Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

                    graphics CC0

 

studiując kieliszek vermouth'u

pomyślałem o chmurach siarkowych na Wenus

i nagle moja eksploatacja tej planety

przybrała formę liryczną

czas się cofa

Elon Musk znów ma randkę z Grimes

i planuje umrzeć na Marsie

a czas biegnie dalej do tyłu

przesuwa się i wciska poza mój embrion

Zygmunt Konieczny uderza w klawisz pianina

a „Czarne Anioły” wcielają się w Ewę Demarczyk

liryczny surrealizm

w tym dziwnym entourage'u

vermouth przybiera w liczne pąki i rozkwita

Da Vinci ze ściany nie chce iść do szkoły

ani nawet zostać człowiekiem renesansu

teraz Wenus jest już całkiem blisko

a bukiet smaków ucieka na tysiąc sześćset jej wulkanów

zaczynam rozumieć że życie tam

płynie na opak i „siarczy”

słońce wschodzi na zachodzie

a zachodzi od wschodu

i przy kieliszku wina wewnątrz orbity ziemi

dotyka naszej czułej gwiazdy

eureka! w radio krzyczą o biednych

dwudziestu cząsteczkach fosforowodoru na miliard

nad którymi będą się znęcać i obwiniać

za życie całego układu słonecznego

odkryto je

pięćdziesiąt kilometrów nad powierzchnią

tej porannej planetki

a efekt cieplarniany kiedyś tam uniósł mikroby

do atmosfery i uchlał moim winem

w końcu zrobiło się gorąco i głupio od kalder

wino jak popęd uderza do głów

czas cofa się dalej...

były *pan prezydent przewidział ufoludki

*zasłyszana informacja medialna, tutaj raptem w formie żartobliwej i niezłośliwej, bez podtekstów w krytyce personalnej.

*15.09.2020 r./ informacja źródło –  Massachusetts; Institute of Technology – odkryto fosforowodór na planecie Wenus

 

fabuła tekstu w charakterze fikcyjnym  z elementami realnego naukowego odkrycia.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tak? Elon Musk jest uwielbiany przez poetów? Nie spotykam wierszy o nim (trzeba nadrobić), ale należy mu się i to, jest sztandarowym filantropem i uwielbiam go. W maju nawet oglądałem na żywo transmisję z lotu Falcona 9. Wiesz, że z Grimes mają już syna. Syn ma na imię: X Æ A – Xii, a w pierwotnej wersji miał mieć na imię X Æ A-12, ale na Florydzie nie zgodna z prawem była ta arabska cyferka, więc rodzice zastąpili ją rzymską. To już według mnie klasyczna fantastyka i gruba hiperbola ;)), , stąd i ten wiersz też jest trochę abstrakcyjny. Ale pana Muska szanuję, i doceniam jego eksperymenty naukowe. Pozdrawiam Ciebie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Skoro się podoba to mnie cieszy, to najważniejsze. Pod gwiazdką są fakty a w didaskaliach wyrażam prawdziwe własne odczucie w zastosowaniu, bo taki był mój cel, okraszenie tekstu nieco humorystycznym tonem. Pan prezydent o którym mowa, miał zawsze poczucie humoru, to jego wielki atut. I gniewał się  a pewno nie będzie. Jest dobrym człowiekiem ;) Pozdrawiam ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Valerio, tekst powstał wczoraj w nocy, tutaj udostępniłem go 9 godzin temu. Więc i od tego czasu jadłem posiłki już kilka razy ;) A winko jest fikcyjne, to tylko środek lirycznego oddziaływania, alkohol ostatni raz piłem chyba w lipcu poprzedniego roku, od tego czasu nie miałem go w ustach. Nie czuje po prostu takiej potrzeby by po niego sięgać, uznałem że jest mi zbędny i szkodliwy, w międzyczasie były różne święta, urodziny i imieniny, a ja ciągle bezwzględny i uparty ;) Pozdrawiam.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Grześ, fosforowodór może być pochodzenia mikroorganicznego beztlenowego, chociaż głównie w laboratoriach go produkują. W takim czy innym razie, wiadomo, że chodzi o możliwość istnienia życia poza ziemią i to odkrycie na Wenus tego nieorganicznego związku czyli fosforowodoru może dawać szanse na istnienie życia na tej planecie. Didaskalia wskazują na ten kierunek w wierszu, a treści dotyczące alternatywnego życia do naszego ziemskiego są zawarte dokładnie w 28 wersie mojego tekstu. Grzegorzu celowo uczyniłem utwór w wieloznaczności i Wenus tutaj może być równie dobrze dla czytelnika  kobietą-partnerką, a cała treść nacechowana jest klimatem miejsca zamieszkania - szczegółowiej pokoju, wskazuje na to muzyka która dociera do uszu peela, wskazuje plakat czy obraz Leonarda na ścianie, głosem radia informacyjnego -  etc. etc. etc., ale tak na serio wiersz importuje się znaczeniowo ku planecie Wenus - to odwołanie do naszej siostry w układzie słonecznym, i tego odkrycia, które dokonali naukowcy z  Massachusetts z Instytutu Technologicznego. Reasumując wielowymiarowość tego tekstu jest zaplanowana i dlatego czyni go charakterystycznym. Ale pewnie to doskonale odczytujesz. Pozdrawiam.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Stwórca mógł życie wdrożyć w dowolnych miejscach wszechświata. Tak. To prawda misja załogowa na Wenus jest bezcelowa, w drugą stronę na Marsa już lepiej, bo tam warunki przyjazne człowiekowi można zaaranżować, z jakim skutkiem? Trudno przewidzieć do końca. Pozdrawiam Grzegorzu również. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Valerio, nie wiem o co pytasz, nie potrafię się odnieść merytorycznie do treści tego twojego komentarza?

 

Może jakbyś była łaskawa doprecyzować to chętnie dopowiem. Bo wiersz opowiada dosłownie o przedwczorajszym odkryciu przez naukowców na planecie Wenus związku nieorganicznego (fosforowodoru) – który to związek nieorganiczny notabene może ale oczywiście nie musi odpowiadać za istnienie funkcji życiowych. Użyłem pewnego zabiegu, metafory, gdzie dokonałem porównania tej planety siostrzanej do kobiety, troszkę i kierunkowałem w treści – ku mitologii, ale tekst dotyczy drugiej planetki naszego układu słonecznego. Utwór jest specyficzny – ja zdaję sobie sprawę z tego faktu, szerzej odniosłem się do tej kwestii w odpowiedzi na jeden z komentarzy u Grzegorza, możesz tam zajrzeć. Ten skromny wierszyk nie odnosi się do Boga, Wiary czy teologii?, określiłbym go jako kosmologiczno-obyczajowo-fantastyczny.

 

Chyba, że odnosisz się nie do samego tekstu (do wiersza) – ale do mojej odpowiedzi na ostatni komentarz Grzegorza – gdzie piszę o Stwórcy i Jego wolnej woli co do miejsca, czasu i rodzaju zainicjowania życia w makrokosmosie. Tutaj podtrzymuje zdanie – uważam wola Boga jest nieograniczona. Natomiast zgadzam się z tobą, że (w naszym przekonaniu ludzi wierzących) Bóg chce mieć nas przy sobie, to niejako potwierdza, że Stwórca jest we wszystkim co istnieje we wszechświecie w każdym człowieku, stworzeniu, roślinie, zwierzęciu, w naturze żywej i nieożywionej, w każdym układzie odniesienia i świadomości, identyfikuje się więc Bóg z całym makrokosmosem, i w Jego (ewentualną) wolę stworzenia życia poza naszym wymiarem czasoprzestrzeni nie śmiem powątpiewać, może na jakimś wyższym poziome naszego ludzkiego cywilizacyjnego rozwoju Bóg pozwoli nam skonfrontować się z innymi rodzajami Jego woli stworzenia (jeżeli tego dokonał oczywiście – wtedy w kosmosie istnieje jakieś życie) a może nie będzie miał takiej woli – nie wiem, Jego decyzja? Nie zabiegam o to, i nie zastanawiam się nad tym, to za wysokie progi pysznej nadświadomości.

 

Ten mój tekst jest tylko mini wykładem o charakterystyce opisu odkrycia fosforowodoru w atmosferze planety Wenus w entourage'u lekko obyczajowym. Przez naukowców z Uniwersytetu Technologicznego w Massachusetts. Tylko tyle.

 

Ewentualnie sprecyzuj dokładnie o co pytasz – i nad czym mam „pomyśleć logicznie” to się odniosę precyzyjniej. To że Bóg jest blisko nas – jako katolik rozumiem doskonale droga i szanowna Valerio ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

odniosłam się do tego fragmentu Twojej odpowiedzi :) też dowiedziałam się, życie jakieś tam może istnieć powyżej ziemi Wenus, bo tam topi się wszystko. normalnie, że coś może istnieć, ale nie ludzie. nie chcę ciągnąć tego tematu o Bogu, bo Bóg nie jest tak blisko nas jak myślisz. oczywiście ma na nas oko, ale to od nas zależy czy chcemy, żeby był blisko nas.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Acha, czyli dobrze wykoncypowałem, że odniosłaś się do fragmentu mojej odpowiedzi do Grzegorza, tak właśnie przeczuwałem i w punkt. Wybacz mi proszę, czasem trudno mi umiejscowić komentarz, bo przeważnie większość komentarzy odnosi się do samej treści utworu, oczywiście bardzo fajnie i cieszę się, że odniosłaś się do mojej dyskusji z Grzesiem, bo wtedy dyskusja ma szerokie pole widzenia.

 

Tak. Z tym twoim obecnym komentarzem w całości się zgadzam. Na Wenus nie ma na pewno ludzi, zresztą ten związek o którym mowa – ten fosforowodór – powstaje w warunkach beztlenowych, ale na ziemi istnieją bakterie beztlenowe i są jakąś tam prymitywną formą życia – wpisuje się to doświadczalnie i naukowo w sam fosforowodór. Ale pewnie nawet takiej choćby i prymitywnej formy życia ludzie poszukują w kosmosie. Nie mamy zasięgu, albo inaczej – taki zasięg nie został nam udzielony przez Stwórcę. Lub Bóg stworzył tylko nas – na ziemi. W kwestii powyższego komentarza - Masz racje Bóg jest blisko albo dalej nas - to mniej ważne  i nie musimy go poszukiwać daleko daleko w kosmosie, natomiast Bóg powiedział też - abyśmy jako Rodzaj ludzki rozwijali się i czynili sobie świat poddanym, to moja religia i pewnie twoja o tym uczy. Tu trzeba byłoby dopytać jakiegoś teologa albo duchownego o te perspektywy o których tu dyskutujemy – nie mamy wykształcenia w tym kierunku i trudno cokolwiek przesądzać. Osobiście nie potrafię być tu precyzyjnym w temacie. Notabene wyobrażam sobie, że zasięg i wola Boga jest nieograniczona. Ludzie bez wiary, tłumaczą stworzenie wszechświata - nauką, mają do tego prawo. Ten utwór jest bardziej dla takich właśnie rozważań, bardziej fizycznych, matematycznych, astronomicznych, a teologiczne rozważania które teraz prowadzimy – stoją niejako poza treścią merytoryczną tegoż tekstu. I to chciałbym abyś zrozumiała. W kwestiach wiary mam zupełnie zbliżone do Ciebie zdanie. Może rozszerzone o tą wielozasięgowość Stwórcy.

 

Zgodzisz się ze mną?, i czy przynajmniej przyjmiesz ten komentarz za podsumowujący i konsolidujący nasze punkty widzenia?

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

trudno mi się z Tobą rozstać :) nie patrzę pod takim kątem, że mam się rozwijać, a jak się nie rozwinę to co? nie umrę z tego powodu. to jest era Mojżesza, ona nie jest "akceptowalna" przez Jezusa już :) aczkolwiek rozwijać się warto. lubię bardzo gwiazdy, codziennie budzą mnie nad ranem, zawsze na nie spoglądam za firanki.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • W HURTOWNI SŁÓW

       

      przed bramą hurtowni słów

      przed świtem staną tłumem

      znów dzień potrzebuje słów

      będą im krzykiem, szeptem

       

      a słowa drżą o swój los

      z kim dzisiaj będą, oj z kim…

      gdzie dzisiaj trafią, oj gdzie...

      czym dzisiaj będą, oj czym…

       

      a może dziś będą z kimś

      kto zrodzi wokół nas zło

      a słów mu potrzeba dziś

      by dobrem nazywać zło

       

      może trafią na ekran

      by je wysiać dla władców

      jako nasiona prawdy

      albo nasiona kłamców

       

      może będą tym szeptem

      co przychodzi ostatnim

      otulonym już mrokiem

      dotknąć czułym wyznaniem

       

      a słowa drżą o swój los

      z kim dzisiaj będą, oj z kim…

      gdzie dzisiaj trafią, oj gdzie…

      czym dzisiaj będą, oj czym…

       

      ANALIZA TEGO WIERSZA WYKONANA PRZEZ SZTUCZNĄ INTERLGENCJĘ

      1. Główny motyw: Upodmiotowienie słowa

      W tym utworze słowa nie są martwymi narzędziami. Poeta stosuje personifikację (uosobienie) – słowa „drżą o swój los”, boją się nadużycia, mają uczucia i niepokój.

      ·       Słowa jako ofiary: Nie mają wpływu na to, kto je wypowie. Są bezbronne wobec intencji człowieka.

      ·       Relacja człowiek-słowo: To nie słowo jest złe, ale człowiek, który „zrodzi zło”, używając do tego mowy.

      2. Analiza warstw znaczeniowych

      Sfera manipulacji i władzy

      Wiersz mocno akcentuje rolę słowa w przestrzeni publicznej:

      ·       „Nasiona prawdy albo nasiona kłamców”: Metafora zasiewu sugeruje, że raz rzucone w tłum słowo zapuszcza korzenie i wydaje owoce (dobre lub zatrute).

      ·       „By dobrem nazywać zło”: To bezpośrednie nawiązanie do mechanizmów propagandy i nowomowy, gdzie język służy do zakłamywania rzeczywistości.

      Sfera intymna

      Kontrastem dla „ekranów” i „władców” jest przedostatnia zwrotka:

      ·       Słowo jako szept, wyznanie, dotyk.

      ·       Tu język odzyskuje swoją czystość i pierwotną funkcję – budowanie więzi między ludźmi, a nie sterowanie masami.

      3. Budowa i styl

      Utwór ma charakterystyczną, rytmiczną budowę, przypominającą balladę lub piosenkę:

      ·       Refren: Powtarzające się pytania („z kim dzisiaj będą...”, „czym dzisiaj będą...”) podkreślają niepewność i egzystencjalny lęk słowa.

      ·       Kontrasty: Zestawienie krzyku z szeptem oraz prawdy z kłamstwem buduje napięcie dramatyczne.

      ·       Pytania retoryczne: Angażują czytelnika, zmuszając go do refleksji nad własną odpowiedzialnością za wypowiadane wyrazy.

      4. Przesłanie utworu

      Wiersz jest przestrogą. Przypomina, że język jest „hurtownią”, z której każdy z nas codziennie czerpie zapasy. To od naszej moralności zależy, czy słowo stanie się „czułym wyznaniem”, czy narzędziem nienawiści.

      Główna myśl: Słowo jest czystą kartą – to człowiek nadaje mu barwę, często brudząc je swoimi intencjami.

      Czy chciałbyś, abym...

      Zinterpretował konkretną zwrotkę w kontekście dzisiejszych mediów społecznościowych, czy może potrzebujesz przygotować na bazie tego tekstu dłuższą rozprawkę?

       

      Rozprawka: Słowo – bezbronne narzędzie czy potężna broń?

      Teza: Język jest przestrzenią wspólną, ale to intencja człowieka decyduje o tym, czy słowo stanie się fundamentem prawdy, czy narzędziem zniszczenia.

      Wstęp

      Wiersz „W hurtowni słów” kreśli fascynującą, choć niepokojącą wizję języka jako gigantycznego magazynu. Autor (często utożsamiany z głosem poetyckim nurtu piosenki autorskiej) odrzuca klasyczne postrzeganie słowa jako martwego znaku. W jego ujęciu słowa to byty niemal żywe, które „drżą o swój los”. Ta personifikacja uświadamia nam ogromną odpowiedzialność, jaka spoczywa na każdym, kto po te zasoby sięga.

      Słowo w służbie manipulacji

      Najmocniejszym punktem utworu jest przestroga przed instrumentalnym traktowaniem mowy. Fragment o „nasionach kłamców” i „władcach”, którzy potrzebują słów, by „dobrem nazywać zło”, uderza w samo sedno współczesnych mechanizmów manipulacji. W dobie ekranów i mediów społecznościowych słowa bywają „wysiewane” masowo, nie po to, by nieść informację, ale by kreować fałszywą rzeczywistość. Słowo w rękach kogoś, kto „zrodzi zło”, traci swoją pierwotną niewinność, stając się niebezpiecznym narzędziem propagandy.

      Potęga szeptu i prawdy

      Z drugiej strony wiersz ukazuje jasną stronę „hurtowni”. Autor przeciwstawia głośnemu krzykowi publicznemu intymny „szept”, który potrafi „dotknąć czułym wyznaniem”. To przypomnienie, że język ma moc ocalającą – pozwala na budowanie głębokich, autentycznych więzi. Choć słowa „drżą”, obawiając się nadużycia, w sferze prywatnej, otulonej mrokiem i szczerością, odzyskują swoją szlachetność.

      Zakończenie

      Podsumowując, utwór „W hurtowni słów” to głęboka lekcja etyki słowa. Poeta uczy nas, że język jest lustrem naszych intencji. Słowa same w sobie nie są złe, ale są bezbronne wobec naszych wyborów. Każdego dnia, stając przed bramą tej symbolicznej hurtowni, decydujemy, czy nasze słowa będą budować mosty, czy też staną się „nasionami kłamstwa”. Odpowiedzialność za „los słów” spoczywa wyłącznie na nas.

      Mały dodatek dla Ciebie (Kontekst porównawczy)

      Jeśli chciałbyś błysnąć na lekcji, możesz wspomnieć o Zbigniewie Herbercie i jego wierszu „Przesłanie Pana Cogito”.

      ·       U Herberta pojawia się wezwanie: „niech nie opuszcza cię twoja siostra Pogarda / dla szpiclów katów tchórzy”.

      ·       Podobnie jak w „Hurtowni słów”, u Herberta język ma służyć prawdzie (nazywaniu rzeczy po imieniu), nawet jeśli cena za to jest wysoka. Obaj autorzy zgadzają się, że największym grzechem wobec języka jest używanie go do wybielania zła.

       

      Edytowane przez Polman (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Jacek_Suchowicz   Zaczereśnienie ... ? :) 
    • @Le-sław   O !? To bardzo interesujące. ! zatem lubisz kobiety ale wobec mężczyzn przejawiasz agresję werbalną i impulsy rywalizacyjne!?   Ale tak ogólnie wobec wszystkich czy wybranych ? :) a jeśli wybranych to z jakiego powodu ? pytam ponieważ Tworzę sobie obraz Ciebie ;)))) przepraszam, za mój ciekawski nosek ;) 
    • @vioara stelelor Krasnoludek: rozmiar dziecka, wygląd staruszka.   Figura wewnętrznego dziecka, które nie dorosło, ale zestarzało się bardziej, niż wiek podmiotu by to sugerował.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Podmiot już na początku w pełni przyjmuje na siebie odpowiedzialność za samego siebie. Nie wiem, czy słusznie.
    • W HURTOWNI SŁÓW   przed bramą hurtowni słów przed świtem staną tłumem znów dzień potrzebuje słów będą im krzykiem, szeptem   a słowa drżą o swój los z kim dzisiaj będą, oj z kim… gdzie dzisiaj trafią, oj gdzie... czym dzisiaj będą, oj czym…   a może dziś będą z kimś kto zrodzi wokół nas zło a słów mu potrzeba dziś by dobrem nazywać zło   może trafią na ekran by je wysiać dla władców jako nasiona prawdy albo nasiona kłamców   może będą tym szeptem co przychodzi ostatnim otulonym już mrokiem dotknąć czułym wyznaniem   a słowa drżą o swój los z kim dzisiaj będą, oj z kim… gdzie dzisiaj trafią, oj gdzie… czym dzisiaj będą, oj czym…   ANALIZA TEGO WIERSZA WYKONANA PRZEZ SZTUCZNĄ INTERLGENCJĘ 1. Główny motyw: Upodmiotowienie słowa W tym utworze słowa nie są martwymi narzędziami. Poeta stosuje personifikację (uosobienie) – słowa „drżą o swój los”, boją się nadużycia, mają uczucia i niepokój. ·       Słowa jako ofiary: Nie mają wpływu na to, kto je wypowie. Są bezbronne wobec intencji człowieka. ·       Relacja człowiek-słowo: To nie słowo jest złe, ale człowiek, który „zrodzi zło”, używając do tego mowy. 2. Analiza warstw znaczeniowych Sfera manipulacji i władzy Wiersz mocno akcentuje rolę słowa w przestrzeni publicznej: ·       „Nasiona prawdy albo nasiona kłamców”: Metafora zasiewu sugeruje, że raz rzucone w tłum słowo zapuszcza korzenie i wydaje owoce (dobre lub zatrute). ·       „By dobrem nazywać zło”: To bezpośrednie nawiązanie do mechanizmów propagandy i nowomowy, gdzie język służy do zakłamywania rzeczywistości. Sfera intymna Kontrastem dla „ekranów” i „władców” jest przedostatnia zwrotka: ·       Słowo jako szept, wyznanie, dotyk. ·       Tu język odzyskuje swoją czystość i pierwotną funkcję – budowanie więzi między ludźmi, a nie sterowanie masami. 3. Budowa i styl Utwór ma charakterystyczną, rytmiczną budowę, przypominającą balladę lub piosenkę: ·       Refren: Powtarzające się pytania („z kim dzisiaj będą...”, „czym dzisiaj będą...”) podkreślają niepewność i egzystencjalny lęk słowa. ·       Kontrasty: Zestawienie krzyku z szeptem oraz prawdy z kłamstwem buduje napięcie dramatyczne. ·       Pytania retoryczne: Angażują czytelnika, zmuszając go do refleksji nad własną odpowiedzialnością za wypowiadane wyrazy. 4. Przesłanie utworu Wiersz jest przestrogą. Przypomina, że język jest „hurtownią”, z której każdy z nas codziennie czerpie zapasy. To od naszej moralności zależy, czy słowo stanie się „czułym wyznaniem”, czy narzędziem nienawiści. Główna myśl: Słowo jest czystą kartą – to człowiek nadaje mu barwę, często brudząc je swoimi intencjami. Czy chciałbyś, abym... Zinterpretował konkretną zwrotkę w kontekście dzisiejszych mediów społecznościowych, czy może potrzebujesz przygotować na bazie tego tekstu dłuższą rozprawkę?   Rozprawka: Słowo – bezbronne narzędzie czy potężna broń? Teza: Język jest przestrzenią wspólną, ale to intencja człowieka decyduje o tym, czy słowo stanie się fundamentem prawdy, czy narzędziem zniszczenia. Wstęp Wiersz „W hurtowni słów” kreśli fascynującą, choć niepokojącą wizję języka jako gigantycznego magazynu. Autor (często utożsamiany z głosem poetyckim nurtu piosenki autorskiej) odrzuca klasyczne postrzeganie słowa jako martwego znaku. W jego ujęciu słowa to byty niemal żywe, które „drżą o swój los”. Ta personifikacja uświadamia nam ogromną odpowiedzialność, jaka spoczywa na każdym, kto po te zasoby sięga. Słowo w służbie manipulacji Najmocniejszym punktem utworu jest przestroga przed instrumentalnym traktowaniem mowy. Fragment o „nasionach kłamców” i „władcach”, którzy potrzebują słów, by „dobrem nazywać zło”, uderza w samo sedno współczesnych mechanizmów manipulacji. W dobie ekranów i mediów społecznościowych słowa bywają „wysiewane” masowo, nie po to, by nieść informację, ale by kreować fałszywą rzeczywistość. Słowo w rękach kogoś, kto „zrodzi zło”, traci swoją pierwotną niewinność, stając się niebezpiecznym narzędziem propagandy. Potęga szeptu i prawdy Z drugiej strony wiersz ukazuje jasną stronę „hurtowni”. Autor przeciwstawia głośnemu krzykowi publicznemu intymny „szept”, który potrafi „dotknąć czułym wyznaniem”. To przypomnienie, że język ma moc ocalającą – pozwala na budowanie głębokich, autentycznych więzi. Choć słowa „drżą”, obawiając się nadużycia, w sferze prywatnej, otulonej mrokiem i szczerością, odzyskują swoją szlachetność. Zakończenie Podsumowując, utwór „W hurtowni słów” to głęboka lekcja etyki słowa. Poeta uczy nas, że język jest lustrem naszych intencji. Słowa same w sobie nie są złe, ale są bezbronne wobec naszych wyborów. Każdego dnia, stając przed bramą tej symbolicznej hurtowni, decydujemy, czy nasze słowa będą budować mosty, czy też staną się „nasionami kłamstwa”. Odpowiedzialność za „los słów” spoczywa wyłącznie na nas. Mały dodatek dla Ciebie (Kontekst porównawczy) Jeśli chciałbyś błysnąć na lekcji, możesz wspomnieć o Zbigniewie Herbercie i jego wierszu „Przesłanie Pana Cogito”. ·       U Herberta pojawia się wezwanie: „niech nie opuszcza cię twoja siostra Pogarda / dla szpiclów katów tchórzy”. ·       Podobnie jak w „Hurtowni słów”, u Herberta język ma służyć prawdzie (nazywaniu rzeczy po imieniu), nawet jeśli cena za to jest wysoka. Obaj autorzy zgadzają się, że największym grzechem wobec języka jest używanie go do wybielania zła.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       No wiesz? Co racja, to racja. Tylko krowa nie zmienia zdania. Wzajemności :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...