iwonaroma Opublikowano 10 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 10 Października 2020 zamieszanie! bieganie krzyki szlochy złorzeczenia bunty zaklinania ostre zimne światło i ból ściana. przemądre przemowy medyków w oparach chemii igła skalpel respirator folia samotność. kto zapali świecę? zacichnie? usłyszeć wietrzyk, krople deszczu ujrzeć promyczek 7
fregamo Opublikowano 11 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 11 Października 2020 @iwonaroma W umieraniu nie ma promyków. Pozdrawiam@iwonaroma
iwonaroma Opublikowano 11 Października 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Października 2020 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. :) dziękuję
iwonaroma Opublikowano 11 Października 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Października 2020 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Rozumiem Twoje wątpliwości co do mojego tekstu, bo oczywiście nie zawsze jest tak, że w szpitalach i przy służbie zdrowia zawsze źle a w domu przy rodzinie zawsze dobrze. Co do tych dzieciątek to jest karygodne, że zabrania się kontaktu. Czyż nie jest tam właśnie zimne światło, ściana, igła itd.? I pewnie ogromny lęk tych maluszków. To rozumiem jako zamieszanie, brak prawdziwego ciepła miłości, spokoju, to jest nieprawidłowe. Ale oczywiście zdarzają się sytuacje dobre. Dawno temu leżałam w szpitalu na ciężkim oddziale gdzie ludzie umierali co i rusz. Moja sala byla pod opieką niezwykłego lekarza. Rodziny i przyjaciele przychodzili kiedy chcieli (i to nie było zamieszanie :)). Przy agonii pewnego pana zebrał się wianuszek przyjaciół (autentycznie wianuszek, siedzieli wokół umierajacego), którzy siedzieli w ciszy, bez szlochów i lochów, niesamowita atmosfera, chociaż świecy nie było ;). Ale ze świecą i medykiem też znam przypadek. Sąsiadce, bardzo bogobojnej (codziennie wstaje o piątej, by być na pierwszej mszy:)) nagle zaczął umierać mąż. Wezwała pogotowie ale ogólnie była spanikowana. Lekarz wprowadził spokojną atmosferę i zapytał, czy ma gromnicę (sic!). Oczywiście miała, ale w tym swoim pomieszaniu wewnętrznym zupełnie o tym nie pomyślała. A gdyby nawet pomyślała, ale przy typowym lekarzu, nie wiadomo, czy by jej zezwolił zapalić ;) Ale i rodziny zachowują się różnie i wcale nie pomagają. Dotyczy to często niestety matek małych dzieci. Słuchałam wypowiedzi opiekunki w hospicjum dla dzieci. Jak matki czasem strasznie histeryzują co przecież tym dzieciom wcale nie pomaga odejść, kiedy już muszą... Dzięki za serce i również pozdrawiam Czasem są, czasem są. Dziękuję :) No tak, ale w drodze do tego momentu wyciszenia niekiedy pojawiają się zakłócenia zewnętrzne co wydłuża drogę i to chciałam zaakcentować. Pozdrowienia również :) @ais @Gathas @Marek.zak1 @Franek K Dziękuję :)
iwonaroma Opublikowano 11 Października 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Października 2020 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. :) zamieszanie ma miejsce wówczas, gdy rzeczy, sprawy, osoby nie są na swoich (prawidłowych) miejscach. Nie musi być wcale głośno i szybko, może być cicho (ale ciszą złowrogą bądź trwożliwą) oraz baaaaaardzo powoli - wiadomo. Oczywiście trudno to ocenić postronnym obserwatorom, trzeba być w środku wydarzeń i w pełni świadomości, by móc cośkolwiek się rozeznać. A i wtedy nie zawsze to jest łatwe. Pozdrawiam serdecznie :) (bez zbędnej kurtuazji :)) @Allicja :) dziękuję
iwonaroma Opublikowano 11 Października 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Października 2020 Potrzeba jest więcej tych, co kolorują, ukwiecają :) Również zdrówka
iwonaroma Opublikowano 12 Października 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Października 2020 @Andrzej_Wojnowski :) dziękuję
iwonaroma Opublikowano 13 Października 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Października 2020 @jan_komułzykant Janku :)
Czarek Płatak Opublikowano 16 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 16 Października 2020 Odbieram ten tekst jako traktujący o umieraniu w dobie pandemii. Bez bliskich trzymających za rękę, w samotności (podobno zawsze umiera się w ten sposób, ale jednak bliskość osób dla nas ważnych wydaje mi się rzeczą nie bez znaczenia. Oczywiście, gdy się ma świadomość tej bliskości), sterylnie. Świetny wiersz i ja chylę przed nim czoła
iwonaroma Opublikowano 16 Października 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Października 2020 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dzięki bardzo. Tak, pewnie pandemia wyostrza sprawy związane z umieraniem, bo nawet służby medyczne nie wyglądają jak ludzie, tylko jak kosmici. A dotyk ręki ubranej w lateksową rękawiczkę jest zimny... Oczywiście, odchodzimy zawsze indywidualnie ale aura, która nas otacza podczas umierania ma wpływ na to, jak to przechodzimy.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się