Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

szczebiocące

śmiejące

podskakujące

 

czynią to starsi 

gdy dostają skrzydeł

 


dedykuję pewnemu starszemu panu
bardzo chudemu i bardzo wysokiemu
który wyglądał jakby miał się złamać
przy próbie najmniejszego skoku
a bawił się z psem jak małe dziecko

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rozumiem, że "czynią" odnosi się do tego, że peela wzruszają tacy starsi.

W takim razie dla mnie czytelniej byłoby:

tylko starsi/ albo/ za to starsi
gdy dostają skrzydeł

Ale może masz rację. Wrócę jak mi się ułoży. :-) 
A tak poza tym to na pewno niesamowity widok ... :-) 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A Aniołowie? Iwonko, wzruszają? 

 

Fajna miniatura. 

 

Opis Pana super - jakby cień opisany. 

 

Cienie się załamują na kantach, np. 

 

No fajnie jest u Ciebie. 

 

A i te dzieci, jak ptaki, jak jak piłki, jak żywioły. Dużodynamizmu w Twoim pisaniu. :))). J. 

Opublikowano

Żebyśmy chociaż tak na starość, już teraz śmieszni. Tytuł mega i super się łączy. A moja babcia mi niedawno mówi skąd w jej kuchni kaktusy na parapecie. Miałem super szczęście poznać swoich dziadków i babcie, nie każdemu dane.

 

Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Kobra :) masz rację, ale teraz to dopiero nie zmienię, bo Twój kmnt uświadomił mi, że przecież starsi też mogą szczebiotać - czemu nie :)

fakt, widok niesamowity i wcale nie wymyślony! :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Dzięki. Przyzwyczailiśmy się, że starzy mogą być śmieszni albo straszni, ale to od nich czerpiemy doświadczenie, dziecko tego dać nie może choć oczywiście daje prostą radość.

 

Zdrówka

Opublikowano

Niewiele słów, a sporo przekazu.

Mnie wkurzają zarówno wyjące i tupiące rozpuszczone bachory, jak i staruszkowie zwracający się do dzieci, niczym upośledzone w mowie trolle, bo wydaje im się, że to dla wnusiów lepiej przyswajalne. U Ciebie mamy pozytywnie zakręconego dziadka, z którym prawdopodobnie można konie kraść, powiosłować na spływie, a nawet zaszyć się w Bieszczadach. I jeszcze sporo się od niego nauczyć - no, choćby pogody ducha :)

Pozdrawiam.

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

:) tak, dzieci mogą być czasem strasznymi bachorami ;)

też nie lubię (i nie lubiłam jako dziecko) jak dorośli tak strasznie zdrabniają i zmiękczają w mowie do milusińskich ...

wiek nie gra roli, wewnątrz jesteśmy wciąż tacy sami, to głupie przesądy społeczne z tą starością ;)

zdrówka

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Witam serdecznie. Nie wiem czy to dobre miejsce jeśli pomyliłem proszę o wyrozumiałość. Pracuje nad opowiadaniem psychologicznym. O mężczyźnie, który jest uzależniony od hazardu. Stracił kontrolę, jest na etapie obsesji. Itd. 

      Początek na razie zachowań dla siebie. Ale napisałem jedną z kolejnych scen, która wpisuje się w nurt psychologii bohatera. Uprzedzę, że czerwone pięć pojawia się w całości jako obsesja na punkcie tej cyfry K jest uzależniony od ruletki.

      Co myślicie o takim fragmencie?

       

      Jeszcze uwaga techniczna: Kafkowski "K" został wprowadzony technicznie, na razie nie mam pomysłu, ale raczej będzie to postać całkowicie anonimowa.

       


       - Słucham? - w słuchawce zabrzmiał kobiecy głos. K poczuł się jakby rozmawiał z asystentem sztucznej inteligencji. W sumie czego oczekiwał? Namiętności? Romantyzmu ? Przecież wiedział, że pod tym numerem telefonu ich nie znajdzie.

       - Masz teraz czas?

       - Tak - głos stał się jeszcze bardziej chłodny.
      - Gdzie?

         Dalsza rozmowa potoczyła się już szybko. Kilka szczegółów. Miejsce i czas. Kwota.
         Przez moment K poczuł się jak w podrzędnym kasynie. Przenika Cię jakaś surrealistyczna, absurdalna nadzieja na odmianę losu, choć twoja podświadomość mówi coś zupełnie innego. Słuchasz jej z lekceważeniem. Po czym zanurzasz się w świecie swoich fantazji, mgieł i ciemnego światła.
         Gdy było już po wszystkim, K wyszedł na ulicę. Był nieco skołowany. Zamiast ukojenia znalazł rozdrażnienie. Pewność siebie zmalała do zera. Mijając kolejnych uśmiechających się życzliwie przechodniów miał wrażenie, że na czole na wytatuowane - skąd wyszedł, co robił przez ostatnie pół godziny. Wiedział, że to nierealne. Przecież był anonimowy.
         K przez całe życie cenił anonimowość. Anonimowy był na ulicy; anonimowy w kasynie. Anonimowy przy barze flirtując z barmanką. Anonimowy w swoich ideałach. Zapętlił się w anonimowości i nagle zaczął miotać się na wszystkie strony. Zaczęło do niego docierać że powoli traci w tym wszystkim orientację. Widział w tym wszystkim jeszcze nadzieję - czerwone pięć (...).

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...