Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

nie sztuką rozebrać kobietę

lecz by sama to zrobiła

patrząc w oczy które na

jej widok wariują

 

nie sztuką powiedzieć kobiecie

w łóżku że się ją kocha

ale gdy zagubiona

patrzy przed siebie

 

nie sztuką trzymać ją za rękę

gdy się uśmiecha ale gdy

szuka oparcia błądzi

po nie swoim świecie

 

ale sztuką jest to że ją widzisz

a ona ciebie że to widzenie

cieszy nawet gdy brak

udanej pogody

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@M.A.R.G.O.T -  dziękuj  życząc miłego.

@Jan Paweł D. (Krakelura) - miło że czytasz - dziekuje.

                                                                                                    Pozd.

@huzarc -  na pewno tak...dzięki.

                                                                 Pozd.

@>Marianna< - miłomcoę widzieć za co dziekuje i pozdrawiam uśmiechem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Łukasz Jurczyk   Wielkie osiągnięcia rodzą się z uporu, lecz zawsze wiążą się z cierpieniem i kosztami. Dobrze, że to podkreśliłeś. I to tak fantastycznie.  Pozdrawiam   widzę ich pot zanim grobla dotknie murów fala zamieni się w krew
    • @LessLove Bardzo fajne :)
    • idę przez dzień przez wybebeszone podbrzusze sadu wszystko pęcznieje w jednej wściekłej sekundzie światło wbite w liście drży jak roztrzaskane szkło chleb parzy dłonie zakalcem i słońcem wiatr zostawia na skórze osad spalin i mięty wciągam powietrze: smakuje klamką mostów, mułem rzeki co niesie rozdęte truchła ryb i złoto obrączek ziemia po deszczu pachnie świeżo rozkopanym grobem a jednocześnie pierwszym porankiem świata powietrze ciężkie od narodzin sekundy pękają jak nasiona ciskane w biały żar pytam: dlaczego oczy mają brzegi skoro horyzont jest tylko pęknięciem w szkle którego nie da się zaleczyć patrzeniem? świat jest zbyt wielki dla mojej czaszki pić go całymi haustami! hartować przełyk w fosforyzującym ścieku konstelacji! ale język puchnie od nadmiaru smaków przełyk jest za wąski dla tej wezbranej rzeki rozhermetyzować się w samym środku własnej tkanki bo ciało to tylko pergamin rozpięty na turbinie świata krew - spóźniona lawa - wypala drogę na zewnątrz serce tłucze się o żebra myli druty z niebem w płucach noszę wiatr starszy od miast w kościach sól mórz które wyschły zanim narodził się lęk każde uderzenie serca to młot w betoniarce świtu niech światło rozsadzi kości! niech pęknę jak owoc zbyt długo trzymany w słońcu! bo wszystko wyje o uwagę trawa przebija asfalt z precyzją skalpela kamień nagrzany słońcem pamięta dotyk dłoni sprzed tysiąca lat skóra pamięta więcej niż rozum a ja wciąż głodny głód starszy niż moje imię chcę jeszcze jednego drzewa ciemnego od soków jeszcze jednego świtu który jak nóż wejdzie pod gardło nocy nie nadążam kochać świata świat zdarza się zbyt gwałtownie stoję z otwartymi ustami czas wlewa mi się do gardła jak wrzący ołów i zastyga w dławiący fundament pod język idę dalej pamięć - składowisko zużytych luster gdzie każde "kocham” pachnie chlorem i starym lodem usta mokre od życia spuchnięte od słów bo śmierć to jedyny mechanizm którego nie umiem jeszcze zatrzymać zębami              
    • @leszek piotr laskowski :))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...