Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Na kartce pobazgranej szukam kawałka cienia.
Te same słowa na niej od lat.

Tupotem serca po brzegi piegi na twarzy mam.


W ciszy makiem zasianej, spadają krople soczyste nieśpieszne.

Jak to będzie bez miłości, no jak?
Powoli na zawsze nikt, kompletne nic.

 

To deszcz pada, logika podpowiada.
Sufler wzięty do roli.
W rynnach gra otępiały czas.

 

Spytaj jak mam na imię, twojego nie muszę znać.
Nieznajome i głodne ręce, tak bardzo kochane.
Tak bardzo, za bardzo, aż wcale.

 

No jak?
Za sto lat opuścisz mnie, to nie tak długo.

No tak.

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Strasznie to wszystko chaotyczne i trudne w odbiorze.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ten "kawałek cienia" to jakieś poszukiwane przez rozemocjonowaną Peelkę ukojenie?

Ostatni wers to ilustracja wypieków na twarzy ? Czy jak?

Ostatni wers w cytowanym fragmencie pod względem stylistycznym dla mnie jest makabryczny.

Poza tym, osobiście uważam, że taka dosłowna odpowiedź na retoryczne pytanie powinna pozostać w sferze domysłowej.

 

Logika jest tym suflerem? Deszcz i rynna ok, ale konstrukcja tego fragmentu zbytnio je od siebie oddziela,

ten fragment zdaje się nie mieć sensownych powiązań.

Tutaj to już wymiękłam.

Więcej nie analizuję...

 

Poczekam na inny wiersz :)

 

Pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Budzik w pół przekleństwa, na drugie pół komunikat z radia:   UWAGA! ktoś domalował L w oznaczeniu składu na HEL   Odwołali, na wszelki wypadek. Pójdę pieszo - licząc pęknięcia  i przeskakując, na szczęście.   W kieszeni płaszcza jakiś list.   Kawiarka przypomina o powinnościach. Mleko dziś rozmowne - opowiada dowcipy z lat dziewięćdziesiątych. Aż zsiadło z wrażenia. Będzie czarna. Pod stołem zaś kot rozdaje karty do gry której nikt nie zna.   Za ścianą odkurzacz - stacja zagłuszająca. Chcą mnie zmylić, oszczędzić mnie chcą. Na ekranie komputera coś miga: <proszę_wskazać_wszystkie_wyjścia_awaryjne>   Co za bzdura…   Czy ten dzień już się wydarzył? Czy przesunął pomiędzy szufladami czasu, spisany upadł na dywan przy wersalce i przemknął do kieszeni płaszcza?   Weź odczytaj to teraz - jakieś kleksy po krawędziach…
    • Na wzgórzach radości posiały się słodkie pocałunki wiatru. Słowa pachnące kadzidłem, tętniące brzęczeniem pszczół. Na wzgórza podano róże w półmiskach błyszczących, w rozedrganej ulewie światła i pieśni. Rozlano czar jak żywiczny miód lipcowy, bezustanny szmer spokoju i beztroski. Na ustach pełnych rytuału mądrości tańczą lekko piękno i magia snują korowód nieuchwytnego świata. Gdzieś tutaj jest miejsce dla zwyczajnych ludzi, dla bijących życzliwością  serc, dla skromnej dobroci. Hosanna.  
    • @Berenika97 Pięknie napisany. Widać obydwoje mieliśmy wczoraj natchnienie od świtu lecz w swoich własnych światach literackich :)
    • @Berenika97 Dziękuję Ci, Ber. To fragment większej całości połączonej tematem dziedzictwa po poecie, zbyt długiej na raz, ale obiecuję kolejne elementy układanki :-)  @Charismafilos Prawda, bo wygrzebywał to, co pogrzebane... A obiecuję drugi podobny drobiazg para poetycki na temat schedy po poecie "SECOND HAND". dziękuję za to spostrzeżenie. Serdecznie Pozdrawiam.
    • @Łukasz Jurczyk   Ten fragment poematu ukazuje zderzenia dwóch światów. Wiersz opiera się na silnym kontraście między zorganizowaną, zaawansowaną machiną wojenną a rdzenną, bliską naturze kulturą. Katapulta dla nieznajomej jest narzędziem nadludzkim - „łuk bogów” - coś niepojętego, zdolnego „zabić miasto”. Łuk kobiety to technologia prymitywna, rdzenna, indywidualna. Bardzo podoba mi się fraza "Wyjmuje swój łuk - drewno krzywe, ale śmierć prosta." Oba narzędzia przynoszą śmierć. Oboje posługują się różnymi językami, więc ich komunikacja opiera się na gestach, spojrzeniach i zmysłach. Kobieta dotyka dźwigni machiny jak „strun starego instrumentu”- wojna ma tu swoją własną, mroczną „muzykę”. Pojawiają się zapachy i dźwięki natury. Końcowa strofa - to wyraz dezorientacji i zawieszenia w czasie. Spotkanie wroga (lub obcego) twarzą w twarz na chwilę przed bitwą burzy w żołnierzu jego ramy pojęciowe. Ładne niedopowiedzenie. Piękny tekst!   Zniknęła w obozie. Czuć żywicę w dali. Zostałem przy dźwigni, niepewny i niemy. Nie wiem, czyśmy wojnę dzisiaj wywołali, Czy właśnie na zawsze z nią się rozstajemy.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...