Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

(Z cyklu: Albumy muzyczne)

 

***

 

Teksty z cyklu „Albumy muzyczne”, nie są przekładami. Są one jedynie luźno związane z oryginalnymi tekstami utworów, zawartymi na prezentowanych przeze mnie albumach muzycznych. Zarówno sama muzyka jak i treść utworów śpiewanych są dla mnie niejako pretekstem i inspiracją do przedstawienia swoistego konceptu fantastycznego.

 

***

 

Nie przerywają gry… Prężą się spalone przez słońce ― spocone męskie torsy ― kobiece

uda…

 

… spadająca piłka rozsypuje piasek, wyciska z oczu łzy…

 

Uniesione w geście tryumfu ręce zasłaniają

opuszczone głowy przegranych…

 

Oddech oceanu przytłacza zapachem soli…

 

… w szalonej kanonadzie bębnów czas zatacza koło…

 

Cykl…

 

… zaczyna się od początku…

 

*

 

Tańczą na błyszczącej

wilgotnej plaży…

 

Rozmywają się w karmazynowej czerwieni gorącego lata, w napływającej fali…

 

… wszędzie wokół uśmiechnięte twarze…

 

Muzyka, latynoskie

rytmy…

 

Wesołe

― wołania

 

Samba, samba, samba!

Verão vermelho,

Verão vermelho na praia de Ipanema dançando!*

 

 

Zachodzące powoli słońce

jest takie ogromne…

 

… pociemniałe, rozpłomienione…

 

Kołyszą się na falach oświetlone lampionami żagle… Wirują bez pamięci ― ludzie-ptaki…

 

Muzyka, latynoskie

rytmy…

 

Wesołe

― wołania…

 

Samba, samba, samba!

Verão vermelho,

Verão vermelho na praia de Ipanema dançando!

 

(Włodzimierz Zastawniak, 2018-08-26)

 

***

 

Festival – jest to ósmy album muzyczny (studyjny) amerykańskiej grupy Santana, wydany w 1977 roku.

 

 * (por.) - (pol.) - Samba, samba, samba! Czerwone lato, czerwone lato na roztańczonej plaży Ipanema!

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Arsis (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Podobają mi się frazy, z jakich korzystasz. 
Niemniej jednak trudno czyta mi się Twoje utwory z powodu specyficznej (choć klimatycznej) czcionki. Może nie byłoby to aż takim problemem, gdybyś zdecydował się publikować po jednym takim utworze zamiast dwóch naraz (mimo że są one ze sobą powiązane). Mnóstwo jest tu tych gwiazdek i oznaczeń, wzrok mi świruje. Ale w zasadzie to tylko mój problem, estetyka zmienną jest ;) 

Do gustu przypadła mi w szczególności pierwsza część. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaprosił mułłę słynnego w Tule hodowca mułów na świeże mule. Uczony nosem swym czułem ocenił: "Mule czuć mułem, a dennych potraw nie jem w ogóle".
    • Kładę się bezwładnie jak kłoda, droga z żelaza, czarna owca pod powierzchnią bałagan, para, hałas. Stukot setek średnic, mimikra zjełczałego stada, przedział, raz dwa trzy: nastał dusz karnawał. Chcą mi wszczepić swój atawizm przez kikuty, me naczynia, czuję dotyk, twoja ksobność, krew rozpływa się i pęka, pajęczyna przez ptasznika uwikłana- dogorywam. Stężenie powoli się zmniejsza, oddala się materia. Rozpościeram gładko gałki, błogosławię pionowatość, trzcina ze mnie to przez absynt, noc nakropkowana złotem, ich papilarne, brudne kreski, zgryz spirytualnie wbity na kość, oddalają mnie od prawdy, gryzą jakby były psem! A jestem sam tu przecież. Precz ode mnie sękate, krzywe fantazmaty! Jak cygańskie dziecko ze zgrzytem, byłem zżyty przed kwadransem, teraz infantylny balans chodem na szynowej równoważni latem.
    • kiedy pierwsze słońce uderza w szyby dworca pierwsze ptaki biją w szyby z malowanymi ptakami pomyśleć by można - jak Kielc mi jest szkoda! co robić nam w dzień tak okrutnie nijaki?   jak stara, załkana, peerelowska matrona skropi dłonie, przeżegna się, uderzy swe żebra rozwali się krzyżem na ołtarza schodach jedno ramię to brusznia, drugie to telegraf   dziury po kulach w starych kamienicach, skrzypce stary grajek zarabia na kolejny łyk wódki serduszko wyryte na wilgotnej szybce bezdomny wyrywa Birucie złotówki   zarosłe chwastem pomniki pamięci o wojnie zarosłe flegmą pomniki pogromu, falangi ze scyzorykami w rękach, przemarsze oenerowskie łzy płyną nad kirkut silnicą, łzy matki   zalegną w kałużach na drogach, rozejdą się w rynnach wiatr wysuszy nam oczy, noc zamknie powieki już nie płacz, już nie ma kto słuchać jak łkasz i tak już zostanie na wieki
    • @Migrena to takie moje zboczenie które pozostało po studiach fotograficzno-filmowych. Patrzę poprzez pryzmat sztuki filmowej i w obrazach fotograficznej - z moim mistrzami Witkacym i Beksińskim. 
    • @Robert Witold Gorzkowski nie wiem nawet jak zgrabnie podziękować za tak miłe słowa. Więc powiem po prostu -- dziękuję ! A przy okazji.  Świetne są Twoje słowa o Hitchcocku. O mistrzu suspensu. "Najpierw trzęsienie ziemi a potem napięcie narasta." Czasem tak w naszym codziennym życiu bywa :) Kapitalne to przypomnienie Hitchcocka które spowodowało, że moja wyobraźnia zaczyna wariować :) Dzięki.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...