The white moth to the closing bine` by Kipling became a Russian Gipsy love song `The hairy bumblebee to the closing bine` composed for the feature film `A Cruel Romance` from an Alexandre Ostrovsky play of 1878.

 

Pierwszym wykonawcą piosenki w filmie był znany rosyjski reżyser Nikita Michałkow. Zagrał w filmie wyreżyserowanym przez nie mniej znanego reżysera Eldara Rijazanowa. Wiersz Kiplinga został przetłumaczony przez Grigorija Krużkowa i z muzyką Andrieja Pietrowa. Piosenka natychmiast oddzieliła się od filmu, stając się wiecznie zielonym hitem, który do tej pory wykonywało wielu piosenkarzy w Rosji. Jeśli chodzi o pierwszego wykonawcę piosenki, przez ludność nazywany był „wąsatym trzmielem”.
Nawiasem mówiąc, aktorka, która grała Bagheeru 
w humorystycznym skeczu, Julia Michałkowa, jest jego imiennikiem, a nie krewną.

The first performer of the song in the film was a well-known Russian film director Nikita Mikhalkov. He acted in the film directed by no less famous film director Eldar Ryazanov. The poem by Kipling was translated by Grigoriy Kruzhkov and set to music by Andrei Petrov. The song immediately separated itself fom the movie to become an evergreen hit being up to now covered by a great many of singers in Russia. As to the first performer Nikita Mikhalkov, he was called by folks `the moustached bumblebee`.
By the way, the actress who played Bagheera in the humorous sketch, Yulia Mikhalkova, is his namesake rather than his kinswoman.

 

 

Nie mogę się powstrzymać od dodania, że nie był to jedyny przypadek wykorzystania wierszy anglojęzycznych autorów jako tekstów piosenek w rosyjskich filmach. Mam na myśli klasycznych poetów, jak na przykład Robert Burns. Jego wiersz "Poortith Cauld And Restless Love" ("Miłość i ubóstwo") okazał się miłą piosenką w rosyjskiej ekranowej wersji "Ciotki Charleya".
I can`t help adding that it`s been not an only case of using the poems by English-speaking authors as lyrics for the songs in the Russian movies. I mean classical poets like Robert Burns, for instance. His poem `Poortith Cauld And Restless Love` turned out to become a nice song in the Russian screen version of the Charley's Aunt.

 

 

Cóż, Rudyard Kipling i Robert Burns byli najbardziej poszukiwanymi autorami w rosyjskim kinie. Widzowie nie chcieli uwierzyć, że ci autorzy nie są współczesnymi rosyjskimi poetami. "For The Sake O' Somebody" Burnsa był częścią oryginalnej ścieżki dźwiękowej (OST) filmu Eldara Rijazanowa  "Biurowy romans".

 

 

Well, Rudyard Kipling and Robert Burns were the most demanded authors in the Russian cinema. The cinema-goers refused to believe that these authors were not the contemporary Russian poets. `For The Sake O’ Somebody` by Burns was a part of the original soundtrack (OST) of Eldar Ryazanov's film `Office Romance`.

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Keywords:
Springtime, Pine, Black Eye, Fine, Mile, Wife, "Nice", Hype

 

Słowa kluczowe:
Wiosna, Sosna, Blizna, Cena, Wiorsta,
Żona, "Nana", Jaja

 

Klućewyje słowa:
WiesnA, SosnA, DiesnA, CenA, WierstA,
ŻenA, "NanA", SzizA

 

Co ciekawe, wszystkie słowa polskie i angielskie mają akcentowaną pierwszą sylabę, a rosyjskie ostatnią, jak francuską.
Interestingly, all Polish and English words have got the first syllable stressed while the Russian ones have got the last ones as in French.

 

Wszystkie słowa kluczowe rymują się i wiążą cały tekst jak nić.

All keywords rhyme and tie the entire text together like a thread.

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...