Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Mamo Tato jestem gejem

świat się ze mnie śmieje że

nie skończę na dziewczynie

tylko w męskiej masculinie

żem nie śmiecę biologicznie

no bo jak - niehigienicznie  

 

mawiają mi Ci odważni i że jest to obrzydliwe

karmią wokół wszystkich wstydem - czyściochy

każdy chodnik każda droga płaska równa dosyć

tego rasowego gówna nikt nie patrzy tobie w gacie

czy użyłeś sobie dzisiaj czy domyłeś z palców smary

czy wysterylizowałeś kochanicę czy o cunnilingusie

 

pamiętałeś czy się znowu cielskiem na niej zasapałeś

w pocie czoła w trudzie znoju dosyć tego siana gnoju

i Ty jesteś nieczysty – więc nie ograsz mnie bez mydła

 

 

 

 

 

  

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Panie Ropuchu aż nie wiem jak skomentować :) 

Tolerancja to bardzo ważne i potrzebne słowo 

Wydawać by się mogło, że w cywilizowanym kraju, w środku Europy wszyscy ludzie powinni być traktowani równo. 

Myślę, że polskie społeczeństwo jednak jest bardzo głęboko zakorzenione w wierze i długo jeszcze tzw " środowiska LBGT" 

będą musiały walczyć o prawo do swobody bycia .

pozdrawiam

 

Opublikowano

No, Panie Ropuch'u,

zatkao kakało jednym słowem, aż mam ochotę napisac cos w tym stylu, lecz nieco ostrzejszym słowie.

Ale widmo banu mnie zniechęca xD

Żem się nie spodziewała.

poZdrówka :]

Opublikowano (edytowane)

Napiszę, tego to się po tobie nie spodziewałem? Też jestem zwolennikiem tolerancji w tym względzie, ale uważam, że promowanie tego typu "potrzeb" nie sprzyja prawidłowemu rozwojowi funkcjonalnych społeczeństw, uznaję miłość hetero jako normę społeczną, która w prawie stawia w uprzywilejowaniu rodziny hetero. Dlaczego? Bo one decydują o prokreacji. Miłość osobista ludzi w sypialni dla mnie może być dowolna -wolna - i hetero i homo. To są indywidualne potrzeby człowieka. Natomiast nie popieram tego typu zachowań jako katolik i wychowany w przeświadczeniu o tym, że Stwórca stworzył "dwa bieguny", ale oczywiście dla ludzi bez wiary nie ma to przecież żadnego znaczenia. Rozumiem ich. Mam nadzieję, że ci rozumieją ludzi myślących podobnie do mnie. W końcu obowiązują jakieś zasady i normy, których z dnia na dzień nie zmieniamy. "Sodomić i gomoryć" mi nie spieszno :) Więc tu daje na luz. Uważam każdy człowiek odpowiada za siebie i za swoje potrzeby, ma prawo je realizować. Ale czy czasami i w pewnych uwarunkowaniach nie kłóci się to z jego prawem moralnym? Tu już mam wątpliwości. Co do form, typologii uprawiania "miłości" o czym też traktuje twój wiersz, to w tym zakresie nie mam szczególnych zasad trzymania się jakichkolwiek ustalonych formatów. Miłość jej mechanika jest chyba naturalna. Ale poruszyłeś temat?, na serio, miałem tego wiersza nie komentować. Tolerancja to jest bardzo magiczne ale trudne słowo. Czasami trudno mi ten cały świat uporządkować. Pewnie znowu zostanę znienawidzony po tym komentarzu, ale tolerancja we mnie jest, lecz ustalony porządek prawny i przede wszystkim światopoglądowy są chyba ciut ważniejsze, chciałbym praw dostępu partnerów jednej płci do informacji medycznej, praw dziedziczenia, toalet w miejscach publicznych, miejsc użyteczności publicznej w takim charakterze, ochrony prawnej, porządkowej, no ale małżeństwo?, dzieci?, oj, ogromne wątpliwości...

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

W tym miejscu dostrzegam agresywny, sarkastyczny odwet.

Niekorelujący z moją definicją tolernacji.

Rozumiem rozgoryczenie Peela, ale to chyba nie jest właściwa ścieżka, sorry.

 

Pozdrawiam,

 

D.

Opublikowano (edytowane)

Tak ten powyższy wiersz jest dość konserwatywny dość prowokacyjny. Bez zagłębiania się w szczegóły światopoglądowe, polityczne, moralno-chrześcijańskie itd. etc. podmiot liryczny konfrontuje się w nim z ostatnim już argumentem, który niejednokrotnie pada z ust inteligencji tej głównie po stronie konserwatywnej - jest w nim niby coś z biologi coś niby z estetyki i coś niby z higieny. Ja się już tylko zastanawiam dlaczego uzurpujemy sobie prawo do ograniczania czyjś praw w imię tego naszego prawa właśnie. Jeśli dzieci żyją w domach dziecka, jeśli umierają z głodu jeśli są zabijane, podrzucane w oknach życia, cierpią głód i biedę dlaczego ciągle jest w nas wciąż ogromny opór by związki jednopłciowe legalnie wzięły na siebie ten ciężar ich wychowywania. To się zresztą już dzieje, powiem więcej - dwie moje koleżanki ze studiów są wymarzonymi opiekuno-matkami dla ich dziecka. Pozdrawiam. Peace.

 

Ps. Troje z Was co zechciało podzielić się swoimi myślami w komentarzach pod tekstem szybko myślę, że podświadomie i trochę odruchowo użyło tego pojęcia wytrycho-pułapki to jest tolerancji. Tolerancja zaczyna i kończy się tam gdzie kończy się mój komfort i moja wygoda. Tyle. Nie widzę zbyt dużego związku a propos używania tego pojęcia w stosunku do nieheteronormatywnych co więcej proponuję nie tolerować ich a po prostu dostrzec w nich tych samych ludzi co my sami. Od razu życie staje się prostsze.

 

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Pan Ropuch, chciałbym tylko dodać, że ja nie jestem za ograniczaniem związków jednopłciowych, ani przeciw ich realizacji w praktyce przez ludzi. To byłoby bestialstwo, a zdaje się pisałem o tym ostatnio w komentarzu pod wierszem @iwonaroma, w zasadzie prześledziłem odpowiedzi forumowiczów, i widzę, że tylko mój komentarz stoi w trochę innej opinii, dlatego zdecydowałem tu doprecyzować. Natomiast, podtrzymuję zdanie, że nie pragnąłbym  legalizacji związków nieheteronormatywnych  i wyrównania ich praw z rodziną tradycyjną, a już na pewno adopcji dzieci przez takie pary. Z prostego powodu - a mianowicie klasycznej prokreacji. Odpowiedzmy na pytanie: po co ludzie chcą zawierać takie związki? Ano po to by nabyć prawa identyczne jak tradycyjne rodziny, a w kwestii prokreacji nie mogą niestety (i wielka szkoda dopełnić warunków i podbić demografii). Jeżeli ktoś przykładowo nie należy do jakiegoś cechu, rzemiosła, albo klubu członkowskiego nie może uczestniczyć w prawach takiej organizacji? Nie należysz do organizacji nie płacisz składek, nie dokładasz do skarbczyka więc nie przysługują ci prawa? Związki nieheteronormatywne nie dorzucają dziatwy do demografii nie mogą mieć POTOMSTWA, natomiast na pewno po coś pragną sankcjonować prawnie te związki, no po to by nabyć identyczne uprawnienia do heteronormatywnych par? No przecież o to musi chodzić? Zaliż, nie po to, żeby mogły uprawiać ze sobą miłość, stanowić pary, razem mieszkać, uczestniczyć w życiu społecznym. Tego przecież nikt im nie zabrania, przynajmniej u nas w Polsce? Ja zdaję sobie sprawę, że państwo w większości mieszkacie w innych krajach, poza Polską i trochę bardziej nowatorskie podejście u was jest w tej kwestii. Chodzi jednak o to, że takie jednopłciowe pary będą domagały się dzieci, a same nie mogą się w tym spełnić. Powstaje pytanie, skąd te dzieci będą się brały? Ano od par heteronormatywnych, to nie jest tak, że dzieci jest w brud, a nie ma na nie chętnych i popytu, ludzie w tradycyjnych rodzinach muszą spełnić wiele wymogów, by dostać dziecko porzucone, albo będące z innych powodów bez rodziców, czasami tych wymogów nie potrafią te pary spełnić, ogólnie na dzieci się czeka, długo czeka, to nie jest tak do końca, że dziecko można dać  każdemu i w każdej chwili. Mogę sobie wyobrazić taką sytuacje, że wzmożone zapotrzebowanie nowych usankcjonowanych w prawie związków homoseksualnych spowoduje potrzebę sztucznego przenoszenia obowiązków rodzicielskich na nieheteronormatywnych z par tradycyjnych, chociażby np. by wypełnić jakieś parytety, czy poprawić statystyki i w ramach niby tej tolerancji o której tu tyle sie pisze, co wtedy? Wtedy decydenci przyjdą do tradycyjnego domu i znajdą w nim przysłowiowe muszki owocówki w kompocie do obiadu i uznają, że jest to wystarczający powód do zabrania dzieci z domu, to przykład wyimaginowany i drastyczny, ale on doskonale obrazuje problem. Tu nie chodzi przecież o prawa do wzajemnej adoracji ludzi, o prawa do miłości, do czego nieheteronoratywni mają carte blanche - i nikt tego nie ogranicza, ale prawdopodobnie o próby przypuszczanych kombinacji w referowaniu dziećmi. Skoro dwa tysiące lat od narodzenia Chrystusa te zasady wyglądały tak jak wyglądały i jeszcze wyglądają  i jakoś cywilizacja nadążała w prokreacją, dlaczego nagle teraz mamy to zmieniać i ryzykować?, a nie wiadomo jak to może w praktyce wyglądać i do czego doprowadzić? Poza tym gdzie ta tolerancja o którą wszyscy tu zabiegamy w przypadku (antycypując) gdyby istotnie zabrano komuś dziecko i przekazano parze homoseksualnej, o tolerancje pary tradycyjnej zubożonej o dziecko  już nie będziemy się martwić?  W przyrodzie nic nie ginie i się jeszcze nie klonuje, ktoś skorzysta ktoś być może w sposób nieuzasadniony straci? Z tolerancją to trzeba ostrożnie, bo ona działa w każdą stronę. Chcemy wywołać wojenki ideologiczne i światopoglądowe? Taki los chcemy sobie zgotować, myślicie, że heteronormatywni odpuszczą? Musimy więc społecznie dokonać wyboru, i dokonać oceny czy czasem nie pakujemy się w cywilizacyjny absurd?. Ja uważam, że jeżeli ktoś jest łysy, albo niski to nie zrobi się z niego kołtuniastego blondyna z holenderskim słusznym wzrostem. Tak samo jest w związkach nieheteronormatywnych gdzie dzieci po prostu nie ma. To nie jest wina heteryków, cóż miłość jak wspomniałem jest wolna i równouprawniona, przecież homoseksualiści mają takie same zalety i niedostatki jak i heteronormatywni, no bo każdy heteryk można powiedzieć też ma ułomności wobec geja czy lesbijki, bo nie potrafi zakochać się w swojej płci, dla nich to śmiało może stanowić jakieś zubożenie funkcjonalne, nieprawidłowość - bo geje czy lesbijki naturalnie uważają się za prawidłowych w orientacji i bardzo dobrze? Tyle tylko, że heteroseksualni nie wymagają niczego od gejów i lesbijek? Jak pójdziesz do sklepu nikt ci nie da za darmo towarów, bo powiesz, że jesteś inny. Małżeństwa homoseksualne pewnie byłyby uzasadnione, ale za terminem usankcjonowany prawnie związek muszą iść dalej inne przysługujące prawa i takie same jak dla par tradycyjnych - a wkład? A matematyka w rozdziale dzieci - gdzie, jak, konflikt interesów? Pary heteroseksualne bez dzieci czekają czasami po kilka lat na dziecko. To są fakty. Miłość i seksualność jest dla wszystkich i bez ograniczeń. Więc o czym my piszemy i czego oczekujemy? Każdy ma jakieś braki, i musi na co dzień  żyć ze swoimi ograniczeniami w wielu aspektach życia. Tak to rozumiem, może źle, nie upieram się, widocznie jestem ograniczony w rozumieniu tego problemu, bo niewątpliwie to jest problem.

Opublikowano (edytowane)

@Tomasz Kucina Wszystko wyłuszczyłeś jak trzeba, muszę się Tobie przyznać, że w dalszym ciągu nie widzę różnicy z adopcją dziecka pomiędzy tymi przykładowymi parami, które zawarłeś wyżej. Co więcej wszystkie te pary łączy ta sama cecha i ta sama matematyka to jest nie są w stanie z przyczyn naturalnych bądź nie mieć własnego potomstwa. Dlaczego znów dokonujemy podziałów, że Ci to są na wzór tradycyjnej rodziny(para hetero nie mogąca mieć dzieci) i mogą zaadoptować - a Ci z racji, że to twór rodzinopodobny (para jednopłciowa) takich praw nie mogą nabyć. Nie przekonuje mnie ta argumentacja w ogóle. Dodam, że kilka lat wstecz miałem podobne zdanie i podobną opinię. Nie zmieniło się ono przez pryzmat i z powodu kraju i otoczenia, w którym żyję. A prędzej z osobistych doświadczeń i obserwacji oraz wreszcie zrozumienia, że ta walka z tym co już jest i nie gryzie jest na mój gust przysłowiową donkichotoniadą. Życzę odwagi, wiem, że jeśli mój mały rozumek potrafił to w końcu pojąć i pomieścić to wszystko - to na pewno jest i szansa zrozumieć to TOBIE i pozostałym.

 

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Pan Ropuch Nie mogę i nie chcę stawiać odrębnych punktów widzenia współistotnej nam rzeczywistości pod tekstem szanowanego Kolegi, napiszę, że rozumiem Twój punkt widzenia i punkt widzenia ludzi w potrzebie i trochę innych od większości, ja bym uchylił im nieba, i nigdy nie wyrządził krzywdy. Może kiedyś przyjdzie okazja by obronić w komentarzu takiego człowieka, ale z uzasadnionych i obiektywnych przyczyn, wtedy zrobię to bez zastanowienia. Niestety te fakty o których pisałem, stanowią o moich priorytetach w tej sprawie. Może niejasno to wszystko opisałem, bo nie o podziały społeczne mi chodziło, tylko o najłagodniejsze zapobieżenie tym podziałom w skutek konfliktu interesów i odrębnych punktów widzenia ludzi o skrajnie różnych wrażliwościach w tym względzie, ja do nich nie należę, staram się wyciągać sobie w miarę logiczne wnioski. Bo przecież, nie teoria lecz praktyka skutków takich posunięć w zmianie prawa, może być nieprzewidywalna w skutkach - i tu jest to clou. Tak jak w przypadku imigrantów i sytuacji która teraz dzieje się w niektórych miejscach Europy zachodniej, których -pozwól- nie wymienię. To nie są porównywalne sytuacje, ale składają się w podobny fason konfliktu interesów.

 

Twoje zdanie w temacie uważam, za obowiązujące, szanuje je, i doceniam. Przecież ten drobny punkt widzenia nie powinien budować jakiś poważnych rozbieżności między nami, gdyby ludzie byli identyczni w poglądach świat byłby bez sensu.

 

Rozumiem potrzeby ludzkie, zwłaszcza te i cierpienie tych ludzi, lecz rodzajów ułomności w życiu człowieka jest bezlik.

 

Świat bywa okropny. Często też bardziej w ciszy go kontestuję, nie ja odpowiadam za jego tryb i bieg. Często zamykam się w słowach i wyłączam by móc wierzyć w ludzi. Więcej nie potrafię nic dodać.

 

Pozdrawiam, nie miej mi za złe, i nie bierz do głowy tych moich analiz. Jesteś na tyle inteligentny i dojrzały, że nie mnie należy ciebie uświadamiać. Masz takie czucie tematu i basta mnie od tego. Jak masz życzenie możesz śmiało dokonać ostatecznego podsumowania, ja pozostawię już ten temat w spokoju, więc wybacz, jeżeli czegoś tam nie dopowiem gdybyś przypadkiem pytał. Czołem! 

Opublikowano (edytowane)

Kończąc już i podsumowując - oczywiście, że dostrzegam i szanuję @Tomasz Kucina Twój punkt widzenia Ty chcesz dobrze dla wszystkich to raz, a dwa bazujesz i dobrze na pryncypiach demokracji to znaczy, że jeśli większość sobie czegoś nie życzy to żadna siła nie powinna tego próbować przeforsować bo godzi to i w jej interes i w najważniejszy parytet tejże demokracji. Takie sprawy można tylko i powinno rozwiązywać się powoli, pokolei i na drodze ogólnonarodowego referendum. Nie inaczej. Napiszę jeszcze dlaczego w końcu popełniłem ten tekst, no bo przecież to nie jest mój coming out wciąż jestem hetero i wciąż żyję w związku heteronormatywnym ;) Nie napisałem go z powodów politycznych i słynnego już wtrętu PAD (prezydent Andrzej Duda)  o ideologii LGBT, kto śledzi temat wie że LGBT to nazwa wymyślona i to 80 lat temu. Obecnie to LGBTQIAP+  gdzie ostatnie "p" jak się domyślam wzięło się od terminu pansekusalizmu, który kilka lat wstecz zyskał ponownie na rozgłosie za sprawą Mily Cyrus, a w Polsce bodajże przed tygodniem za sprawą wnuczki PLM (premier Leszek Miller) Nie napisałem go z powodu pobicia byłego fryzjera i tu znów PAD, który jest zadeklarowanym gejem ani też z faktu, że sztab głowy państwa potrafił w swej kampanii cytować geja konserwatystę, który to nie utożsamia się ani z marszami wolności ani z LGBT. (:DDD) Napisałem go po bardzo dobrym filmie(patrz wyżej) i z potrzeby serca. Miałem to szczęście w życiu, że poznałem i znam kilka par jednopłciowych oraz mam kuzyna geja. Wszyscy są wspaniałymi, uczynnymi ludźmi o dobrych sercach i stety moje poglądy, obawy, strachy w konfrontacji z nimi nie wytrzymały krytyki - legły w gruzach. Pozdrawiam

 

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Pan Ropuch Nie wchodzę w tematy polityczne, staram się nie żyć tymi tematami, ale często widzę pewne prowokacje i próby w miejscach, które (moim zdaniem) nie powinny służyć a służą jako bannery wyborcze, bo po prostu patronują innym celom, dlatego zawsze omijam takie dyskusje, znam pobieżnie sytuację tego fryzjera z mediów, to nie powinno było się zdarzyć. Nie uważam tej naszej dyskusji ani twojego utworu za referat okołopolityczny, i nie mam doświadczenia w takich tematach.

Wracając do meritum - link do: "Dating Amber" oczywiście obejrzałem i znam film, obu bohaterów (quasi parę)  Eddiego i Amber, którzy postanowili odegrać przedstawienie pozorując związek hetero, by uciec od szykan heteronormatywnych rówieśników. Odnosiłem się w komentarzach jednak do do treści twojego tekstu, bo przecież nie komentujemy tu zajawek do filmów.

 

Ponieważ reasumujesz naszą rozmowę jednak ocierając się o tematy polityczne, i głowę państwa, czuję obowiązek by napisać jedno krótkie treściwe zdanie: Prezydent RP Andrzej Duda jest (moim zdaniem) najlepszym polskim prezydentem w historii Polski po roku 1989, dlaczego? - ponieważ: jest dosłownie kompletny w warstwach: światopoglądowej, patriotycznej i wizerunkowej i tylko tyle mam do powiedzenia. Ponieważ kierunkowałeś dyskusję na politykę, poznałeś moje zdanie. Ono nie jest obowiązujące.

 

Kończąc: Dziękuję ci, za szacunek w tej i wszystkich innych naszych dyskusjach, miło z kimś na poziomie wymieniać poglądy. Serio i szczerze.  

Opublikowano

@Tomasz Kucina Ja również dziękuję za ten world class poziom duskusji zresztą jak zawsze Panie Tomku. Przepraszam, że nie zostawiam komentarzy pod Pana nowymi wierszami, ale od kilku dni funkcjonuję tutaj na portalu na i tak pożyczonym czasie:/ Pomyślności i Pozdrawiam!

 

Pan Ropuch

Opublikowano

Wszystkim przeciwnikom LGBTQIAP+ chciałabym uzmysłowić tym artykułem, że mają na swoim sumieniu śmierć wielu bardzo młodych ludzi. 

Dzieci są okrutne i nie myślą nad konsekwencjami swoich czynów, a bywa niestety tak, że swój światopogląd, którego nie rozumieją, wynoszą z domów od rodziców.

Dlatego bardzo ważne jest, aby uczyć dzieci szacunku do drugiego człowieka. Nie wiem, czy ktoś zauważył, ale zależność między bardzo religijnymi rodzinami, a nienawiścią do inności jest bardzo płynna.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Matka straciła dziecko, nie pedała, nie homosia, ale dziecko, które urodziła, wychowała i kochała całym sercem.

 

Oby wszyscy ci, którzy szczują i dzielą społeczeństwo, którzy uczą dzieci i młodzież nienawiści, oby wszyscy ci mieli tak samo wyszarpane serce, jak ta matka, oby zaznali jej rozpaczy i bólu. Życzę wam tego z całego dobrego serca.

 

Opublikowano (edytowane)

@ais Masz wartką krew w swoich żyłach nie da się ukryć, emocje w TOBIE wzbierają i erupują jak lawa z wulkanu. A dyskusja to nie przeciąganie liny tylko wymiana, no powiedzmy używając terminologii sportowej ćwiczenie ataku(pchnięcia) w szermierce i obrony(zasłony) po razie z każdej strony po czym zamiana ról;) Zrozum, że dzieci są okrutne i podłe nawet w Norwegii gdzie są własnością państwa(a nie rodziców) i tam też zdarzają się wśród nich samobójstwa. Swego czasu(15 lat temu na pewno) najwięcej samobójstw wśród ludzi młodych i młodocianych było w Szwecji. Bo szkoła i dzieciństwo wprowadzają je tylko i aż w dorosłe życie, tzn. że jeśli w szkole dziecko nie będzie poddawane stresowi, wymaganiom czasowym, ścieraniem się z rówieśnikami na wszystkich płaszczyznach - nie będzie przygotowane do życia jako dorosły gdzie głównie na tym ta jego dorosłość będzie polegała. Słowa z czołówek gazet i pasków telewizji informacyjnych czy portali internetowych typu: szczucie, nienawiść, dzielenie społeczeństea, wyrywanie serca pozostaw im proszę. Tu naprawdę dyskutujmy na chłodno stroniąc za wszelką cenę od przesadnej polityki;) Pozdrawiam.

 

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Pan Ropuch  Na swoją obronę:

Mój komentarz nie dotyczył Twojej dyskusji z Tomaszem, mój komentarz (poprzedni z linkiem) był skierowany do przypadkowych czytelników, do osób, które głośno krytykują LGBT nie przebierając w środkach przekazu i robią to przy swoich dzieciach.

Dzieci należy chronić, a nie robić im krzywdę.

Poniosło mnie, ale jestem matką i nie wyobrażam sobie, co czuje rodzic po tak ogromnej stracie. Gdyby moje dziecko ktoś zaszczuł, to najpierw podpaliłabym świat, a później w nim spłonęła.

Dobra, to idę. Jeśli masz życzenie, to usunę komentarz z linkiem. Napisz tylko jedno słowo.

To Szczęścia.


 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...