Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Moje notatki

 

Poezja to ja wobec Boga

 

Zygmunt Krasiński

 

Prowincjonalna poetka

zasłużona animatorka kultury

z zadupia

życzyła mi dobrego dnia

nim wyrzuciła spośród znajomych

bo w memie u znajomego

z Facebooka

dopatrywałem się słuszności

szczepionki na polio

dla której alternatywą żelazne płuca

ale według niej niedopuszczalna

i obelżywa była wypowiedź

odsądzająca od czci i wiary

antyszczepionkowców

określenie ogółu wątpiącego

nieukami

 

Powiedziała do mnie

ad personam

że jestem chory i niedouczony

bo nie wierzę

w stacje propagacji Big Pharma

i w to że się coś szykuje

jakaś depopulacja

bo nienadaremnie płoną maszty

5G a tam gdzie one są

to następuje rozsiew wirusa

za rogiem stoi (szatan

wróg przeludnienia) Bill Gates

i pozoruje szczepionkami

ratowanie świata

 

Kto wie może niebawem

dostanę jakiś grant

z anonimowego źródła

od jakiegoś darczyńcy

za wkład w nowy ład światowy

jakby nie było

mój numer telefonu

zaczyna się od czterech szóstek

tu dla rozeznania rzeczy

jest numerologia przydatna

dla prostaczków

deklamujących swoją

sztukę przez duże S

Opublikowano

Witam - byłem czytałem i czuje się zagubiony  bo to

nie moje klimaty więc wybacz mą skromność.

                                                                                                 Pozd.

                                                                                                         

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Gosława dobry wieczór, Pani...
    • spójrz kochany pojaśniało w stodole w takt walczyka wiruje dziewczyna wraz z nią chłopak przez życie z mozołem krok w krok przed nią to za nią w wiecznym wirze spraw niezałatwionych tam jest podskok jej wyskok i powrót coraz trudniej podźwignąć się z kolan tu są dzieci i pole i żona ta kochana i upragniona co powoli pcha całą niedolę jest też burek i krowy i kury wszechobecna udręka i marazm trochę wódki i garstka goryczy potem pętla na szyi i... dramat? tam w oddali dopala się niebo srebrnosinym miesiącem okute teraz walczyk zabierze precz smutki na tę swojską znajomą mi nutę      
    • Wszystko trafne, choć to najważniejsze...,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      nie wiem, czy się podpisuję... Ale na pewno skłoniło do przemyśleń. Pozdrawiam  
    • @Rafael Marius ludzie morsują, też się rozbierają, też chodziłam tak nago po śniegu:) i się w nim kopałam, nie zarobiłam  nic:)
    • Z wysiłkiem księgę pod połą płaszcza trzymałem By przed niepożądanym zasłonić ją wzrokiem; Przez przystani stare uliczki przemykałem Z rozedrganym spojrzeniem i nerwowym krokiem.   Matowe okna, skryte wśród cegieł odartych Zerkały podejrzliwie jak gna mnie potrzeba. Na myśl o tym co kryją, czułem nieprzeparty Zew zbawczego widoku błękitnego nieba.   Nikt nie widział jak wziąłem tę rzecz, a mimo to,  Echo tego śmiechu w mej głowie wciąż krążyło, Mogłem tylko zgadywać z jak ciemnych światów zło  Czaiło się w tomiszczu, które mnie skusiło. Każdy krok cięższy - mury jednakie i mroczne -  A w dali za mną człapały stopy niewidoczne.    I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet nr. 2. Teraz widać, że to poemat w odcinkach w formie sonetów. Jeszcze niedawno nie wiedziałem, że Lovecraft był też poetą, a co dopiero że takim...):   I held the book beneath my coat, at pains To hide the thing from sight in such a place; Hurrying through the ancient harbor lanes With often-turning head and nervous pace.   Dull, furtive windows in old tottering brick Peered at me oddly as I hastened by, And thinking what they sheltered, I grew sick For a redeeming glimpse of clean blue sky.   No one had seen me take the thing—but still A blank laugh echoed in my whirling head, And I could guess what nighted worlds of ill Lurked in that volume I had coveted. The way grew strange—the walls alike and madding— And far behind me, unseen feet were padding.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...