Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Będę się streszczał, choć czas nie zając

jednak go szkoda na dyrdymałki

gdy solenizant, sponsor i goście

z niecierpliwością w stronę gorzałki

 

choć ukradkowo, ale rzucają

w kierunku flaszki swoje spojrzenia

bo każdy chciałby nawet i teraz

wypić za zdrowie Jakowca Henia.

 

Tu solenizant swój głos zawiesza

i proponuje strzelić jednego

za zdrowie wszystkich tutaj zebranych

nie wykluczając jego samego.

 

Zdrowie wypite jest, więc początek

a dalej pójdzie już nam jak z górki

bo tradycyjnie proszę - Czym chata...

a ja ostatnie słowa laurki

 

kierują do Was moi Kochani

żeście zechcieli tu na Bajecznej

z solenizantem wypić wódeczkę

i w atmosferze swojskiej, serdecznej

 

spędzić te wspólne i miłe chwile

w to popołudnie, ciepłe, sobotnie

by solenizant czuł Waszą bliskość

i by nie musiał siedzieć samotnie

 

za co dziękuję wszystkim raz jeszcze

za miód wylany na moją duszę

i tym akcentem pragnę zakończyć

nim się roztkliwię, zanim się wzruszę.

 

napisane 11.07.2020 na okoliczność imprezki imieninowej autora.

Opublikowano (edytowane)

Wszystkiego najlepszego w Dniu Imienin;
Niegasnącej weny i twórczej determinacji.
Spełnienia prozatorskich zamiarów.
A na co dzień ludzkiej życzliwości i ciepła.
Niech każdy dzień zaskakuje i rodzi ciekawość kolejnego...

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Mgiełka

Dziękuję za życzenia i zaraz kieliszeczek

wypiję z tej okazji wśród malin i porzeczek

imprezka jest na łonie a że są różne łona

więc sprawa ta niezwłocznie zostanie wyjaśniona.

 

To łono to natura i na niej naturalnie

odbywa się imprezka zaznaczam kulturalnie

albowiem my działkowcy także trzymamy sztamę

i nawet jak coś złego nie wyjdzie poza bramę.

 

Mówi się, że ciekawość... lecz bez tej ciekawości

człowiek by z nudy zgnuśniał i zgłupiał od próżności

a tak gna nas do przodu coś, czego jeszcze nie ma

bo choć tworzymy wspólnie, lecz obca na bohema.

 

pozdrawiam ;)))

Opublikowano

Wszystkiego najlepszego

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Ja co prawda alkoholu nie piję jednak sałatką jarzynową nie pogardzę

Opublikowano

@M.A.R.G.O.T

Po pierwszym trzeba na drugą nóżkę

wysączyć wódzi maleńką strużkę

trzeci i czwarty też nie zaszkodzi

a piąty pierwsze cztery złagodzi

 

dalej przemilczę, bo pomyślicie

że u nas tylko picie i picie

więc już wyjaśniam są i zakąski

karkówka z grill i grzybki gąski.

 

pozdrawiam ;)))

@Gosława

Dla miłych gości są i sałatki

bo chociaż to jest przypadek rzadki

prócz jarzynowej jest innych kilka

z szynką z Biedronki, z nóżką motylka.

 

pozdrawiam ;)))

Opublikowano

@Gosława

Lecz to nie wszystko jest sok ze szpaka

nie ma w nim cukru, ni grama wody

szpak powyjadał większość czereśni

i za to, że nam narobił szkody

 

kolega, który miał krzepę w dłoni

wycisnął z niego sok niczym z gąbki

aż szkodnikowi dziób się wykrzywił

na kształt prastarej myśliwskiej trąbki.

 

pozdrawiam ;)))

Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

I ja wszystkiego co dobre

życzę z okazji imienin

co tylko wymarzysz sobie

niechaj szybciutko się spełni

 

choć alkoholu nie pijam

znajdę prędko inny napój

wiersz który u ciebie czytam

w zabawowy wprawi nastrój

 

impreza będzie do rana

przynajmniej do późna w nocy

wyspać się też rzecz wskazana

by rano nie być jak zombi

Opublikowano

@Johny

Jestem z gatunku tych marzycieli,

których marzenia nie mają końca

i są tak zmienne jak nasza aura

ma być pochmurno jest nadmiar słońca.

 

Raz mi się marzy, że jestem graczem

graczem najlepszym, lepszym niż Pele

i takim jestem, jestem do czasu

aż mnie potrząsną. Kto? Przyjaciele.

 

Marzenie znika, lecz już następne

wchodzi w to miejsce i gram aktora

mogę wyliczać moje marzenia

zacząć o świcie kończyć z wieczora.

 

Henio marzyciel można mi ksywką

poszerzyć zapis mego imienia

lub ten, co buja z głową w obłokach

lecz nie wiem czy to cośkolwiek zmienia.

 

P.s.

Dziękuję za życzenia

część nocą się spełniło

ogólnie je sumując

powiadam było miło.

 

pozdrawiam ;)

Opublikowano

@ais

Za życzenia ślicznie dziękuję. Wierszyk wstawiłem o tydzień wcześniej bo w sobotę

18 lipca imprezka będzie na działce.

Przed jej rozpoczęciem przeczytam mój wiersz a potem w trakcie biesiadowania w wolnych

chwilach będę czytał wstawione komentarze i moje odpowiedzi.

 

pozdrawiam ;)

Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Henio przeczyta życzenia

więc pamiętajcie poeci

nie róbcie tutaj zgorszenia

musicie być wszyscy grzeczni

 

nie piszcie na k, ch lub d

nie piszcie żadnych bezeceństw

bo nas przeczytać nie zechce

z życzeń niczego nie będzie

 

tak więc napijmy się mleka

połóżmy spać o dziesiątej

zmówmy paciorek niech czeka

tej popijawy początek!

Opublikowano

@Johny

Na początek tak jak zwykle

każdy z gości fason trzyma

a po kilku albo nastu

był bon-ton i już go ni ma

 

ale zanim to nastąpi

mamom poda się likierek

żeby wzięły małe dzieci

na alejki, na spacerek

 

a ja wtedy prosto z mostu

bez trzech kropek i cenzury

walnę to, co pisaliście

jak to mówią z grubej rury

 

komentarze są bez nicków

bo i tak są im nieznane

więc jak widać z powyższego

wszystko będzie odczytane.

 

pozdrawiam ;)))

Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

No to skoro bez cenzury

to ja powiem sekret który

forumowicze potwierdzą

jesteś seryjnym mordercą

 

seriami jak z karabinu

tekstami pełnymi rymów

zabijasz nas wszystkich śmiechem

dziw że jeszcze nie poległem

 

niech goście cię powstrzymają

inaczej się przekonają

najokrutniejsza na świecie

śmierć przez wybuchnięcie śmiechem

 

pozdrawiam ;))))

Opublikowano

@Johny

Różne śmierci są rodzaje

aktor ginie i nie wstaje

aż tu nagle w innej roli

pan reżyser mu pozwoli

 

w innym filmie, w innym czasie

grać na trąbce, kontrabasie

a jak zdrowie mu doskwiera

to załatwia się dublera.

 

Ponoć wszystko jest w zasięgu

nawet ptactwo w czasie lęgu

choćby nawet taka czajka

nie obroni swego jajka

 

gdy agresor ma przewagę

poprzez siłę, poprzez wagę

i tak można mnożyć, mnożyć

a kto chciałby setki dożyć

 

mieć się musi na baczności

i unikać samotności

bo stojący oprych w bramie

wszystkie kości mu połamie

 

śmiechem także jak sztyletem

można zabić, więc ja wetem

nie dopuszczam do przesady

i śmiech chowam do szuflady.

 

pozdrawiam ;)))

Opublikowano

@Henryk_Jakowiec

Nie tylko rozśmieszyć umiesz

wprowadziłeś mnie w zadumę

przez to co wiersz twój powiedział

nad sensem myślę istnienia

 

ach straszni są ci poeci

zmienią ci nastrój jak leci

i na forum wszyscy wiedzą

najstraszniejszy z nich jest Henio

 

;))))))) Jeszcze raz wszystkiego dobrego :)

Opublikowano

@Johny

Zaraz włożę jakiś łachman

łeb przystroję kapeluszem

i jak kiedyś nasz prezydent

powiem nie chcem, ale muszem

 

być straszydłem dla niektórych

może nawet, któraś z matek

będzie czytać moje wiersze

dla niesfornych swoich dziatek.

 

Dla dorosłych będzie karą

kiedy na wakacje ruszą

a urlopy się spędzało

nie nad morzem, lecz pod gruszą

 

tam to właśnie ich dopadną

"arcydzieła" mej twórczości

czego ja im nie zazdroszczę

i w autorskiej mej szczerości

 

choć to robię przeciw sobie

powiem może zbyt dosadnie

módlcie się do mojej weny

a włos z głowy wam nie spadnie

 

bo inaczej to napiszę parę

parę kiczów, lecz do śmiechu

a to grozi jak wiadomo

podłą śmiercią na bezdechu.

 

A ja raz jeszcze dziękuję i pozdrawiam ;)))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...