dytko Opublikowano 5 Lutego 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Lutego 2005 Od dłuższego czasu planuje gdzieś wyjechać, urwać kontakt z osiedlem, dzielnicą, miastem. Zazwyczaj wszystko diabli biorą, bo spotykają mnie rozmaite przeciwności niweczące wszystkie plany, począwszy od wyjazdu po odpoczynek we własnym domu. To zlecenia z wydawnictwa, sprawozdanie z marzeń albo urzędnicze niedociągnięcia. Nawet żona ujada już od miesięcy: - zabieraj walizki, maszynę do pisania i jedź. Brzmiało to w jej ustach jak namowa do niejednoznacznej separacji. Sam też czułem, że oddalamy się od siebie z każdym wieczorem, kiedy każdy z nas siedział w milczeniu w swoim ulubionym pomieszczeniu w ciasnym mieszkaniu. To kolejny cholerny powód, żeby wyjechać, tęsknota czasem wiele wyjaśnia, klaruje, naprawia spocone i zmęczone małżeństwa. Ostatnio czuję się jakiś nieswój, dlatego postanowiłem, że nie ma mnie dla nikogo. Od teraz. Kupuje bilet na Bahama, Rodos, gdziekolwiek. Chce czuć jak piasek pali moje płaskostopie, cień palmy na brzuchu i widzieć biegające bikiniary. Wieczorami maszyna do pisania rozplątująca mnóstwo nowych wyobrażeń, może po raz pierwszy poczuję, że nie musze wyrywać kartek papieru z mojego „Mercedesa”. W SAMOLOCIE Już siedzę wygodnie na pokładzie jakiegoś wielkiego, pasażerskiego samolotu. Lecę na Baleary. Nie pożegnałem się z Josephine, uznałem, że tak będzie lepiej. Oboje będziemy sobie pluli w brody, że tego nie zrobiliśmy, to jakby pierwszy krok do tęsknoty. Nie musze nikomu machać, zamykam oczy i czekam na szturchnięcie stiuardesy - że czas na pierwszy posiłek. Stało się, czuję delikatną dłoń na moim ramieniu. Uśmiechnąłem się i otworzyłem oczy, zastałem wzrokiem przerażonego pasażera obok. Wyglądał jakby chciał coś powiedzieć, patrzył na mnie i na stiuardesę niespokojnie. Odwróciłem się szybko i zobaczyłem jak stiuardesa wyciąga chusteczkę i zaczyna wycierać moje usta. - Co się dzieje, o co chodzi? - Pan krwawi, panie... - Frederiksen, Frederiksen jestem – odpowiadam roztrzęsiony. Stiuardesa wyciągnęła puderniczkę i ustawiła przed moją twarzą. - Brakuje mi dwóch zębów, przecież to niemożliwe, ja nie mam dwóch zębów...! - Naturalnie panie... Frederiksen. - Naturalnie?! - Życzy pan sobie czegoś? Nasz samolot jest wyposażony w najlepszy serwis gastronomiczny, nasi kucharze robią wszystko w swojej mocy, by potrawy były świeże, smaczne i zaspokoiły głód każdego pasażera. - To szaleństwo, jakie potrawy, nie widzi pani, że nie mam dwóch zębów – wpadłem w furię. Na pokładzie rozpętałem piekło, latałem po wszystkich klasach, zaglądnąłem w każdy zakamarek, pod wszystkie fotele, byłem nawet w toaletach męskich i damskich, ani śladu po moich zębach. Nie pozwolili mi wejść do kabiny pilotów. Jakiś mężczyzna w przyciemnianych okularach oznajmił mi, że do kabiny wstęp wzbroniony dla pasażerów. - Szukam swoich zębów, nie jestem terrorystą, nie zamierzam robić zamachu. Ja chce tylko swoje zęby rozumiesz?! Ten uśmiechnął się i powiedział: - Szukasz pan zębów to do dentysty – wyszczerzył swoje białe uzębienie i wypchnął mnie do przedziału. Byłem wściekły i bezradny, jakaś kobieta chwyciła moje dłonie i zaprowadziła mnie na moje miejsce. Usiadłem zmęczony i próbowałem zasnąć. BALEARY Obudziłem się na lotnisku, wokoło mnie mnóstwo ludzi oczekujących na lot, nad wejściem na lotnisko wisiał ogromny napis „Welcome to Balearas”. Nie brakowało mi bagażu, maszyny, ani płaszcza, wszystko było ładnie ułożone na wózku. Brakowało jedynie mojego uzębienia, przejechałem językiem po dziąsłach, czułem smak żeliwa i krwi, zostały mi tylko dwie ósemki. Spanikowany pytałem ludzi czy wiedzą skąd się tu znalazłem, Każdy kiwał głową jednakowo. Rozglądałem się nerwowo wokoło, wszystko było takie normalne, niezakłócone. Spostrzegłem na ziemi krople krwi, szybko podążyłem za nimi. Zaprowadziły mnie aż na plaże, za mną rozciągał się rząd pięknych palm, przede mną bikiniary biegały beztrosko, piasek sparzył moje stopy. Tak jak chciałem, moja psychika jeszcze tego nie ogarnęła, a ja już wiedziałem, że nic nie zakłóci mojego wypoczynku. Nie żałowałem sobie, najlepszy hotel w okolicy zrekompensował moje cierpienie. Nadszedł zmierzch, otwarte na oścież ogromne okno z widokiem na morze otworzyło moje horyzonty i mogłem siąść do maszyny, delikatny wiatr roznosił po moim apartamencie kojące zapachy, stukot klawiszy mojego „Mercedesa” nastrajał i rysował ostatni rozdział mojej powieści. Jeszcze tylko piwo, tutejsze papierosy lucky strike i zamieniam się w głównego bohatera mojego kryminału. Tej nocy nie umyłem zębów, ogromny dyskomfort dopadł mnie przed lustrem, próbowałem się uśmiechnąć, ale to ponad moje siły. Przepłukałem usta zimną wodą, czułem skrzepy gojących się dziąseł, ostatnie ocalałe dwie ósemki. Schylony nad umywalką z ustami pod kranem, próbowałem przebiec myślami po całym tym zdarzeniu, począwszy od wsiadania na pokład samolotu, po drzemkę, stiurdesę której zachowanie było zadziwiająco absurdalne... zatrzymałem się przy człowieku w przyciemnianych okularach, jego uśmiech, pełne uzębienie. Olśniło mnie... wtem usłyszałem stukanie do drzwi. Kiedy do nich doszedłem nikogo już nie było. Na wycieraczce leżało pudełko, podniosłem je rozglądawszy się na obie strony korytarza. Otworzyłem niepewnie pudełko, znalazłem tam bandaż przybrudzony krwią i obcęgi dentystyczne. W bandaż zawinięte były zęby, odrzuciło mnie, obejrzałem je dokładnie, wyglądały obco, przypiłowany trzonowy, plombowane obie szóstki. Korciło mnie, żeby pójść do łazienki i wepchnąć je w ranne dziąsła. Pół nocy usilnie wsadzałem zęby, w akcie desperacji niektóre dziąsła nawet podważałem obcążkami, by choć jeden ząb pasował, na próżno. Niektóre trzymały się przez kilka sekund poczym wypadały. Zrozpaczony usiadłem na ziemi, wziąłem do rąk pudełko, na dnie leżała kartka. - Panie Frederiksen, jestem Alojzy Tempicki. Jest, a raczej był pan posiadaczem moich zębów. Poczyniłem wiele starań by je odzyskać. Kosztowało mnie to dwanaście lat cierpienia, teraz kiedy jestem już prawie tak blisko końca tej katorgi, pan pokrzyżował moje plany. Jest pan posiadaczem jeszcze moich dwóch ósemek, na spodzie pudełka, które panu dostarczono leżą obcęgi dentystyczne. Proszę o usunięcie nimi moich dwóch ósemek i zawinięcie je w bandaż. Proszę je dostarczyć na adres widniejący na końcu tego listu. Dziękuję Alojzy Tempicki. ps. Zęby które pan otrzymał należą do pana, proszę przystać na tą sprawiedliwą wymianę. Zmroziło mnie, nie wiedziałem co zrobić. Pozbyć się moich ostatnich dwóch zębów? A jeśli to jakiś żart? Walczyłem z myślami do białego rana. W końcu zdecydowałem się wyrwać ostatnie zęby. Zawinąłem w bandaż i udałem się pod wskazany adres. Drzwi otworzył mi jakiś niewyraźny facet, milcząco wskazał palcem, że mam się udać do salonu. Oczekiwałem nerwowo tego całego Tempickiego, miałem ochotę mu nawrzucać, czas dłużył się, a on nie przychodził. Po jakimś czasie przyszedł ten sam, który otworzył drzwi: - Pan Tempicki nie może się z panem zobaczyć, prosił by zostawił pan przesyłkę. - Zaraz, zaraz, czegoś nie rozumiem, najpierw każecie mi wyrwać brutalnie zęby i przynieść tutaj, czekam jak kretyn na człowieka który pozbawił mnie uzębienia, a teraz mówisz pan, że nie może się ze mną zobaczyć? - Niestety... - Co niestety, żądam wizyty z Tempickim ! Poczułem uderzenie w potylice, chyba zemdlałem. Ocknąłem się tu, na plaży, szczerbaty, pali mi stopy, bikiniary wciąż biegają i palmy szumią na wietrze.
Leszek_Dentman Opublikowano 5 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 5 Lutego 2005 Niezłe. Szczególnie zachwyciły mnie bikiniary, choć nie miałbym nic przeciwko toplesiarom. Nie uniknąłeś jednak co najmniej kilku kilku błędów: to zlecenie- To zlecenie -zabieraj walizki też wersalik nie swój- nieswój Wyrywać kartek... z mercedesa -może raczej wyszarpywać będziemy sobie pluli w brodę- w brody? Nie podoba mi się słowo stiuardessa- chyba zbędne spolszczenie ( poza tym jest nadużywane) wyciąga lusterko z pudrem- może otwiera puderniczkę Na początku pan F stwierdza brak dwóch zębów, potem okazuje się, że dwa mu tylko zostały (czyżby pierwotnie miał tylko cztery?) w samolotach kucharzy nie ma - korzystaja z usług firm cateringowych latałem po wsystkich!? klasach welcome to Baleary - Balearas (Balearic Islands) czułem smak żeliwa!? i krwi z Balearów raczej nie da się dostrzec oceanu przebiec myślami po całym tym zdarzeniu? podnisłem je rozglądawszy? się ranne dziąsła- może raczej rany w dziąsłach Uff, trochę mnnie to zmęczyło. Nie mam jednak belferskiego zacięcia, ale opowiadanko po tych i i jeszcze kilku stylistycznych porawkach będzie niezłe. PS. Przyjaciele Topora są moimi przyjaciółmi. p
dytko Opublikowano 5 Lutego 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Lutego 2005 dziekuje za wyczerpujacy komentarz, bledy naturalnie poprawie, przyznam ze popelnilem blad wsadzajac to opowiadanie zaraz po napisaniu, przeczytalem je tylko raz :/ a tak byc niepowinno, teraz ponosze tego konsekwencje co do zebow ze zostaly mu dwa, chodzi o to ze gdy zasnal ponownie w samolocie i ocknal sie na lotnisku w czasie drzemki zniknely pozostale zeby w rezultacie zostaly dwa, choc faktem jest ze moze byc to nie jasne, powinno to byc napisane... nie mam pojecia jak sie pisze stiuardessa po angielsku, szczerze nie chcialo mi sie szukac, wszelkie spolszczenia byly raczej moim niechlujstwem, a niektore sa zamierzone wielkie dzieki za przeczytanie czolem dytko ps. przyjaciele Topora sa rowniez i moimi ;)
Leszek_Dentman Opublikowano 6 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2005 Znalazłem jeszcze jeden kwiatek: żądam wizyty z Tempickim- aż zęby zabolały :-(((
dytko Opublikowano 6 Lutego 2005 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2005 oqrde faktycznie, moje zeby tez zazgrzytaly ;))
asher Opublikowano 7 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 7 Lutego 2005 Niezła jazda!!! Szkoda, że zakręcam chwilowo w zaświaty... Ale jeszcze wrócę :)
ot i anka Opublikowano 23 Lutego 2005 Zgłoś Opublikowano 23 Lutego 2005 hi,hi. witm ponownie:) przeczytałam. Toporowe- faktycznie. Nie lubie się czepiać błędów styl. i językowych ,więc nie będę:)) podobało mi się, masz nieco rozbierzny styl,ale t bardzo dobrze(właściwie to się nie znam na stylach:) raczej jak czytam to odczuwam- więc poczułam że na mojej twarzy pojawia się uśmiech:)) pozdrawiam gorąco
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się