asher Opublikowano 18 Lutego 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Lutego 2005 * Każdego dnia tuż przed świtem L. wstawał ze swojego barłogu i ruszał na obchód. Musiał się zrywać, ponieważ chłód był trudny do zniesienia. Pod tym względem wcale się nie różniliśmy. Jako gospodarz bloku też wstawałem bardzo wcześnie, by zimą odśnieżyć, a przez resztę roku pozamiatać chodnik jaśniepaństwu lokatorom. Co rano widywałem więc melancholijną, przygarbioną sylwetkę L. znikającą za drzwiami śmietnika. Zawsze miał na sobie to samo ubranie - czerwoną czapeczkę z daszkiem, która, jak sądził, dodawała mu wigoru, granatowy płaszcz ortalionowy, workowane spodnie i połatane trepy. Do tego ściskał w dłoni popielatą siatkę na zakupy z urwanym uchem. Podobno miał ją już wtedy, gdy żona wyprosiła go za drzwi. Paradował z nią codziennie ulicami i raz po raz zaglądał do kubłów na śmieci, wkładając w to całe serce. Cierpliwie przeczesywał stosy odpadów, po czym segregował butelki, puszki, złom i makulaturę. Czasem proponowałem mu kawę. Popijaliśmy ją przed blokiem, rozprawiając o zepsuciu społeczeństwa, które pozbywało się całkiem zdatnych jeszcze do użytku przedmiotów i za diabła nie chciało się nauczyć zasad ekologii. L. był ich bardziej świadom, niż niejeden z ludzi, odjeżdżających na naszych oczach niesamowitymi autami. Zauważyłem, że polubił rolę, jaką przeznaczył mu los i przyjmował ją z pokorą godną podziwu. Był na samym końcu łańcucha pokarmowego, a jego zadaniem było czyścić i utylizować. Znajdując coś, co wydawało mu się przydatne, natychmiast zapominał o otaczającym go świecie i bezgranicznie oddawał się kontemplacji znalezionego skarbu. Najczęściej trafiały mu się rzeczy do oddania w punkcie skupu, ale też całkiem świeże jeszcze gazety, części garderoby, sprzęt gospodarstwa domowego i inne porzucone drobiazgi. Te, które do czegoś się nadawały, z nabożną czcią chował do siatki, niepotrzebne od razu odkładał na swoje miejsce. Nigdy nie wracał z pustymi rękami. Razu pewnego znalazł w ulicznym kuble coś dziwnego. Podparłem się miotłą i z daleka obserwowałem jego zachowanie. Miał w ręce coś, owiniętego w gazetę. Po chwili wyrzucił ją, więc musiała być przestarzała nawet dla niego. Trzymał w dłoni coś podłużnego, w czym odbijały się promienie słońca, ale nie widziałem dokładnie. Usiadł na ławce i długo to coś oglądał. Nie wydawał się być zachwycony odkryciem, a jednak nie mógł oderwać oczu. - Panie Ludwiku, co pan tam ma? – krzyknąłem uprzejmie. Obejrzał się przestraszony. Machnął ręką, żebym mu dał spokój. Wzruszyłem ramionami i zostawiłem go przy tym fascynującym zajęciu. Zerknąłem jeszcze z głębi klatki schodowej, bo sprawa nie dawała mi spokoju. Nagle L. zerwał się z ławki i powlókł zgrabiony przed siebie. Od tej pory widywałem go rzadko. Za każdym razem mamrotał coś do siebie i chichotał po cichu, jak gdyby ktoś bez przerwy szeptał mu do ucha doskonałe dowcipy. Kilka tygodni później znaleziono go w rzece, gdzie przywarł do dna z wielką złotą sztabą u szyi.
Barbara_Pięta Opublikowano 18 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 18 Lutego 2005 O kurczę, takiego zakończenia się nie spodziewałam. W szoku jestem, he he...
Jay Jay Kapuściński Opublikowano 18 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 18 Lutego 2005 Faktycznie zakończenie takie trochę niespodziewane, ale historia ogólnie przypadła mi do gustu. Pozdrawiam
Mirosław_Serocki Opublikowano 19 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 19 Lutego 2005 Aj, aj... Zakończenie przewidywalne, lecz widze w nim trochę niekonsekwencji. 1. Cięzko przywiązać sobie sztabę złota do szyi. 2. Najprawdopodobniej denat jest bezdomnym, więc nikłe są szanse, że ktos go będzie szukał i dlatego zostanie znaleziony w rzece. Na przypadek też bym nie liczył, bo komu bez sensu chce się przeszukiwać dno rzeki i przy okazji wyciągać trupy na powierzchnię? Chyba, że pogłębiali koryto. A gdyby tak "pan segregator", zamiast popadać w obłęd i skakać do zimnej wody, za uzyskane niespodziewanie środki finansowe kupił sobie śmieciarę i segregował odpady w sposób łatwy, szybki i przyjemny? Nie proponuję przekazania całej sumy na schronisko dla bezdomnych zwierząt, bo to dopiero byłoby przewidywalne w sposób przykry.
Anna Romanek Opublikowano 19 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 19 Lutego 2005 Cóż za zbieżność. (Moje ostatnie opowiadanie na ten sam temat -"Starzec w krześle"). Czyta się lekko. Styl-super. Zakończenie z finezją. Może nie jest tak zaskakujące, ale z lekko podczernionym humorem. Nigdy nie gram w toto-lotka, właśnie z tego powodu, by nie mieć tej sztaby. Do rzeki mam zbyt blisko. Naprawdę.
wampirka Opublikowano 20 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 20 Lutego 2005 Mnie zakończenie zaskoczyło, muszę przyznać. Ogólnie mam takie wrażenie, że fajnie ci wychodzi, kiedy rezygnujesz z wszechwiedzącego narratora i oddajesz głos jakiejś postaci, takiemu zwykłemu człowiekowi. Pamiętam, że słynny "harnaś" tez był tak pisany. Mały błąd: "Miał w ręce coś, owiniętego w gazetę." - "Miał w ręce coś owinięte w gazetę" Poza tym nie podoba mi się to "przywarł do dna" - może niech go woda na brzeg wyrzuci? Albo jeszcze lepiej niech go znajdą w jakimś starym basenie, tam woda jest bardziej przezroczysta, i nie będzie kłopotu, że nikt by takiego staruszka nie szukał (komen. M. Serockiego)
asher Opublikowano 21 Lutego 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 21 Lutego 2005 Nie trzeba szukać realistycznego podejścia, bo nie pomaga w odbiorze. Nie mam ambicji realisty i o to nie zabiegam. Reszta będzie domysłem albo milczeniem. Gdyby pan w łachmanach sprzedał sztabę i zaczął szukać zbożnego celu, ja musiałbym mieszkać w L.A. i tworzyć kolejny dolarodajny scenariusz. Jak wiecie, tak nie jest. Dzięki za czytelnictwo i garść budujących uwag.
Mirosław_Serocki Opublikowano 21 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 21 Lutego 2005 Nie zrozumieliśmy się. Nie chodziło o to, żeby sprzedawał sztabe i na zbożny cel przeznaczał. Niech żyje, tak jak żył do tej pory, ale śmieciara to jest coś. Szybciej można swoje schronienie zagracić i utonąć w surowcach wtórnych. Topiąc się ze sztabą w gruncie (sic!) rzeczy potwierdza istnienie pewnego nurtu w literaturze polskiej, a przez to staje się schematyczny. Polacy podobno tak mają, że kawałek szczęścia jest dla nich największym nieszczęściem i tutaj nie oderwałeś się od schematu. Różnica jest taka, że zamiast do hamerykańskiego, jest to szkic scenariusza do filmu polskiego w całej swojej okazałości. Chodzi tylko o to, że zakończenie tematycznie mi nie leży i to wszystko.
asher Opublikowano 22 Lutego 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Lutego 2005 Niestety, ten nurt chciałem ukazać... Czyli spisałem się do bani. Nie zmienię tego, bo tak czuję i poradzić nic nie umiem :)
Mirosław_Serocki Opublikowano 22 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 22 Lutego 2005 A tam do bani od razu. Mogę pocieszyć i otrzeć łzy zawodu, jeżeli trzeba:) "Nie zmienię tego, bo tak czuję i poradzić nic nie umiem :)" - i vice versa :)
asher Opublikowano 23 Lutego 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Lutego 2005 I spoko. Ja w ogóle w ten sposób tworzę. Polecam inne miniatury - taka dola, taki styl :)
Mirosław_Serocki Opublikowano 23 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 23 Lutego 2005 Czytałem, czytałem... spoko :)
ot i anka Opublikowano 23 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 23 Lutego 2005 Fajnie się czyta. Trochę za szybkie zakończenie,ale dobre. pdopbało mi się. Dobrze dobrane "zawody" postaci:)pozdr
Barbara_Pięta Opublikowano 25 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 25 Lutego 2005 hi hi hi, ale tu wesoło :-)))
ot i anka Opublikowano 25 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 25 Lutego 2005 no bo jak ma być? trza się śmiać:))hi,hi:)))
asher Opublikowano 26 Lutego 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2005 Właśnie. Ubyło osób śmiertelnie powaznie podchodzących do swoich wszechtalentów. To i wesoło jest :)
ot i anka Opublikowano 26 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 26 Lutego 2005 jakże to tak? ja bardzo poważnie podchodzę do swojego "talentu":)))hehehe. Poważnie to poważność zostawmy politykom( oj to chyba zły przykład:))) albo innym takim co to niewiadomoco:))) Zawsze zachowuje powaga.POWAGA!!!!:)))pozdrawiam wszystkich radosnych!
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się