Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na dobrą sprawę wszyscy jesteśmy zbędni,
ale czasem z niedowierzaniem odkrywam,
że są ludzie, których uwaga się kręci
wokół szkła, które opróżnia celebryta.

Z jakiego lasu jego pokład wycięty
na miarę, i kogo na niego zaprasza,
żeby odbyć na nim stosunek niebosiężny,
niedosiężny dla przejętego zjadacza

pikseli, od których ubytki ma w szkliwie,
które dociekliwym spojrzeniem obnaża
sąsiad, patrząc na grubymi nićmi szyte
dowody urlopu na wyspach Bahama.

Opublikowano

Wiersz jest dobry wedle mojego gustu, wyznacza odautorski kierunek antycelebrycki, to dysertacja w sensie jakby mini_referat, słowo wybiega z recenzji, z opisu konkretnej sytuacji, ale dotyczy głębszej i już ogólnej postawy wobec życia, dlatego tekst ma dobre uzasadnienie.

Jedyna moja uwaga (maleńka) jest co do zapisu graficznego, to twój wiersz, tak go skonstruowałeś (i jest ok), ale ja wolałbym aby nie było tu przestawień niektórych słów do kolejnych wersów.

 

jest:

 

Na dobrą sprawę wszyscy jesteśmy zbędni,
ale czasem z niedowierzaniem odkrywam,
że są ludzie, których uwaga
się kręci
wokół szkła, które opróżnia celebryta.

Z jakiego lasu jego pokład wycięty

na miarę, i kogo na niego zaprasza,
żeby odbyć na nim stosunek niebosiężny,
niedosiężny dla przejętego zjadacza


pikseli, od których ubytki ma w szkliwie,
które dociekliwym spojrzeniem obnaża

sąsiad, patrząc na grubymi nićmi szyte
dowody urlopu na wyspach Bahama.

 

wolałbym:

 

Na dobrą sprawę wszyscy jesteśmy zbędni,
ale czasem z niedowierzaniem odkrywam,
że są ludzie, których uwaga kręci
się wokół szkła,

które opróżnia celebryta.

Z jakiego lasu jego pokład wycięty
na miarę,

i kogo na niego zaprasza,
żeby odbyć na nim stosunek niebosiężny,
niedosiężny dla przejętego zjadacza
pikseli,

 

od których ubytki ma w szkliwie,
które dociekliwym spojrzeniem obnaża
sąsiad,

patrząc na grubymi nićmi szyte dowody

urlopu na wyspach Bahama.

 

Rozumiem (podskórnie) twoją potrzebę wyrównania długości tekstu, czyli chęć jego linotypowych wyrównań, dążyłeś żeby nie było drastycznej różnicy w długości poszczególnych wersów, według mnie niepotrzebnie, długości wersów mają prawo się różnić. Lecz to tylko moja delikatna i mało istotna sugestia, może na przyszłość.

 

Co do tematu, i któż by przypuszczał, że to wszystko tak tam się rozjedzie?, hehs ;))

w maju 2018 r publikowałem tu tekst, trochę sarkastyczny - link masz niżej, - jeszcze wtedy wszystko ubrane było w sztywne konwenanse ;D

 

link:

 

pozdrawiam ;)

 

 

Opublikowano (edytowane)

@Tomasz Kucina Dzięki, pomyślę nad tym, jednak z pewnych powodów te przerzucone do następnych wersów wyrazy mi się podobają, bo np. dają takie małe zaskoczenie: dla przejętego zjadacza - spodziewamy się chleba - pikseli. Dzięki i pozdrawiam.

Czy tekst jest antycelebrycki? Wolę raczej myśleć, że obnażający i ośmieszający pewną postawę życiową, sposób myślenia ludzi, zwykłych zjadaczy pikseli. Dowiedziałem się, że ludzie są zdolni zrobić zapasy, schować samochód do garażu, i przez dwa tygodnie siedzieć w piwnicy, żeby sąsiedzi myśleli, że pojechali na wakacje... :) 

Edytowane przez Jan Paweł D. (Krakelura) (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Utwór jest ok, układ graficzny jest twoją wolą, nie miałem zamiaru ingerować w autorskie upodobania, dyskutujemy sobie spokojnie, wymieniamy poglądy, więc mniemam, że ani ja ani ty nie odczuwamy dyskomfortu czy presji - w dyskusji. Rozumiem twój punkt widzenia jest także słuszny, wyraziłem tylko opinię jak ułożyłbym graficznie ten tekst, twoja wola jest dla mnie obowiązująca, nawet się ucieszyłem, że jako autor bronisz własnych zasad.

 

Co do antycelebryckości treści upierałbym się. Bo książę Harry (plus jego życie), którego użyłeś w tytule tego wiersza, musiały służyć konkretnym celom.

Domyślam się, że to wiersz o ludziach, którzy ulegają manipulacjom medialnym, a w konsekwencji sami zaczynają swoje życie układać pod te wzorce (medialne), zupełnie jak napisałeś w ostatnim komentarzu, napisałeś - że znasz takich ludzi, którzy chowają auta w garażach i udają wakacje na Bahamach tylko po to by wywrzeć wrażenie na otoczeniu. Musimy zadać kluczowe pytanie: z czego to wynika? Z czego wynika taka postawa, i dlaczego media śledzą takie sytuacje, musimy tu uznać, że promowanie obserwacji życia ludzi na świeczniku dotyczy dokładnie wszystkich mediów i bez względu na konotacje okołopolityczne, w dodatku prawie wszędzie zaczyna z tego robić się przedstawienia on line, oglądamy życie celebrytów w internetach, i w telewizji, donosi prasa, ludzie dobrowolnie zamykają się w pokojach, by pokazać innym swój życia - real, inni zamknięci z zapasami w spiżarniach to oglądają i udają, że wyjechali na Bahamy, jeszcze inni ciężko tyrają i zamiast przeznaczyć hajs na rzeczy niezbędne do egzystencji wyjeżdżają na Bahamy, tam puszczają całą kasę, wracają spłukani i harują od nowa. Z czego wynika ta sytuacja? Czyż nie z powszechnej mody na celebryckość? Raczej tak. Książę Harry, użyty w tytule twojego wiersza jest przykładem odrzucenia norm celebryckich, rozumiem więc twój wiersz za antycelebrycki, bo to celebryckość rodzi wszystkie potrzeby komunikacji, ponieważ komunikacja jest narzędziem, media dostosowują się do preferencji ogółu, na tym polega logiczny plan biznesowy, jeżeli ludzie lubią angielki zamiast rogali, to miejscowa piekarnia piecze angielki a nie rogale. Proste. Czy tak koniecznie musi być to już inna sprawa, lecz my nie mamy na to wpływu, zaczynajmy zawsze od siebie, i może tak uczynił Harry, czy miał racje? Ja nie wiem, nie jestem przekonany, że jego postawa może szczególnie wpłynąć na zachowanie przykładowych Kowalskich markujących wyjazdy na wakacje i oglądających talk show'y, może za to wpłynąć na rozmycie kanonów konserwatywnych, które oprócz licznych wad mają i równie liczne zalety, takie jak: poszanowanie obyczajów, wspomniane wcześniej konwenanse i etykiety, zasady moralne, poszanowanie tradycji, przywiązanie do narodu, etc. etc. etc., co ma większy zasięg i jest ważniejsze albo destruujące - ja nie potrafię określić. Pzdr.

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Tomasz Kucina Tak, zgadzam się, aczkolwiek nie chcę być antycelebrycki, mam swoje zdanie na temat tych ludzi, ale czy anty... ? Bardziej chodziło mi o pewien problem społeczny, psychologiczny, który to powoduje. Oczywiście, że jest tu pewien rys krytyczny w stosunku do celebrytów, ale nie kładłbym aż tak silnego akcentu na słowo "anty". 

Jeśli miałbym sobie wymarzyć zmianę jaką ten wiersz przyniesie, to raczej chodzi mi o tego "przeciętnego zjadacza pikseli", żeby on sobie coś uświadomił. Ale to jak porwać się z motyką na słońce, i tylko pozostaje mi napisać wiersz.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rozumiem, i ok, ponieważ istnieją te zależności w definicji tzw. celebryckości i mass medialności – całkiem przypadkowo je wykazałem, w oparciu o twój komentarz, twoje wnioski czy wartościowanie świata – mają prawo być inne.

Pozdrawiam weekendowo.

Opublikowano (edytowane)

@Jan Paweł D. (Krakelura) a mnie ten tekst doinspirował do tekstu, który już od jakiegoś czasu chodzi gdzieś tam mi po głowie

                                              będzie próbował wzbić się na wyżyny satyry, ale to się okaże jak zawsze.

 

                                              pzdr

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Tomasz Kucina Tu nie chodzi o wartościowanie... jakby to ująć... myślę, że wystarczy coś sobie uświadomić, żyć inaczej, i nie trzeba być anty, nie trzeba iść na jakąś krucjatę przeciwko celebrytom czy elitom... Choć są sprawy, że i ja łapię się na byciu anty, jednak nie mam na razie innej odpowiedzi. Ogólnie "anty" to takie słowo o trochę negatywnym wydźwięku. Jednak celebryci to akurat ludzie, przeciwko którym potrafię nie być anty, co nie znaczy, że nie patrzę krytycznie. To dość próżni na ogół ludzie, żyjący w kosztownej bańce mydlanej, tylko czemu inni ludzie poświęcają im tyle czasu i programują pod nich swoje myślenie? Tu jest pies pogrzebany.

Dla mnie wartościowym przykładem celebryty jest np. Elon Musk, łebski gość, doszedł do fortuny ale wie co z nią robić, a przynajmniej stara się, coś próbuje zmienić, ma jakąś wizję, jakieś głębsze i nie wzięte z d.py refleksje nad światem, technologią, sztuczną inteligencją.

Edytowane przez Jan Paweł D. (Krakelura) (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Elon Musk, jest cool, jego space X, marsjańskie eksperymenta, Tesla motors, filantropia, wszystko na wysokim poziomie.

 

Ja nie wychodzę na żadną krucjatę i jeszcze przeciwko celebrytom? (których notabene lubię i szanuję) Co ty piszesz? W komentarzu wyraziłem tylko wrażenia jakie odniosłem po przeczytaniu twojego utworu. MOJE nie TWOJE – podkreślam. Dlaczego ty mi po raz kolejny tłumaczysz własną szanowną empatie do celebrytów?, możesz mi to wytłumaczyć, bo czegoś tu nie rozumiem, masz mnie za wroga świata celebry? Błądzisz ;) Nie potrafię odczytać jaki jest twój przekaz? Można troszkę jaśniej? ;)

Opublikowano (edytowane)

@Tomasz Kucina Nie tłumaczę Ci mojej empatii, bo nie nazwałbym tego empatią. Twój komentarz sugerujący mi antycelebrycki przekaz skłonił mnie do tego. Ponieważ słowo antycelebrycki spłyca nieco problem utworu, sprowadza go do czegoś anty. Dlatego.

A jeśli już konieczne musi być anty, to mój tekst jest raczej antykonsumpcyjny. I nie twierdzę, że wchodzisz w jakąś krucjatę, tylko użyte przez Ciebie w komentarzu słowo antycelebrycki, może sugerować, że mój wiersz jest elementem jakiejś antycelebryckiej krucjaty.

Edytowane przez Jan Paweł D. (Krakelura) (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Nie twierdzę, takie odniosłem wrażenie, być może nieuzasadnione, no ale takie ono było. Więc antykonsumpcjonizm, teraz rozumiem, należy pochwalić, trzeba było od razu :), ale dlaczego te przeciw medialne elementy dyskusji, tutaj dołączasz, media są konsumpcjonistyczno - twórcze, tak mam to czytać? A jeżeli tak, to które?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena  U Ciebie nie ma rutyny . Są emocje, ciarki, gęsto, gejzer emocji. I refleksja ... Pozdrawiam ciepło.
    • @hollow man   Dla mnie jest to niezła lekcja o kosztach, jakie płacimy za próbę całkowitego opanowania świata. Niszcząc naturalne bariery (brzegi rzek) zamiast wolności - zamykamy się w sztucznym, wyreżyserowanym świecie. To metafora świata, w którym wszystko stało się płynne i pozbawione fundamentów. Żyjemy w kłamstwie tak głęboko, że tylko śmierć, jest w stanie nas z niego wytrącić i pozwolić nam dostrzec "błyski prawdy". "Błyski" - to słowo sugeruje, że prawda nie jest już stałym światłem. Bardzo intrygujący wiersz. :)
    • Tajemnicą jest życie bez tajemnic.
    • jej mąż ma ciało które nie uznaje granic nie kończy się w jednym miejscu rozlewa się po domu jak coś co nie zostało dobrze zakręcone jak awaria która nauczyła się chodzić wchodzi w kątyo na szybie zostawia po sobie ślady ciepła zapach potu i coś co przypomina wczoraj śpi ciężko z otwartymi ustami jakby łapał powietrze z innego życia jakby coś z niego wychodziło zamiast powietrza chrapie w rytmie który nie pasuje do niczego jak rozregulowana betoniarkia która mieli resztki ich wspólnych nocy chrapie w kilku językach naraz jak maszyna która próbuje przypomnieć sobie po co została zbudowana materac przyjmuje jego ciężar jak wyrok bez odwołania jakby ktoś próbował z niego wycisnąć ostatnie lata gwarancji rano podnosi się powoli najpierw bebech potem barki potem reszta jakby składał się z części które nie chcą współpracować szoruje bezwstydnie paznokciami po skórze jakby zdzierał tynk z nieopłaconego mieszkania drapie się pod koszulką która przykleiła się do niego jak druga skóra po przejściach jego skóra jest jak stary paragon wyblakły nieczytelny dowód zakupu człowieka, który dawno przestał działać i dlaczego nie podlega zwrotowi drapie się po brzuchu jak po bębnie w który los uderza co rano żeby sprawdzić czy w środku jest jeszcze jakiś dźwięk czy tylko echo pustych kalorii ona udaje że śpi bo zna kolejność zdarzeń wstrzymuje oddech tak długo że krew w skroniach zaczyna tętnić: uciekaj, uciekaj ale jej nogi są z ołowiu jakby on już dawno je sobie pożyczył wie że zaraz padnie to pierwsze westchnięcie ciężkie wilgotne jak ręcznik zostawiony w łazience na kilka dni które wejdzie jej pod żebra i zostanie tam jak niechciany lokator idzie do kuchni stopy stawia całym ciężarem jakby sprawdzał czy podłoga jeszcze go znosi otwiera lodówkę światło robi z niego dowód rzeczowy stoi przed nią długo z ręką w spodniach z głową w świetle jak eksponat w muzeum rzeczy zepsutych z twarzą która nie zdecydowała się jeszcze być człowiekiem jego ciało to magazyn w którym ktoś chaotycznie upchnął zapasowe lata a on próbuje je teraz przełknąć razem z zimną parówką z biedronki je bez apetytu ale dokładnie miażdży materię jakby jego zęby były ostatnią sprawną niszczarką w tym domu ostatnią instytucją która jeszcze działa mieli wszystko: chleb ciszę i resztki nadziei na to że jutro będzie lżejszy on jest jak żywa usterka w instalacji świata przez którą wycieka Bóg w dresach z wypchanymi kolanami jedyny namacalny dowód na to że nicość ma jednak kogoś na etacie liże palce powoli bez skrępowania a ona patrzy na to i czuje coś między litością a zażenowaniem jej ciało próbuje się zmniejszyć zrobić miejsce dla jego istnienia kiedy mówi że coś naprawi powietrze w domu robi się twardsze on nie naprawia on wchodzi w rzeczy całym sobą siłuje się z kluczem francuskim jak z obcą cywilizacją poci się natychmiast pot wychodzi z niego jak decyzja podjęta bez konsultacji jak wyciek danych którego nie da się zatrzymać wygląda jak rzeźba pod tytułem błąd w sztuce mokry pomnik ku czci wszystkich mężczyzn którzy zginęli przy próbie wymiany uszczelki w kranie sapie zaklnie urwie zaleje stoi potem w tej wodzie mokry do pasa zadowolony przez chwilę jak dziecko które rozwaliło zabawkę żeby zobaczyć co jest w środku ona odwraca wzrok ale słyszy każde jego chrząknięcie każdy dźwięk który mówi że to jeszcze trwa siada na kanapie z ikei i nie siedzi - on się wydarza ona wtedy zaciska dłonie na szklance żeby sprawdzić czy jeszcze ma granice czy  też już pachnie tą zimną parówką jak on jest jak czarna dziura domowego użytku która wciąga światło z okien i resztki jej cierpliwości mieli je w sobie na gęstą ciemną materię telefon trzyma przy twarzy ale nie patrzy tylko przewija jakby szukał wyjścia z własnej skóry ona siedzi obok i czuje jego ciepło które nie pyta o zgodę które przechodzi przez ubrania przez skórę dochodzi do niej i zostaje w nocy wstaje idzie do lodówki światło oblepia go od przodu jakby go przesłuchiwało stoi drapie się je prosto z opakowania jakby był tylko przejściem ona patrzy na niego z łóżka i nie wie czy to jeszcze człowiek czy już tylko potrzeba która przyjęła jego kształt jej mąż pachnie snem potem i czymś niedokończonym kiedy ją dotyka robi to ostrożnie jakby bał się że zostawi ślad kocha ją cicho bez słów jest jak Bóg który przespał własną rewolucję i teraz jedyne co może zrobić to zajmować miejsce trzymać ściany żeby nie uciekły przed jego chrapaniem które skleja noc jak klej do rzeczy dawno rozbitych ona czasem myśli że gdyby go nagle wyciąć z tego powietrza dom zapadłby się do środka jak pusta puszka bo on wrósł w progi jak krew w żyły stał się jedynym zbrojeniem które jeszcze trzyma ten syf w pionie jest jak cały świat na fundamencie spocony i głośny potwór o pustym spojrzeniu bez którego ściany dostałyby mdłości trzyma ten bajzel przy ziemi samym swoim byciem to jest jego jedyna ewangelia: pot, parówka i nic wybrakowany mesjasz od cieknących kranów który nie zbawi świata ale przynajmniej nie pozwala mu odlecieć w próżnię          
    • @hania kluseczka   Bardzo dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Wiem, o czym piszesz i dobrze Cię rozumiem.  Też spotykałam, co prawda bardzo rzadko, wyjątkowe dzieci, ale system ich nie zauważa. I rzeczywiście, mają szczęście, gdy trafią na mądrych ludzi. Ale najważniejsi są rodzice/rodzic - to ich mądra miłość może zdziałać najwięcej. Gratuluję, że tak mądrze przeprowadziłaś swoje dziecko przez ten czas dzieciństwa i młodości. Gratuluję również tak uzdolnionego syna.  W moim opowiadaniu występuje ktoś z mojej rodziny, ale Nika nie jest moim dzieckiem.  Pozdrawiam serdecznie. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...