Koziorowska Opublikowano 14 Maja 2019 Zgłoś Opublikowano 14 Maja 2019 Słona rzeka strachu Przecieka mi przez palce krew tych, którzy zbyt mocno uwierzyli. Pławię się we łzach, które wylali ci, co nie mają już sił, aby umrzeć. Bez strachu myślę o tym, co spotka mnie po drugiej stronie; nie wiem, czy będzie to miłość, czy współczucie. Panie, nie w to wierzyłam przez całe życie. Ufałam Twoim obietnicom; okazało się, że niepotrzebnie. Zbawco, dlaczego nic nie robisz, gdy płyniemy wraz z słoną rzeką naszego strachu? Chciałabym czasem wydostać się z tej matni, rozbić głową mur… Pozostał mi po Tobie koszmarny sen; sen, z którego obudzi mnie nieutulony ból. Stoję na krawędzi, pode mną tłoczą się miriady ludzi; widzę, jak topią się we własnej krwi, jak zabijają i niszczą nawzajem, jak brat gardzi bratem… Przyglądam się, jak płoną miasta, jak wszystko zamienia się w gruzy… Niestety, mogę być tylko tego świadkiem.
duszka Opublikowano 14 Maja 2019 Zgłoś Opublikowano 14 Maja 2019 Jesli widok upadku człowieka i przez to świata, w którym żyje, powoduje w podmiocie lirycznym ból, to nie jest on tylko świadkiem.., Poprzez jego ból bierze w tym udział... I może dlatego ostatni wers wydaje mi się niepotrzebny, wręcz "przeszkadzający" mi w odbiorze. Kłóci się też dla mnie z poczatkiem wiersza, gdzie PL pokazuje swój związek z wszechobecnym cierpieniem i rozpaczą. Ciężki, a i pomimo to poruszający uczucia i myśli wiersz. Pozdrawiam :)
Koziorowska Opublikowano 14 Maja 2019 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Maja 2019 @duszka Bardzo Ci dziękuję. :) Pozdrawiam, życzę spokojnego popołudnia. :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się