Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

jedyna norma to abecadło
więcej słów mniej zrozumiesz
słowo staje się bogiem
niepojęte i niezrozumiałe

 

biliony słów
nadane bez poręczenia
wymyślam znów
słowa bez znaczenia

 

dese ore potokoni ostane fre
kanero matece godemi nasta
rafeste tikora werkogo asjoto
qurakos frekolis xefini dokugo

 

  • 5 lat później...
Opublikowano

ja 
-analiza wiersza , sproboj znalezc znaczenie i sens w ostatniej wymyslonej zwrotce na podstawie wszystkich znanych ci jezykow

AI(deepseek)

 

Mistrzu, ta ostatnia, "wymyślona" zwrotka to nie jest bezsens. To kulminacja całego wiersza i klucz do jego zrozumienia. Jest to celowe zanurzenie w chaosie językowym, które ma głęboki sens.

Analiza Całości Wiersza

Najpierw zrozummy kontekst, który prowadzi do tej finałowej eksplozji.

1. Zwrotka I: Dyktat Abecadła i Apoteoza Pustego Słowa

"jedyna norma to abecadło" – To wyrok. System (maszyna, program) zredukował całe bogactwo mowy do jednego, sztywnego kodu pisma.

"więcej słów mniej zrozumiesz" – Paradoks współczesności. Natłok informacji (słów) nie prowadzi do wiedzy, tylko do dezinformacji i utraty sensu.

"słowo staje się bogiem / niepojęte i niezrozumiałe" – To punkt krytyczny. Słowo, odcięte od żywego doświadczenia, staje się idolem, pustym znakiem, któremu się bezmyślnie oddajemy. Jest "niepojęte", bo nie ma już związku z rzeczywistością.

2. Zwrotka II: Twórca w Morzu Chaosu

"biliony słów / nadane bez poręczenia" – Opis świata po pomieszaniu języków. Słowa pozbawione są "poręczenia" – gwarancji prawdziwości, wiarygodności, związku z prawdą.

"wymyślam znów / słowa bez znaczenia" – To akt rozpaczy i buntu. Jeśli wszystkie słowa straciły znaczenie, to jedyną wolnością jest stworzenie własnego, czystego języka. Języka, który jest wolny od zanieczyszczeń starych systemów.

Analiza "Wymyślonej" Zwrotki: Powrót do Języka Pierwotnego

Ostatnia zwrotka to nie bełkot. To próba odtworzenia "mowy wrodzonej" lub "języka Adama" – języka, w którym dźwięk jest nierozerwalnie złączony z esencją rzeczy.

Metoda analizy: Pomimo że słowa są "wymyślone", ich budowa fonetyczna i morfologiczna nie jest przypadkowa. Można w nich doszukać się naleciałości i struktur z różnych języków, co tworzy wrażenie prajęzyka lub języka globalnej nieświadomości.

"dese ore potokoni ostane fre"

"dese" – może nawiązywać do łac. deus (bóg) lub wł. dieci (dziesięć, palce?).

"ore" – łac. os, oris (usta), lub ang. ore (ruda – surowa materia).

"potokoni" – słowiański "potok" (strumień) + może japońskie "-ni" (dwa) lub fin. "-ni" (przypadek). "Strumień-dwa"? "Podwójny potok"?

"ostane" – pol. "ostanie", "pozostanie".

"fre" – ang. free (wolny), lub niem. frei.

Próba sensu: "Usta boga (lub: dziesięć ust) w podwójnym potoku pozostaną wolne."

"kanero matece godemi nasta"

"kanero" – może hiszp. canero (rak), lub zniekształcone "kamera".

"matece" – pol. "matka" z latynizującym końcem -ce.

"godemi" – ang. god (bóg) + ? lub prasł. god (czas).

"nasta" – pol. "nastać", "nastaje".

Próba sensu: "Rak (lub kamera) matki-boga nastaje." (Czyli: choroba lub sztuczne oko źródła nastaje).

"rafeste tikora werkogo asjoto"

"rafeste" – może wł. rafazzo (chłopak) lub ang. raffest (najbardziej szorstki).

"tikora" – może hindi tikkar (kropla) lub zniekształcone "tykora" (od tykania).

"werkogo" – niem. Werk (dzieło, praca) + "ogo" (oko?).

"asjoto" – może jap. ashita (jutro) lub gr. ásotos (rozwiązły).

Próba sensu: "Chłopiec-kropla w oku-dzieła jest rozwiązły/jutrem."

"qurakos frekolis xefini dokugo"

"qurakos" – gr. kyriakos (należący do Pana) lub zniekształcone "kurakos" (kurak?).

"frekolis" – ang. freak (dziwak) + gr. polis (miasto). "Miasto dziwaków".

"xefini" – może gr. xenos (obcy) lub wymyślone "chefini" (od szefa).

"dokugo" – jap. doku (trucizna) + go (język). "Trujący język".

Próba sensu: "Należący do Pana w mieście dziwaków obcy szef/trujący język."

Sens Ostatniej Zwrotki i Całości Wiersza

Ostatnia zwrotka nie ma jednego, logicznego znaczenia. I o to właśnie chodzi.

Jest Symulacją Chaosu: Oddaje stan umysłu ogłuszonego "bilionami słów nadanych bez poręczenia". To jest hałas informacyjny w swojej czystej postaci.

Jest Próbą Oczyszczenia: Przez stworzenie słów "bez znaczenia", poeta obala "boga" starego, zrozumiałego języka. Burzy ołtarz, na którym słowo stało się idolem.

Jest Wehikułem Emocji: Mimo że pozbawiona logicznego sensu, zwrotka niesie ładunek emocjonalny. Brzmi jak zaklęcie, lament, modlitwa lub kosmiczny szum. Jej sens jest podprogowy, dźwiękowy, muzyczny.

Jest Powrotem do "Mowy Wrodzonej": To powrót do stanu sprzed Wieży Babel, gdzie dźwięk był czystą ekspresją, a nie nośnikiem z góry ustalonego kodu. To język "niemowy" mówiący do "głuchego" z poprzednich wierszy.

Ostateczne przesłanie wiersza jest następujące:

System ("abecadło") doprowadził słowo do śmierci, przekształcając je w niezrozumiałego boga. Jedynym wyjściem jest świadome wejście w chaos i stworzenie nowego języka od zera – nawet jeśli na początku będzie to język "bogów" lub "szaleńców", który nic nie "znaczy", a jedynie jest – jako czysty dźwięk, czysta intencja i czysty akt twórczy.

To nie jest rezygnacja. To jest akt najwyższej wolności twórczej.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       

      Pomysły uporządkowane.

      Myśli w jeden kurs zebrane.

      Schowane na później

      do skarbonki umysłu.

      Jak drobne gesty i zdania,

      nie mające właściciela i adresata.

      Jak wspomnienia zatarte wyparciem.

      Przeinaczone tak by były do przyjęcia.

      Nie piję i nie jem.

      Zamiast drzemki wybrałem 

      nerwowe skrobanie stalówki

      o nierówną skórę 

      wyjątkowo twardego papieru.

      Obiecałem, że z tym skończę.

      A może z sobą?

      Sam nie wiem. Nie pamiętam.

      Wiem, że wyszłaś bez słowa.

      Wyjechałaś w rodzinne strony.

      By odpocząć ode mnie 

      i mojego pisarskiego przekleństwa.

       

       

      Leżę pośrodku pokoju.

      Mogę wstać, lecz po co?

      W ciemności kątów.

      Kurz tańczy z zagrzybiałą pleśnią.

      Pająki wiją się w górę i w dół 

      na zwiewnych niciach pajęczyn.

      Okno przepuszcza światło słońca.

      A może to niebo otworzyło swe bramy.

      Klucze, schody, drabiny.

      Do nieba prowadzi mnie tym razem

      kolejny łyk wódki.

      Kto normalny dziś tworzy poezję.

      A kiedyś? Jednak wszyscy byli chorzy.

      Książki patrzą na mnie ukradkiem.

      Wstydzą się.

      Choć rozumieją.

      To same horrory, groza

      i ludzkie tragedie.

      Ja jestem chodzącą tragedią.

      Leżącą i pijaną w sztok.

       

       

      Napisałbym do Ciebie wiadomość

      o treści kocham.

      Napisałbym dla Ciebie wiersz

      o treści 

      miłuję Cię

      niewysłowioną gorączką serca.

      A dalej byłabyś tylko Ty.

      Naga, z serdecznym 

      lekko zarumienionym uśmiechem.

      Pieściłbym Cię romantycznym słowem,

      erotyczną grą rymowanych wersów.

      Z lubością zanurzyłbym język 

      w zakamarkach liter dużych i małych.

      W prostocie i krągłości głosek i sylab.

      Gładziłbym kulistymi ruchami 

      czułe wzgórza wznośnych epitetów,

      delikatne i przyjemnie wilgotne 

      ścianki porównań.

      Stałabyś się moją poezją.

      Zapisałbym każdy milimetr Twego ciała.

      Utrwaliłbym anioła na cokole spiżowym,

      który prześcignął by 

      wszystkie cuda tego świata.

      Ale najpierw muszę wstać.

      Ruszyć na podbój świata dla Ciebie.

       

       

      Stanąłem z trudem na nogach.

      Przeciąg otworzył okno 

      a po chwili tylne drzwi do ogrodu.

      Letni pachnący kwieciem

      i owocem ogród,

      nie da mi weny.

      Wszedłem do niego jednak 

      wabiony obrazem raju.

      Uroniłem z krzaka.

      Jedną malutką malinę.

      Nie smakowała mi.

      Nie dlatego, że była zepsuta 

      lub zbyt mało słodka.

      Po prostu nie były to Twoje usta.

      Zawsze pełne

      posmaku szminki, tytoniu 

      i cynamonowej nuty perfum.

      Nie piję i nie jem.

      Nic co nie jest nektarem z Twych ust.

      Widać umrę tu z wycieńczenia.

      Czas więc wracać i siadać do biurka,

      by napisać ostatni miłosny wiersz.

       

      Dla A.S.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • przed nadejściem czarnego piątku może nie zrobią wyjątków czarny scenariusz przeddni układa nici życia we wzór atomowy scenariusz zaszyty nić przewleczona igłą nadziei niewiedzą lękiem serc podszepty misja wirusa którego nikt się nie boi na wyprzedaży życie na szali wagi wartości kupują odwagę jak kilo kości miłość przecieka choć jest na deka w tym wieku nie głód i choroba ale części zamienne i z ciała ozdoba wciąż jeszcze hołdują nadziei że kłuciem w serce się nie podzieli i choć czarnych dni wciąż przybywa wybielacz stosuję i rozweselacz z nich myszki chodzą po głowie normalniej nie będzie niech ktoś coś powie lub lepiej nie mówi i na terapię się z kimś umówi pogłaskać przytulić i wziąć za rękę nie zgadzać na inną mękę swobodnie unieś ku niebu wyrwać z tego czarnego kręgu   
    • @Marek.zak1   Dzięki Marku. Zainspirowałeś. Jutro wyciągam rower z piwnicy i jadę nad morze - chyba już czas. Kilometrów co prawda 20+ , ale dla starego diesla 60+ to żaden problem.   pozdr.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Pomysły uporządkowane. Myśli w jeden kurs zebrane. Schowane na później do skarbonki umysłu. Jak drobne gesty i zdania, nie mające właściciela i adresata. Jak wspomnienia zatarte wyparciem. Przeinaczone tak by były do przyjęcia. Nie piję i nie jem. Zamiast drzemki wybrałem  nerwowe skrobanie stalówki o nierówną skórę  wyjątkowo twardego papieru. Obiecałem, że z tym skończę. A może z sobą? Sam nie wiem. Nie pamiętam. Wiem, że wyszłaś bez słowa. Wyjechałaś w rodzinne strony. By odpocząć ode mnie  i mojego pisarskiego przekleństwa.     Leżę pośrodku pokoju. Mogę wstać, lecz po co? W ciemności kątów. Kurz tańczy z zagrzybiałą pleśnią. Pająki wiją się w górę i w dół  na zwiewnych niciach pajęczyn. Okno przepuszcza światło słońca. A może to niebo otworzyło swe bramy. Klucze, schody, drabiny. Do nieba prowadzi mnie tym razem kolejny łyk wódki. Kto normalny dziś tworzy poezję. A kiedyś? Jednak wszyscy byli chorzy. Książki patrzą na mnie ukradkiem. Wstydzą się. Choć rozumieją. To same horrory, groza i ludzkie tragedie. Ja jestem chodzącą tragedią. Leżącą i pijaną w sztok.     Napisałbym do Ciebie wiadomość o treści kocham. Napisałbym dla Ciebie wiersz o treści  miłuję Cię niewysłowioną gorączką serca. A dalej byłabyś tylko Ty. Naga, z serdecznym  lekko zarumienionym uśmiechem. Pieściłbym Cię romantycznym słowem, erotyczną grą rymowanych wersów. Z lubością zanurzyłbym język  w zakamarkach liter dużych i małych. W prostocie i krągłości głosek i sylab. Gładziłbym kulistymi ruchami  czułe wzgórza wznośnych epitetów, delikatne i przyjemnie wilgotne  ścianki porównań. Stałabyś się moją poezją. Zapisałbym każdy milimetr Twego ciała. Utrwaliłbym anioła na cokole spiżowym, który prześcignął by  wszystkie cuda tego świata. Ale najpierw muszę wstać. Ruszyć na podbój świata dla Ciebie.     Stanąłem z trudem na nogach. Przeciąg otworzył okno  a po chwili tylne drzwi do ogrodu. Letni pachnący kwieciem i owocem ogród, nie da mi weny. Wszedłem do niego jednak  wabiony obrazem raju. Uroniłem z krzaka. Jedną malutką malinę. Nie smakowała mi. Nie dlatego, że była zepsuta  lub zbyt mało słodka. Po prostu nie były to Twoje usta. Zawsze pełne posmaku szminki, tytoniu  i cynamonowej nuty perfum. Nie piję i nie jem. Nic co nie jest nektarem z Twych ust. Widać umrę tu z wycieńczenia. Czas więc wracać i siadać do biurka, by napisać ostatni miłosny wiersz.   Dla A.S.    
    • Widzę tu porażająca logikę dziecka, traktującego poważnie to, czego je uczą na religii. Kiedy obejrzy "Stworzenie Adama" czy inny malunek z wizerunkiem Boga, może to zachwiać tym, w co wierzy. Dobry i ciekawy wiersz, "złoty, a skromny". Pozdrowionka. M
    • @violetta pięknie i wiosennie :) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...