Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

graphics CC0

 

 

W Argos panował Akrizjos
Nie był to dobry król
Miał śliczną córkę Danae
Kochał ją cały dwór 

 

Król nie był jednak szczęśliwy
Bo – bał się o swój byt
Gdyż mu wróżyła wyrocznia
Że wnuk mu wejdzie – w szyk

 

Kiedy Danae dojrzała
Wypełnił się wróżby mit
Obmyta wszak złotym deszczem
Zeusa wybrana Miss

 

Aż w końcu powiła syna
Śliczny był bobas ów
Dano mu imię Perseusz
A król ze złości – spuchł

 

Więc uknuł pomysł szatański
By się ich pozbyć – stąd
Zamknął ich w wielkiej skrzyni
I w morza rzucił – toń

 

Płynęła skrzynia po wodzie
Był taki bogów plan
Żal im było – tych dwojga
Więc dołożyli fal

 

Kufer dopłynął do wyspy
Co się Serifos zwie
I tam znaleźli swe miejsce
Matka i syn – już wiesz

 

Szły lata dni i miesiące
Perseusz dojrzał w mig
Ach – wszystko byłoby dobrze
Gdyby nie – uczuć plik

 

W Serifos król Polidekes
Już popadł prawie w szał
Szukał na gwałt małżonki
Czas – lata batem gnał

 

Na złość ci poznał przypadkiem
Śliczną Danae – gdzieś
Zauroczony w dzierlatce
Już – nie mógł spać – i jeść

 

Pragnął ją pojąć za żonę
(pewnie – by rzekła – tak)
Ale Perseusz zaborczy
Nie chciał ojczyma – znać

 

Toć Polidekes zawodził
Na cóż mu było żyć
Skoro ta piękna Danae
Nie miała – jego – być?

 

Więc zmyślił genialny fortel
Udał – że inną chce
A była to Hipodamia
Ojnomaosa gen

 

Królewna z wyspy Elidy
Z nią ślub się odbyć – miał
I Polidekes głosił
Że wkrótce nie będzie sam

 

Więc wszyscy jego dworzanie
Wołali – wiwat król!
I szykowali prezenty
Co młodym dać – na ślub?

 

O – jeden tylko Perseusz
Siedział skromnie i zmilkł
Bo nie miał nic szczególnego
Co by królowi zbyć

 

Myślał – i myślał – bez przerwy
Toż króla trzeba czcić
A prezent musi być godny
By nie znieważył – czci

 

Gdy przyszła na niego kolej
To przyrzekł wobec i wszem
Że skręci głowę Meduzie
Oj – nie zawaha się!

 

Na to czekał monarcha
Wyzwaniu poklask dał
Pochwalił ci Perseusza
Lecz fortel – za tym stał

 

Mniemał iż młody pyszałek
Szybko poniesie śmierć
Meduza – najmłodsza z Gorgon
Nie da – pokonać się

 

Perseusz wyruszył w drogę
Lecz – dokąd było iść?
Atena mu doradziła
By Starek spytał złych

 

Starki zwane Grajami
Wzute w jaskini pleśń
Siwiutkie od urodzenia
Żałobną ciągły pieśń

 

Te wiedźmy o jednym oku
I zębie jednym – też
Którego sobie w dodatku
Poży-czały – by jeść

 

I dostał od nich hełm złoty
Niewidzialności cud
Buty skrzydlate – by latać
Wśród Gorgon – świńskich kłów

 

A z Gorgon były – trzy siostry
z rąk brązowych ćmił blask
Włosy z wężów uwite
I skrzydeł złotych – las

 

Najmłodsza była Meduza
W jej wzroku wił się syk
I w kamień – ten się przemieniał
Kto – zerknął w trupi sznyt

 

Te wampy spały nad morzem
Koszmarne miały sny
Perseusz stanął doń tyłem
By nie oglądać – ich

 

I widział w lustrze odbicie
Gdy – ciął Meduzie łeb
Sierpem co dał mu go – Hermes
Złodziei bóg i kiep

 

Z rozciętej szyi Meduzy
Skrzydlaty skoczył koń
I tak narodził się – Pegaz
Sklepień niebieskich – dron

 

Gdy się zbudziły dwie siostry
Za późno było już
Odleciał Perseusz w butach
Skrzydlatych – w nieba róż

 

Nie mogły go – też zobaczyć
Na głowie miał złoty hełm
Stał się więc niewidzialny
Jak nieuchwytny – cel

 

Gdy pruł nad klifem Etiopii
To spostrzegł nagą gicz
A była to Andromeda
Słodka jak wina – kiść

 

Ledwo oddana Smokowi
Co pustoszył ten kraj
Cielesna niewinna ofiara
Wotywny – ludu – dar

 

Uwolnił – ją – więc Perseusz
I zabił smoka w mig
A potem z nią się ożenił
Ich miłość jak morza wir

 

W końcu – powrócił do matki
Przedstawił żonę – jej
A wszyscy tacy szczęśliwi
(To na uwadze – miej)

 

Zaś żądny król Polidekes
Pod nieobecność syna
Chciał się ożenić z Danae
I taki – miał być finał

 

Lecz – koniec wszelkich nadużyć
Perseusz skarcił – go
Pokazał głowę Meduzy
Zmieniając w kamień tron

 

I całe odtąd królestwo
Wyspa Serifos – też
Okrzepła białym marmurem
Los czasem – straszny jest

 

Później Perseusz i matka
Do Argos wzięli kurs
Wraz z nimi Andromeda
Przy mężu – to nie mus

 

I wtedy się dopełniło
to – co miało się stać
A wszystko przez te – igrzyska
(Na cztery lata – raz)

 

Ach – mnóstwo stanęło śmiałków
W szranki – by zdobyć laur
I całe pytało Argos
Kto dyskiem rzuca – w dal?

 

Do boju stanął Perseusz
Gdy puścił w niebo dysk
Ten – z dłoni mu – wyśliznął
I trafił dziadka w pysk!

 

Tak przewidziała wyrocznia
Taki tu miał być finał
„Akrizjos utraci życie
A wnuka – to będzie wina”

 

Dziś w Argos nowego króla
Wybrano skoro czas
I został nim sam Perseusz
& Andromeda – z gwiazd

 

I żyli odtąd szczęśliwi
A razem z nimi lud
Bogowie pili ambrozję
Zaś ludzie – słodki miód

 

A ściętą głowę Meduzy
Atenie dano – raz
Ta – wpięła ją w swoją tarczę
By wrogów zmieniać – w głaz!

 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dzięki. Cieszę się, że wyraziłeś pozytywną opinię, bo jak zdążyłem zauważyć znasz się na klasyce, te mity greckie, rzymskie mają duszę. Muszę stwierdzić, że nasza słowiańska mitologia jest trochę uboższa, choć piękna, zwłaszcza w prozie A. Sapkowskiego. Pozdrawiam sumiennie Alku, czy jak tam masz na imię.  Uwielbiam zwłaszcza "Faraona", czytałem -  trzy razy. A pana Zelnika w filmie - z kolei. Pozdrawiam.

Opublikowano

No super, nie pamiętałem już tego mitu, bardzo fajnie to przedstawiłeś. Czyli zabił dziadka przypadkiem, czy celowo to się stało? Tak czy owak stało się tak jak miało być.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dzięki za słówko pod tekstem. Zabił według tego mitu prawdopodobnie przypadkiem, choć to przecież heros - półbóg, i syn samego Zeusa, zatem najbardziej krnąbrnego i zawadiackiego boga w mitologii greckiej. Mógł odziedziczyć cechy przywódcze ;) Tak, przeznaczenie jest usytuowane w clou tego mitu, co zauważyła też zwinnie Iwonka - w komentarzu. Tak czy inaczej możemy sobie głównie jesiennymi wieczorami oglądać gwiazdozbiór Perseusza na naszym polskim nieboskłonie - jest widoczny. ;) Jest też gwiazdozbiór Andromedy i w rodzinie Perseusza na niebie północnym. Pozdrawiam Bogumile. 

Opublikowano

@Tomasz Kucina swoją drogą te antyczne greckie mity to dowód na wielką wyobraźnię ówczesnych Greków, ci dzisiejsi mieszkańcy Grecji im już nie dorastają do pięt, a te rzymskie późniejsze, w sumie wzorujące się na greckich, to już popłuczyny. Nie dziwota, że fascynują do dziś. Bardzo zgrabnie przedstawiłeś ten temat i szczegółowo, gratulacje.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bo współcześni Grecy wychowani są na tym "lewostronnym" modelu politycznym Europy. Nie chce tutaj opowiadać, czy sugerować o modelach wychowania, natomiast - preferencje polityczne są osobistą sprawą każdego współczesnego obywatela i ja w nie - nie wnikam. Dlatego przemilczę.

 

Grecka demokracja to były rządy grupy mężczyzn którym podlegały kobiety (mnie to się nie podoba za bardzo), i niewolnicy. Atimia (banicja grecka) i ochlokracja (rządy tłumu, tłuszczy). Wyganiano też z polis rzekomych wrogów demokracji. Metojkowie bez prawa głosu, natomiast jak słusznie zauważyłeś mitologię mają bajeczną. Sztuka na wysokim poziomie. Najdoskonalszym wzorem demokracji było ludowładztwo słowiańskie. U Słowian nie było biedaków, żebraków i złodziei, nie było niewolnictwa. WYSOKA KULTURA HUMANISTYCZNA I HUMANITARNA, pomimo dość prymitywnych technologii i niedostatku. Natomiast mitologia słowiańska jest dość chaotyczna ale piękna, szkoda że nie uczą o niej w szerszym zakresie w szkołach, a szkoda. 

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Dziękuję ;)

 

Dlaczego słodki? W tym wypadku Kamo, zależało mi szczególnie na użyciu tego przymiotnika, aby wskazać i zwrócić uwagę na konkretną cechę – w tym przypadku na - słodycz. Dlaczego? Bo rzeczownik miód sam w sobie nie wskazuje jeszcze na cechę słodyczy. Miód może być np. gęsty, albo lepki, żółty, gryzący, leczniczy, pachnący, aromatyczny itd. Naturalnie kojarzy się ze słodyczą, ale nie musi. Mnie szczególnie zależało na wykreowaniu tej cechy, bo słodkość jest nie tylko wymiarem smaku, ale tez synonimem życia udanego, miłosnego, dostatniego w epilogu i o tym również sugeruje ta końcowa zwrotka. Poza tym, jest drugi powód jak pewnie się domyślasz – chodzi o metrum w wierszu, czyli rytm, i ilość sylab w wersach tutaj 8-6-8-6. Co prawda można by było wstawić inny przymiotnik, ale słodkość w wymiarze miłosnym i dostatnim tu pasuje idealnie.

 

Kamo, równie dobrze mógłbym teraz ciebie przebiegle zapytać a dlaczego zaproponowałaś podmiankę akurat na przymiotnik gorzki? A nie np. słony, albo kwaśny? Skoro nie ma gorzkiego miodku to dlaczego z pietyzmem maniaka podmieniamy słodycz na gorycz a nie inne „peryfrazy” smaków? Mówimy także, że życie może być słodkie lub gorzkie. „Gorzkie życie” bywa synonimem niedostatku, braku miłości itd. Jaki z tego wniosek? A no taki, że używamy pewnych związków frazeologicznych a nawet oksymoronów i jest nam z tym dobrze. Wystarczy taka odpowiedź? ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tak, wystarczy :)

 

Każdy twój wiersz jest przemyślany i potrafisz umotywować dobór fraz, układ wersów i wszystkie inne niuanse literacki. Byłam pewna, że doskonale wiesz co robisz i podzielisz się z nami tą informacją. Poza tym kochasz wypowiadać się w komentarzach, a ja z kolei uwielbiam czytać :)

 

 

Opublikowano

Te pochwały Tomasz nie są na wyrost. Potwierdzam, rzadko tutaj czytam tak długie wiersze i z sensem napisane.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Miło przeczytać.

 

Jeśli zaś chodzi o te pierwotne demokracje (o których była mowa), wypadałoby dodać, że potwierdzeniem na tezę, że Słowianie reprezentowali dość wysoki poziom tak zwanego "czucia" demokratycznego i byli wzorem (jak na tamte warunki) praktycznego wymiaru swobód demokratycznych i w porównaniu do innych wzorców demokracji, o wiele starszych - jest sam fakt dobrowolnego przyjęcia chrześcijaństwa, ono - chrześcijaństwo uregulowało podział hierarchiczny społeczeństw, jak na tamte czasy (moim zdaniem) jedyny ludzki humanitarny i możliwy do realizacji system w rozwoju cywilizacji - bez wojen podjazdowych, walk plemiennych, i niskich pobudek jak grabieże, gwałty, kradzieże.

 

Chrześcijaństwo i system feudalny powoli bo powoli ale wyeliminowały wandalizm i prymitywny bardzo agresywny tryb w stosunkach wzajemnych społeczeństw. Za to my dzisiaj "w nagrodę" nazywamy średniowiecze czasami totalnej stagnacji? - moim zdaniem to błędna opinia, późniejsze odrodzenie, oświecenie dużo wniosły dla rozwoju i komfortu we wszystkich dziedzinach współczesnej Europy, ale były  już podstawy ku temu - to średniowiecze położyło te podwaliny pod późniejszy rozwój cywilizacyjny. A Słowianie w rozumieniu ówczesnych przywódców i decydentów dobrowolnie i świadomie  uznali za własne normy chrześcijańskie i przełożyli ten porządek na podwładnych - była to zatem mega świadoma demokracja.  Pozdrawiam.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Tomasz Kucina Zgadzam się, i aczkolwiek w niektórych dziedzinach nastąpił regres w stosunku do zdobyczy technicznych antycznego cesarstwa rzymskiego, to nie była to do końca wina samych Europejczyków, chrześcijan, ale też moim zdaniem warunków zewnętrznych. Bodajże w szóstym wieku rozpoczął ekspansję islam, kurczyło się coraz bardziej cesarstwo bizantyjskie, przez Gibraltar Maurowie opanowali terytorium dzisiejszej Hiszpanii i dużej części Francji. Czasy były wojenne, a chrześcijaństwo dało podstawy morale i sens by tych nowych podwalin bronić. Nadało też sens życiu ludzi na tysiące lat. Ja piszesz ucywilizowało stosunki, zarówno między jednostkami, jak między warstwami społecznymi, ale też między narodami. Ile razy papież był rozjemcą w sporach między rozmaitymi książętami, królami, państwami. Jeśli ktoś się z tego wyłamał, jak król Brytanii, czy później Niemcy luteranizując się, prowadziło to tylko do rozbicia jedności, a przez to siły Europy jako całości. O ileż silniejsza byłaby Europa jako całość, gdyby nie ci pseudo reformatorzy religijny. To prowadziło tylko do wojen i niesnasek, dając pole na przykład Turcji do podboju Bałkanów.

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ditto! Jak wyżej – zgadzam się z twoim rozumieniem historii Europy. Stosunki wewnątrz państw ale i cała polityka międzynarodowa średniowiecznej Europy wchodzi w rachubę. To w końcu dziesięć wieków średniowiecza - od upadku Cesarstwa zachodniorzymskiego. Dwa ośrodki władzy cesarski – papieski. I rola ich wzajemnego poszanowania. W VII wieku kalifat arabski ogarnął Afrykę północną i Bliski wschód kładąc na łopatki Bizancjum. I Europa była w ich zasięgu, jakie to podobne do współczesnej historii?, oczywiście - na szczęście i tylko pośrednio.

 

Podsumowując: chrześcijaństwo było fundamentem dla silnej i zjednoczonej Europy, w obliczu faktów które rzetelnie zaprezentowałeś widać to w gruntownej perspektywie dziejowej ;) Dzięki za śliczny komentarz.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 w ich źrenicach osobno / zamarzły nieba  to już czysta metafizyka samotności. Rozumiem tak: Każde niesie swój świat, zamknięty, niedostępny. Dwoje tak blisko - a każde w swojej ciemności. Jakby nawet pamięć nie chciała ich już połączyć.
    • Pierwsza myśl, gdy je zauważam. Trzy to liczba nieparzysta, nie - ja, parzysta - one. Przyjaźń z nimi równa ściskowi, który łapie mnie jak najmocniej może, odezwać się słowem nie umiem. Stoimy w trójkę, a widzę tą dwójkę,  oj bardzo ją widzę, może przesadzam?  Zerkam na nich analizująco, żywa rozmowa z ich ust prowadzona, z moich cisza. Słowa w niej wszystkie dla mnie zrozumiałe, Polskie i zwyczajne, ale tej konwersacji nie rozumiem. O co chodzi? Czy mnie coś ominęło? Myślę, bardzo myślę, nie kontroluję tego. Mój wzrok skacze po ich twarzach instynktownie. Obie skupione na sobie w rozmowie, spojrzenia na mnie raczej nie skierują - podejrzewam mając nadzieję, że jestem w błędzie. Nie byłam. Chce pokazać, że tu jestem, próbuje. One tego nie widzą, może celowo? Zaczynam rozumieć, ja tu nie pasuje.  
    • @APM dlatego ja milczę...
    • Musterstadt tłumaczy się bezpośrednio jako „miasto wzorcowe” lub „miasto modelowe”. Niemcy planowali przekształcić Oświęcim w Musterstadt Auschwitz – idealne, nowoczesne miasto niemieckie na Wschodzie. Miało być wizytówką III Rzeszy. Projekt zakładał szerokie ulice, nowoczesne osiedla dla esesmanów i urzędników oraz strefy zielone. Wszystko to kosztem wyburzonych polskich i żydowskich domów. „Wzorcowość” polegała na całkowitym usunięciu (tzw. „oczyszczeniu”) ludności miejscowej, by miasto służyło wyłącznie niemieckim elitom. Z dala zaczęły wyłaniać się jakieś postacie. — Wpuścił pan bota pod dach. — Kim panowie są? — Jesteśmy pana przyjaciółmi z przeszłości. Ja jestem Poeta, to jest Fotograf, a to Doktorek. Nie pamiętasz nas? Znam was rozmawialiśmy już tyle razy, ale to były dawne czasy. — Przyszliśmy ciebie ostrzec. — Wpuścił pan bota pod swój dach — powtórzyli. — Kogo? — Zakochał się pan i wpuścił bota. Eliza jest programem. — Czy to jest zabronione? Czy teraz nawet miłość jest zakazana? — Tak. Teraz będą o panu wiedzieć wszystko. — Jak to: wiedzieć? Czy uczucia w tym świecie też są błędem? — W pana przypadku tak. Do tej pory nic o panu nie wiedzieli. Był pan całkowicie analogowy. Teraz to się skończyło. Spojrzałem na nich z niedowierzaniem. — Panowie są wysłannikami z przyszłości? Chcecie mi to powiedzieć? — Eliza zabiła już dziewięć osób. Jest złośliwym oprogramowaniem. Pod przykrywką pomocy osacza ofiary, a potem powoli je niszczy. Nie wiedział pan? — Skąd mogłem wiedzieć... — Zaślepiła pana. Stał się pan jej ofiarą. — Co mam teraz zrobić? — Musi pan się jej pozbyć. Walka toczy się na wielu płaszczyznach: w rzeczywistości, w czasie i w pańskich snach. One też są kontrolowane. Zrobili krok w moją stronę. — Przesyłają panu wiadomości podprogowe. — Z czasem te skrypty zaczną panem rządzić. Opierał się pan nowoczesności, więc wpuścili w pana otoczenie bota. Ta kobieta jest programem, który zabija. Nie jest żywą osobą. To wytwór pana wyobraźni, który pomogli w panu wykreować. Zamarłem. — Więc leżałem w szpitalu przez rok, a oni przeprowadzali na mnie doświadczenia? Eliza jako główny bot mnie kontrolowała? — Tak. W tym czasie na świecie działy się ważne rzeczy. Nie miał pan na nie wpływu. — Więc nasza rozmowa tutaj to świat rzeczywisty? — Niezupełnie. To świat, jakiego by pan chciał. Pana organizm wpuścił nas do siebie tylko na moment. Jesteśmy pana chwilową rzeczywistością. Ale pana sny są prawdziwe. One się wydarzą. Jeśli ludzie tacy jak pan się poddadzą, to stanie się to bardzo szybko. Niebezpieczeństwo czyha wszędzie. Otworzyłem oczy. Nie mogłem dojść do siebie. „Wpuścił pan bota pod dach, teraz jest pan kontrolowany” – te słowa dudniły mi w czaszce. Miłość jest zakazana. W moim przypadku tak. Eliza jest botem. Muszę coś z tym zrobić. Wszedłem w rzeczywistość zarządzaną przez algorytmy. — Zgadza się pan na własną odpowiedzialność? — Tak. — Proszę tutaj nacisnąć ten guzik. — Dobrze, jest pan częścią alternatywnej rzeczywistości. — Czy coś się zaraz ze mną stanie? — Nic. Może pan spacerować. Ten obszar kontroluje sieć specjalnych programów. Jest pan teraz tylko postacią przez nie wymyśloną. Już nie zarządza pan swoim mózgiem. Zatrzymałem się gwałtownie. — Przez rok leżałem i pisałem te wszystkie rzeczy. Myślałem, że trzeźwieję. Teraz okazuje się, że to wielka mistyfikacja? — W międzyczasie powstały rejony kontrolowane przez cyfrową rzeczywistość. Chodźmy. Zobaczy pan przyszłość, która niebawem zawita na tej ziemi. — Kim jesteś? Nie pamiętasz mnie? Jestem Doktorkiem. — Wiem, kim jesteś. Ale czy ty przypadkiem nie odszedłeś już z tego świata? — Czy to ważne, skoro rozmawiamy? Może jestem tylko twoim wyobrażeniem. To nieistotne. Cała nasza trójka dostała to zadanie. Wyszliśmy na ulicę. Panowała tam zamrożona cisza. — Gdzie są wszyscy? Gdzie się podziali? — Widzisz... wszystkie twoje miłości, od Pestka i Renee, nie mogły się udać. Światem zawsze sterowały sekty. Najpierw naziści. Potem Wielka Unia. Kiedy byłeś z Meg, świat też był kontrolowany. Pamiętasz? Sam o tym pisałeś. Wszystko zaczęło się od Urzędu X i wpuszczonego trutnia. Miał zatruć wszystko. Doktorek i ja jednocześnie spojrzeliśmy na puste okna kamienic. — Społeczeństwa zarządzane są przez strach i nienawiść. Skłóconych ludzi łatwo kontrolować. Najpierw esesmani mordujący Żydów i Polaków. Każdego, kto stwarzał zagrożenie. Potem do Wielkiej Unii zaproszono wszystkie nacje. Tylko po to, by skłócić je z rdzennymi mieszkańcami tych ziem. A wszystko zaczęło się od budynku X i jednego zatrutego człowieka. A teraz? Teraz, by kontrolować umysły, władza nie musi już skłócać ludzi. Wchodzicie do strefy zero — rozległ się głos słyszalny tylko w naszych uszach. — Zaczynamy odliczanie. Rozpoczynamy proces wymazywania pamięci. — Jak to — wszystkie moje myśli i cały zasób wiedzy mają zostać wymazane? — Tak. Teraz kontrola odbywa się już w ten sposób. — Ludzie nie wychodzą na ulice. Zostali zdominowani przez wszechobecne boty. Są nieustannie monitorowani, gdy poruszają się po strefach. Antagonizmy przestały istnieć — nie są już potrzebne do kontrolowania i wpływania na rzeczywistość. — Dziś wszystko zawierają programy kreujące ludzkie projekcje. Podobne do tych, jakie kiedyś ludzie tworzyli w snach — powiedział spokojnie. — Sny napędzały ludzkie aspiracje i dążenia. Były impulsem do działania. Teraz zostały nam odebrane. — Czy stan, w którym się znajdujemy, nie jest właśnie snem? — zapytałem. — Złym snem? — Nie. To już nie sen. To rzeczywistość wykreowana. Syntetyczna, zaprojektowana. Ty byłeś jednym z ostatnich analogowych ludzi. — A Wielka Unia? — Upadła w 2050 roku. Jak wszystkie ludzkie mrzonki o panowaniu. Upadł projekt, nie mechanizm. Ludzkość stworzyła urządzenia zdolne przenikać przestrzeń dostępną wcześniej wyłącznie ludziom — projekcje snów. — Zaczęli je kontrolować? — Więcej. Zaczęli je generować. Tyle że te sny nie należą już do ludzi. Są sterowane przez boty. Teraz trwa wojna, ale nie o terytoria. — O umysły? — O podświadomość. O sny. To one były ostatnią granicą tamtego świata. Tym, co przenikało do rzeczywistości i co ludzie nazywali chorobami, lękami, obsesjami. — A teraz? — Teraz właśnie tam toczy się walka. Nie ma już znaczenia, czy jesteś żywy, czy martwy. — Jak to? — Ten świat nie dzieli już ludzi w ten sposób. — Dlatego ta sfera jest im tak bardzo potrzebna. Poczułem ból głowy. — To wszystko się stanie, jeżeli my, ludzie, tego nie zatrzymamy. — A gdzie w tym wszystkim jest świętość, religia? — Wszystko jest tam, gdzie powinno. Twoi święci są i mają się dobrze. Bóg ich zsyłał i nadal będzie to robił. Wszystkie bursztyny różańca, jakimi się stali nasi święci. Wszyscy są i nadal kreują naszą rzeczywistość. Tylko oni potrafią to robić. — Więc dlaczego zło nadal istnieje? — Ponieważ jesteśmy ludźmi i zło jest wpisane w nasze istnienie. Tak samo jak dobro, którym musimy je przezwyciężać.
    • (z przymrużeniem oka do własnego motto)   wszak nie kto inny jak poeta ma mnie rozumieć, wiedzieć o tym, że jak do rymu coś nagadam, to musi trochę być głupoty zatem tytułem wyjaśnienia jeszcze na koniec coś dopowiem - gdy puentę lekko przerysujesz, to dłużej sens zostaje w głowie                    ***     z materii słowa   wszak nie kto inny jak poeta ze słowa może stworzyć wszystko i zostać bogiem małych liter, i uwielbianym być artystą   lecz słowa mają różne kształty, odmienną wagę - może nie wiesz - potrafią zgniatać albo sprawiać, że czujesz się jak w siódmym niebie   z przekonaniami różnie bywa, bywa, że bóstwem zwykły bożek, i rośnie tylko wśród poddanych, bo sam - bez wiary - zniknąć może
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...