Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zgubiłam się. I nie odnajdą mnie niczyje ramiona. Kiedy w nocnych przebudzeniach widzę żółty wrzask nieba, milczę. Łzy nie spływają mi po twarzy, rezygnują z wędrówki już na samym jej początku. Jestem ich morderczynią. Potem wychodzę szukać siebie na szlakach pochowanych w mroku. I gubię się jeszcze bardziej.

Nie wiem kiedy dokładnie przepadłam, ale w tym parku, epokę temu, już byłam zgubiona. Szłam po omacku, czepiając się przypadkowych ścieżek. Aż dotarłam na skraj. Należało wybrać.

W tym nigdy nie byłam dobra. W wyborach. Skręciłam więc w pierwszą lewą, myśląc, że wszystko jedno, dokąd powiodą mnie stopy. Gdzie jest twoja dłoń, aniele, kiedy jej tak potrzebuję? 

Już nie pamiętasz, pyta, ofiarowując mi najpiękniejsze ze spojrzeń. Odtrąciłaś ją. Ale ja ci przypomnę. I ty się odnajdziesz.

 

Był raz sobie pisklak. Uwił gniazdo z wspomnień i nadziei. Spał w nim. Oddychał. Mówił, że nie opuści, póki ktoś go z tego gniazda nie wypchnie, udowadniając swoim rzeczowym, spokojnym wywodem, że tak nie można. Że to nie jest życie. Tylko czy to stworzenie rozumie, czym ono w ogóle jest?

Znam tego ptaka. Prowadzę obserwacje. A raczej obserwację, jedną, długą. Dwudziestoletnią.

Ptaszek, jak to pisklęta, był niesamodzielny. Nie opuszczał swojego gniazda, bo nie umiał. Ktoś na zewnątrz powiedział mu, że istnieje słońce. On nie uwierzył. Znał przecież tylko promienie, które dostawały się przez wąskie prześwity w ciasno splecionych gałęziach.

Mógłby wypaść. Niech wypadnie.

 

Wypadł więc. Nie popychany przez nikogo, wyjrzał. I ujrzał. Słońce, które dotychczas znał jedynie z opowieści, muskało mu pióra ciepłymi pocałunkami. Wiatr szeptał obietnice. Był szczęśliwy...

Był. A raczej mu się wydawało. Obietnice potrafią ranić silniej od zapowiedzi rychłych nieszczęść. Mają bardzo ostre krawędzie.

…był szczęśliwy. I żył. Nareszcie żył. Ale świat poza gniazdem to nie tylko słońce i wiatr. To także burze, śnieg, deszcze i wichry. Pisklę, na swoich chwiejnych, niedorosłych nóżkach, przemierzało tę dziwną krainę beztrosko. Zbyt wcześnie wypadło z gniazda, żeby rozumieć.

Jestem nim. Tym ptakiem. Kocham go i nienawidzę. Brzydzę się jego piór, pozlepianych lepką, cuchnącą strachem krwią. Kocham jego łepek i wzrok, w którym za ołowiem chmur drga spazmatycznie nadzieja. Kocham za to, że wyfrunął. I nienawidzę go za to, że wrócił.

Wrócił. Cały drżący, w błocie i deszczu, z odmarzającymi koniuszkami skrzydeł. Z niepokojem w oczach.

Wiem. Ale mógł zostać, aż do przemiany odmrożeń w skorupę. Zamieszkałby w niej.

Nie mógł. Zgniłby pod nią i dobrze o tym wiesz.

Tak. Widzę go teraz wyraźnie, trzymam w dłoniach. Głaszczę skrzydła i patrzę w oczy z jakąś tęsknotą, która rozdziera nas oboje. Chyba muszę go wypuścić, zanim umrze na moich oczach. Nie chcę tego. Przecież kocham tego pisklaka.

Kochasz. I nienawidzisz.

Tak. Ale zadbam. Byś, maleńki, nie musiał już więcej rozdzierać swoich piór i bym nie musiała patrzeć, jak potem zlepia je krew. Pobłogosławię cię pocałunkiem, mój drogi, pocałunkiem, którego najwyraźniej oszczędził nam anioł stróż. Tylko nie umieraj. Bądź. 

 

Będzie. Tak samo jak moje wyciągnięte dłonie i zawieszone w próżni pocałunki. Nie widzisz ich, bo twoje ścieżki spowija mgła. Spójrz wyżej, ponad żółty, agresywny wrzask wiecznie żywej nocy. Światełko. Jest tam. Idź do niego. Powoli. Nie będę cię oszukiwał, dojście tam potrwa raczej długo. Ale to droga w jedynie słusznym kierunku. Najwłaściwszym.

Remedium na ścieżki, które nieopatrznie obrałaś. No już, cichutko. Podaj mi rękę, a wyprowadzę cię z mgły i chaosu wrzaskliwych świateł.

I razem, wspólnie, jakoś - rozpoczniemy mozolną wędrówkę w stronę światła.

 

 

Edytowane przez Enchant (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Lenore Grey   skrótowo rzecz ujmujac  to jest wiersz o tym, jak psyche, poddana intensywnemu 'światłu”, traci swoje deko racyjne formy i przechodzi przez konieczny moment rozpadu aby z fragmentów stworzyc coś, co nie jest już tylko obrazem, ale miejscem życia .   swoistą oazą, która powstaje nie mimo pęknięcia, lecz własnie   dzięki niemu .   czytam go  jako zapis wewnetrznego procesu, w którym psychika najpierw tworzy własne, estetyczne iluzje a następnie poddaje je działaniu bezlitosnego światła świadomości,    w tym sensie wiersz dotyka tego, co w psychologii głębi kojarzyłoby się z procesem indywiduacji u  Jung - rozpad form pozornych jest konieczny, żeby z materiału rozbitego, z 'ziaren”, mogła powstac nowa, bardziej prawdziwa struktura znaczenia. ale jednocześnie ten ruch ma w sobie coś z filozoficznej dialektyki, bliskiej myśleniu G Hegela.   teza (sztuczne piękno), antyteza (gest zniszczenia), synteza (witraż, a potem oaza).   ale to nie jest suchy schemat tylko  żywy proces .   a na poziomie  estetycznym wpisuje się to w przeciecie surrealizm i symbolizm .   bo u Ciebie obrazy są senne, nieciągłe, ale zarazem niosą cięzar znaczeń, które nie chcą się zamknąć w jednej interpretacji.   bliżej mu jednak do chłodnej, precyzyjnej wyobrazni niż do czystego chaosu.   myślę że to raczej kontrolowane przesunięcie rzeczywistości niż jej rozpad.       to jest bardzo ciekawy wiersz..   świetnie napisany.   tylko wymaga aby się w niego wkleić aby go dobrze warsztatowo i literacko rozczytać.     uważam że warto:))))  
    • Grzeszna klacz, haj w Pawłosiowie, Chciała konia mieć ku sobie. Przez lata hetera, Kusiła ogiera! Szczęście, że miał końskie zdrowie …
    • @APM "do" jest kluczowe! :) Fandom pozdrawia ;)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Nata_Kruk złota rada i dla chłopaka i dla dziewczyny, zawsze! i z odwagą ;)
    • @bazyl_prost   ciekawe co te rybki czują?   o czym myślą przebierając płetwami?   rybki.   fajny wiersz:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...