Pan Ropuch Opublikowano 24 Kwietnia 2020 Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2020 (edytowane) Malaliru kończyła właśnie swój wywar. Bóg jeden wie z jakich ziół i wyciągów z czegoś, on się składał. Pochyliła się nad kociołkiem po raz ostani, coś zupełnie niezrozumiałego pomamrotała pod nosem, po czym szybkim ruchem ręki dosypała garść utartego proszku, który uprzednio wydobyła z nietypowo-kształtnego i odwekowanego słoja. Bulgocząca mikstura w tym samym momencie, zionęła gwałtownie płomieniem, który tak samo szybko zniknął jak i się pojawił. Chwilę potem zaczęła mienić się przeróżnymi kolorami. Począwszy od czarnego, ciemnoszarego i brązowego na brudnozielonym i spatynowanej miedzi skończywszy. - Gotowy! - zakrzyknęła z nieudawaną satysfakcją w głosie szamanka. Szybko podreptała po izbie w poszukiwaniu drewnianego naczynia. Znalazła je dopiero za trzecią powziętą próbą i trzecim obranym kursem. Wyglądem przypominało one niewielkiego rozmiaru czółenko. Zaczerpnęła żeliwną chochlą wprost z kociołka miksturę i napełniła, by w końcu jej podać z zauważalnym błyskiem w oczach. - Pij! - Dziękuję... - odpowiedziała Naoe niepewnym głosem. Nim zebrała się w sobie, by w ogóle to uczynić, minęło kilka dobrych chwil. -Pij! - ponagliła ją Malaliru - pij a zrozumiesz, smakuj a zobaczysz, traw a usłyszysz. Ponaglenie nie pomogło wcale. Lęk przed wypiciem zamiast ustąpić, jeszcze bardziej wzmógł się do tego stopnia, że o mały włos porzuciłaby myśl, by spróbować w ogóle eliksiru. Na szczęście, choć może i niekoniecznie - ciekawość jak to zazwyczaj z nią w świecie bywa, wzięła górę i tym razem. Zdobywszy się na odwagę, Naoe mocno przywarła drewniane czółenko do ust i pojedynczym haustem opróżniła całą jego zawartość. W jednej chwili poczuła się inaczej. Przeszyły ją jednocześnie błogostan i ulga, a potem coś zupełnie odwrotnego. Odczuwała nieprzyjemne mrowienie. Nie takie jak zazwyczaj, dotyczące pewnej okolicy ciała, czy kończyny, która zbyt długo była czymś lub do czegoś przyciśnięta, a mrowienie permanentne, w każdym milimetrze jej ciała. Wraz z nim nadeszły i ogarnęły ją spazmy i drgawki, skóra całkowicie pobladła, a w oczach pojawił się trupioszary cień. Zapadła się w sobie i zgasła niczym świeczka. Serce Naoe przestało bić, oddech ustał, wszystko wskazywało na to że odeszła. Naoe Venetija z rodu Nixie skończyła swój żywot, pijąc tajemny eliksir szamanki Malaliru. Nie... nie nastąpiło to jeszcze. Nie tym razem... Naoe wcale nie umarła. Coś było i musiało być na rzeczy. Mimo, że wyglądała jak ktoś kto wyzionął ducha i nie można było dostrzec w niej nawet najmniejszych oznak życia, nie osunęła się na ziemię. Trwając tak w bezruchu stała, jako żywo, wyprostowana naturalnie, jak gdyby nic nie zaszło i nie uległo najmniejszej zmianie. W tym wszystkim była świadoma. Należałoby by powiedzieć, że nic prócz świadomości w tej chwili nie miała. Naoe pogrążyła się w niej bez reszty, tak jakby raptem okazała się studnią niemającą dna. W tym wszystkim jej myśli krążyły dookoła jej głowy z niesłychaną prędkością - krystalizując się przy tym i to tak, że wydawać by się mogło, że można ich dotknąć, wyodrębnić każdą pojedynczą i złapać ot tak zwyczajnie, jak gdyby był to przedmiot. Odczuła jak potężny może być już sam rozum i jak wielkie możliwości wciąż skrywa, pomyślała sobie sama do siebie, że był on wręcz zabawnie bezużyteczny wcześniej. Ot spał sobie, a teraz w końcu obudził się. Obudził się z nieznaną i nadprzyrodzoną mocą.Naoe nie wiedziała, że ten byt, którym się stała nie tylko zawdzięcza swoją moc rozumowi, ale również czerpie energię i jest jej przekaźnikiem ze wszystkiego, co go otacza. Jestem duchem w takim razie albo czymś jeszcze innym - pomyślała. Naoe stała się kimś nad wyraz nieosiągalnym, kimś z zaświatów albo nie należącym do tego świata, stała się bytem astralnym. Nie od razu była w stanie pojąć, z czym to się wiąże, jakie możliwości to daje oraz jak tym wszystkim zawiadować. Po dłuższej chwili pulsujące, przenikające przypływy energii nagle zaczęły nadawać temu wszystkiemu swój naturalny bieg. Skupiła się na nich. Dała się im ponieść i prowadzić. W jedym momencie uderzyła o dno oceanu, ukorzeniła się lasem, wezbrała rzeką i deszczem, w poświacie plazmatycznej lawy i wiecznej zmarzliny odczuła gwiazdy, księżyc i słońce. Wzrastała zataczając coraz szersze kręgi, przenikały ją wszystkie początki i bezkońce wszystkich dróg, galktyk, wrzechświatów. Lecz i to nie było wystarczające, jej absorbowanie wymykało się i z tego naczynia, które raptownie okazało się śmiesznie małe - niczym chrysalis ćmy. Dotarła na jego elastyczną cienką powłokę, przywarła do niego i zaczęła go przenikać. Rytmicznie choć i w nietaktcie uderzeń… muzyki… dźwięku… a może fal, częstotliwości – transcedencji. W każdym bądź razie, zbliżała się coraz bardziej do ich epicentrum i ich źródła. Wzrastała jeszcze przez chwilę by przestać, a energia w końcu przestała się absorbować. Od tej chwili tylko przechodziła przez nią, odświeżała się i płynęła dalej. - Powstań i otwórz oczy Naoe - metafizycznie porozumiała się z nią MaGo ............................................................................ O najpotężniejszy Abismo ty zawsze czuwasz w bezruchu nasłuchujesz złowrogiej ciszy otchłani, dom masz w czeluściach na fundamentach nicości O wiecznie skory do wojny przepotężny Kaoso niszczysz zastany ład mnożysz plagi i nieszczęścia upodobałeś sobie perfekcję chaosu zniszczenia O życiodajna tańcząca Mago wplotłaś koraliki wszechświatów we włosy swoje rytmicznie krocząc po powierzchni astralnego bębna rodzisz spokój i wszelkie stworzenie ..................... Abismo zastygł tańczyła Mago Kaoso się nudził gdyby tak pomyliła krok jeden fałszywy dźwięk wybudziłby tego drania z letargu i chwila uciechy MAdre GOd nie przeczuwała jak tęczowy serpent Numereji pod jej stopą się układał o mały włos zgubiła by rytm lecz z gracją go omijała Kaoso widząc to sprawił by wąż przystąpił do działania wyrosły mu zęby uzbrojone w jad ukąsił jak ma w zwyczaju ten obślizgły gad raptownie zmylony krok na bębnie stąpnął niewzruszony pozostał Abismo Kaoso nastroszył się i najeżył ten impas byłby niczym niezmącony gdyby nie szklano-czerwony koralik z włosów Mago utrącony o astralny bęben uderzając na miliard kawełeczków się rozpraszając ani Kaoso ani Mago w tym się nie po orientowali Abismo zaś otworzył swoje oczy ku uciesze pozostałych pojawiło się w nich na moment błysk radość i zdziwienie ................................... W mieście szamanów było gwarno i tłoczno. Było to pierwsze tak duże i tak dobrze zorganizowane miasto w dziejach nomad i plemiennej rzeczywistości. Większość z mieszkańców ów miasta odłączyła się od swoich pierwotnych plemion widząc swoją bezsilność w objaśnianiu praw natury i zapobieganiu niepotrzebnemu rozlewowi krwii. Plemiona pochłonęły walki o wieczny ogień, polowania i nieuzasadniona niczym przemoc. Była to era - krwii i mięsa, władzy, ekspansji oraz demonstracji siły, która nigdy wcześniej nie miała precedensu. Człowiek który zapomina o strachu postępuje irracjonalnie, natomiast gdy ten strach ukierunkuje na jedną jedyną rzecz działa śmiertelnie skutecznie. Strach przed wrogiem bo o nim tu mowa sprawiał, że dane plemię było w ciągłej i nieustannej gotowości by podjąć walkę, walkę do ostatniego żywego, walkę do kompletnego unicestwienia. Tak nie było zawsze i niekoniecznie bywało jeszcze gorzej. Mrok dotyka tylko na samym początku niechcący i niedbale, później obłapia i klinczuje każdą próbę oswobodzenia się by na koniec dać rozpasaną radość i satysfakcję z najczystrzego zła i jego nawarstwiających się konsekwencji. Edytowane 14 Maja 2021 przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji) 2
Tomasz Kucina Opublikowano 24 Kwietnia 2020 Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2020 Jak widzę debiut pański w tymże dziale, też tu zaglądam sporadycznie, położyłem tu może ze 3 teksty. Jak czytam i rozumiem jest to "pejzaż" mocno subiektywny. Więc z pogranicza liryki i epiki jedocześnie. Prawdopodobnie próbował pan wyłożyć nam pewien rys zachowawczy bohaterek: szamanki Malaliru i degustującej eliksir Naoe. To chyba impresja - rzut wrażenia autora po osobistym kontakcie z tą mitologią. Pewnie chęć przybliżenia nam tematyki. W takim trybie tu mój komentarz, bo zawsze czytając prozę, zastanawiam się dlaczego autor napisał tekst, i jaki cel chciał osiągnąć poprzez publikację. Pozdrawiam. 1
Pan Ropuch Opublikowano 25 Kwietnia 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 25 Kwietnia 2020 (edytowane) @Tomasz Kucina Jest to wprawka, a głównie ćwiczenie, gdyż mój warsztat literacki, a właściwie jego brak daje mi się we znaki. Będę tak długo przeredagowywał ten krótki tekst, aż w końcu poczuję, że byłem naocznym świadkiem tych opisanych wydarzeń. Póki co jest on dla mnie płaski, bez iskry i bez głębszego partycypowania. Nic próbuję dalej. A.G. Edytowane 10 Maja 2020 przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Gość Opublikowano 25 Kwietnia 2020 Zgłoś Opublikowano 25 Kwietnia 2020 @Pan Ropuch ja myślę że Ropuch jest dla siebie zbyt surowy :-)
Pan Ropuch Opublikowano 27 Kwietnia 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 27 Kwietnia 2020 @Gosława Zawsze taki był i już raczej nie przestanie ;) Pan Ropuch
Gość Opublikowano 27 Kwietnia 2020 Zgłoś Opublikowano 27 Kwietnia 2020 @Pan Ropuch szkoda :-) trzeba wierzyć we własne możliwości :-) i rozwijać talent :-) Łap Ropuchu uśmiech :-)
Pan Ropuch Opublikowano 10 Maja 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Maja 2020 @Gosława a gdzie TY się podziewasz znowu? Pan Ropuch
Gość Opublikowano 10 Maja 2020 Zgłoś Opublikowano 10 Maja 2020 @Pan Ropuch a co stęskniłeś się za mną? :-) Dziś np byłam w lesie :-) jeździłam rowerem a później jak już wróciłam do domu to wykładałam małe kurczaczki z inkubatora do "odchowalnika" sztuk 37 :-)
Pan Ropuch Opublikowano 11 Maja 2020 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Maja 2020 @Gosława Nieobecność bardziej niż usprawiedliwiona ;) To i ja biorę się za robotę, chyba czas na mały remoncik :) Pan Ropuch
Gość Opublikowano 11 Maja 2020 Zgłoś Opublikowano 11 Maja 2020 @Pan Ropuch od rana koszę trawę sądzę kwiatki i wymiękam :-) Daj pić :-)
Pan Ropuch Opublikowano 13 Maja 2021 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Maja 2021 (edytowane) Powoli ruszam z kontynuacją dużo cierpliwości, poprawek i nacisku na powoli :) Ps. Niebieski tekst będzie ulegał jeszcze wielokrotnemu redagowaniu. :) Trzymajcie kciuki. Pan Ropuch Edytowane 14 Maja 2021 przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się