Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Okolica w kołnierzyku wspina się po boskiej dłoni

W łaski skroni ojcowskiej, w pejzaż oczu błękitnych

W garniturze z dolarami zamiast serca i w pogoni

Wydziera Bogu jedyną łzę, kroplę praw dobitnych

 

Już kołnierze nie udowadniają prawd świętych

Nie mają serc i nadziei ani honoru w głębi bieli 

Nie posiadają wartości w nicości niepojętych

Choć noszą je najwięksi, to wartości ich niepojęli 

 

Okolicę noc okrywa, całunem żądzy szatańskiej

Światłości w punktach mlecznych wolno gasną

To czas koszmaru, drogi krzyżowej bezpańskiej 

A gniew dziś ojca cierniem twarz ludzką drasną

 

Scenariusz dramatu napisał kamień i rzeki nurt

Twardy scenarzysta i przenikliwa pędu świątynia

Gniew wylał się lawą z przeklętych tarota kart

A echo dogoniło krzywdę spod lasów Katynia

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Mam problem ze zrozumieniem "kołnierzy" i "kołnierzyków" i troche mi żal, bo czuję, że przekaz jest głęboki i ważny - jak zwykle u Ciebie. Chętnie bym go w pełni odczytała i doceniła. Pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witaj Duszko, miło Cię widzieć ponownie na polanie moich wersów.

 

Generalizując pojęcie kołnierzyka czy kołnierza w wierszu, chodzi o pewien status powagi, czystości i szacunku powiązany z symbolem białego kołnierzyka - jest to symbol wartości w moich oczach. Jakiejś idei świętości - jako pojęcia kumulującego to, co zaiste najważniejsze i najpiękniejsze. Osobiście w taki sposób rozumiem białą koszulę i kołnierz, bo przecież białe koszule zawsze miały kołnierze i zakładało się je w szczególne okazje. Kołnierzyk jako zdrobnienie dotyczy zwykle dzieci, gdy noszą maleńkie koszule, kołnierze zaś są w wersjach dla dorosłych. W pierwszej strofie mowa jest o dzieciach Boskich, jako ludzkości wspinającej się do nieba, do ojca, można rzec drogą ewolucji i rozwoju wg wskazań Pisma Świętego, jednak serca zamiast miłością, wypełnione mają dolarami - jako symbolem materializmu i zboczenia z prawdziwie ludzkiej ścieżki. Stali się istotami pragnącymi niebios, ale zatracili wartość i bez poświęcenia, bez pracy, bez dowodu swojej wartości, a przez co również i spełnienia warunków, i tak pragną ich i robią wszystko by się tam dostać. Ostatni wers mówi o wydarciu Bogu z oka łzy, która oczywiście jest symbolem cierpienia, smutku. To wydarcie jest przymusem smutku, wprawieniem Boga w żal lub nawet żałobę czynami swoimi. "Kroplę praw dobitnych" - oznacza, że łza jest niejako symbolem tego świata, na którym częściej się nie udaje, niż udaje, a co wywołuje smutek, czy to w oku człowieka, czy Boga.

 

Druga zwrotka mówi, że już kołnierze nie symbolizują tego samego, bo kołnierz i koszula to tylko symbol tego, co człowiek nosi w piersi i w duszy, a gdy tego zabraknie, to sama koszula nie uszlachetni chama.

 

Trzecia strofa mówi o jeszcze gorszym stanie świata, o pogarszającym się upadku ludzkości. Białemu kołnierzykowi przeciwstawiony jest szatański całun, jako odwrotność świętości. Jest też mowa o trudnościach, jakie świat napotyka, o gaśnięciu gwiazd i koszmarze, ale też o bezpańskiej drodze krzyżowej - jakby o cierpieniu, które już nie ma sztandarów wartości, które nie ma słońca na niebie, jako twarzy, za którą idzie się walczyć i cierpieć, a cierpi się bez idei, które ludzkość sama obala, bo przeszkadzają im w byciu grzesznikami. To prawdziwe cierpienie piekielne - w moim rozumieniu.

 

Czwarta strofa opowiada o genezie wydarzeń upadku ludzkości. O tym też, że to Szekspirowski Teatr Życia i tutaj losy są różne i często niepojęte, bywają też bolesne. Kamień, czyli stałość, grunt, punkt odniesienia, to rzecz stabilna, niezmienna, jest nim punkt początkowy, jak dom. A rzeka, to bieg wydarzeń, pęd rzeczywistości nieprzewidywalny, w którym uczestniczymy, projekcja wyobraźni, jakby biegnące po ścianie zorze, coś zmiennego i niestałego, niestabilnego, niedającego się kontrolować. Na wodzie człowiek przecież dużo gorzej manewruje, traci możliwości naturalnego dla siebie poruszania, jest to środowisko, w którym trzeba się nauczyć jak się zachować i jak przetrwać. Dla mnie wszystkie porównania, które wymieniłem, mają ze sobą silny związek, dlatego Kamień i Rzeka - są to symbole bardzo ważne i ponadczasowe. Jest to, jak łodyga z liśćmi i pąk kwiatu, gdzie pierwsze jest strukturą podtrzymania, jak grunt dla człowieka, a kwiat to finezja, piękno, zasadniczo rzeczy bardzo niestałe, ulotne, zmienne, jak woda przepływająca przez palce. Innymi słowy, gdyby wodę i kamień nazwał symbolami ponadczasowymi i uniwersalnymi Ziemi, to wspólnie symbolizowały, by właśnie ją, a mówiąc dosadnie - rzeczywistość.

Dalsze wersy mówią o ostatecznej karze przepowiedzianej dużo wcześniej, efektu dodaje fragment o echu, który dogonił krzywdę spod lasów Katyńskich, co przez spory okres czasu między wydarzeniami podnosi tylko wielkość klęski ostatecznej upadłych ludzi, bo aby echo kataklizmu przeniosło się w czasie o taki kawał czasu, musiał być on naprawdę wielki.

Jest sporo symboliki, ale opiera się o wzór wartości, jakby jej sam fundament, o wolność, wskazówki Boskie, boską wiarę w człowieka, potem zdradę tych wartości przez ludzkość, zdradę zaufania i boskiej wiary i o krzywdzie jaka czeka świat za jej brak. Bóg wcale nie musi ingerować w świat, nie musi bezpośrednio karać ani nagradzać. Życie tego świata wystarczająco karze i nagradza samo z siebie. Tutaj nie potrzeba nikogo ani niczego więcej. Wskazówki Boskie dla mnie są jedynymi rozwiązaniami absolutnymi. I dla mnie jako człowieka świadomego są to rzeczy oczywiste, a zaprzeczanie temu uważam za dowód głupoty i nieświadomości.

 

Jest to wizja apokaliptyczna, która mi daje namiastkę nadziei, bo gdy wiecznie się nie udaje zbudować świata pięknego i wspaniałego, to przynajmniej trzeba się nauczyć cieszyć jego zniszczeniem. A skoro i tak nie powstało nic wspaniałego i pięknego, to nie ma czego żałować. Z drugiej strony ludziom dobrej woli potrzeba sprawiedliwości, by poczuli sens bycia dobrym i prawym, a apokalipsa w swojej genezie chyba ma dać to im właśnie.

Przepraszam, że znów spisałem całą księgę tłumaczenia dla zaledwie 4 strof wiersza, ale mam nadzieję, że przybliży ci Duszko problematykę tekstu.

Pozdrawiam!!

Opublikowano (edytowane)

@Dawid Rzeszutek Tak, pryzbliżyła i sama w sobie była bardzo intersująca - dziękuję! Dałeś mi nią jakby klucz do rozumienia i odczytywania Twojego sposobu wyrażania i dzieki niemu mogę teraz dotrzeć do całej głębi wypowiedzi, do jej prawdy.

 

Bardzo mnie porusza, tez Twoje odczytywanie świata i ludzi w nim: choć jest szczere, nie pomijające tych najciemniejszych aspektów, to jednak znajduje w tym wszystkim "wyższy sens", czy "wyższą prawidłowość/sprawiedliwość", która jest pociechą i nadzieją oraz chroni przed zwatpieniem w miłosć Boga do nas...

 

Trafia do mnie bardzo Twoje stwierdzenie, że za "zdradę (Bożych) wartości spotyka świat "krzywda", a nie "kara", ze w ten sposób można rozumieć "Boży gniew" - wynikające z Jego sprawiedliwości dopuszczenie tej "krzywdy".

 

Poruszyłeś temat, który we mnie ostatnio intensywnie pracuje :) Dziękuję Ci i pozdrawiam :)

 

.

Edytowane przez duszka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@duszka Witaj,

 

Jestem pełen zachwytu dla twojego entuzjazmu. Jednocześnie czuje bliskość, niemal rodzącą się więź, budowaną wzajemnym zrozumieniem. Jestem dość outsiderem, nie tylko intelektualnie, ale też życiowo i gdy spotykam kogoś, kto wykazuje chęć zrozumienia tego co staram się przekazać, to wydaje mi się to nie tylko zjawiskowe, miłe i sprawiające radość, a również niewydające się przypadkiem. Na tym świecie jesteśmy samotnikami, izolującymi się od tego co niedobre, izolujemy się do tego stopnia, że tylko wartość w nas staje się jakimś kompasem, czasem nawet tracimy głowę w tej matni, w pustce, która przez krzywdę nas spotkała, a osoby takie jak ty DUSZKO pozwalają ponownie uwierzyć w człowieka i świat. Nie chciałbym przesadzać, ale jesteś osobą naprawdę wspaniałą, uzmysławia mi to sposób twojego podejścia do mnie i mojej poezji, dodatkowo twoje zaangażowanie i poświęcenie, by zrozumieć to, co napisałem, jest w moich oczach dowodem twojej wartości. Dziś już nie ma takich ludzi. Mimo że unoszę się emocjami, to jednak rozum je udowadnia i dziękuje ci, że jesteś. 

 

Pozdrawiam!

Opublikowano

@Dawid Rzeszutek Ojej, wzruszyłeś mnie - Twoją życzliwością i otwarością :) Dziękuję Ci za nie! W moim ostatnim wierszu użyłam dla siebie sformułowania "odważnie bezbronna" i wydaje mi się, że Ty to we mnie wyczułeś i zrozumiałeś, i że to pochwalasz. Bardzo mnie to cieszy. I mam wrażenie, że rzeczywiście jestesmy w tym do siebie nieco podobni - rozumiejąc tę "bezbronność" jako bezpośredniość i otwartość, nie ukrywanie się, nie uzywanie masek, pancerzy i raniącej broni, jako warunek zbliżenia się do prawdy i jej najpełniejszego odczuwania.

 

Twoja odpowiedź jest dla mnie cenna, dodaje mi otuchy i motywacji, żeby dalej w tym trwać, bo wtedy jestem tez najbardziej sobą. Ciesze się, że ja też w Twoim kierunku to robię. :) Jeszcze raz Ci dziękuję i serdecznie pozdrawiam!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Poet KaDla mnie to wiersz o stracie " towarzysza" , nie wiem czy słusznie wnioskuję, że kogoś poznanego przypadkiem. Kogoś, kto był bystry i potrafił nazywać " rzeczy po imieniu". Potrafił dzielić się tą mądrością i był zawsze podporą w życiu - to " filozof czystego bytu". Ostatnie strofy wydają mi się akceptacja tego, że " towarzysza "już nie ma. To piękny wiersz.  Pozdrawiam. 
    • Nie pamiętam momentu, w którym to się zaczęło.   Może nie było początku, tylko powolne przesuwanie granic, które i tak były umowne.   Najpierw mniej rozmów, potem krótsze zdania, na końcu same spojrzenia, których nikt nie chce tłumaczyć.   Zostają gesty, ale one też się zużywają, jak przedmioty bez gwarancji.   Stoję naprzeciwko Ciebie i widzę kogoś, kto jeszcze chwilę temu był konieczny.   Teraz jest tylko obecny.
    • @Poet Ka ... karmin się w lustrze wciąż usmiecha miła to była strzecha   ciemność nieśmiałość porywała radości wiele dawała  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Link do lekkiej i przyjemnej piosenki:     Wiecie, to pociecha jaka ona Aż brakuje słów – pocałunek Gorzki jak dobry trunek A ona – po uszy czerwona   Mało, dwa słowa, a już śpiewa Mnie to normalnie – sami wiecie I myślicie – nic nie wiecie Krew od góry w dół zalewa   A zdanie wypowiem proste To ona jak te ptaszki ćwierka Spod oka na mnie zerka A ja z dołu w górę rosnę   Z westchnieniem na nią patrzę Tak, i mówię wiersz napiszę A nią kołysze i kołysze Niemal na stojąco zasnę   Poniósłbym ją w błękit nieba Ale właśnie w prawym oku Tak dla hecy, tak dla szoku Więcej mówić nie potrzeba   Powiem, bo nic nie wiecie Że w oko to jej wpada to wypada I nic nie poradzi, nic nie rada Tylko coś tam gada, plecie   Że ją szczypie, że ją boli Że jeden taki chłopak I tak plącze się wspak, na opak I nie wiem co lubi, a co woli   Więc się pytam tak normalnie Co się z tobą dziewczę dzieje A ona patrzy i się śmieje Cóż, powiecie, że banalnie   I tak patrzy i patrzy I mówi wnet jakby oburzona Że jednak nie, że nie ona I tak już razy ze trzy   Więc pytam o co chodzi A ona, że zapomniała – omdlewa A mnie znów krew zalewa Tak mnie dziewczę to uwodzi
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...