Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Jestem blisko cmentarza. Wiem, że coś mi tutaj nie pasuje. Niby wszystko tak samo.

Kupują kwiaty, znicze. Potrącają jeden drugiego. Ogólny rozgardiasz.

Tak jak co roku – Święto Zmarłych.

Parking zawalony samochodami. Policjant kieruje ruchem. Tak powinno być.

Ale mnie uparcie prześladuję myśl, że coś się tutaj nie zgadza. Tylko co.

No nic – myślę sobie – Moja wyobraźnia płata mi figle.

Jestem przyzwyczajony do takiego stanu, więc spokojnie idę dalej.

Szok miałem dopiero przeżyć.

Ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem.

Póki co kupuję dwa znicze i zjadam bułkę z serem.

Prawdę mówiąc, trochę zgłodniałem, w czasie mojej samotnej wędrówki.

 

Jestem blisko głównej bramy. Dużo ludzi wchodzi i wychodzi.

Nic dziwnego. Tak się dzieje z takiej okazji.

Mnie jednak prześladuje wrażenie, że co coś się za chwilę wydarzy.

Coś, co będzie dotyczyć tylko mnie. Jak bardzo się wtedy nie pomyliłem.

 

Przepuszczam matkę z dzieckiem na ręku,

i małe dziecko z chorągiewką, biegnące z tyłu.

Jakaś wewnętrzna siła nie pozwala mi przekroczyć bramy.

Czuję się dziwnie. Jakbym się czegoś bał.

Jakby ta brama miała mnie połknąć. Ludzie przechodzą obok mnie.

Niektórzy są wnerwieni, że zagradzam im drogę.

A ja stoję jak ten głupi i nie mogę się ruszyć.

 

W końcu z ogromnym wysiłkiem, przekraczam cmentarną bramę… i nagle doznaję szoku.

 

Stoję na pustym szarym placu.

Nie ma żadnego cmentarza. Idę kawałek do przodu.

Rozglądam się na boki. Do tyłu. Kolejny szok.

Za wejściem wszystko wygląda normalnie.

To samo, co widziałem z zewnątrz.

Ludzie, szum , gwar. Cofam się kilka metrów. Cmentarz znowu jest.

Razem z ludźmi, którzy po nim chodzą.

Pytam się pierwszego napotkanego człowieka:

 

– Przepraszam bardzo. Mam pytanie. Wiem, że to zabrzmi głupio, ale czy cmentarz naprawdę jest?

 

Patrzy na mnie przez chwilę { mam wrażenie, że pobłażliwie} i grzecznie odpowiada:

 

– Owszem.

– Dziękuję.

 

Nie pytam więcej. Bo i po co. Znam odpowiedź. Zwariowałem i tyle.

No tak – myślę nadal – Ale nawet wariat może być ciekawy, co się wokół dzieje.

Postanowiłem, że jeszcze raz przekroczę granicę.

Zapewne się okaże, że zobaczę cmentarz {tak samo jak teraz widzę} i wszystko się wyjaśni.

 

Przechodzę przez bramę. Cholera! To samo! Nawet gorzej!

Pusty – jak okiem sięgnąć - szary plac. To znaczy, nie zupełnie pusty.

Bo jest coś nowego.

Kilkaset metrów ode mnie, widzę Błękitną Kaplicę {tak ją wtedy w myślach nazwałem}.

Stoi samotna na tym ciemnawym pustkowiu.

Właściwie nie wiem, czy jest błękitna.

Ale poświata wokół niej, ma niewątpliwie taki kolor.

 

Rozmyślam intensywnie. Przynajmniej tak mi się wydaję.

Może ten cmentarz istnieje. A ja po prostu nie widzę tego wszystkiego.

Tych ludzi. Tych światełek.

Chociaż bardzo się boję, to mnie kusi, żeby zajrzeć do kaplicy.

Jeżeli da się otworzyć, rzecz jasna.

Postanowiłem, że pójdę w jej kierunku, jak najbardziej chaotycznie.

W prawo, w lewo i różnie.

Może w końcu potknę się o jakiś grób, lub na kogoś wpadnę.

Tak też czynię, jak postanowiłem.

Można by rzec, że prawie biegam - to tu, to tam. I nic.

 

Stoję przed kaplicą. Chyba wyglądam jak upiór, z tą błękitną poświatą na twarzy.

Przypominam sobie, że mam w kieszeni lusterko.

Nie pamiętam, dlaczego je zabrałem.

Spoglądam w srebrzyste kółko. Nie widzę swojej twarzy. Jedynie niebieskawą mgłę.

Nie jestem zaskoczony. Przestało mnie cokolwiek dziwić.

 

Drzwi otwieram bez problemu.

Wnętrze kaplicy jest puste – ale tak samo jak pustkowie na zewnątrz – nie zupełnie.

Na środku, na małym katafalku, spoczywa niewielka trumienka.

Nie ma żadnych ozdób, kwiatów, czegokolwiek.

Na przeciwległej ścianie, wisi zegar bez wskazówek.

Jest w miarę jasno, chociaż nie dostrzegam, żadnej lampy.

 

Tak się boję, że prawie nie odczuwam strachu.

Brzmi to nielogicznie, ale wtedy tak się właśnie czułem. Podchodzę do trumienki.

Gdy już jestem całkiem blisko, wieko spada na posadzkę. Bez żadnego hałasu.

W zupełnej ciszy, rozlatuje się na kawałki.

Po chwili zmieniają się w błękitny pył.

 

W trumience leży dziecko. Mały chłopczyk. Ani śladu rozkładu. Jakby sobie spało.

Patrzę na jego twarz. Jest mi dziwnie znajoma.

Kojarzę ze zdjęciami, które ostatnio oglądałem. Rozpoznaję to dziecko.

Myślałem, że już mnie nic nie przestraszy. A jednak. Wybiegam z kaplicy.

Widzę granice cmentarza. Za nią jest normalne życie. Jestem blisko bramy.

 

*

 – Mamusiu. Ktoś mi potrącił chorągiewkę.

– Kochanie. Zdawało się tobie.

– No mówię przecież. Ty mnie nie słuchasz. Wiesz o tym?

– Wiem kochanie. Przepraszam cię, słonko.

 

*

 Budzę się na łóżku. W białym pokoju. Z zewnątrz dobiega straszliwy hałas.

Co za ruchliwa ulica. Obok stoi facet, też ubrany na biało.

Lekarz – myślę sobie – Mam rację.

 

– Obudził się pan. Bardzo się cieszę.

– Gdzie jestem?

 

Mam nadzieję, że usłyszę ciekawą odpowiedź, ale słyszę banalną:

 

– W szpitalu.

– Co się stało?

– Znaleziono pana nieprzytomnego przy bramie cmentarnej.

– Na zewnątrz czy wewnątrz?

 

Dziwię się, że tak dokładnie wszystko pamiętam. A może – nie wszystko.

 

– Wewnątrz.

– Jest tam cmentarz?

– Nie rozumiem... No jest. Dlaczego miałoby nie być?

– Nie ważne. Ktoś mnie widział? To znaczy – wewnątrz?

– O tak. Dużo ludzi pana widziało.

Szczególnie, że zachowywał się pan… można by rzec… trochę dziwnie

– Dziwnie?

– Prawie pan biegał po cmentarzu. Ale w taki sposób, że nie potrącił pan kogokolwiek.

Ani się nie potknął o żaden grób. Jakby pan unikał bezpośredniego kontaktu.

Z małym wyjątkiem. Potrącił pan chorągiewkę.

– Chorągiewkę?

– Tak

 

Coś mi zaczęło świtać. Rzeczywiście biegałem po pustym polu.

Ale w jaki sposób omijałem przeszkody, skoro ich nie widziałem.

 

– A kaplica? Błękitna? Stoi?

– Stoi. Ale stara i z drewna.

– A biała trumienka?

– Trumienka? Dać panu leki?

– Nie. Dziękuję.

– Panu w zasadzie nic nie jest. Fizycznie. A poza tym nie wygląda pan na groźnego faceta.

Chce pan stąd wyjść?

– Też pytanie. Oczywiście.

– To bardzo proszę. Droga wolna.

 

*

 

Idę – właściwie biegnę długim korytarzem – Na końcu widzę jasny punkt.

To drzwi. Zwyczajny świat.

Bez żadnych chorągiewek i kaplic.

 

Wychodzę na zewnątrz. Na całkowite pustkowie. Ciche, szare i przytłaczające.

 

Nagle słyszę przeraźliwy pisk hamulców i potworny trzask. Ale nic nie widzę.

Tak mi się jednak wydaję.

Kilkadziesiąt metrów ode mnie, dostrzegam migające błękitne światełko. Wokół pustka.

 

Nie ruszam się z miejsca.

Bieganie między samochodami - a szczególnie policyjnymi - jest trochę niebezpieczne.

 

Słyszę jedynie bicie własnego serca.

 

Spoglądam na światełko. Przestało mrugać.

 

Jest białe.

Edytowane przez Dekaos Dondi (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Bułat OkPAPIERY POETY... NA PAPIEŻE
      Bułat Okudżawa

      Styx, AD 1965

      Płyniesz jak rzeki bieg i tak dziwne imię masz!
      Asfalt twój w słońcu lśni, jak rzeki toń we mgle
      Ach, Arbat, mój Arbat
                                           Tyś mój przeznaczenia szlak
      Ty i radość co dnia i nieszczęście me

      Przechodzący tu biegną tak od lat
      Wciąż obcasów stuk, za sprawami bieg
      Ach, Arbat, mój Arbat,
      Tyś mą religią jest
      Pode mną rozwijasz się w miraż mostów przęsł

      .. na twą miłość mi wciąż leku, antidotum brak,
      Choć tysiąca bym innych mostów kochał trakt
      Ach, Arbat, mój Arbat
                                                      Tyś ojczyzna ma
      Nigdy nie,
      Po sam kres...
      Nie przemierzę cię..

      1959
      Ostatnie tango na Newskim

      Kiedy ze starą biedą nie rady nie daję już,
      Gdy ogarnia mnie chandra, wtedy z biegu
      Wsiadam w akurat jadący trolejbus, siny niby śnieg,
      Ostatni,
      Chociaż pierwszy z brzegu.
      – I uciekam przed biedą nową wciąż jak z zimna siny zbieg;
      Wsiadam w podjeżdżający trolejbus, ten najzwyczajniejszy
      Trolejbus ostatni,
      Chociaż z brzegu pierwszy

      Nocny trolejbusie, w pustkę ulic gnaj wciąż
      I po bulwarach, skrzyżowaniach krąż,
      I daj schronienie tym, co w tę ciemną noc
      Przeżyli kraksę,
      Tragiczny zbieg szos

      Północny trolejbusie, w pustkę ulic pędź
      I wśród życia skrzyżowań sanktuarium schroń
      Dla tych, którzy w ten czarny dzień
      Przeżyli kraksę,
      Katastrofę strof.

      Twoich pasażerów rozpoznaję w mig -
      Tych żeglarzy słodkich wód, ich półgwiezdny szlak.
      Lecz gdyby nie nosił ich mój ciasny świat,
      Nie po drodze by było mi nie współczuć im.
      I gdyby nie byli tu od miliona lat,
      To czuć ich ból tak łatwo bym mógł

      Trolejbus jedzie wciąż, ostry cień tnąc mgły
      I wspomnienie wraca tak, jak w starym kinie film...

      O, Moskwo ma, jesteś jak równina fal,
      W ja w nim na dobre i na złe tkwię jak w oknie łza
      O, Moskwo moja, tyś ocean mój, a ja -
      Jestem kroplą w otchłaniach twych, plamką rdzy
      – a we mnie zawsze ty.
      |---|---|Na czarnym ekranie białych nocy...

      | Виноградную косточку в теплую землю зарою, |
      Winogrona pestkę w ciepłej ziemi zasadzę,
      | и лозу поцелую, и спелые гроздья сорву, |
      i ziemię ucałuję, i grona ich zerwę, jak życia nić.|
      | и друзей созову, на любовь свое сердце настрою... |
      i przyjaciół zwołam, i miłość na serca tronie osadzę... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Jeśli nie, po co mi na tej wiecznej ziemi żyć? ) |
      | | |
      | Собирайтесь-ка, гости мои, на мое угощенье, |
      Zbierajcie się, goście, na uczty mej uciechy |
      | говорите мне прямо в лицо кем пред вами грешен,
      | mówcie mi, w czym zgrzeszyłem, nie kryjąc nic|
      | Царь небесный пошлет мне прощение за прегрешенья... |
      Bóg przecież i tak wybaczy mi grzechy... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej po co mi na tej ziemi żyć? ) |
      | | |
      | В темно-красном своем будет петь для меня моя Дали, |
      W sukni ciemnokrwistej zaśpiewa mi Dali, |
      | в черно-белом своем преклоню перед нею главу, |
      A ja, na czarno-biało przed nią skłonię się, skromny widz|
      | и заслушаюсь я, и умру от любви и печали... | I w jej pieśń wsłucham się i umrę ze miłości tej, co pali... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo jak tak, po co mi na ziemi żyć!) |
      | | |
      | И когда заклубится закат, по углам залетая, | A gdy mgiełką zajdzie słońce, i zaprosi do świateł psoty, |
      | пусть опять и опять предо мною плывут наяву: |
      Niech znów i na nowo płyną, bo móc, to być: |
      | синий буйвол, и белый орел, и форель золотая... |
      Siny bawół, biały orzeł, i ten pstrąg złoty... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej nie umiem już żyć... )

      Песенка о Павке Морозове
      (Dosłowne tłumaczenie)

      За что ж вы Ваньку-то Морозова?
      No i cóż chcecie od Morozowa, Vasslyia?
      Ведь он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама его морочила,
      Ona sama go (bynajmniej) zauroczyła,
      а он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама по проволоке ходила,
      Ona sama za cienki drut go wodziła
      махала белым рукавом,
      Białym rękawem go zawodziła to tam, to tu.
      а то, что Ваньку погубила,
      I koniec z końcem Waśkę całkiem zamuliło
      так это было уж потом.
      A potem drut zmiękł mu aż miło
      А он, кулак к щеке прижавши,
      A on, zacisnąwszy przy policzku pięść,
      на ту на проволоку глядел,
      Wciąż ciągnął swego życia cienki drut
      и все глядел, и все вздыхал он,
      i patrzył w siną dal i łza mu się do rzęs kleiła,
      и все сидел и все бледнел.
      i ciągle siedział, ciągle bladł, i ciągle chudł

      А в цирке музыка гремела,
      A do szpagatu na drucie muzyka przygrywała,
      гремел литавр, труба звала,
      Grzmiał bęben, trąbka wzywała do..
      а в цирке публика шалела,
      A publiczność jak drut się wystroiła,
      кричала: «Браво!» и ума...
      Krzyczała: „Brawo!” i odchodziła zmysłów od!

      А он пошел в ресторан «Савой»,
      A on poszedł do kasyna „Royale”,
      где пьют вино, едят медуз,
      Gdzie wina w bród, i meduz huk,
      и там, качая головой,
      i tam, prosty jak drut ( mal mince, mais fatale )
      свой изливал тяжелый груз.
      Podlewał i rwał swój gorzki żal

      За что ж вы Ваньку-то Морозова?
      Co chcecie (by najmniej) od Vasslyia?
      Ведь он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама его морочила,
      Ona go (by naj mniej) zauroczyła
      а он ни в чем не виноват.
      A jego życia drut już jest kaput
      I nie ciągnie wsiom...
      Wsie paszli won!


      Duszny zaduch róż 33 BC

      Już od podwórza widać nasz dom
      Obskurny więcej, jak Szymborskiej tom
      Tylko że tam, gdzie stał płot,
      Stoi Czarny Kot.

      On łapą sobie szarpie wąs i już,
      Podwórze patroluje... niczym w święto stróż
      Tylko że tam, gdzie stoi z azbestu płot
      Stać będzie Czarny Kot.

      Mówią, że to pech,
      Gdy kot ów w drogę wejdzie ci (nie daj Boże trzy)
      Ale na razie jest tak (niech weźmę dech) -
      Że kot czarny jak grzech ma niezły pech

      A kot przy w winklu siedzi, tu
      I czeka, aż rybka z akwarium zbiegnie mu
      Albo mysz (tam gdzie płot)
      Prosto w paszczę trafi jak w lot

      Złapie czy nie - to mu wsio rawno:
      Mir to czy hyr nieważne, bo –
      Dla niego świat to po pierogach z pyr
      W ten deseń na deser serwowany syr.

      Wielkie nam pustki poczynił kot bez cnot j
      Jest teraz ciszej, jak słyszę (a Bóg drży w ciszy)
      Teraz pomieszkują tam (a bo wim) tylko myszy
      I tylko tam, gdzie łatwopalny płot
      Czuwa płomieniem czarnym Czarny Kot.

      ───

      Ad acta

      Żołnierz ten kiedyś na świecie żył
      Piękny i mężny, aż dziw bierze
      Lecz zabawką wojsk rodzajów był -
      Tylko z papieru żołnierzem.

      Chciał, byśmy byli szczęśliwi,
      I świat naprawić jak, miał zmysł,
      Lecz od papierów żołnierz to był na niby,
      I sam na cienkiej nitce zwisł...

      Gotów był za wszech w ogień i dym
      Pójść nie raz, lecz dwa i trzy razy
      A nas czułością ujął i tym,
      Że za świat umrzeć chciał, licho pal rozkazy!

      No, jak i gdzie sam idziesz w bój?
      Ach, widzowie aż siedzą niemi, ...
      „I dokąd lecisz tak, ach Boże mój?
      Przecież pod tobą nie ma ziemi!”

      Lecz on rzucił się w płomieni cień
      Jak zwierz, co jeńców nie bierze,
      Ale bohater będzie marny zeń:
      Papiery na żołnierza miał... na papierze
      !

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Bułat OkPAPIERY POETY... NA PAPIEŻE Bułat Okudżawa Styx, AD 1965 Płyniesz jak rzeki bieg i tak dziwne imię masz! Asfalt twój w słońcu lśni, jak rzeki toń we mgle Ach, Arbat, mój Arbat                                      Tyś mój przeznaczenia szlak Ty i radość co dnia i nieszczęście me Przechodzący tu biegną tak od lat Wciąż obcasów stuk, za sprawami bieg Ach, Arbat, mój Arbat, Tyś mą religią jest Pode mną rozwijasz się w miraż mostów przęsł .. na twą miłość mi wciąż leku, antidotum brak, Choć tysiąca bym innych mostów kochał trakt Ach, Arbat, mój Arbat                                                 Tyś ojczyzna ma Nigdy nie, Po sam kres... Nie przemierzę cię.. 1959 Ostatnie tango na Newskim Kiedy ze starą biedą nie rady nie daję już, Gdy ogarnia mnie chandra, wtedy z biegu Wsiadam w akurat jadący trolejbus, siny niby śnieg, Ostatni, Chociaż pierwszy z brzegu. – I uciekam przed biedą nową wciąż jak z zimna siny zbieg; Wsiadam w podjeżdżający trolejbus, ten najzwyczajniejszy Trolejbus ostatni, Chociaż z brzegu pierwszy Nocny trolejbusie, w pustkę ulic gnaj wciąż I po bulwarach, skrzyżowaniach krąż, I daj schronienie tym, co w tę ciemną noc Przeżyli kraksę, Tragiczny zbieg szos Północny trolejbusie, w pustkę ulic pędź I wśród życia skrzyżowań sanktuarium schroń Dla tych, którzy w ten czarny dzień Przeżyli kraksę, Katastrofę strof. Twoich pasażerów rozpoznaję w mig - Tych żeglarzy słodkich wód, ich półgwiezdny szlak. Lecz gdyby nie nosił ich mój ciasny świat, Nie po drodze by było mi nie współczuć im. I gdyby nie byli tu od miliona lat, To czuć ich ból tak łatwo bym mógł Trolejbus jedzie wciąż, ostry cień tnąc mgły I wspomnienie wraca tak, jak w starym kinie film... O, Moskwo ma, jesteś jak równina fal, W ja w nim na dobre i na złe tkwię jak w oknie łza O, Moskwo moja, tyś ocean mój, a ja - Jestem kroplą w otchłaniach twych, plamką rdzy – a we mnie zawsze ty. |---|---|Na czarnym ekranie białych nocy... | Виноградную косточку в теплую землю зарою, | Winogrona pestkę w ciepłej ziemi zasadzę, | и лозу поцелую, и спелые гроздья сорву, | i ziemię ucałuję, i grona ich zerwę, jak życia nić.| | и друзей созову, на любовь свое сердце настрою... | i przyjaciół zwołam, i miłość na serca tronie osadzę... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Jeśli nie, po co mi na tej wiecznej ziemi żyć? ) | | | | | Собирайтесь-ка, гости мои, на мое угощенье, | Zbierajcie się, goście, na uczty mej uciechy | | говорите мне прямо в лицо кем пред вами грешен, | mówcie mi, w czym zgrzeszyłem, nie kryjąc nic| | Царь небесный пошлет мне прощение за прегрешенья... | Bóg przecież i tak wybaczy mi grzechy... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej po co mi na tej ziemi żyć? ) | | | | | В темно-красном своем будет петь для меня моя Дали, | W sukni ciemnokrwistej zaśpiewa mi Dali, | | в черно-белом своем преклоню перед нею главу, | A ja, na czarno-biało przed nią skłonię się, skromny widz| | и заслушаюсь я, и умру от любви и печали... | I w jej pieśń wsłucham się i umrę ze miłości tej, co pali... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo jak tak, po co mi na ziemi żyć!) | | | | | И когда заклубится закат, по углам залетая, | A gdy mgiełką zajdzie słońce, i zaprosi do świateł psoty, | | пусть опять и опять предо мною плывут наяву: | Niech znów i na nowo płyną, bo móc, to być: | | синий буйвол, и белый орел, и форель золотая... | Siny bawół, biały orzeł, i ten pstrąg złoty... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej nie umiem już żyć... ) Песенка о Павке Морозове (Dosłowne tłumaczenie) За что ж вы Ваньку-то Морозова? No i cóż chcecie od Morozowa, Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona sama go (bynajmniej) zauroczyła, а он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама по проволоке ходила, Ona sama za cienki drut go wodziła махала белым рукавом, Białym rękawem go zawodziła to tam, to tu. а то, что Ваньку погубила, I koniec z końcem Waśkę całkiem zamuliło так это было уж потом. A potem drut zmiękł mu aż miło А он, кулак к щеке прижавши, A on, zacisnąwszy przy policzku pięść, на ту на проволоку глядел, Wciąż ciągnął swego życia cienki drut и все глядел, и все вздыхал он, i patrzył w siną dal i łza mu się do rzęs kleiła, и все сидел и все бледнел. i ciągle siedział, ciągle bladł, i ciągle chudł А в цирке музыка гремела, A do szpagatu na drucie muzyka przygrywała, гремел литавр, труба звала, Grzmiał bęben, trąbka wzywała do.. а в цирке публика шалела, A publiczność jak drut się wystroiła, кричала: «Браво!» и ума... Krzyczała: „Brawo!” i odchodziła zmysłów od! А он пошел в ресторан «Савой», A on poszedł do kasyna „Royale”, где пьют вино, едят медуз, Gdzie wina w bród, i meduz huk, и там, качая головой, i tam, prosty jak drut ( mal mince, mais fatale ) свой изливал тяжелый груз. Podlewał i rwał swój gorzki żal За что ж вы Ваньку-то Морозова? Co chcecie (by najmniej) od Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona go (by naj mniej) zauroczyła а он ни в чем не виноват. A jego życia drut już jest kaput I nie ciągnie wsiom... Wsie paszli won! Duszny zaduch róż 33 BC Już od podwórza widać nasz dom Obskurny więcej, jak Szymborskiej tom Tylko że tam, gdzie stał płot, Stoi Czarny Kot. On łapą sobie szarpie wąs i już, Podwórze patroluje... niczym w święto stróż Tylko że tam, gdzie stoi z azbestu płot Stać będzie Czarny Kot. Mówią, że to pech, Gdy kot ów w drogę wejdzie ci (nie daj Boże trzy) Ale na razie jest tak (niech weźmę dech) - Że kot czarny jak grzech ma niezły pech A kot przy w winklu siedzi, tu I czeka, aż rybka z akwarium zbiegnie mu Albo mysz (tam gdzie płot) Prosto w paszczę trafi jak w lot Złapie czy nie - to mu wsio rawno: Mir to czy hyr nieważne, bo – Dla niego świat to po pierogach z pyr W ten deseń na deser serwowany syr. Wielkie nam pustki poczynił kot bez cnot j Jest teraz ciszej, jak słyszę (a Bóg drży w ciszy) Teraz pomieszkują tam (a bo wim) tylko myszy I tylko tam, gdzie łatwopalny płot Czuwa płomieniem czarnym Czarny Kot. ─── Ad acta Żołnierz ten kiedyś na świecie żył Piękny i mężny, aż dziw bierze Lecz zabawką wojsk rodzajów był - Tylko z papieru żołnierzem. Chciał, byśmy byli szczęśliwi, I świat naprawić jak, miał zmysł, Lecz od papierów żołnierz to był na niby, I sam na cienkiej nitce zwisł... Gotów był za wszech w ogień i dym Pójść nie raz, lecz dwa i trzy razy A nas czułością ujął i tym, Że za świat umrzeć chciał, licho pal rozkazy! No, jak i gdzie sam idziesz w bój? Ach, widzowie aż siedzą niemi, ... „I dokąd lecisz tak, ach Boże mój? Przecież pod tobą nie ma ziemi!” Lecz on rzucił się w płomieni cień Jak zwierz, co jeńców nie bierze, Ale bohater będzie marny zeń: Papiery na żołnierza miał... na papierze !
    • A czytam tak:   Chciałabym uciec od problemów świata, odlecieć od ludzi: co nie mówią mi jak wysoko, beztrosko i wolno orzeł lata...   I tak podobnie i tak dalej
    • @wiedźma Sugestywny obraz przemijania i upadku. Pozdrawiam Cię.
    • @.KOBIETA. Po to jesteśmy, żeby się pragnąć odnaleźć. Spotykać wielu, żeby spotkać Tego/ Tą. Piękny wiersz, dziękuję.
    • @Leszek Piotr Laskowski bardzo dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...