Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

przez otwarte okno
patrzę w dal
moja ciekawość
obnaża tęsknoty
drzemiące głęboko
 
ukrywam przed sąsiadem
moją twarz
nie chcę by widział
jak płaczę
 
wodzę wzrokiem
za każdym przechodniem
mała dziewczynka podskakuje i piszczy
jej mama uśmiecha się do niej
bierze na ręce
 
w powietrzu
unosi się zapach trawy
świeżo skoszona
panoszy się przed oknem

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • miesiąc przed śmiercią jak się uda  to  prędzej odkurzę swoje życie   posegreguję  dobro zło które  nieświadomie ale jednak czyniłem   poukładam je  na regale by inni się dowiedzieli kim naprawdę byłem   czego się nie wstydzę bo też byłem jak inni zwykłym człowiekiem   którego życie nie tylko głaskało - lecz również  kopem wyróżniało   jeden tylko w tym szkopuł  czy ktoś lub coś mnie uprzedzi że za miesiąc   moja droga się skończy bym zdążył poukładać by nie wrzucono mnie do śmietnika
    • @viola arvensis Piękny wiersz. A tłum nie zdaje sobie nawet sprawy, że kiedyś będzie starszą panią robiącą skarpetki na drutach nikomu niepotrzebne. Gonitwa za szczęściem trwa, tylko nie w tą stronę.
    • Jęczy gdzieś w koncie Mała włochata katastrofa Trzymam ją na dystans Jest przymilna i słodka Łapię ją za włosy  I głaszczę oburącz Miałam mniej kochać Madzia sześciolat  Obiecała to krowie Mniej kochać mniej cierpieć Znaczy      
    • Karm głód, nie strach. Potrzebujesz miłości, nie - cukru! Po pewnym czasie odróżnisz szczęście  od biegania ze wzwodem codziennie. Będziesz chciał spokoju, nie pola bitwy....  
    • z tego miasta nie da się wyjść nie ma okna na świat, żadnych na przestrzeń drzwi tylko światła które wskazują jak myśleć i jak żyć i pasy po których należy iść a tłum przelewa się weń jak szara fala brudnej rzeki oczy wpatrzone w smartfony pochylone sylwetki tłum duchowo kaleki tu nie ma miejsca na ptaków śpiew gonitwa trwa, mamony zew zapluty beton, baner i cegła ludzkie projekty zastygła krew w kącie na murku siedzi ona pani starsza, zgarbiona robi skarpetki na drutach nieczułym tłumem zatruta chce sprzedać za kilka groszy to czego tłum nie nosi nie lubi nie akceptuje biedy i smutku nie kupuje tłum - szara masa jaskrawy szum i jego zarzygane chodniki nikt nie rozmawia z nikim suną ząbi współczesne karmi ich życie doczesne bez ducha nikt nie widzi nie mówi nie słucha tylko w wyblakłych źrenicach starszej pani co modli się nad skarpetkami przestrzenie, mądry spokój i że kiedyś coś sprzeda ostatnie marzenie siedzi skulone z boku.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...