Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

graphics CC0

 

 

W Argos panował Akrizjos
Nie był to dobry król
Miał śliczną córkę Danae
Kochał ją cały dwór 

 

Król nie był jednak szczęśliwy
Bo – bał się o swój byt
Gdyż mu wróżyła wyrocznia
Że wnuk mu wejdzie – w szyk

 

Kiedy Danae dojrzała
Wypełnił się wróżby mit
Obmyta wszak złotym deszczem
Zeusa wybrana Miss

 

Aż w końcu powiła syna
Śliczny był bobas ów
Dano mu imię Perseusz
A król ze złości – spuchł

 

Więc uknuł pomysł szatański
By się ich pozbyć – stąd
Zamknął ich w wielkiej skrzyni
I w morza rzucił – toń

 

Płynęła skrzynia po wodzie
Był taki bogów plan
Żal im było – tych dwojga
Więc dołożyli fal

 

Kufer dopłynął do wyspy
Co się Serifos zwie
I tam znaleźli swe miejsce
Matka i syn – już wiesz

 

Szły lata dni i miesiące
Perseusz dojrzał w mig
Ach – wszystko byłoby dobrze
Gdyby nie – uczuć plik

 

W Serifos król Polidekes
Już popadł prawie w szał
Szukał na gwałt małżonki
Czas – lata batem gnał

 

Na złość ci poznał przypadkiem
Śliczną Danae – gdzieś
Zauroczony w dzierlatce
Już – nie mógł spać – i jeść

 

Pragnął ją pojąć za żonę
(pewnie – by rzekła – tak)
Ale Perseusz zaborczy
Nie chciał ojczyma – znać

 

Toć Polidekes zawodził
Na cóż mu było żyć
Skoro ta piękna Danae
Nie miała – jego – być?

 

Więc zmyślił genialny fortel
Udał – że inną chce
A była to Hipodamia
Ojnomaosa gen

 

Królewna z wyspy Elidy
Z nią ślub się odbyć – miał
I Polidekes głosił
Że wkrótce nie będzie sam

 

Więc wszyscy jego dworzanie
Wołali – wiwat król!
I szykowali prezenty
Co młodym dać – na ślub?

 

O – jeden tylko Perseusz
Siedział skromnie i zmilkł
Bo nie miał nic szczególnego
Co by królowi zbyć

 

Myślał – i myślał – bez przerwy
Toż króla trzeba czcić
A prezent musi być godny
By nie znieważył – czci

 

Gdy przyszła na niego kolej
To przyrzekł wobec i wszem
Że skręci głowę Meduzie
Oj – nie zawaha się!

 

Na to czekał monarcha
Wyzwaniu poklask dał
Pochwalił ci Perseusza
Lecz fortel – za tym stał

 

Mniemał iż młody pyszałek
Szybko poniesie śmierć
Meduza – najmłodsza z Gorgon
Nie da – pokonać się

 

Perseusz wyruszył w drogę
Lecz – dokąd było iść?
Atena mu doradziła
By Starek spytał złych

 

Starki zwane Grajami
Wzute w jaskini pleśń
Siwiutkie od urodzenia
Żałobną ciągły pieśń

 

Te wiedźmy o jednym oku
I zębie jednym – też
Którego sobie w dodatku
Poży-czały – by jeść

 

I dostał od nich hełm złoty
Niewidzialności cud
Buty skrzydlate – by latać
Wśród Gorgon – świńskich kłów

 

A z Gorgon były – trzy siostry
z rąk brązowych ćmił blask
Włosy z wężów uwite
I skrzydeł złotych – las

 

Najmłodsza była Meduza
W jej wzroku wił się syk
I w kamień – ten się przemieniał
Kto – zerknął w trupi sznyt

 

Te wampy spały nad morzem
Koszmarne miały sny
Perseusz stanął doń tyłem
By nie oglądać – ich

 

I widział w lustrze odbicie
Gdy – ciął Meduzie łeb
Sierpem co dał mu go – Hermes
Złodziei bóg i kiep

 

Z rozciętej szyi Meduzy
Skrzydlaty skoczył koń
I tak narodził się – Pegaz
Sklepień niebieskich – dron

 

Gdy się zbudziły dwie siostry
Za późno było już
Odleciał Perseusz w butach
Skrzydlatych – w nieba róż

 

Nie mogły go – też zobaczyć
Na głowie miał złoty hełm
Stał się więc niewidzialny
Jak nieuchwytny – cel

 

Gdy pruł nad klifem Etiopii
To spostrzegł nagą gicz
A była to Andromeda
Słodka jak wina – kiść

 

Ledwo oddana Smokowi
Co pustoszył ten kraj
Cielesna niewinna ofiara
Wotywny – ludu – dar

 

Uwolnił – ją – więc Perseusz
I zabił smoka w mig
A potem z nią się ożenił
Ich miłość jak morza wir

 

W końcu – powrócił do matki
Przedstawił żonę – jej
A wszyscy tacy szczęśliwi
(To na uwadze – miej)

 

Zaś żądny król Polidekes
Pod nieobecność syna
Chciał się ożenić z Danae
I taki – miał być finał

 

Lecz – koniec wszelkich nadużyć
Perseusz skarcił – go
Pokazał głowę Meduzy
Zmieniając w kamień tron

 

I całe odtąd królestwo
Wyspa Serifos – też
Okrzepła białym marmurem
Los czasem – straszny jest

 

Później Perseusz i matka
Do Argos wzięli kurs
Wraz z nimi Andromeda
Przy mężu – to nie mus

 

I wtedy się dopełniło
to – co miało się stać
A wszystko przez te – igrzyska
(Na cztery lata – raz)

 

Ach – mnóstwo stanęło śmiałków
W szranki – by zdobyć laur
I całe pytało Argos
Kto dyskiem rzuca – w dal?

 

Do boju stanął Perseusz
Gdy puścił w niebo dysk
Ten – z dłoni mu – wyśliznął
I trafił dziadka w pysk!

 

Tak przewidziała wyrocznia
Taki tu miał być finał
„Akrizjos utraci życie
A wnuka – to będzie wina”

 

Dziś w Argos nowego króla
Wybrano skoro czas
I został nim sam Perseusz
& Andromeda – z gwiazd

 

I żyli odtąd szczęśliwi
A razem z nimi lud
Bogowie pili ambrozję
Zaś ludzie – słodki miód

 

A ściętą głowę Meduzy
Atenie dano – raz
Ta – wpięła ją w swoją tarczę
By wrogów zmieniać – w głaz!

 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dzięki. Cieszę się, że wyraziłeś pozytywną opinię, bo jak zdążyłem zauważyć znasz się na klasyce, te mity greckie, rzymskie mają duszę. Muszę stwierdzić, że nasza słowiańska mitologia jest trochę uboższa, choć piękna, zwłaszcza w prozie A. Sapkowskiego. Pozdrawiam sumiennie Alku, czy jak tam masz na imię.  Uwielbiam zwłaszcza "Faraona", czytałem -  trzy razy. A pana Zelnika w filmie - z kolei. Pozdrawiam.

Opublikowano

No super, nie pamiętałem już tego mitu, bardzo fajnie to przedstawiłeś. Czyli zabił dziadka przypadkiem, czy celowo to się stało? Tak czy owak stało się tak jak miało być.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dzięki za słówko pod tekstem. Zabił według tego mitu prawdopodobnie przypadkiem, choć to przecież heros - półbóg, i syn samego Zeusa, zatem najbardziej krnąbrnego i zawadiackiego boga w mitologii greckiej. Mógł odziedziczyć cechy przywódcze ;) Tak, przeznaczenie jest usytuowane w clou tego mitu, co zauważyła też zwinnie Iwonka - w komentarzu. Tak czy inaczej możemy sobie głównie jesiennymi wieczorami oglądać gwiazdozbiór Perseusza na naszym polskim nieboskłonie - jest widoczny. ;) Jest też gwiazdozbiór Andromedy i w rodzinie Perseusza na niebie północnym. Pozdrawiam Bogumile. 

Opublikowano

@Tomasz Kucina swoją drogą te antyczne greckie mity to dowód na wielką wyobraźnię ówczesnych Greków, ci dzisiejsi mieszkańcy Grecji im już nie dorastają do pięt, a te rzymskie późniejsze, w sumie wzorujące się na greckich, to już popłuczyny. Nie dziwota, że fascynują do dziś. Bardzo zgrabnie przedstawiłeś ten temat i szczegółowo, gratulacje.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bo współcześni Grecy wychowani są na tym "lewostronnym" modelu politycznym Europy. Nie chce tutaj opowiadać, czy sugerować o modelach wychowania, natomiast - preferencje polityczne są osobistą sprawą każdego współczesnego obywatela i ja w nie - nie wnikam. Dlatego przemilczę.

 

Grecka demokracja to były rządy grupy mężczyzn którym podlegały kobiety (mnie to się nie podoba za bardzo), i niewolnicy. Atimia (banicja grecka) i ochlokracja (rządy tłumu, tłuszczy). Wyganiano też z polis rzekomych wrogów demokracji. Metojkowie bez prawa głosu, natomiast jak słusznie zauważyłeś mitologię mają bajeczną. Sztuka na wysokim poziomie. Najdoskonalszym wzorem demokracji było ludowładztwo słowiańskie. U Słowian nie było biedaków, żebraków i złodziei, nie było niewolnictwa. WYSOKA KULTURA HUMANISTYCZNA I HUMANITARNA, pomimo dość prymitywnych technologii i niedostatku. Natomiast mitologia słowiańska jest dość chaotyczna ale piękna, szkoda że nie uczą o niej w szerszym zakresie w szkołach, a szkoda. 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Dziękuję ;)

 

Dlaczego słodki? W tym wypadku Kamo, zależało mi szczególnie na użyciu tego przymiotnika, aby wskazać i zwrócić uwagę na konkretną cechę – w tym przypadku na - słodycz. Dlaczego? Bo rzeczownik miód sam w sobie nie wskazuje jeszcze na cechę słodyczy. Miód może być np. gęsty, albo lepki, żółty, gryzący, leczniczy, pachnący, aromatyczny itd. Naturalnie kojarzy się ze słodyczą, ale nie musi. Mnie szczególnie zależało na wykreowaniu tej cechy, bo słodkość jest nie tylko wymiarem smaku, ale tez synonimem życia udanego, miłosnego, dostatniego w epilogu i o tym również sugeruje ta końcowa zwrotka. Poza tym, jest drugi powód jak pewnie się domyślasz – chodzi o metrum w wierszu, czyli rytm, i ilość sylab w wersach tutaj 8-6-8-6. Co prawda można by było wstawić inny przymiotnik, ale słodkość w wymiarze miłosnym i dostatnim tu pasuje idealnie.

 

Kamo, równie dobrze mógłbym teraz ciebie przebiegle zapytać a dlaczego zaproponowałaś podmiankę akurat na przymiotnik gorzki? A nie np. słony, albo kwaśny? Skoro nie ma gorzkiego miodku to dlaczego z pietyzmem maniaka podmieniamy słodycz na gorycz a nie inne „peryfrazy” smaków? Mówimy także, że życie może być słodkie lub gorzkie. „Gorzkie życie” bywa synonimem niedostatku, braku miłości itd. Jaki z tego wniosek? A no taki, że używamy pewnych związków frazeologicznych a nawet oksymoronów i jest nam z tym dobrze. Wystarczy taka odpowiedź? ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tak, wystarczy :)

 

Każdy twój wiersz jest przemyślany i potrafisz umotywować dobór fraz, układ wersów i wszystkie inne niuanse literacki. Byłam pewna, że doskonale wiesz co robisz i podzielisz się z nami tą informacją. Poza tym kochasz wypowiadać się w komentarzach, a ja z kolei uwielbiam czytać :)

 

 

Opublikowano

Te pochwały Tomasz nie są na wyrost. Potwierdzam, rzadko tutaj czytam tak długie wiersze i z sensem napisane.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Miło przeczytać.

 

Jeśli zaś chodzi o te pierwotne demokracje (o których była mowa), wypadałoby dodać, że potwierdzeniem na tezę, że Słowianie reprezentowali dość wysoki poziom tak zwanego "czucia" demokratycznego i byli wzorem (jak na tamte warunki) praktycznego wymiaru swobód demokratycznych i w porównaniu do innych wzorców demokracji, o wiele starszych - jest sam fakt dobrowolnego przyjęcia chrześcijaństwa, ono - chrześcijaństwo uregulowało podział hierarchiczny społeczeństw, jak na tamte czasy (moim zdaniem) jedyny ludzki humanitarny i możliwy do realizacji system w rozwoju cywilizacji - bez wojen podjazdowych, walk plemiennych, i niskich pobudek jak grabieże, gwałty, kradzieże.

 

Chrześcijaństwo i system feudalny powoli bo powoli ale wyeliminowały wandalizm i prymitywny bardzo agresywny tryb w stosunkach wzajemnych społeczeństw. Za to my dzisiaj "w nagrodę" nazywamy średniowiecze czasami totalnej stagnacji? - moim zdaniem to błędna opinia, późniejsze odrodzenie, oświecenie dużo wniosły dla rozwoju i komfortu we wszystkich dziedzinach współczesnej Europy, ale były  już podstawy ku temu - to średniowiecze położyło te podwaliny pod późniejszy rozwój cywilizacyjny. A Słowianie w rozumieniu ówczesnych przywódców i decydentów dobrowolnie i świadomie  uznali za własne normy chrześcijańskie i przełożyli ten porządek na podwładnych - była to zatem mega świadoma demokracja.  Pozdrawiam.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Tomasz Kucina Zgadzam się, i aczkolwiek w niektórych dziedzinach nastąpił regres w stosunku do zdobyczy technicznych antycznego cesarstwa rzymskiego, to nie była to do końca wina samych Europejczyków, chrześcijan, ale też moim zdaniem warunków zewnętrznych. Bodajże w szóstym wieku rozpoczął ekspansję islam, kurczyło się coraz bardziej cesarstwo bizantyjskie, przez Gibraltar Maurowie opanowali terytorium dzisiejszej Hiszpanii i dużej części Francji. Czasy były wojenne, a chrześcijaństwo dało podstawy morale i sens by tych nowych podwalin bronić. Nadało też sens życiu ludzi na tysiące lat. Ja piszesz ucywilizowało stosunki, zarówno między jednostkami, jak między warstwami społecznymi, ale też między narodami. Ile razy papież był rozjemcą w sporach między rozmaitymi książętami, królami, państwami. Jeśli ktoś się z tego wyłamał, jak król Brytanii, czy później Niemcy luteranizując się, prowadziło to tylko do rozbicia jedności, a przez to siły Europy jako całości. O ileż silniejsza byłaby Europa jako całość, gdyby nie ci pseudo reformatorzy religijny. To prowadziło tylko do wojen i niesnasek, dając pole na przykład Turcji do podboju Bałkanów.

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ditto! Jak wyżej – zgadzam się z twoim rozumieniem historii Europy. Stosunki wewnątrz państw ale i cała polityka międzynarodowa średniowiecznej Europy wchodzi w rachubę. To w końcu dziesięć wieków średniowiecza - od upadku Cesarstwa zachodniorzymskiego. Dwa ośrodki władzy cesarski – papieski. I rola ich wzajemnego poszanowania. W VII wieku kalifat arabski ogarnął Afrykę północną i Bliski wschód kładąc na łopatki Bizancjum. I Europa była w ich zasięgu, jakie to podobne do współczesnej historii?, oczywiście - na szczęście i tylko pośrednio.

 

Podsumowując: chrześcijaństwo było fundamentem dla silnej i zjednoczonej Europy, w obliczu faktów które rzetelnie zaprezentowałeś widać to w gruntownej perspektywie dziejowej ;) Dzięki za śliczny komentarz.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...