Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Proszę o opinię i z góry dziękuję. 

 

Gdy przyjdzie/ dzień zagłady 3/4

Ukarze/ziemia ludzi                 3/4

Podburzy/ oceany           3/4

Wulkany / też obudzi

 

Zarazę/ na nas ześle 

I głodem/  nas zamorzy

Płacz gorzki/ słychać będzie 

Trup gęsty/ się położy 

 

My winę /ponosimy

Ziemi nie/ szanujemy

Niszczymy/ wciąż przyrodę 

Szkodzimy / i trujemy 

 

Odpłaci/ nam natura 

Już brak jej/ cierpliwości

Za nasze/ poczynania 

Uderzy/ bez litości

 

A kiedy/ nas zabraknie 

Odetchnie/ z ulgą Ziemia 

I zacznie/ się uleczać

Ze swego/ udręczenia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Pod względem technicznym (rytm, średniówka) jest bardzo dobrze.

W następnych wierszach pilnuj tego i dodatkowo zwróć uwagę na rymy. Co do treści i przekazu wiersza, to nie ze wszystkimi informacjami, które podajesz  się zgadzam, ale to jest Twoje widzenie przyszłości, więc się nie wtrącam. Pozdrawiam:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję za pomoc. I nie jest to moja wizja ,po prostu taki pomysł na wiersz. Ja bardziej bym się obawiała broni atomowej. Pozdrawiam. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Jasne, że możesz stosować środki wszelkiej maści

i nie musisz wlewać w postać mówiącą własnych poglądów, mogą być antagonistyczne.

 

Ale bądź co bądź odpowiadasz za treść wiersza.

 

Za odbiór już nie i tu należy liczyć się z tym, że ktoś spojrzy na wiersz niekoniecznie w taki sposób,

jaki byś sobie życzyła :)

 

Co nie znaczy,

że każdy ma prawo wcisnąć Ci swoją wizję - bo tego imać się nie powinien ani autor ani czytelnik.

 

Pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ...to z niego powstał porządek świata  lubię to sobie powtarzać  wtedy wybaczam sobie                    okruchy pełne skruchy                    drobinki kurzu niezmiecione                    stare błędy w mym zabalaganionym zyciu czy lubię wtedy mój rozgardiasz? nie wiem jestem w stanie myśleć  dopiero gdy posprzątam   
    • inny tytuł i okładka, a w zakładce — „wszystko, co już pomyślane, to zostało zapisane”. jaki sens nadawać kolor morzu, skoro samo wzięło odcień nieba? jaki sens budować góry, kiedy same rosną wielkie? jaki sens w szukaniu sensu, który wszystko zmienia?   pytający już zadali wszystkie, usłyszeli wszystkie odpowiedzi, ale świat nie stanął. my — styrani jak papugi — powtarzamy błędy, tak jak lustra — wciąż, bez przerwy. nie ma głupich, bo już każdy mądry; są ci, którzy brakujące piszą strony, są ci, którzy piją wprost ze studni. diabli wzięli kompas.   moja książka — bez tytułu, bez okładki — ma zakładkę, a w niej drobne datki z wczorajszego dnia. jestem, byłem — a następne porzuciłem jak otwartą stronę. bo kto weźmie niekończącą się historię, gdy wydaję książkę z biblioteki, która pęka w szwach   perspektywa człowiek nie widzi dobrze ani w dal, ani z bliska bez perspektyw na przyszłość z perspektywą, że jest i ma ją mikroskop i luneta i wie,  skąd dalsza się wzięła
    • „Fantazyjna lekkość”   Najlepiej jest mi wysoko, wśród chmur, gdzie wiatr moje skrzydła unosi co dnia. Tam cisza układa najpiękniejszy wtór, a świat ma łagodność i jaśniejszy blask.   Czuję tę lekkość jak piórko na wietrze, gdy wolność otwiera ramiona bez słów. Tam czas nie przemija w szarej poniewierce, bo każda chwila płynie pośród snów.   To jest schronienie dla dusz niespokojnych, dla ludzi, co częściej patrzą ku gwiazdom. Dobrze mi jest wśród serc tak podobnych, co zamiast po ziemi — wędrują wyobraźnią.   Lecz każdy powrót sprowadza mnie niżej i skrzydła powoli opadają w cień. Codzienność dotyka chłodem coraz ciszej, rozsypując marzenia na zwyczajny dzień.   Jednak tam powracam przy każdej sposobności, choćby na moment, na oddech, na znak. Bo coś mnie przyciąga z tamtej lekkości, co każe mi wierzyć, że można żyć tak.   I nawet gdy życie przywoła mnie znowu, a szary mus spłynie po szybach jak deszcz, ja jestem wciąż w cieple zielonego domu, gdzie myśli jak ptaki odlatują hen.   Bo nie każde skrzydła są dane dla ciała, nie każdy lot widać w błękicie nieba. Czasem dusza sama nauczy się latać, choć stoi w milczeniu pośród zwykłych spraw.   Są ludzie stworzeni do życia na ziemi i tacy, co zawsze ku obłokom lgną — bo nawet gdy wrócą do swych obowiązków, sercem nadal wysoko nad światem tkwią.   Leszek Piotr Laskowski.    „Ten wiersz dedykuję powiększającej się grupie moich przyjaciół z naszego zielonego polskiego portalu literackiego. Dobrze, że jesteście. Dziękuję Wam ❤.”    
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję!  Również pozdrawiam. :)
    • Anny Rataj u wuja ta rynna?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...