Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

jej ciało nie nudzi

wciąż zachwyca

za każdym  razem

na nowo odkrywam

 

miejsca które ileś

razy już widziałem

a mimo to patrząc

na nie podziwiam

 

mówię wam jest co

to i owo tu i tam

a zresztą co będę

wam tłumaczył

 

przecież każdy z was

zna tę tajemnicę

ona najwyraźniej

nocną  porą gra

 

 

 

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Cześc, Waldku. Wspaniale jest zachwycać się:

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Tylko pozazdrościć. 

 

Wiersz trochę jak "spowiedź", :

 

Ciekawa forma wypowiedzi. Mam jednak jedno zamiast,

 

powinno być "tajemnicę". 

 

Mam nadzieję, ze nie uraziłam. Serdecznie pozdrawiam Justyna A. :))

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witaj  Justynko nie ma mowy o żadnym urażeniu  - wiem że 

to dla większości  zbyt poufały wiersz - ale ja pisząc byłem sobą

nic nie udawałem  taki już jestem.

Przecież kobiece ciało nie kłamie ono piękne jest.

Dziękuje za czytanie.

                                                                                                                                Pozd.

 

 

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Waldku wiersz pięknie wyraża uczucie. Pl. jest szczery, a to b. cenne.

 

Być szczerym, ale nie nachalnym,

być szczerym, ale nie urażać,

być szczerym, jednak zważać,

by do łez nie doprowadzać...

 

Być szczerym i lojalnym - 

to sztuka uwodzenia

i do drżeń doprowadzenia. 

 

                                                           :))) Justyna. 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Witam ponownie -  jeszcze raz dziękuje.

Jesteś zawsze mile widziana ale o tym wiesz co mnie cieszy.

                                                                                                              Dużego uśmiechu życzę.

                                            

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...