Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Jej święte oczy o barwie gorącej kawy

Płoną tęczą rozczulone swoją słodyczą

Na nagich kształtach szalonego snu i jawy

Noc za dnia malując wokół mnie tajemniczą

 

Jej uśmiech harmonią mosiężnego rymu

W przygaszonym światłe gestów i szeptu łagodzi

Połyskiem warg moje myśli i je uwodzi

Jak pikantna strużka tytoniowego dymu

 

Jej oddech jak śpiące w kącie sali klawisze

Fortepianu, który gładzi nadętą cisze

Aby nie mogła wściekła emocją wybuchać

Chwyta za krtań i rozkazuje tylko słuchać

 

Jej pocałunek o smaku słodkiego ciastka

Wędruję w nerwach mego policzka spokojnie

Jak gdyby ukuła mnie swym żądełkiem gwiazdka

Jaka ponad nami rozbłyskuje dostojnie

 

Jej głos płynie wodospadem dźwięku muzyki

Sypiąc nuty, jak bursztynowe koraliki

W powietrzu lśniącym od baśniowej akustyki

Gdzie ja próżno uciszam serca swego krzyki

 

Jej słowa kwitną nocą, niby gwiezdne zorze

Musujące, jak spienione piwo w krysztale

Zaklinając na wieki - cudnie i wspaniale,

Nasze rozmowy w śnie o jedwabnym kolorze.

 

Jej usta lśniącej winorośli słodkie grona

Szepczą przejmująco a me wina spragnione

Wargi drżą schowane za majdanem milczenia

I czekam aż me bóle zetną jej spojrzenia

 

Jej dotyk wynurza się za epileptycznej

Mgły sklejającej moje przejęte powieki

I gładzi guzy na mej duszy zbyt lirycznej

Pragnę jej i czekam tak bliski tak daleki

 

Zmysłowa woń pożegnania jak gram popiołu

Rzucony w oczy i odchodzisz już od stołu,

Ja chcąc pamiętać każdy szczegół wytężam wzrok

I pozostaje po chwili sam wrośnięty w mrok.

Opublikowano

Rozumiem takie młodzieńcze zauroczenie, ale jeżeli chodzi o wiersz, to gdzieś tak w połowie odpadłem. Zabrakło mi w nim czegoś co wciągnęłoby mnie w wir tego uniesienia. Pierwsza zwrotka nawet mi się podoba, ale potem to pasmo nieustannych zachwytów staje się niestety nieco nużące. W żadnym wypadku nie chcę urazić uczuć PeeLa, ani krytykować wzbudzającej w Nim ten bezgraniczny zachwyt piękności. Pozwalam sobie jedynie odnieść się do wiersza i do wrażenia jakie na mnie zrobił. Jeżeli chodzi o stronę techniczną, to, tak jak napisałem wyżej, pierwsza zwrotka mnie nawet zaciekawiła i spodobała mi się. Coś w niej jest! Ciekawe środki artystycznego wyrazu i nawet niezłe rymy. Niestety dalej już jest dużo słabiej. W układzie rymów totalna dowolność, bardzo dużo gramatycznych, bardzo prostych, a użyte środki nie robią już takiego wrażenia, lub po prostu giną w formie. Najgorzej wypadła, moim zdaniem, zwrotka piąta, która cała jest praktycznie na jeden dosyć niewyrafinowany rym:

muzyki

koraliki

akustyki

krzyki

 

Podsumowując. Jest widoczny u Autora spory potencjał i niewątpliwe zaangażowanie, wrażliwość i pracowitość, ale także konieczność pracy nad rzemiosłem i duuużo pracy nad własnym rozwojem... i coś powinno się z tego urodzić ;)

Czy warto pracować nad tym wierszem dalej? Myślę, że nie. Myślę, że więcej korzyści mogą przynieść kolejne próby i ich dopieszczenie.

 

Pozdrawiam

Opublikowano

@huzarc To jeszcze parę groszy dodam od siebie, że może warto zainwestować w średniówkę, zwłaszcza w trzynastozgłoskowcu. Ten tekst jest niby równy, ale ,,rozchełstany" bez niej.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A to moja ulubiona zwrotka :) W szczególności ten majdan milczenia (oryginalne moim zdaniem).

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jeśli chodzi o ten wiersz, to piszę jedynie o tym, jak go odbieram. Myślę, że niczego Autorowi nie narzucam, ani tym bardziej nie nakazuję. Jeśli chodzi o tamten mój wiersz sprzed lat, to bardzo sobie ceniłem taką wspólną pracę nad tekstem. Jeśli inni piszący się zaangażowali i nieco otwierali przy takiej pracy nad tekstem naprawdę bardzo dużo można się było nauczyć. Sporo piszących miało wiedzę, której mi brakował... i pewnie ciągle brakuje. Teraz czegoś takiego raczej na forum nie zauważam... chociaż dostrzegam inne walory :)

Pozdrawiam :)

Przyznam szczerze, nie chciało mi się liczyć :))))), ale też mi chodziło po głowie żeby to napisać. Ciekawe czy Autor wie, co to jest średniówka? Poczekajmy na Jego odpowiedź :)

Opublikowano

@Sylwester_Lasota @dmnkgl  Przy wierszu każdej nowo przybyłej na orgu osoby widnieje prośba admina - Ten użytkownik jest na orgu od niedawna. Bądź dla niego wyrozumiały/a!

Więc może zamiast zaraz na początku atakować Autora swoimi dobrymi radami i pouczać jak ma pisać, w ramach zwykłej życzliwości skupilibyście się na pozytywach wiersza, których jest tutaj bez wątpienia dużo. A nawet dali na dobry początek serduszko. Ale zamiast tego wolicie tutaj sami się adorować serduszkami ;) Pozdrawiam :)

Opublikowano

@Victoria Wydaje mi się, że przeczytałaś mój komentarz bez zrozumienia, jeśli tak piszesz. Jeśli krytyka (która podkreślam ponownie, powinna dotyczyć konkretnych rzeczy, a nie "weź idź stąd, nie umiesz pisać") jest brana za atak, to ręce mi opadają. Krytyka to podstawa rozwoju warsztatu i osobiście zawsze się cieszę, jeśli ktoś mi coś wypunktuje. Oczywiście to czy ma rację to inna sprawa, ale lepsze to, niż po prostu ,,ładnie napisałeś, postaraj się bardziej następnym razem".

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No tak, to na pewno do niczego dobrego nie dojdziemy :)))). Powiadasz, serduszko tylko dlatego, że ktoś nowy? Nie wiem czy to słuszna droga i słuszne zasady. Nie wiem, ale myślę, że raczej nie. Mówiąc szczerze staram się oceniać wiersz, nie Autora. Po drugie, staram się być zawsze wyrozumiały, bo trzecie, nigdy nie próbuję nikogo urazić, wiem, że ludzie piszą różnie i z bardzo różnych powodów, dlatego nie oczekuję, że każdy jest Gałczyńskim czy Staffem. Jeśli pozwalam sobie na odrobiny krytyki, to z reguły, kieruję się dobrem piszącego (tutaj, tak jak napisałem, dostrzegam pewien potencjał). Jeśli ktoś reaguje histerycznie na uwagi, nie chce się uczyć, to z reguły sobie odpuszczam. Czyli ma mnie z głowy :). Co widzisz w tym złego? Osobiście bardziej sobie cenię uczciwą szczerą krytykę niż nieustanne, nie do końca szczere głaskanie. Naprawdę, niektórzy są w stanie zagłaskać bliźniego na śmierć. To nic dobrego, moim zdaniem.

Wzajemnie.

Opublikowano

Dzień Dobry... mi że średniówką kojarzy się tylko, że jest to nadbudówka w środkowej części statku... No, ale nadrabiam swoje niedouczenie  i pilnię się uczę, słucham rad wszelakich, mądrych i uczonych:)

 

Jej święte oczy gorzką barwą ciepłej kawy

Płoną tęczą swoich rzęs powabną słodyczą

Na nagich kształtach snu szalonego i jawy

Wokół mnie noc malując za dnia tajemniczą

 

Jej uśmiech harmonijnym aksamitem rymu

W światłe gestów i szeptów przygaszonych łagodzi

Połyskiem warg me myśli potem je uwodzi

Jak tytoniowa strużka pikantnego dymu

 

Jej oddechy śpią w kącie sali jak klawisze

Fortepianu nadętą gładząc wokół cisze

Aby nie mogła wściekłą emocją wybuchać

Lecz chwycić za krtań aby jej wyłącznie słuchać

 

Jej pocałunek drżący mlecznym smakiem ciastka

Wędruję w nerwach mego policzka spokojnie

Jak gdyby ukuła mnie swym żądełkiem gwiazdka

Jaka błyszczy nad nami miękko i upojnie

 

Jej głos spływa dźwiękami szumiącej muzyki

Malując bursztynowych taktów koraliki

I powietrze lśni od tej baśniowej akustyki

Gdzie ja próżno uciszam serca swego krzyki

 

Jej słowa kwitną nocą, niby gwiezdne zorze

Musujące, jak piwo spienione w krysztale

Zaklinając na wieki - cudnie i wspaniale,

Nasze rozmowy w śnie o jedwabnym kolorze.

 

Jej słodkie winoroślą ust czerwone grona

Szepczą przejmująco a me wina spragnione

Wargi drżą schowane za majdanem milczenia

I czekam aż me bóle zetną jej spojrzenia

 

Jej dotyk wynurza się za epileptycznej

Mgły sklejającej moje przejęte powieki

I gładzi guzy na mej duszy zbyt lirycznej

Pragnę jej i czekam tak bliski tak daleki

 

Zmysłowa woń pożegnania jak gram popiołu

Rzucona w oczy już i odchodzisz od stołu,

Ja chcąc pamiętać każdy szczegół wytężam wzrok

I pozostaje sam po chwili wrośnięty w mrok

 

Postanowiłem przetrącić wiersz w druga stronę, teraz kuleję na obie stopy:) Pozdrawiam serdecznie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Bułat OkPAPIERY POETY... NA PAPIEŻE
      Bułat Okudżawa

      Styx, AD 1965

      Płyniesz jak rzeki bieg i tak dziwne imię masz!
      Asfalt twój w słońcu lśni, jak rzeki toń we mgle
      Ach, Arbat, mój Arbat
                                           Tyś mój przeznaczenia szlak
      Ty i radość co dnia i nieszczęście me

      Przechodzący tu biegną tak od lat
      Wciąż obcasów stuk, za sprawami bieg
      Ach, Arbat, mój Arbat,
      Tyś mą religią jest
      Pode mną rozwijasz się w miraż mostów przęsł

      .. na twą miłość mi wciąż leku, antidotum brak,
      Choć tysiąca bym innych mostów kochał trakt
      Ach, Arbat, mój Arbat
                                                      Tyś ojczyzna ma
      Nigdy nie,
      Po sam kres...
      Nie przemierzę cię..

      1959
      Ostatnie tango na Newskim

      Kiedy ze starą biedą nie rady nie daję już,
      Gdy ogarnia mnie chandra, wtedy z biegu
      Wsiadam w akurat jadący trolejbus, siny niby śnieg,
      Ostatni,
      Chociaż pierwszy z brzegu.
      – I uciekam przed biedą nową wciąż jak z zimna siny zbieg;
      Wsiadam w podjeżdżający trolejbus, ten najzwyczajniejszy
      Trolejbus ostatni,
      Chociaż z brzegu pierwszy

      Nocny trolejbusie, w pustkę ulic gnaj wciąż
      I po bulwarach, skrzyżowaniach krąż,
      I daj schronienie tym, co w tę ciemną noc
      Przeżyli kraksę,
      Tragiczny zbieg szos

      Północny trolejbusie, w pustkę ulic pędź
      I wśród życia skrzyżowań sanktuarium schroń
      Dla tych, którzy w ten czarny dzień
      Przeżyli kraksę,
      Katastrofę strof.

      Twoich pasażerów rozpoznaję w mig -
      Tych żeglarzy słodkich wód, ich półgwiezdny szlak.
      Lecz gdyby nie nosił ich mój ciasny świat,
      Nie po drodze by było mi nie współczuć im.
      I gdyby nie byli tu od miliona lat,
      To czuć ich ból tak łatwo bym mógł

      Trolejbus jedzie wciąż, ostry cień tnąc mgły
      I wspomnienie wraca tak, jak w starym kinie film...

      O, Moskwo ma, jesteś jak równina fal,
      W ja w nim na dobre i na złe tkwię jak w oknie łza
      O, Moskwo moja, tyś ocean mój, a ja -
      Jestem kroplą w otchłaniach twych, plamką rdzy
      – a we mnie zawsze ty.
      |---|---|Na czarnym ekranie białych nocy...

      | Виноградную косточку в теплую землю зарою, |
      Winogrona pestkę w ciepłej ziemi zasadzę,
      | и лозу поцелую, и спелые гроздья сорву, |
      i ziemię ucałuję, i grona ich zerwę, jak życia nić.|
      | и друзей созову, на любовь свое сердце настрою... |
      i przyjaciół zwołam, i miłość na serca tronie osadzę... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Jeśli nie, po co mi na tej wiecznej ziemi żyć? ) |
      | | |
      | Собирайтесь-ка, гости мои, на мое угощенье, |
      Zbierajcie się, goście, na uczty mej uciechy |
      | говорите мне прямо в лицо кем пред вами грешен,
      | mówcie mi, w czym zgrzeszyłem, nie kryjąc nic|
      | Царь небесный пошлет мне прощение за прегрешенья... |
      Bóg przecież i tak wybaczy mi grzechy... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej po co mi na tej ziemi żyć? ) |
      | | |
      | В темно-красном своем будет петь для меня моя Дали, |
      W sukni ciemnokrwistej zaśpiewa mi Dali, |
      | в черно-белом своем преклоню перед нею главу, |
      A ja, na czarno-biało przed nią skłonię się, skromny widz|
      | и заслушаюсь я, и умру от любви и печали... | I w jej pieśń wsłucham się i umrę ze miłości tej, co pali... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo jak tak, po co mi na ziemi żyć!) |
      | | |
      | И когда заклубится закат, по углам залетая, | A gdy mgiełką zajdzie słońce, i zaprosi do świateł psoty, |
      | пусть опять и опять предо мною плывут наяву: |
      Niech znów i na nowo płyną, bo móc, to być: |
      | синий буйвол, и белый орел, и форель золотая... |
      Siny bawół, biały orzeł, i ten pstrąg złoty... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej nie umiem już żyć... )

      Песенка о Павке Морозове
      (Dosłowne tłumaczenie)

      За что ж вы Ваньку-то Морозова?
      No i cóż chcecie od Morozowa, Vasslyia?
      Ведь он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама его морочила,
      Ona sama go (bynajmniej) zauroczyła,
      а он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама по проволоке ходила,
      Ona sama za cienki drut go wodziła
      махала белым рукавом,
      Białym rękawem go zawodziła to tam, to tu.
      а то, что Ваньку погубила,
      I koniec z końcem Waśkę całkiem zamuliło
      так это было уж потом.
      A potem drut zmiękł mu aż miło
      А он, кулак к щеке прижавши,
      A on, zacisnąwszy przy policzku pięść,
      на ту на проволоку глядел,
      Wciąż ciągnął swego życia cienki drut
      и все глядел, и все вздыхал он,
      i patrzył w siną dal i łza mu się do rzęs kleiła,
      и все сидел и все бледнел.
      i ciągle siedział, ciągle bladł, i ciągle chudł

      А в цирке музыка гремела,
      A do szpagatu na drucie muzyka przygrywała,
      гремел литавр, труба звала,
      Grzmiał bęben, trąbka wzywała do..
      а в цирке публика шалела,
      A publiczność jak drut się wystroiła,
      кричала: «Браво!» и ума...
      Krzyczała: „Brawo!” i odchodziła zmysłów od!

      А он пошел в ресторан «Савой»,
      A on poszedł do kasyna „Royale”,
      где пьют вино, едят медуз,
      Gdzie wina w bród, i meduz huk,
      и там, качая головой,
      i tam, prosty jak drut ( mal mince, mais fatale )
      свой изливал тяжелый груз.
      Podlewał i rwał swój gorzki żal

      За что ж вы Ваньку-то Морозова?
      Co chcecie (by najmniej) od Vasslyia?
      Ведь он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама его морочила,
      Ona go (by naj mniej) zauroczyła
      а он ни в чем не виноват.
      A jego życia drut już jest kaput
      I nie ciągnie wsiom...
      Wsie paszli won!


      Duszny zaduch róż 33 BC

      Już od podwórza widać nasz dom
      Obskurny więcej, jak Szymborskiej tom
      Tylko że tam, gdzie stał płot,
      Stoi Czarny Kot.

      On łapą sobie szarpie wąs i już,
      Podwórze patroluje... niczym w święto stróż
      Tylko że tam, gdzie stoi z azbestu płot
      Stać będzie Czarny Kot.

      Mówią, że to pech,
      Gdy kot ów w drogę wejdzie ci (nie daj Boże trzy)
      Ale na razie jest tak (niech weźmę dech) -
      Że kot czarny jak grzech ma niezły pech

      A kot przy w winklu siedzi, tu
      I czeka, aż rybka z akwarium zbiegnie mu
      Albo mysz (tam gdzie płot)
      Prosto w paszczę trafi jak w lot

      Złapie czy nie - to mu wsio rawno:
      Mir to czy hyr nieważne, bo –
      Dla niego świat to po pierogach z pyr
      W ten deseń na deser serwowany syr.

      Wielkie nam pustki poczynił kot bez cnot j
      Jest teraz ciszej, jak słyszę (a Bóg drży w ciszy)
      Teraz pomieszkują tam (a bo wim) tylko myszy
      I tylko tam, gdzie łatwopalny płot
      Czuwa płomieniem czarnym Czarny Kot.

      ───

      Ad acta

      Żołnierz ten kiedyś na świecie żył
      Piękny i mężny, aż dziw bierze
      Lecz zabawką wojsk rodzajów był -
      Tylko z papieru żołnierzem.

      Chciał, byśmy byli szczęśliwi,
      I świat naprawić jak, miał zmysł,
      Lecz od papierów żołnierz to był na niby,
      I sam na cienkiej nitce zwisł...

      Gotów był za wszech w ogień i dym
      Pójść nie raz, lecz dwa i trzy razy
      A nas czułością ujął i tym,
      Że za świat umrzeć chciał, licho pal rozkazy!

      No, jak i gdzie sam idziesz w bój?
      Ach, widzowie aż siedzą niemi, ...
      „I dokąd lecisz tak, ach Boże mój?
      Przecież pod tobą nie ma ziemi!”

      Lecz on rzucił się w płomieni cień
      Jak zwierz, co jeńców nie bierze,
      Ale bohater będzie marny zeń:
      Papiery na żołnierza miał... na papierze
      !

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Posem - dzięki że czytasz moje wiersze -                                                                               
    • Bułat OkPAPIERY POETY... NA PAPIEŻE Bułat Okudżawa Styx, AD 1965 Płyniesz jak rzeki bieg i tak dziwne imię masz! Asfalt twój w słońcu lśni, jak rzeki toń we mgle Ach, Arbat, mój Arbat                                      Tyś mój przeznaczenia szlak Ty i radość co dnia i nieszczęście me Przechodzący tu biegną tak od lat Wciąż obcasów stuk, za sprawami bieg Ach, Arbat, mój Arbat, Tyś mą religią jest Pode mną rozwijasz się w miraż mostów przęsł .. na twą miłość mi wciąż leku, antidotum brak, Choć tysiąca bym innych mostów kochał trakt Ach, Arbat, mój Arbat                                                 Tyś ojczyzna ma Nigdy nie, Po sam kres... Nie przemierzę cię.. 1959 Ostatnie tango na Newskim Kiedy ze starą biedą nie rady nie daję już, Gdy ogarnia mnie chandra, wtedy z biegu Wsiadam w akurat jadący trolejbus, siny niby śnieg, Ostatni, Chociaż pierwszy z brzegu. – I uciekam przed biedą nową wciąż jak z zimna siny zbieg; Wsiadam w podjeżdżający trolejbus, ten najzwyczajniejszy Trolejbus ostatni, Chociaż z brzegu pierwszy Nocny trolejbusie, w pustkę ulic gnaj wciąż I po bulwarach, skrzyżowaniach krąż, I daj schronienie tym, co w tę ciemną noc Przeżyli kraksę, Tragiczny zbieg szos Północny trolejbusie, w pustkę ulic pędź I wśród życia skrzyżowań sanktuarium schroń Dla tych, którzy w ten czarny dzień Przeżyli kraksę, Katastrofę strof. Twoich pasażerów rozpoznaję w mig - Tych żeglarzy słodkich wód, ich półgwiezdny szlak. Lecz gdyby nie nosił ich mój ciasny świat, Nie po drodze by było mi nie współczuć im. I gdyby nie byli tu od miliona lat, To czuć ich ból tak łatwo bym mógł Trolejbus jedzie wciąż, ostry cień tnąc mgły I wspomnienie wraca tak, jak w starym kinie film... O, Moskwo ma, jesteś jak równina fal, W ja w nim na dobre i na złe tkwię jak w oknie łza O, Moskwo moja, tyś ocean mój, a ja - Jestem kroplą w otchłaniach twych, plamką rdzy – a we mnie zawsze ty. |---|---|Na czarnym ekranie białych nocy... | Виноградную косточку в теплую землю зарою, | Winogrona pestkę w ciepłej ziemi zasadzę, | и лозу поцелую, и спелые гроздья сорву, | i ziemię ucałuję, i grona ich zerwę, jak życia nić.| | и друзей созову, на любовь свое сердце настрою... | i przyjaciół zwołam, i miłość na serca tronie osadzę... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Jeśli nie, po co mi na tej wiecznej ziemi żyć? ) | | | | | Собирайтесь-ка, гости мои, на мое угощенье, | Zbierajcie się, goście, na uczty mej uciechy | | говорите мне прямо в лицо кем пред вами грешен, | mówcie mi, w czym zgrzeszyłem, nie kryjąc nic| | Царь небесный пошлет мне прощение за прегрешенья... | Bóg przecież i tak wybaczy mi grzechy... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej po co mi na tej ziemi żyć? ) | | | | | В темно-красном своем будет петь для меня моя Дали, | W sukni ciemnokrwistej zaśpiewa mi Dali, | | в черно-белом своем преклоню перед нею главу, | A ja, na czarno-biało przed nią skłonię się, skromny widz| | и заслушаюсь я, и умру от любви и печали... | I w jej pieśń wsłucham się i umrę ze miłości tej, co pali... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo jak tak, po co mi na ziemi żyć!) | | | | | И когда заклубится закат, по углам залетая, | A gdy mgiełką zajdzie słońce, i zaprosi do świateł psoty, | | пусть опять и опять предо мною плывут наяву: | Niech znów i na nowo płyną, bo móc, to być: | | синий буйвол, и белый орел, и форель золотая... | Siny bawół, biały orzeł, i ten pstrąg złoty... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej nie umiem już żyć... ) Песенка о Павке Морозове (Dosłowne tłumaczenie) За что ж вы Ваньку-то Морозова? No i cóż chcecie od Morozowa, Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona sama go (bynajmniej) zauroczyła, а он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама по проволоке ходила, Ona sama za cienki drut go wodziła махала белым рукавом, Białym rękawem go zawodziła to tam, to tu. а то, что Ваньку погубила, I koniec z końcem Waśkę całkiem zamuliło так это было уж потом. A potem drut zmiękł mu aż miło А он, кулак к щеке прижавши, A on, zacisnąwszy przy policzku pięść, на ту на проволоку глядел, Wciąż ciągnął swego życia cienki drut и все глядел, и все вздыхал он, i patrzył w siną dal i łza mu się do rzęs kleiła, и все сидел и все бледнел. i ciągle siedział, ciągle bladł, i ciągle chudł А в цирке музыка гремела, A do szpagatu na drucie muzyka przygrywała, гремел литавр, труба звала, Grzmiał bęben, trąbka wzywała do.. а в цирке публика шалела, A publiczność jak drut się wystroiła, кричала: «Браво!» и ума... Krzyczała: „Brawo!” i odchodziła zmysłów od! А он пошел в ресторан «Савой», A on poszedł do kasyna „Royale”, где пьют вино, едят медуз, Gdzie wina w bród, i meduz huk, и там, качая головой, i tam, prosty jak drut ( mal mince, mais fatale ) свой изливал тяжелый груз. Podlewał i rwał swój gorzki żal За что ж вы Ваньку-то Морозова? Co chcecie (by najmniej) od Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona go (by naj mniej) zauroczyła а он ни в чем не виноват. A jego życia drut już jest kaput I nie ciągnie wsiom... Wsie paszli won! Duszny zaduch róż 33 BC Już od podwórza widać nasz dom Obskurny więcej, jak Szymborskiej tom Tylko że tam, gdzie stał płot, Stoi Czarny Kot. On łapą sobie szarpie wąs i już, Podwórze patroluje... niczym w święto stróż Tylko że tam, gdzie stoi z azbestu płot Stać będzie Czarny Kot. Mówią, że to pech, Gdy kot ów w drogę wejdzie ci (nie daj Boże trzy) Ale na razie jest tak (niech weźmę dech) - Że kot czarny jak grzech ma niezły pech A kot przy w winklu siedzi, tu I czeka, aż rybka z akwarium zbiegnie mu Albo mysz (tam gdzie płot) Prosto w paszczę trafi jak w lot Złapie czy nie - to mu wsio rawno: Mir to czy hyr nieważne, bo – Dla niego świat to po pierogach z pyr W ten deseń na deser serwowany syr. Wielkie nam pustki poczynił kot bez cnot j Jest teraz ciszej, jak słyszę (a Bóg drży w ciszy) Teraz pomieszkują tam (a bo wim) tylko myszy I tylko tam, gdzie łatwopalny płot Czuwa płomieniem czarnym Czarny Kot. ─── Ad acta Żołnierz ten kiedyś na świecie żył Piękny i mężny, aż dziw bierze Lecz zabawką wojsk rodzajów był - Tylko z papieru żołnierzem. Chciał, byśmy byli szczęśliwi, I świat naprawić jak, miał zmysł, Lecz od papierów żołnierz to był na niby, I sam na cienkiej nitce zwisł... Gotów był za wszech w ogień i dym Pójść nie raz, lecz dwa i trzy razy A nas czułością ujął i tym, Że za świat umrzeć chciał, licho pal rozkazy! No, jak i gdzie sam idziesz w bój? Ach, widzowie aż siedzą niemi, ... „I dokąd lecisz tak, ach Boże mój? Przecież pod tobą nie ma ziemi!” Lecz on rzucił się w płomieni cień Jak zwierz, co jeńców nie bierze, Ale bohater będzie marny zeń: Papiery na żołnierza miał... na papierze !
    • A czytam tak:   Chciałabym uciec od problemów świata, odlecieć od ludzi: co nie mówią mi jak wysoko, beztrosko i wolno orzeł lata...   I tak podobnie i tak dalej
    • @wiedźma Sugestywny obraz przemijania i upadku. Pozdrawiam Cię.
    • @.KOBIETA. Po to jesteśmy, żeby się pragnąć odnaleźć. Spotykać wielu, żeby spotkać Tego/ Tą. Piękny wiersz, dziękuję.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...