Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wróciłem. Zamykając za sobą drzwi poczułem topniejące buty. Na zewnątrz było chyba z minus piętnaście a ja nie miałem ochoty dłużej szlajać się z tymi wywrotowcami. Poza tym byłem trochę pijany. W końcu wieczór w tym obskurnym barze zrobił swoje. Rozebrałem się i wszedłem po schodach głaszcząc poręcz (tak na wszelki wypadek). Naszczęście domownicy pogrążeni byli we śnie, więc ze spokojem przemknąłem się do swojego pokoju. Musiałem to zrobić. Po kilku godzinach łupanki odczuwałem wzmorzoną chęć słuchania dobrej muzyki. Może jakaś klasyka rocka ? Tak, wiem ... ale nie lubię łubudubu. No niech będzie. Laser zaczął pracować a z głośników zaczęła się sączyć purpurowa głębia. Tak na dobrą sprawę nie było jeszcze tak późno. Jakieś wpół do drugiej. Jednak naprawdę nie chciałem po raz kolejny rzucać śnieżkami w przejeżdżające samochody. To uciekanie chyba za bardzo mnie męczyło. Tym bardziej, że po ostatniej przygodzie z policją wolałem być grzeczym chłopcem. Nie miałem jeszcze jakiejś poważniejszej chęci położenia się do łóżka i snu. Postanowiłem jeszcze trochę się doprawić. Po ostatniej chorobie, gdzieś między książkami leżały jeszcze sprasowane opakowania z lekami. Wśród nich efedryna. Perspektywa powrotu do dreszczowej rzeczywistości bardzo mnie ucieszyła. Zjadłem to co zostało nie wykorzystane w katarowej terapii. Dwanaście kapsułek. To takie okrągłe pomarańczowe diabliki. Prawie jak kosmiczne spodki hehe.Rozgryzłem to cholerstwo zębami i popiłem sokiem bananowym.Trzeba było poczekać na efekty. Czas umilała mi przecież wspaniała muzyka. Było nawet jeszcze kilka osób na gg. Po kilkunastu minutach nadszedł. Długo oczekiwany. Uderzył znienacka wywołując mały uśmiech na mojej twarzy. To było to. Nie wiem dlaczego ale mimo, że to nic takiego ja bardzo lubiłem takie symptomy. Dreszcze to coś o czym można by napisać pracę naukową ... Jest ich wiele rodzajów np. stereofoniczne, twarzowe, okrężne, padające itp. Tymczasem coraz głębiej zapadałem się w drżącą otchań. To niesie za sobą pewne wyrzeczenia. Mianowicie oddanie tej plazmatycznej energii. Spytacie dlaczego plazmatycznej. Nie wiem. Tak ją po prostu określiłem. Kiwanie głową przy najsłynniejszym riffie świata było równie przyjemne co napór słów płynących spod palców moich znajomych... Potem do pokoju weszła mama. Domyślacie się co się wtedy działo ? To dobrze. I tak oto znalazłem się znowu z moimi znajomymi wywrotowcami. Nie wykorzystałem swojej szansy powrotu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Artemida   Nie jestem własnością, tym bardziej zdobyczą , ofiarą  podporządkowaną żadnemu mężczyźnie,  co jest bożyszczem  wśród wielu kobiet, piejących z zachwytem   Nie czekam na to  jak w średniowieczu  aby miał mnie posiąść , to takie staroświeckie,  prostackie myślenie  stereotypowe , wprost nieładne    Należę tylko do matki ziemi , która wydała mnie z pierwszym  tchnieniem na świat  pośród kamieni i skał   O zdanie nie pytam  wyższych rangą myślicieli,  swą mądrością się kieruje  pozostając niezależną buntowniczką,  wierną samej sobie - Artemidą    Twardą jestem,  jak jedna z tych skał ,  hulam z wiatrem , a z odwagą  na koniu przez lasy i pola gnam  z wiankiem na głowie , trzymając pochodnie, rozświetlając kobietom drogę   Swój honor i imię mam Artemida     Poznaj mą wyższość i dzikość, Artemido,boginio niezależna ,  niepojęta , nieprzenikniona  w świecie mężczyzn ,silna i pewna    -nieujarzmiona -niezwyciężona   Artemida      09.08.2026 r. NatusieK97  
    • Jak szepty na wietrze, Krople spadające Wraz z deszczem, Nocne słowa  Szeptane do ucha, Każdy pragnie  Czegoś jeszcze, Zakochani pożądają przedłużenia swoich  Wspólnych chwil, Chorzy pragną  Nagłego uzdrowienia, Umierający oczekują Końca cierpienia, Impulsywni możliwości Cofnięcia okazanych  Gniewu i złości, Osamotnieni szukają Dłuższego towarzystwa, Jak motyle szepty, Każdy człowiek W przestrzeń je wysyła,    Jeszcze trochę, Jeszcze dziś, Jeszcze jutro, Jeszcze jeszcze, Aż zajdzie słońce  I wstanie nowy świt, By każdy ból  W końcu znikł,   Pod wpływem cierpienia Jedni się kurczą, Drudzy wzrastają, Ale i tak na końcu dróg  Wszyscy się spotkają, Rozstania są  Całkowicie nieuniknione, Niektóre przez los Zupełnie zamierzone, Nie są przyjemnością  Ale jedynie  Bolesną koniecznością, Żal za tym co było, Co być mogło, A wszystko źle poszło, Dobre złego początki Aż z relacji Pozostaną szczątki,   Jednak drogi czytelniku, W tym wierszu  Nie ma smutku, Nie zrozum mnie źle, Po prostu czasem  Nie wychodzi  W życiu dobrze, Nie wszystko od nas Jest zależne, Jednak warto  Lekcje wyciągać, Analizować i rozumieć, Ze smutkiem pogodzić  Trzeba się umieć 10.08.2026
    • Jestem dobry- bardzo dobry - d… bry… - aż tak!  
    • Czy jeszcze słyszysz moje modlitwy tyle połączeń odbierasz co dzień a może telefon jest już popsuty  więc napiszę do Ciebie e-mail   Szanowny Wszechmogący Boże zgubiłem coś dla mnie ważnego wiem że wiesz z jaką prośbą piszę wiesz też dlaczego i co to takiego   przepraszam też że tego nie widzę za dużo myślę za mało czuję mimo że czasami nosiłem to w sobie to wciąż bez tego się gubię   proszę rozpatrz moją cichą prośbę z wyrazami najgłębszego szacunku poeta co gubi się nawet we śnie na drodze jutrzejszego grzechu
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...