Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ostrzyżone na zero drzewa

krzyczą z bólu

zimowy wiatr kąsa

nagie kostki

 

wierzchołek góry lodowej

uwiązł w ciasnym gardle nieba

wyszkolone myśli

rzucają się do gardeł

 

nad szczytami kasztanowców

przetacza się

srebrny pieniądz księżyca

o gwiazdach nikt nie pamięta

wierzę w różę północy

 

ranię palce o tępe ostrze przedświtu

 

łzy ktoś grzecznie pozbierał

rozdał potrzebującym

skażone blizną

słodko-kwaśne wnętrze

wywęszyło świeżą

noc

 

Bóg sprzedaje krzyż

po niepokojąco atrakcyjnej cenie

 

zielone włosy palców

skradają się po ciasnej wyschniętej

skórze Raju zaostrzony język

zostawia pieczęć

 

wymyślam kolejny świat

towarzystwo dla samotnego padołu

nie wystarczają najlepsze

znoszone

buty

 

wywieszone języki

zerkają jakże ironicznie

Opublikowano

@Koziorowska boże, jaką Ty musisz być 

delikatną i wrażliwą kobietą. Kolejny piękny wiersz. Gratulacje

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@Koziorowska można by jeszcze powarsztatować

 

np. wers otwierający: "ostrzyżone na zero drzewa" 

nieco razi potoczność. wiec może: "ostrzyżone do zera drzewo",

ale to wymaga dalszych zmian w następnych wersach.

 

jest też kilka nieco na wyrost ożywień:

np: "drzewa - krzyczą", "myśli - rzucają się", "języki - zerkają"

 

oczywiście to tylko moje zdanie, pozdrawiam

 

 

Opublikowano

Jestem za  - przemawia i to wyraźnie.

                                                                                                 Miłego ci życzę.

 

                                                                                           

Opublikowano

Choć nie łatwo zrozumieć mi cały wiersz, to podobają mi się obrazy splecione ze słów. Już na wstępie te 'ostrzyżone do zera drzewa'. Smucić może, że trzeba wymyślać ten inny świat, alternatywny do tego osamotnionego. Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   24 czerwca 2023

       

        Przeżyłam. Myślałam, że umrę, ale przeżyłam. Gdyby mama nie trzymała mnie za rękę, byłabym pewna, że już jestem martwa.

        Kiedy ratownicy weszli do domu, wszystko wydawało się snem. Głosy się rozlewały. Z ledwością podnosiłam powieki. Czułam spalony szpinak, który gotowałam chwilę wcześniej. Pytali mnie, co brałam. Nie byłam w stanie im powiedzieć. Język mi spuchł, a ciało zesztywniało. Na noszach znosili mnie do karetki. To był trzeci raz, jak jechałam karetką, ale pierwszy na sygnałach.

        Na SORze odzyskałam mowę. 

        - Fenibut - powiedziałam lekarzom.

        Do tej pory mnie trochę bawi, że musiałam im tłumaczyć, co to jest. Znalazłam to gdzieś w internecie. Pisali, że to sowiecki lek uspokajający, neuroprzekaźnik receptorów GABA. Miał działać jak pregabalina. UWIELBIAM pregabalinę. To prawie jak alkohol, ale jest lepsza. Nie chodzi się po niej na skos i nie sepleni jak kaleka.  

        Chyba powinnam się przedstawić. Cześć, jestem Laura, a to jest mój dziennik. Mam dwadzieścia lat i jedyne osiągnięcie na moim koncie to wygranie konkursu recytatorskiego w pierwszej klasie liceum. Jestem ćpunką. Ale nie taką zwykłą, co bierze wszystko jak leci. Nie, ja lubię wiedzieć. O wszystkim, co biorę, czytam. Wiem, jak co działa, z czego jest zbudowane i jakie są konsekwencje ćpania tego. To ważna wiedza, gdyby coś poszło nie tak (wczoraj poszło k o s m i c z n i e źle). Szkoda, że nigdy nie byłam dobra z chemii. Tak to bym poszła na studia. Może w przyszłości stałabym się drugą Lori Arnold albo Walterem White’em. W sumie mogłabym iść na ASP, tyle że ciotki mi powtarzały, że po tym to tylko malowanie portretów na Krupówkach.

        Nie wiem, czy ktokolwiek poza mną przeczyta ten dziennik, ale jeśli tak - niech uczy się na moich błędach. Narkotyki to ścierwo, a ja zrozumiałam to za późno. Teraz leżę w psychiatryku i wątpię, że szybko mnie wypuszczą. 

        Zadomowiłam się na oddziale. Nie jest najgorzej. Pielęgniarki są miłe, uśmiechają się do mnie, kiedy przychodzę po papierosa. Nie możemy ich trzymać przy sobie, wydzielają nam po jednym co godzinę i to jest najbardziej przejebane. Jedzenie też mają dobre, nie to, co na innych oddziałach. Kiedy leżałam na nefrologii, dawali same pomyje.

        Miałam w planach przespać cały pobyt tutaj i obudzić się, gdy odejdą głody. Staram się nie myśleć o kreskach i blantach, ale one same do mnie przychodzą. I Dawid nie pomaga. Jeszcze trzy dni temu piliśmy razem wódkę, a teraz jest tu razem ze mną, bo pomieszał perazynę z alkoholem i fetą. Twierdzi, że ledwo go odratowali, ale ja wiem, że buja. Mógł co najwyżej dostać niewydolności wątroby. A zamknęli go, bo jest po prostu pieprznięty.

        Przed chwilą wołali na leki. Teraz papieros. Dają mi te same tabletki, co przepisał mi psychiatra, tylko dawkę zwiększyli. Przyjmuję to z ulgą, bo będzie się lepiej spało. 

        Kończy się pierwszy dzień mojej trzeźwości. To przerażające. Odkąd pamiętam, jestem na haju. Zawsze załatwię sobie pieniądze. Jeśli nie biorę od mamy, to daje mi babcia. Do tej pory nie wiedziały, na co wydaję. Żle, że się dowiedziały. Nie, nie mogę tak myśleć. Przecież chcę z tego wyjść. Kurwa, Laura, tak będzie dla ciebie lepiej, zrozum to wreszcie!

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...