Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

1. Najgorszy jest mijający czas.
2. Chcieć nie znaczy móc.
3. Nierozwiązany problem powraca
4. Liceum to szkoła dla wybranych, mimo to i głąb znajdzie w niej miejsce.
5. Palenie papierosów i obgryzanie paznokci to jedno, z tą różnicą, że za obgryzanie się nie płaci.
6. Jeśli udało się wiele razy, nie oznacza to, że uda się po raz kolejny.
7. Lepiej nie dowiedzieć się o czymś wogóle, niż dowiedzieć się o tym jako ostatni.
8. Gdyby można zatrzymać lub cofnąć czas, na świecie nie byłoby dorosłych.
9. Wiedzieć dlaczego coś nie działa, nie znaczy wiedzieć jak to naprawić.
10. Do sukcesu prowadzi zawsze konsekwencja.
11. Dobry sprzedawca nie poleci ci czegoś, czego sam nie byłby gotów kupić.
12. Człowiek, który kocha bez wzajemności czuje się jak ryba w zatrutej wodzie.
13. Nikt nie lubi przegrywać, ale niektórzy się do porażek przyzwyczaili.
14. Nic nie jest szkodliwe w umiarkowanych ilościach.
15. Ochrona jednego kłamstwa pociąga za sobą kolejne.
16. Wszystkie dziewczyny właściwie są takie same, kwestia w tym jak szybko to zauważysz.
17. Nawet największe przyjemności cielesne nie zastąpią ci nigdy prawdziwej miłości.
18. Silna wola kończy się wraz z nadejściem nałogu.
19. Jeśli jesteś cierpliwy, możesz liczyć na cud.
20. Człowiek o słabej psychice nigdy nie uwolni się od nałogu, w którego szponach był choć raz.
21. Pieniądze szczęścia nie dają, ale wskazują ku niemu drogę.
22. Życie to najlepszy z możliwych poligon dla poezji.
23. Decyzja o popełnieniu samobójstwa to chwilowy przypływ siły człowieka bardzo słabego psychicznie.
24. Poezja jest jak kalejdoskop – nieustannie zmienna i nieprzewidywalna.
25. Lenistwo jest wrogiem sukcesu, ale na każdego wroga jest jakiś sposób.
26. Z prowadzeniem samochodu po raz pierwszy jest jak z pierwszym seksem: niby wiemy gdzie co się znajduje, ale nie jesteśmy pewni jak tego używać na tyle, aby komuś lub sobie nie wyrządzić krzywdy.
27. Dobry komik nie śmieje się z własnych dowcipów.
28. Najlepsza muzyka to ta, której nie słychać, gdy gra.
29. Człowiek może nie kłamać tylko wtedy, gdy nic nie mówi.
30. Zaletą palacza (papierosów) jest fakt, że opalać może się nawet w zimie.
31. Każdy papieros skraca życie o 5 minut. Więc to chwila przyjemności, której nikt ci już nigdy nie odbierze.
32. Pieniądze są jak piwo – nigdy za wiele.
33. Moda jest jak pory roku – ciągle zmienna i nieobliczalna.
34. Wspomnienia to tęsknota za tym, co przeminęło na zawsze.
35. Poeta to egoista, bo tworzy dla własnej sławy.
36. W dzisiejszym świecie nie istnieje miłość bez seksu, ale istnieje seks bez miłości.
37. Poezja to zwierciadło duszy prostego człowieka.
38. Każdy oszust to kłamca, ale nie każdy kłamca to oszust.
39. Śmierć to przyrodnia siostra samobójców.
40. Życie jest jak butelka wódki – każdy pije we własnym tempie i nie każdemu szkodzi od razu.
41. Dziewczyny dzielą się na brzydkie, głupie, zajęte i drewniane; cała reszta jest do wzięcia.
42. Tracę wzrok, bo wszyscy maja mnie głęboko w dupie.
43. Wolę śnić niż żyć, bo tylko w snach spełniają się moje marzenia.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Cylinder zastygł w bezruchu 

      a tuba zamilkła.

      Tym razem nawet igła fonografu 

      zdawała się nie mieć ochoty 

      wracać na powierzchnię cylindra 

      po raz setny tej przeklętej nocy.

      Obiecałem,

      że pomogę w poszukiwaniach,

      lecz po tym czego się tu dowiedziałem 

      i po tym co usłyszałem i zobaczyłem,

      stwierdzam jasno, 

      choć z dozą 

      naprawdę przejmującej rozpaczy,

      że mój nieodżałowany ojciec,

      został pochłonięty w odmęty, 

      bezdennej paszczy szaleństwa.

      Po czym uleciał w kompletny niebyt,

      bagiennych wrzosowisk

      północnej Szkocji.

      Przeszukano cały dom

      od piwnicy po strych.

      Wszystkie pozostałe obejścia i budynki.

      Studnie, staw

      a nawet rozkopano

      przydomowy ogródek

      ze wspaniałymi krzewami piwonii

      o które tak dbał.

      Bardziej niż o jedyne dziecko.

      Wszystko zaczęło się 

      gdy byłem jeszcze dzieckiem.

      Ojciec był 

      szanowanym profesorem archeologii 

      na uniwersytecie oksfordzkim.

      Był najlepszy w swoim fachu

      i dzięki temu pozostawał w kontakcie

      z najtęższymi umysłami

      z całego świata.

       

       

      Pamiętam doskonale zimowy poranek,

      jakieś piętnaście lat wstecz.

      Zakładałem szkolny mundurek 

      i z teczką w prawej dłoni 

      zmierzałem ku drzwiom domu.

      Ojciec szedł za mną.

      Trzymał mnie delikatnie za ramię,

      tłumaczył mi że jeśli 

      nie zakończy 

      zaplanowanego wykładu na czas 

      to odbierze mnie ze szkoły 

      nasza sąsiadka panna Stevenson.

      A jeśli wszystko zakończy się 

      zgodnie z planem 

      to obiecuję zabrać mnie

      potem na łyżwy.

       

       

      Nic nie poszło zgodnie z planem.

      Otworzyłem drzwi i o mało co 

      nie zderzyłem się w nich 

      z ponurym, wysokim 

      i dość postawnym jegomościem 

      w szarym, długim,

      dwurzędowym płaszczu 

      o prostym kroju.

      Jego fason

      nie był typowym dla wyspiarza

      a raczej obywatela zbuntowanej kolonii.

      Dziwny gość

      otarł mnie ledwie wzrokiem 

      zza przyciemnianych, wąskich szkieł

      i zwrócił się do mojego ojca.

      Bardzo przepraszam

      za tak nagłe najście 

      ale na uniwersytecie powiedziano mi,

      że jest Pan

      jeszcze w domu panie Fodden

      a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który

      z pewnością pana zainteresuję.

       

       

      Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko

      i wręczył je ojcu.

      Nazywam się Peter Noyes 

      i jestem zastępcą profesora Clarka 

      na uniwersytecie Miscatonic w Arkham.

      Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia.

      Profesor liczy na Pana pomoc

      w tej sprawie.

      Jeśli tak w istocie będzie 

      czekam na Pana 

      w dniu jutrzejszym w południe 

      na nabrzeżu numer dwa,

      celem odbycia podróży

      najpierw do Bostonu 

      a potem do Arkham.

      Proszę pamiętać, 

      że nie ma czasu do stracenia.

      Gwiazda czy też planeta,

      powoli pojawia się 

      w naszych snach nieprawdaż?

      Nie czekając na odpowiedź,

      odwrócił się na pięcie i szybko

      znikł za zakrętem skrzyżowania.

      Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson

      i nakazał jej 

      by zajęła się mną przez jakiś czas 

      bo czeka go długi

      i pilny wyjazd do Bostonu.

       

       

      Zostałem u niej długie lata.

      A ojciec wrócił podobno kilka lat temu.

      Nikt nie wiedział skąd ani po co.

      Uważano go za zmarłego.

      Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii 

      razem z tym całym

      Noyesem i Clarkiem.

      Nadal gdzieś w szufladzie biurka 

      mam jego nekrolog

      z jednej z gazet z Arkham.

      Żył ale przypłacił to szaleństwem.

      Nie widziałem go już nigdy później.

      A teraz zaginął po raz wtóry.

      Podobno planeta 

      znów nawiedzała go w snach.

       

       

      Odebrałem telefon z policji 

      i obiecałem przybyć na miejsce 

      by jakkolwiek pomóc śledczym.

      Bo sami nie rozumieli 

      w środek jak wielkiego szaleństwa 

      przyszło im wpaść i brnąć

      dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom.

      Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne.

      Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth?

      To miasteczko, osada czy może 

      jakaś kodowa nazwa 

      jakiejś świątyni czy wykopalisk?

      Znaleźli pamiętnik ojca,

      gdzie ta nazwa pojawia się ciągle.

      Ten krótki wpis ołówkiem 

      sprzed wielu tygodni.

      Wreszcie odezwali się do mnie

      Ci z Yuggoth.

      Będą czekać w oktawę święta 

      ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach.

      Zabiorą mnie znowu…

      Brzmiało to jak żart.

      Lecz jedno było pewne.

      Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach

  • Popularne aktualnie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...